16
- Nie chciałem cię skrzywdzić! – jęknął Niall, chwiejąc się na swoim miejscu, które było około trzysta metrów do Liama.
Myśl, że mógł zrobić coś Liamowi, sprawiło, że żołądek Nialla skurczył się. To nie było tak, że nie ufał Liamowi i jego obronie własnej. Po prostu nie ufał sobie i swojej możliwości utrzymania mocy wytworzenia pożaru zamiast piekła.
W ciągu kilku ostatnich dni Niall odkrył, że jego zdolność rosła. Któregoś dnia przypadkowo podpalił szopę, której w żaden sposób nie dało się zgasić.
Liam zachęcał go do skoncentrowania się na wciągnięciu ognia do wnętrza swojego ciała, wiedząc, że może to zrobić z wodą.
Niall czasami był zazdrosny o to jak inteligentny był Liam, bo to znaczyło, że był bardziej skupiony i miał większą kontrolę nad swoją mocą. Niall nie wydawał się jeszcze mieć takiego samego poziomu zrozumienia i to było dla niego całkowicie frustrujące.
- Niall, nie zranisz mnie – zapewnił go łagodnym tonem Liam. – Po prostu wyobraź sobie, że ogień jest częścią ciebie, a nie odrębną jednostką.
- Jednostką? Co to do cholery znaczy? – zapytał Niall, oszołomiony słownictwem Liama.
Liam zaśmiał się na irytację Nialla. – Musisz uwierzyć, że to jest częścią ciebie: rozszerzeniem tego kim jestem. Ogień pochodzi z wnętrza, a nie z powietrza.
Niall zamknął oczy i zaczął się koncentrować, rozpatrując radę Liama. Oczyścił umysł i zaczął wizualizować sobie mały płomień w środku siebie, a potem zaczął go powiększać, gdy oddychał.
Czuł jak małe iskry zaczynają rozciągać się w jego dłoniach i przechodził wzdłuż jego ramion. Nie był pewien, czy to była część wyobrażenia, ale wkrótce miał wrażenie jakby ogień pochłonął go całkowicie, czego nigdy nie doświadczył wcześniej.
- O mój Boże… - wymamrotał Liam, obserwując jak Niall całkowicie pokrył się ogniem tak, że wyglądał jakby był stworzony z płomieni. – Niall, wszystko w porządku?
Oczy Nialla otworzyły się, a on mógł widzieć jaśniej, niż ktokolwiek inny. Wydawałoby się, że ogień pożera jego zmysły i podsycał każdą najbardziej skupioną część jego umysłu.
Zobaczył zszokowany wyraz twarzy Liama i zaczął trochę panikować.
- Co się stało? – zawołał blondyn w kierunku Liama, zastanawiając się, co się dzieje.
- Spójrz w dół na siebie Niall, ale zrób to powoli – poradził mu Liam. – Zakładam, że to jest coś, czego wcześniej nie robiłeś, ale wziąłeś moją sugestię dosłownie. Stałeś się ogniem.
Niall spojrzał w dół i zobaczył, że każdy centymetr jego skóry migotał ogniem. Ale nie mógł poczuć ognia, w rzeczywistości czuł się spokojniejszy niż kiedykolwiek indziej.
Usta Liama były suche od ilości ciepła, które Niall wydawał się emitować. To było zupełnie odurzające i hipnotyzujące tak bardzo, że Liam nie był wstanie przestać na niego patrzyć.
- Nie czuję tego w ogóle – wymamrotał Niall, ruszając swoimi dłońmi i oglądając jak płomienie tańczyły na jego skórze.
- Myślisz, że wciąż możesz to emitować? – zapytał Liam, a jego oczy wciąż przyklejone były do Nialla.
Niall wypuścił powietrze. – Tak, spróbuję. Ale cofnij się odrobinkę, żebym nie musiał się martwić okay? Nie wiem, jak w tym stanie będę mógł zmienić obwód projekcji.
Liam wycofał się o kolejne sto metrów i zwrócił swoją uwagę z powrotem tam, gdzie Niall znów eksperymentował z możliwościami swojej nowo odkrytej mocy.
Niall podniósł ręce, a płomienie zaczęły znowu pojawiać się wkoło, jakby czekały, aby zostać wyemitowane wszystkie na raz. Czekał, żeby zobaczyć jak mocno może zajść blondyn i kiedy były wielkości małego samochodu, pchnął je w stronę nieba, więc nie było możliwości, że zranią Liama.
Płomienie wystrzeliły w powietrze i rozpierzchły się. Niall obserwował to z fascynacją, gdy latały w powietrzu.
- WCIĘGNIJ JE Z POWROTEM! – nagle krzyknął Liam.
Niall był zbyt zajęty obserwowaniem płomieni, że prawie nie zauważył nadciągającego zagrożenia: mały helikopter wydawał się być blisko ich lokacji.
Nie tylko zostaliby odkryci, jeśli Niall nie mógł wycofać płomieni, ale jego ogień mógłby zająć cały helikopter.
- NIALL! ZRÓB TO TERAZ! – krzyknął Liam, a jego oczy były pełne przerażenia.
Powiedzenie, że Niall byłby w trybie paniki, byłoby niedopowiedzeniem w tym momencie. Helikopter był prawdopodobnie trzydzieści sekund od ich lokalizacji, a on nie mógł nawet poruszyć mięśniem.
Zamknął oczy i wyrzucił ramiona w kierunku nieba, wyobraził sobie, że płomienie wciągane są do jego ciała, ale one zdawały się nie ruszać.
- Po prostu oddychaj Niall, oddychaj… - powiedział uspokajająco Liam. – Możesz to zrobić.
Blondyn czuł się bezradny. Mógł potencjalnie być przyczyną złapania całej grupy ludzi, jeśli nie zbierze tego do kupy. Nie pomagało to, że mógł słyszeć dźwięk skrzydeł helikoptera zbliżającego się do nich.
Ale wziął do siebie radę Liama i po prostu odetchnął. Z każdym wzrostem i opadaniem jego klatki piersiowej, wyobrażał sobie, że płomienie wracają do ich twórcy.
Powoli czuł, że faktycznie mogły być posłuszne i z zachęcającymi krzykami Liama, wiedział, że coś robi.
Najgorszą częścią tego było to, że to stawało się męczące. Ale z ostatnim pchnięciem poczuł, że płomienie wracają do jego ciała, prawie całkowicie wiatr go nokautuje i gasi płomienie, którego wcześniej całkowicie go pokrywały.
- Niall! O mój Boże… Niall? Wszystko w porządku? – krzyknął Liam, gdy biegł do Horana.
Liam ukląkł i studiował twarz Nialla, żeby zobaczyć czy coś złego mu się stało. Niall zdawał się oddychać, ale jego oczy wciąż były zamknięte , co natychmiast zmartwiło Liama.
Oczy Nialla otworzyły się ponownie, a on zawołał: - Ja pierdolę, Batmanie, było blisko!
Liam był tak zszokowany, że upadł w tył i szybko ukląkł obok Nialla.
Oboje wybuchnęli śmiechem, a Niall przeturlał się tak, że był teraz na Liamie i stykali się klatkami piersiowymi. Niall pochylił się i dał Liamowi szybkiego buziaka, ale Liam szybko odsunął się.
Niall rzucił mu zbolałe spojrzenie, ale Liam szybko mu to wyjaśnił: - Ow! Poparzyłeś mnie!
Gdy ból ustąpił, Liam uśmiechnął się do Nialla, który spoglądał w dół na niego przepraszająco.
- Jest okay, cieszę się, że masz się dobrze – powiedział Liam, chwytając koszulę Nialla i przyciągając go do kolejnego pocałunku.
Ogień opuścił jego ciało, więc Niall pogłębił pocałunek. Za każdym razem kiedy się całowali to było tak, jakby elektryczny wstrząs przechodził między nimi. Nie byli pewni, czy to z powodu ich fascynacji drugą osobą, czy to był produkt uboczny ich przeciwnych zdolności. Najważniejsze było to, że to odurzało.
Coraz bardziej zatapiali się w sobie, dopóki nie zadzwonił telefon Liama, który znajdował się w jego tylnej kieszeni. Niall odsunął się niechętnie i ruszył za Liamem, aby mógł odebrać telefon.
Gdyby to była wiadomość zignorowali by ją, ale tym razem połączenie oznaczało coś ważnego, więc oboje wiedzieli, że Liam musiał to odebrać.
Liam wyciągnął go z tylnej kieszeni i trzymał przy uchu, podczas gdy Niall przytulił się do niego, obierając swoją głowę o silną klatkę piersiową Liama, również chcąc słyszeć rozmowę.
- Hej Liam, przepraszam za to, że przerywam trening, ale myślę, że będziemy mieli kolejne spotkanie. Lara miała kolejną wizję, więc chce o niej powiedzieć wszystkim. Nawet mi nic nie powiedziała o tym.
Zestresowany głos Louisa wypełnił ucho Liama, a Li chciał chociaż raz mieć zdolność Harry’ego do bycia niewidzialnym. Zawsze zdawali się robić to co musieli albo zawsze byli tam, gdzie musieli być.
Chciał, by życie po prostu zwolniło i było chociaż raz proste, ale takie nie było, bo wszyscy byli w niebezpieczeństwie.
Niall był w niebezpieczeństwie, a Liam nigdy nie pozwoli „łowcom” zrobić czegoś, co zraniłoby albo rozdzieliło ich.
Kiedy wzywały obowiązki, oni odpowiadali. Oboje Liam i Niall w sekundę byli na nogach.
- Gdzie w takim razie się spotykamy? – zastanawiał się Liam.
- Cóż, będziesz musiał mi zaufać – wyjaśnił Louis. – Spotykamy się w szkole i mamy, kogoś w rodzaju nowego członka grupy…
- Kto? – syknął Niall, a Liam przekazał to pytanie Louisowi.
- Dowiecie się i zobaczycie. Spotykamy się za godzinę. Wyślę ci numer klasy. Do zobaczenia! – odpowiedział Louis, po czym połączenie zostało zakończone.
Ręka Liama opadła, a on rzucił Niallowi puste spojrzenie. – Typowy Louis, te wszystkie tajemnice i te gówna.
- Przyzwyczaisz się do tego, przysięgam – zapewnił go Niall, po czym chwycił jego rękę i zaprowadził ich do samochodu.
W co oni do cholery się wpakowali?
16
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz