piątek, 31 stycznia 2014

982

8

Kilka dni przed incydentem na korytarzu…

Po pierwszym dniu Zayna, Lara czytała umysł Louisa i odkryła, że chłopak też miał moc. Ona natychmiast szukała schronienia w jego umyśle po lekcjach.

Ale wiedziała, że to musiało być sekretem, więc chwyciła go za ramię i zaczęła mówić do niego przez swój umysł.

Dobra, wiem że to będzie dziwne, ale po prostu musisz mi zaufać. Potrafię czytać w myślach i wiem, że potrafisz przenosić rzeczy za pomocą umysłu, co jest dość hardkorowe przy okazji.

Louis wrósł w miejsce w szoku, podczas gdy podejrzewał, że Lara ma moc, on nie przewidywał, że ona może porozumiewać się bez mówienia. Ale, szybko przywykł do tego i nawet uśmiechnął się, gdy skomplementowała jego moc.

W porządku, myślę, że mogę ci pomóc i ty możesz pomóc mi. Nie znam innych mutantów tutaj i wiem, że próbujesz zrobić jakiś sojusz między naszą grupą, prawda? Albo jestem całkowicie wyłączona z tego?

Uśmiechnął się do niej i skinął głową. Byłaby idealnym dodatkiem do zespołu, jako szpieg i może nawet mogłaby znaleźć więcej ludzi ze zdolnościami. Albo przynajmniej mogłaby dowiedzieć się o tym kto z ich rówieśników ma moc. Pewnie, jej zdolność była trochę uciążliwa, ale może być również całkiem pomocna.

Oj! Nie jestem szpiegiem Louis! Mogę wybrać, kiedy chcę i kiedy nie chcę słuchać ludzi, to nie jest jak otwarta fala radiowa, choć było kilka razy, gdy czyjeś myśli były tak mocne, że łamały ścianę mojej mocy. I mam niesamowity instynkt do ludzi, którzy mają moc, ale to po prostu zwykłe przeczucia, jak to, kiedy zaczynam ich słuchać. Po prostu czuje się zmęczona poczuciem wyobcowania i bycia inną, wiesz? Moja zdolność nie zagraża nikomu, to tylko część tego, kim jestem.

Louis skinął głową ze zrozumieniem. – Myślę, że jest to początek bardzo ciekawej przyjaźni.

- Zgadzam się – powiedziała głośno Lara, uśmiechając się.

Byli w kontakcie do dziś.

XXX

Powrót do teraźniejszości…

Zayn odwrócił się, gdy zobaczył jak Lara i Louis trzymają się za ręce, nie chciał wiedzieć więcej o tym, co dzieje się między tą dwójką, więc postanowił całkowicie to zignorować. To nie było fair w stosunku do siebie, katować się czymś takim, zwłaszcza dziewczyną, którą spotkał raz. Kontynuował swoją drogę, szukając miejsca, w którym mógłby powrócić do swojego kształtu. Uporał się już ze skórą…

Harry patrzył na Louisa i Larę i po prostu chciał uciec. Nie wiedział, dlaczego czuł się całkowicie zdradzony, ale tak się czuł. To było tak jakby Louis złamał obietnicę, której nigdy nie składał. To było zupełnie irracjonalne i teraz, Harry czuł się całkowicie zraniony zachowaniem Louisa.

Ale chwile później dziewczyna i on rozdzielili się, a Louis poszedł do swojej szafki, jakby to zakończyli. Harry postanowił odsunąć na bok swoją zazdrość i zrobić to, co podpowiadało mu serce, zapytać Louisa o co chodzi.

Szybko wyłączył niewidzialność i gdy tylko Louis otworzył szafkę, Harry rozejrzał się wokoło. Louis wyraźnie odskoczył z przerażenia, jego niebieskie oczy otworzyły się szeroko w szoku.

- O mój Boże Harry! Skąd się tu u diabła wziąłeś? – krzyknął Louis, łapiąc oddech, a jego serce ścisnęło się ze strachu.

Harry uśmiechnął się, zanim wyszeptał. – Pamiętasz Lou, mogę być niewidzialny?

Ten komentarz zrelaksował Louisa znacznie, bo uśmiech pojawił się na jego twarzy Louisa, który był skierowany do Loczka. Widział blask zgorszenia w oczach Harry’ego i to sprawiło, że coś wewnątrz niego wymieszało się z zainteresowaniem, nigdy nie widział tej odważnej strony Harry’ego i całkiem mu się to podobało.

- Nazwałeś mnie ‘Lou’ – stwierdził Louis, chwytając książki z szafki i wkładając je do torby. – Podoba mi się to.

Zazdrość Harry’ego całkowicie zniknęła; Louisa nie obchodziło nic poza mocą Harry’ego. Byli przyjaciółmi; nie był zastąpiony nową dziewczyną nawet jeśli byli w związku.

- Och cieszę się – odpowiedział Harry, obserwując jak Louis spakował torbę i zamknął szafkę. – Więc, uch, ty i Lara, eh?

Louis roześmiał się na śmieszne założenie Harry’ego. Choć z perspektywy czasu, wiedział, dlaczego chłopak tak założył – całe te trzymanie się za ręce i reszta.

- Nie, nawet trochę. Jesteśmy tylko przyjaciółmi z korzyściami (friends with benefis – można przetłumaczyć również jako to tylko seks – od tłum.) – wyjaśnił Louis, gdy szli korytarzem i wyszli przed szkołę.

Oczy Harry’ego rozszerzyły się i okropne uczucie w żołądku powróciło ze zdwojoną siłą. Może Louis nie był tym, za kogo go uważał. – Serio? Nie spodziewałbym się tego po tobie…

- O mój Boże, nie o to mi chodziło! – wybuchnął Louis, zatrzymując się w pół kroku i patrząc prosto na Harry’ego, sprawdzając czy złapał o co mu chodziło. – Zły dobór słów. Jesteśmy tylko przyjaciółmi, zapewniam cię! Ona po prostu ma… wiesz co… to jest ‘korzystne’.

Harry nie mógł ukryć uśmiechu ulgi, który pojawił się przy korekcie Louisa. Próbował to ukryć, odwracając się, ale był pewien, że Louis zobaczył to przez sekundę.

XXX

Niall i Liam były pośrodku placu budowy, a Liam miał czas swojego życia. Zalał cały korytarz wodą i teraz robił fale płynące w kierunku Nialla.

Blondyn nie mógł dużo zrobić, aby odwrócić to, oprócz lekkich płomieni, mając nadzieję, że to go chociaż trochę ochroni. To był rodzaj nieuczciwej walki w tym momencie. Ale Nialla nie obchodziło to, był z Liamem i tak naprawdę nie było tu konkurencji.

- Oj, wodny chłopcze chcesz złagodzić trochę ten prąd? Ochlapiesz mnie od razu! – Niall krzyknął do Liama, który miał dzień, w którym próbował różne siły wody.

Liam zaśmiał się głośno i uniósł dłoń w kierunku kwadratu wody, z którym zmagał się Niall, uspokajając znacznie fale. Niall był szczęśliwy ze zmiany tempa lania się wody, która wirowała wokół niego od około dwudziestu minut.

Blodnyn spojrzał w górę i uniósł ręce w kierunku sufitu. Mały płomień zapalił się w jego ręce i poleciał w kierunku płytek, które były nad nimi. Płomień rozprzestrzeniał się szybko po suficie i wkrótce cały był pokryty błyszczącym płomieniem.

Liam patrzył z pewnym podziwem na kontrast między tymi dwoma elementami i to jak na siebie reagowali. Przez chwilę próbowali ze sobą walczyć, ale potem opadali tworząc niesamowity, ale wspaniały kontrast między sobą.

Niall był zafascynowany tym, a kiedy spojrzał na Liama, znalazł ciche uznanie w jego oczach, które zostało podzielone między nimi. Ogień i woda były doskonałą równowagą, tak samo jak Niall i Liam.

- Bardzo dziękuje, że podzieliłeś się ze mną tym miejscem Niall – powiedział Liam, uśmiechając się do blondyna. – Mogę w końcu gdzieś być sobą i to najlepszy prezent, jaki kiedykolwiek mogłem otrzymać.

Niall starał się zachować spokój, ale Liam właśnie mu coś zrobił. Sportowiec był tak szczery i troskliwy i uprzejmy, nic, czego Niall nigdy by nie oczekiwał od niego. Każdy raz, gdy byli sami był prezentem dla blondyna, który uczył się coraz więcej o tym, kim Liam był pod tą maską, którą grał w szkole na prośbę Drew i ich rówieśników. Liam był naprawdę niesamowitym facetem i Niall był zaszczycony, aby móc to z nim przeżywać, teraz to było prawdziwym podarunkiem.

- Proszę bardzo, cieszę się, że mam kogoś kto chce ze mną dzisiaj trenować. Ciężko znaleźć takich ludzi jak my, więc gdy ich znajdę, staram się zatrzymać ich ze sobą bardzo szybki. Mam nadzieję, że nie jestem zbyt irytujący – mówił chaotycznie Niall, pesząc się z powodu uznania Liama.

- Niall jesteś różny, ale nigdy irytujący. Jesteś jak najświeższy oddech świeżego powietrza, jak kiedykolwiek poznałem, serio. Nie muszę niczego ukrywać, kiedy jestem z tobą, bo wiem że mogę ci zaufać w każdym aspekcie tego kim jestem, jesteś najbardziej tolerancyjną osobą i ostatnią cechą, którą bym cię nazwał to irytujący – zaprotestował Liam. – Proszę nie myśl więcej, że tak się czuję. Mam na myśli to, że naprawdę poznałem cię lepiej przez te ostatnie tygodnie i już myślę o tobie jako o moim najlepszym przyjacielu. Czy to szaleństwo?

Niall zaśmiał się głośno na to, że myśleli podobnie. – Czuje się dokładnie w ten sam sposób. To nie jest ani trochę dziwne. To wspaniale, że można wiedzieć, że ktoś czuje się w ten sam sposób jak ja. Posiadać kogoś komu można się zwierzyć, podróżować z nim. To dokładnie to czego potrzebuję i dobrze… jesteś idealnym kandydatem!

- Cóż, idealnie – odpowiedział Liam.

W swoim zaciszu i czując jak ich przyjaźń się pogłębia, kontynuowali trening na budowie, uśmiechając się do siebie.

XXX

- Jestem czasami o ciebie zazdrosny, bo możesz się po prostu ukryć na swoje własne, cholerne życzenie – zażartował Louis, w końcu przerywając milczenie, gdy szli wzdłuż chodnika.

- Taa, ale używam tego jako mechanizm obronny, żeby uniknąć rozmowy z ludźmi – przyznał Harry, patrząc w dół na swoje stopy.

Harry czuł się niewidzialny przez całe swoje życie, więc gdy rozwinął swoją moc, stał się taki w prawdziwej postaci. Zawsze miał trudności z nawiązywaniem kontaktów z rówieśnikami i teraz miał idealną wymówkę, żeby uciec od interakcji społecznych.

- Ale spójrz na siebie! Nie unikasz mnie, ale może jestem jednym z wybrańców, którzy mogą zobaczyć prawdziwego Harry’ego Stylesa – powiedział Louis, zwracając na siebie uwagę Harry’ego.

- Myślę, że masz po prostu szczęście – zażartował Harry, a uśmiech wrócił na jego twarz.

Louis nie mógł się powstrzymać przed uśmiechnął się wraz z Harrym, bo był to taki prawdziwy i rzadki gest; w szkole Harry zawsze był cichym dzieciakiem, nie odzywającym się wyrzutkiem, którym nikt się nie przejmował, bo zakładali, że był zadowolony ze swojego życia. Ale teraz Louis widział zupełnie inną perspektywę kędzierzawego cudu, którym był Harry. Był rzeczywiście bardzo zaszczycony, że miał możliwość rozważania jak intrygujący był naprawdę Harry.

- Myślę, że chciałbym móc włączyć niewidzialność, aby móc latać przez cały dzień i nikt nie patrzyłby na mnie, jakby był czymś nadprzyrodzonym. Chcę mieć wolność odkrywania atmosfery poza tym kiedy jest noc i poza budową. To byłoby niesamowite. – Louis podzielił się swoim marzeniem z Harrym, jego myśli uciekały do tego, jakie to uczucie mieć słońce na swoich policzkach i to jak ziemia wyglądałaby pod nim, a nie widziałby gęstego mroku, jak do tej pory.

Harry słuchał marzenia Louisa, kochając to jak ten facet tak otwarcie się tym z nim dzielił. Za każdym razem uczył się czegoś więcej o Louisie, czuł się bliżej swojego nowego przyjaciela. To nie miało znaczenia o czym były nowe informacje, to sprawiało, że chciał więcej i więcej; to było bardzo wciągające.

Ale wtedy Harry zorientował się, że ma odpowiedź na trudną sytuację Louisa. W ciągu kilku ostatnich lat, po tym jak rozwinął swoją moc, zrobił niekończące się badania na ten temat, nawet jeśli zazwyczaj informacje były niewiarygodne i trudne do znalezienia. Harry’emu zajęło godziny to, żeby dowiedzieć się jak pomóc swojemu przyjacielowi, ale przez moment zawahał się przed podzieleniem się tym z Louisem, bo nigdy tego nie próbował i nie wiedział czy działało. Nie miał nigdy takiej szansy, bo Louis był pierwszą osobą, z którą Harry podzielił się tym, że ma moc.

Louis mógł powiedzieć, że Harry myślał, miał pewne spojrzenie, które Louis podziwiał. Harry był wyraźnie introwertykiem, ale Louis był cierpliwy i dał mu czas na otworzenie się.

Doszli do domu Louisa, więc chłopak zatrzymał się i odwrócił się w kierunku Harry’ego, który wciąż był zagubiony w swoich myślach.

- To mój dom – szepnął Louis, mając nadzieję, że to sprawi, że Harry podzieli się z nim tym o czym myślał.

- Okay… um… pomyślisz, że jestem szalony, ale jest rzecz, która może sprawić, że będziesz latał w ciągu dnia – wypalił Harry, wyrzucając to ze swojego umysłu.

Louis uśmiechnął się do Harry’ego. – Nie sądzę, że jesteś szalony, obiecuje.

- Okay, po prostu mnie wysłuchaj. To nazywa się ‘łączenie możliwości’ – proces, w którym dwie osoby z mocą mogą transferować swoją moc przez długi czas przez stworzenie silnego, telepatycznego połączenia – wyjaśnił Harry, czując się jak kompletny idiota dzieląc się takimi myślami.

- Myślisz, że to naprawdę działa? – zastanawiał się Louis, patrząc na Harry’ego jakby był Mesjaszem.

- LOUIS! – Matka Louisa zawołała go z domu. – Lepiej właź teraz do domu, masz pracę domową i obowiązki do zrobienia!

Louis przewrócił oczami, ale wiedział, że musi pospieszyć się do domu, albo zobaczy gniew swoich rodziców. – Muszę iść, matka wzywa z piekła. Pogadamy o tym później okay? Napiszę do ciebie!

Harry skinął głową, całkowicie oczarowany tym, jak Louis wbiegł do domu. Louis odwrócił się ostatni raz, żeby pożegnać się z Harrym, zanim zniknął w domu.

Kędzierzawy chłopak stał tak jeszcze przez chwilę, zdając sobie sprawę, że w końcu ktoś rzeczywiście dba o niego wystarczająco, żeby powiedzieć, że napisze do niego. Louis był wyjątkowy i Harry’ego ucieszył fakt, że tak szybko Louis zaakceptował go jako swojego przyjaciela.

Harry poszedł w kierunku domu całkowicie będąc całkowicie widzialnym.

XXX


8

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz