6
Niall dogadał się z Al’em, aby mógł wyjść wcześniej na randkę z Harrym, który przez cały czas pisał do niego słodkie wiadomości.
Niall spojrzał na ostatnią wiadomość od chłopaka, wysłaną o 19:45, mówiącą, że był w drodze do pizzerii, aby odebrać Nialla. Podskakiwał z nogi na nogę, patrząc znad swojego mopa na drzwi, co jakieś pięć sekund.
- Co sprawia, że jesteś taki niespokojny? - zapytała zaciekawiona Kate, gdy skończyła swoją codzienną, ostrożną rozmowę z Abby.
Rebecca wyskoczyła zza lady i szturchnęła śpiącą Jade. - Masz gorącą randkę?
Niall zarumienił się i ponownie spojrzał na swojego mopa, przebiegając ręką przez włosy i pukając w swój daszek.
Dziewczyny, oprócz Abby, zadyszane podbiegły do niego.
- Kto!
- Powiedz nam kto!
- To Zayn?
Niall rzucił Kate spojrzenie na jej ostatnie pytanie i zdecydował to olać - To kelner z tej kawiarni przy bloku. - Niall wskazał za siebie, nie mając lepszego pomysłu jak wskazać miejsce.
Jade spojrzała na niego sceptycznie. - Java the Hutt?
- Co mogę powiedzieć? - Niall wzruszył ramionami - Są po drodze do pracy i mają tanio.
- Jesteś frajerem dla żartów, czyż nie? - powiedziała ze śmiechem Kate i pstryknęła Nialla w nos.
Rozbrzmiał za nimi dzwonek, oznajmiający nowego klienta. Niall spojrzał na Harry’ego, niepewnie stojącego przy drzwiach.
Wyglądał fantastycznie, tak jak zawsze. Miał na sobie beanie dopasowaną do szalika i wyglądał na o wiele wyższego bez lady przed nim. Niall szybko zdjął daszek z głowy i rzucił nim w Rebecce, która prawie wpadła na ladę starając się zrobić unik. Chłopaka to nie obchodziło, bo był zbyt zajęty zdejmowaniem fartucha i rozplątywaniem splątanych sznurków.
- Wybacz. - powiedział do Harry’ego z chichotem. - Powinienem wcześniej skończyć zmianę.
- W porządku. - powiedział Harry, lekko zaniepokojony Rebeccą, która stała dramatycznie przy ladzie, nie będąc nawet blisko ziemi. - Wyglądasz słodko w uniformie.
Niall zarumienił się, prawdopodobnie aż po palce u nóg. Wreszcie zdjął fartuch i rzucił go na Jade, która pocieszała Rebecce. Jade wściekle zerwała fartuch z głowy i zamierzała rzucić się na Nialla.
- Wyjdź stąd zanim zranisz mnie. - powiedziała Kate, wytykając lekko palec w kierunku drzwi.
Niall zaśmiał się i zaczął wyprowadzać Harry’ego z pizzerii. Odwrócił się, aby posłać ostatnie zdenerwowane spojrzenie dziewczynom przed wyjściem i spotkał się z uniesionymi kciukami od Kate i środkowym palcem od Jade. Była taką małą, wściekłą dziewczynką.
- Więc co się dzieje na tym Open Mic Night? - spytał Niall, starając się nawiązać rozmowę, podczas gdy Harry prowadził go do bardzo dobrze wyglądającego, starego samochodu.
Harry wzruszył ramionami. - Jest maszyna do karaoke. Wiele piosenek zostaję zmasakrowanych. Jest trochę czytanej poezji, ale to zazwyczaj na początku, zanim wszyscy się upiją i chcą śpiewać.
Niall uśmiechnął się; widok upokarzających się ludzi zawsze rozbawia.
Podróż z pizzerii do Java the Hutt zajęła kilka minut. Jazda samochodem minęła komfortowo i bez małego, niezręcznego milczenia. Niall czuł się naprawdę dobrze. To mogło pójść naprawdę świetnie.
Gdy weszli do środka, jakaś dziewczyna była już na scenie. Połowa jej głowy była wygolona i ufarbowana na czerwono, a druga połowa włosów sięgała jej do ramion i była koloru czarnego. Jej nogi i ręce lekko drżały, gdy czytała słowa z kartki papieru, którą trzymała w mocnym uścisku. Skończyła w napięciu, po czym usłyszała uprzejme oklaski. Gdy Niall z Harrym znaleźli miejsca z tyłu przy drzwiach, dziewczyna i jej przyjaciółka właśnie wychodziły.
Niall poczuł, że się trochę nudzi, gdy kolejna dziewczyna weszła na scenę i zaczęła czytać poemat o złamanym sercu i miłości. Nie mógł doczekać się karaoke. Z rzutem oka na Harry’ego, stwierdził, ze on naprawdę cieszy się randką. Czasami zamykał oczy i kiwał głową na głos dziewczyny.
Niall w jakiś sposób życzył sobie, aby mógł tak łatwo nawiązać kontakt z losowym nieznajomym.
"Wiesz co się wydarzyło, gdy ostatni raz nawiązałeś taki kontakt”
Z cichym jękiem Niall próbował uciec od myśli związanych z Zaynem.
Ktoś wreszcie dorwał się do maszyny z karaoke. Niestety albo stety, zależy jak na to patrzysz, facet był naprawdę dobry. Aplauz nie był wymuszony, nie było żadnego wygwizdywania, a nawet pojawiły się okrzyki proszące o bis.
Później, gdy o wilku mowa, musiał się on pojawić. Niall naprawdę chciał, żeby jego życie zatrzymało się i nie było tak beznadziejne, gdy przyszedł Zayn.
Który właśnie chichotał, wchodząc na scenę. Jego oczy były nieco przeszklone, co oznaczało, że był lekko pijany, tak jak tamtej nocy. Włosy były dłuższe; boki wygolone, a na górze miał quiffa. Tak jak zawsze miał ubraną skórzaną kurtkę, w której wywinął rękawy, a pod spodem niebieską koszulkę z graffiti.
Niall spojrzał na Harry’ego, aby skończyć obczajać Zayna. Nieważne jak bardzo się starał, nigdy nie zamierzał przyznać, że mulat nie był atrakcyjny.
- Moi przyjaciele starali się zmusić mnie do rozpoczęcia karaoke - powiedział Zayn prosto w mikrofon, rozbawionym i łatwym głosem - Ale nie chcę być pierwszy. Na szczęście ten facet wszystkiego pilnuje. - Tłum zaczął wiwatować, gdy Zayn zawstydził mężczyznę, siedzącego z kolegami z przodu - Jednak obawiam się, że zawiodę was tym występem.
Niall usłyszał dwa bardzo znane głosy dochodzące z drugiej strony pomieszczenia, gdy Zayn włączał swoją muzykę. Po chwili szukania spotkał się z oczami Louisa, który szybko zakończył kontakt wzrokowy z Niallem. Blond czuł jak jego klatka piersiowa zaciska się ze złości. Wziął kilka głębokich wdechów i spojrzał na Harry’ego, który wyglądał jakby wyczuwał jego stres.
- Wszystko okej? - szepnął Harry, z brwiami zmarszczonymi w niepokoju i zmieszaniu. Niall poczuł jak złość pomału ulatuje i pozwolił sobie na lekki uśmiech skierowany do Harry’ego. Śmiało sięgnął przez stół po jedną z wielkich dłoni chłopaka. Harry spojrzał przez chwilę nerwowo na ich splecione dłonie, zanim uśmiechnął się ukazując swoje dołeczki w policzkach i ścisnął dłoń Nialla.
Następnie uszy Nialla zostały rozproszone przez dźwięk z głośników na scenie. Zayn śpiewał. Do cholery, naprawdę dobrze śpiewał.
Niall zamrugał kilka razy w szoku. Zrozumiał, że nie powinien być tak wstrząśnięty. Oczywiście, Zayn jest idealny we wszystkim.
"Oprócz zostawania na noc”
Niall zacisnął dłonie, ale odkrył, że jego lewa ręka cały czas ściskała tą Harry’ego. Loczek zmarszczył na niego brwi, patrząc pomiędzy Zayna a Nialla i starając się uzyskać jakieś powiązania.
Potem głos Zayna się zaciął. Niall spojrzał w górę i zauważył, że chłopak nawiązywał z nim bezpośredni kontakt wzrokowy. Postanowił wsłuchać się w tekst.
- Myślę, że byłbyś dla mnie dobry, a ja też byłbym dobry dla Ciebie. - zaśpiewał Zayn, nie odrywając wzroku od Nialla.
Niall bardzo mocno starał się zabić Zayna spojrzeniem, prawie tak mocno jak przerwać kontakt wzrokowy. Żadna z tych rzeczy nie nastąpiła i kilka minut później Zayn schodził ze sceny. Wtedy Niall wstał i wyszedł z kawiarni.
Usiadł na parapecie przy oknie budynku. Harry szybko wyszedł za nim, po czym usiadł obok.
Po kilku minutach ciszy, brunet się odezwał - Um, co to było?
Niall potrząsnął głową - Pewien facet, z którym przespałem się miesiąc temu, a potem zostawił mnie samego. - Wypluł ostatnie zdanie jak truciznę. Wcześniej nie zdawał sobie z tego sprawy, ale minął dokładnie miesiąc odkąd on i Zayn uprawiali seks. Dlaczego to był nadal problem?
- On po prostu do ciebie śpiewał. - Harry patrzył nieśmiało w dół na swoje bransoletki, które wisiały dookoła jego nadgarstka. Bawił się jedną z nich, zanim spojrzał w górę na Nialla.
- Cóż - Niall wziął głęboki oddech - Jebać go.
- Już to zrobiłeś. - mruknął Harry, patrząc w dół na swoje stopy.
Niall zmarszczył brwi. - Harry.
- Przepraszam, czy chcesz, żebym zabronił mu wchodzić do kawiarni? Mogę to zrobić, jestem na drodze do stania się menadżerem. - Harry wypuścił swoją wypowiedź na jednym wdechu i wyglądał, jakby od razu pożałował swoich słów.
Niall uśmiechnął się i sięgnął po dłoń Harry’ego, po czym chwycił ją i splótł ich dłonie razem. - Nie, jest w porządku, dziękuję.
- On nigdy wcześniej tu nie przychodził… - zaczął Harry, znowu patrząc na Nialla - Może za tydzień mógłbym znowu cię tu zabrać i to byłaby o wiele lepsza randka, obiecuję.
- Myślę, że to mogłoby wypalić.
Przez kilka chwil siedzieli w ciszy. Niall mógł usłyszeć pijanych ludzi wewnątrz, śpiewających piosenki, które ledwo znali. Chłopak odwrócił się, starając się zajrzeć do środka przez okno, ale nagle znalazł się bardzo blisko twarzy Harry’ego.
- Oh. - powiedział Niall, a jego nos prawie potrącił Harry’ego. Odległość nie była wcale duża.
Harry nucił, zanim lekko zamknął lukę między nimi i nacisnął swoimi wargami na te Nialla. To było miłe i ciepłe. Usta Harry’ego czuły się dobrze przy jego. Nie było żadnych iskier, fajerwerk czy czegoś takiego, ale Niall tak czy siak w to nie wierzył.
Już nie.
Harry uśmiechnął się delikatnie, gdy oderwali się od siebie. Wstał i zaprowadził Niall do swojego samochodu, aby odwieźć chłopaka do domu.
Zostawili Zayna, Louisa i Liama, którzy zostali w kawiarni po występie mulata, aby nie wywołać podejrzeń.
- Wyszedł. - Zayn usłyszał jak Louis syczy do Liama, kilka minut po tym jak Zayn wrócił na swoje miejsce.
Zmarszczył brwi. - Zaplanowaliście to?
Liam pokręcił głową i podniósł ręce - To wszystko był jego pomysł!
Zayn westchnął. Oczywiście, że to był “Louis z małą pomocą Liama”. Wstał i wybiegł z budynku niczym burza, ale szybko się zatrzymał, gdy przechodził obok okna.
Na zewnątrz na parapecie siedział Niall z jakimś gościem, całując się. Oddech Zayna się urwał. Oderwali się od siebie i zaczęli śmiać, zanim weszli do samochodu i odjechali. Zayn nie ruszył się z miejsca.
"Oczywiście, że jest zajęty, Zayn”
"Dlaczego do niego śpiewałeś, idioto?”
"Dlaczego zawsze musisz się we wszystkich zakochiwać?”
"Nie możesz po prostu robić małe kroki, jak normalna osoba?”
- Chodź, stary. - rozbrzmiał głos Liama, gdy jego ręka opadła na ramię Zayna. - Przestań walczyć ze sobą i wyjdźmy stąd.
Wszyscy wpadli do samochodu Liama. Zayn opadł na siedzenie z tyłu, patrząc smutno w okno.
- Przepraszam, Zayn. - powiedział Louis, gdy wjeżdżali na mały parking przed ich kompleksem, patrząc boleśnie - Naprawdę myślałem, że to wypali.
Zayn wzruszył ramionami - Dzięki za starania. - Wyszedł z samochodu, szybko wszedł do budynku i pobiegł po schodach. Otworzył drzwi i opadł na łóżko, pięć minut przed tym, gdy Louis i Liam weszli do mieszkania.
Zayn westchnął. Powinien dać odejść Niallowi. Powinien pozwolić mu odskoczyć w obronie i użyć do przebolenia imienia-którego-nie-wolno-wymawiać.
Powinien również przestań nazywać swojego ex jak Voldemorta.
Zayn westchnął i przewrócił się na bok. Wizje jego wspólnej nocy z Niallem zalały jego umysł, gdy zamknął oczy starając się usnąć.
Niall był naprawdę piękny i było tak jakby o tym nie wiedział. Zayn trochę się tego wstydził, ale po drugim spotkaniu z Niallem, wszedł w Google, aby zobaczyć gdzie może znaleźć chłopaka. I znalazł ledwo chronionego facebooka, instagrama wypełnionego zdjęciami jedzenia, częściowo zaktualizowanego twittera, który był pełen strasznej gramatyki oraz kilka innych stron, które zapewne założył, gdy był dzieckiem, a teraz strasznie by się ich wstydził. Zayn przejrzał wszystkie tweety i posty.
Zayn był w pewnym rodzaju w nim zakochany.
Co było naprawdę głupie, ponieważ wszystko co o nim wiedział to to, co lubi jeść, gdzie pracuje i jak wygląda nago.
Ale Zayn chciał częściej widzieć go nagiego. Chciał chodzić z nim na randki i żeby Niall robił zdjęcia jedzenia ich obu. Chciał siedzieć u Al’a i dokuczać Niallowi na temat jego daszka. Chciał poprawiać gramatykę Nialla, gdy czytałby jego tweety, ponad jego ramieniem.
Zayn naprawdę wiele chciał i chciał tego wszystkiego z Niallem, nie wiedząc dlaczego.
Z westchnięciem zdecydował uciec od myśli z Niallem tej nocy, by śnić o nim.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz