-Cześć, Liam… uhm… tu Louis. Nie wiem, dlaczego do ciebie zadzwoniłem i czuję się teraz trochę niezręcznie, ponieważ wiem, że nie odbierzesz telefonu. Ale chciałem po prostu powiedzieć, że cię kocham i odkąd mnie zostawiłeś, nie radzę sobie… proszę, wróć do mnie, Liam, nie zostawiaj mnie tak. Bardzo za tobą tęsknię.
-Cześć, Liam… uhm… tu Louis… tak… szczerze, to nie wiem, co powiedzieć i przede wszystkim, dlaczego do ciebie zadzwoniłem. Ponadto, czuję się bardzo żałosny dzwoniąc do ciebie. Po prostu…bardzo za tobą tęsknię, Li. Ostatnie kilka dni spędziłem w domu i czuję się taki samotny bez ciebie. Wiem, co prawdopodobnie powiedziałbyś w tej chwili… że powinienem wyjść na zewnątrz i spotkać się z przyjaciółmi, ale wtedy czułbym się nawet bardziej samotny. Poza tym, oni po prostu nie zrozumieliby przez co teraz przechodzę. Nikt nie zrozumiałby, chociaż wszyscy myślą inaczej. Mogą sobie tylko wyobrazić, ale nikt naprawdę nie zrozumie. Cóż, w każdym razie… chciałem tylko powiedzieć, że cię kocham i tęsknię za tobą, Li, bardzo.
-Cześć, Li, tu znowu ja, Louis albo Lou, jak lubiłeś mnie nazywać. Ponownie dodzwoniłem się tylko do poczty głosowej, która nie powinna być dla mnie takim zaskoczeniem, odkąd wiem, że nie odbierzesz telefonu. Ale czasami wciąż mam nadzieję, że kiedy zadzwonię, ty odbierzesz i będę mógł usłyszeć twój piękny głos i zaraźliwy śmiech. Jednak za każdym razem, wszystko, co dostaję to twój nagrany głos mówiący, że albo jesteś w pracy albo zajęty zabawianiem swojego denerwującego chłopaka, zanim zaczynasz się śmiać, po czym następuję dźwięk “beep”. Jednak nie winię cię. Wiem, że czasami potrafię być wrzodem na tyłku. Dalej pamiętam dzień, kiedy nagrywałeś swoją pocztę głosową. Nagrałeś coś i usunąłeś to, po czym powtarzałeś tą czynność wielokrotnie, ponieważ twoim zdaniem to zawsze brzmiało okropnie. Nawet jeśli zapewniałem cię, że brzmiałeś dobrze. Nie słuchałeś mnie, jak zawsze i nagrałeś wszystko jeszcze raz. Ostatecznie, po prostu wziąłem twój telefon i zapisałem to, co nagrałeś jako ostatnie, ponieważ chciałem spędzić z tobą trochę czasu. I to dokładnie to, co chciałbym teraz zrobić, ale wiem, że nie mogę i to po prostu boli moje serce za każdym razem. Dałbym wszystko, żeby usłyszeć cię jeszcze raz, nie twój nagrany głos; głos, który mówi mi, że wszystko będzie dobrze i zawsze będziesz obok mnie. Ale wiem, że to się nie wydarzy. Nie odbierzesz swojego telefonu.
-Cześć, Liam uhhh… tu Louis. Znowu. Jak za każdym razem, mam nadzieję, że odbierzesz, ale oczywiście tego nie zrobisz. Chciałem tylko powiedzieć uhm, że tęsknię za tobą. Mówiłem to wcześniej tysiące razy, więc zgaduję, że jesteś już chory od słuchania tego, ale naprawdę tęsknię. Jestem zagubiony bez ciebie, Liam.
-Cześć, uhm, przypuszczam, że nie muszę po raz kolejny mówić kim jestem. Dzwoniłem już tak dużo razy, że powinieneś wiedzieć kim jestem. I powinieneś znać mój głos. Przy okazji, Zayn dzisiaj przyjechał. Powiedział, że chciał się upewnić, iż ze mną w porządku… Oczywiście powiedziałem mu, że jest dobrze, że sobie z tym poradzę, ale to było prawdopodobnie największe kłamstwo, jakie kiedykolwiek powiedziałem. Nie ma cię tutaj, Li, co oznacza, że nic nie jest w porządku. Nie rozumiem, co Zayn i reszta ode mnie oczekują, że znów będę radosnym sobą dzień po tym, jak mnie zostawiłeś? Powiedzieli mi, że rozumieją co przeżywam, ale to pieprzone kłamstwo! Nie rozumieją jak to jest być zostawionym przez miłość swojego życia, oni po prostu nie rozumieją…
-Już prawie święta, co oznacza, że powinienem wszystko udekorować, ale wiesz co? Nie potrafię. Po prostu nie mogę tego robić odkąd to była rzecz, którą robiliśmy razem. I nie czuję się dobrze robiąc to bez ciebie. Swoją drogą, nie mógłbym dosięgnąć wszystkiego w tym cholernym mieszkaniu. To zawsze ty byłeś facetem w naszym związku i po prostu nie potrafię tego robić; wszystko wydaje się takie trudne bez ciebie. Nie chcę obchodzić świąt; to już nie będzie to samo. Nie będzie takie samo bez miłości mojego życia.
-Czuję się tak żałośnie dzwonią do ciebie, kiedy płaczę, ale nie wiem co innego robić. Tęsknię za tobą tak bardzo, Li! Proszę, wróć do mnie. Proszę, powiedz mi, że zawsze będziesz przy moim boku bez względu na nic. Co się z tym stało? Co stało się z tobą mówiącym mi, że nigdy mnie nie opuścisz? Ponieważ zrobiłeś to, zostawiłeś mnie po tym wszystkim. Dlaczego to zrobiłeś, Li? Dlaczego złamałeś obietnicę i zostawiłeś mnie samego? Po prostu nie rozumiem tego! Dlaczego nie zostałeś u mojego boku, tak jak mówiłeś, że zostaniesz?! Jesteś takim kłamcą, Liam! Dlaczego złożyłeś takie obietnice, skoro nie potrafisz ich dotrzymać?! Dlaczego mnie zostawiłeś, płaczącego w poduszkę każdej nocy, ponieważ nie jesteś obok mnie w naszym łóżku, trzymając mnie blisko i szepcząc słodkie słówka do ucha!? Nie rozumiem tego, Li! Dlaczego mi to zrobiłeś?!
-Łóżko jest takie puste bez ciebie. Odkąd odszedłeś prawie wcale nie śpię, bo potrzebuję cię obok mnie. Wolna przestrzeń robi ze mnie szaleńca, gdyż chciałbym, żebyś tam był i przytulał mnie od tyłu, mówiąc mi wielokrotnie, że mnie kochasz, dopóki nie zasnę. W twoich ramionach i z twoimi szeptami do mojego ucha zawsze zasypiałem tak łatwo i chciałbym mieć to z powrotem. Chciałbym mieć ciebie z powrotem. Czasami leżenie w tym zimnym i pustym łóżku to zbyt wiele i nie mogę tam dłużej zostać. Wtedy próbuję zasnąć na naszej kanapie, ale tam wcale nie jest lepiej. Pamiętam jak czasem przytulaliśmy się na niej i oglądaliśmy razem filmy, aż zasnęliśmy w swoich ramionach. Jedyne miejsce, gdzie mogę zaznać trochę snu to podłoga. Wiem, teraz powiedziałbyś, żebym tam nie spał, ponieważ to nie jest dobre dla moich pleców, ale nie dbam o to. Odkąd odszedłeś, na niczym już mi nie zależy.
-Pamiętasz jak się poznaliśmy, Li? Bo ja tak, pamiętam każdy szczegół. Był 13 września, urodziny Nialla. Znałem go, ponieważ Harry chodził z nim do szkoły średniej i zostali przyjaciółmi. Poznałeś go na uniwersytecie i z jakiegoś powodu od razu zostaliście przyjaciółmi, kiedy usiadłeś obok niego w jednej z klas. Tak czy inaczej, oboje byliśmy zaproszeni na jego imprezę i wszyscy wiedzieli, że chodzi tylko o picie, odkąd to była jedyna rzecz, która Niall robił na imprezach. Usiedliśmy wokół stołu z Niallem, Harrym, Zaynem i kilkoma innymi osobami, ty usiadłeś naprzeciwko mnie i tak bardzo przepraszam, Li, ale wcale cię nie lubiłem. Znaczy, oczywiście musiałem przyznać, że wyglądałeś dobrze, ale naprawdę nie mogłem cię znieść w tamtym czasie. Powtarzałem sobie, że powodem, dla którego cię nie lubiłem było to, że po prostu byłeś jak jeden z tych gorących hipsterów z uniwersytetu, którzy myślą, że są najfajniejsi na Ziemi. Jednak, kiedy teraz o tym myślę, to było prawdopodobnie dlatego, że nie chciałem dodać żadnych nowych ludzi do naszej małej grupy przyjaciół. Za każdym razem, kiedy mówiłeś, spoglądałem na ciebie rozdrażniony i jestem pewien, że to zauważyłeś. Niall, irlandzki chłopiec, powiedział mi, żebym wyluzował i dał mi kilka, cóż, więcej niż dużo piw. Głupi, młody mężczyzna, którym byłem, wypił je wszystkie. Ostatecznie, byłem prawdopodobnie najbardziej pijaną osobą na imprezie, co oznaczało, że najlepiej się bawiłem i rozmawiałem z każdym, również z tobą, Liam. Usiadłem na sofie, by się trochę uspokoić i nawet nie rozpoznałem, że tam siedzisz. Pamiętam, że niespodziewanie zapytałeś, czy cię nienawidzę i byłem taki zakłopotany, bo nie wiedziałem czy mówisz do mnie, ale kiedy odwróciłeś głowę w moją stronę i nawet powiedziałeś moje imię, które brzmiało tak dobrze, słysząc je od ciebie i wiedziałem, że masz mnie na myśli. Byłem trochę zmieszany, ale potem po prostu zapytałem cię dlaczego to ma znaczenie. Twoja odpowiedź wprawiła mnie w jeszcze większe zakłopotanie, bo powiedziałeś -i pamiętam każde, pojedyncze słowo-, powiedziałeś “Ponieważ lubię cię i to będzie do dupy, jeśli mnie nienawidzisz “. Wciąż nie do końca rozumiem jak byłeś zdolny mnie polubić, jeśli byłem wobec ciebie dupkiem, a potem żenująco pijany. Ale zanim zdążyłem coś powiedzieć, wstałeś i gdzieś zniknąłeś. Miałeś 20 lat, ja skończyłem 22. Pomimo że jestem od ciebie starszy, to zawsze ty byłeś bardziej dominującym z nas, ponieważ byłeś bardziej dojrzały jak na swój wiek i pewnie dlatego, że byłeś ode mnie wyższy. To wydarzyło się w przeciągu trzech lat; trzy lata, przez które poznałem cię, przez które zakochałem się w tobie. Trzy lata i to niewystarczający czas spędzony z tobą, ale wystarczający, by cię pokochać tak bardzo, że jestem rozbity, kiedy odszedłeś. Trzy lata, przez które odnalazłeś drogę do specjalnego miejsca w moim sercu. Serca, które zabrałeś ze sobą, kiedy odszedłeś, zostawiając mnie kompletnie załamanego.
-Próbowałem upiec dziś ciastka, kolejną rzecz, która zawsze robiliśmy razem. Cóż, będąc szczerym, kiedy je robiliśmy, przypominało to bardziej bitwę na mąkę i całowanie się, co oznaczało, że na koniec ciasteczka były spalone. Zawsze obwiniałem cię, chociaż wiedziałem, że to nie była tylko twoja wina. Teraz będę szczery i powiem ci, że tylko udawałem wściekłego, ponieważ wtedy próbowałeś mnie uspokoić większą ilością pocałunków. Jednak może już to wiedziałeś… To, że tylko grałem, żeby dostać od ciebie więcej buziaków. Znasz mnie lepiej niż ktokolwiek inny. W każdym razie, nie mógłbym tego zrobić. Pieczenie ciasteczek bez ciebie. Nie było bitwy na mąkę, nie było spalenia ciastek i nie było żadnych uspokajających mnie pocałunków. Byłem tylko ja siedzący na podłodze w kuchni, płacząc, co robiłem przez cały czas odkąd odszedłeś. Jestem nikim bez ciebie, Li.
-Dzisiaj wpadł Harry, tak jak robił to wiele razy wcześniej. Nawet nie mogę dokładnie powiedzieć ci, kiedy przyjechał, ponieważ straciłem poczucie czasu. Wiem tylko, że zbliżają się święta, co czasami widzę w reklamach, kiedy Zayn włącza telewizor, gdy przyjeżdża. W każdym razie, w przeciwieństwie do innych, Harry nie odezwał się do mnie słowem. Po prostu dołączył do mnie na sofie i tylko siedzieliśmy w ciszy. Nie zmuszał mnie do zrobienia czegokolwiek, co bardzo doceniałem. Nie wiem, czy czekał aż odezwę się pierwszy, ale zgaduję, że poczekał chwilę aż to się wydarzy, ponieważ nie czułem potrzeby rozmowy z kimkolwiek. Nie czułem potrzeby robienia czegokolwiek, nic nie ma sensu bez ciebie, tak czy tak.
-Kiedy Niall powiedział mi, że dużo o mnie pytałeś, po tym jak poznaliśmy się na jego urodzinach, byłem całkowicie zszokowany. Niall stwierdził, iż to oczywiste, że mnie lubisz i, poważnie Liam, dalej nie rozumiem jak mogłeś mnie polubić, dlaczego byłeś mną zainteresowany. Niall potem powiedział mi, że prosiłeś o mój numer i, że ci go dał, ale kiedy zadzwoniłbyś do mnie powinienem udawać zaskoczonego. I wtedy czekałem na twój telefon, nawet nie wiem dlaczego, ale byłem taki podekscytowany, by w końcu zobaczyć nieznany numer dzoniący do mnie, mimo że wiesz jak bardzo nienawidzę nieznanych numerów. I wiesz co, Li? Czekałem prawie trzy tygodnie. Poważnie, zajęło ci trzy tygodnie, żeby w końcu do mnie zadzwonić, Liam! I kiedy odebrałem telefon, a ty byłeś taki niezdarny, nie potrafiąc znaleźć właściwych słów, nie mogłem powstrzymać uśmiechu, który uformował się na mojej twarzy, byłeś taki uroczy. Nawet nie przejmowałem się faktem, że przedtem myślałeś, iż cię nienawidzę, ponieważ słuchanie twojego jąkania, pytając mnie o randkę sprawiało, że byłem taki szczęśliwy. A to, co uszczęśliwiało mnie nawet bardziej był fakt, że mogłem praktycznie słyszeć twój uśmiech, kiedy zgodziłem się z tobą spotkać, wydawałeś się taki szczęśliwy! Lubię myśleć o tym dniu, to sprawia, że się uśmiecham, mimo że to była tylko minuta. Potem uświadamiam sobie, że słyszenie twojego uśmiechu istniało tylko w moje pamięci, już nigdy nie będę mógł usłyszeć twojego uśmiechu ponownie.
-Ubrania straciły twój zapach, Li i nie wiem co z tym zrobić. Nosiłem twój czarny sweter, jeden z twoich ulubionych, przez cały czas, odkąd odszedłeś i powoli, ale pewnie tracił twój zapach, który tak bardzo uwielbiałem. Przeszukałem pranie i próbowałem znaleźć jakieś ubranie, które wciąż miało twój zapach, ale niczego nie znalazłem… Nasza szafa jest pełna wypranych ubrań, co znaczy, że tam też nie ma twojego zapachu i Liam, po prostu nie wiem, co mam robić. Próbowałem spryskać twoją wodą kolońską wszystkie ubrania, ale to nie podziałało, ponieważ to nie twój naturalny, śliczny zapach. Nie wiem, co robić, Liam, twój zapach był jedyną rzeczą, którą miałem i teraz to również odeszło. Boję się, że zapomnę jak pachniałeś Liam, że nigdy więcej nie będę tego pamiętał. Boję się, że zapomnę jak brzmiał twój głos w prawdziwym życiu, jak brzmiał twój śmiech. Nie można porównywać do tego twojej poczty głosowej. Boję się, że zapomnę jak to było czuć twój dotyk, że nie będę pamiętał uczucia twoich ust na moich, twojej skóry na mojej. Boję się, że zapomnę jak miękkie w dotyku były twoje włosy. Boję się, że zapomnę jak wyjątkowo wyglądały twoje piękne, brązowe oczy, że zapomnę ten wyjątkowy kolor. Boję się, że zapomnę wszystkiego i to wróci tylko po części w mojej wyobraźni. Boję się, że zapomnę, iż naprawdę tu byłeś, Li, boję się, że zapomnę, że wszystkie rzeczy, których razem doświadczyliśmy były prawdziwe. Boję się zapomnieć tego wszystkiego… Boję się całkowicie cię stracić, Liam.
-Nasza pierwsza randka była idealna, Li. Właściwie, to nie było coś naprawdę wyjątkowego, po prostu poszliśmy do kina, po czym zjedliśmy coś w restauracji z fast foodami, ale dla mnie to wciąż było idealne. Przyszedłeś po mnie do mojego mieszkania i byłeś taki zdenerwowany, a ja mogłem zobaczyć, że chciałeś, by wszystko wyszło perfekcyjnie. Ale do przewidzenia było, że rzeczy pójdą źle, ponieważ najpierw twój samochód nie chciał odpalić i wyglądałeś bardzo uroczo taki sfrustrowany ze zmarszczonymi brwiami i wtedy powiedziałeś mi, jąkając się, że już wszystko zniszczyłeś, ale nie zrobiłeś tego, Li, bo randka jeszcze naprawdę się nie zaczęła i wszystko, co byłem w stanie zrobić, to uśmiechać się. Do teraz nie rozumiem jak mogłem nie lubić cię od początku. I kiedy w końcu znaleźliśmy się z kinie, oglądając głupią komedię romantyczną, przypadkowo wylałeś swoją colę na moje spodnie i po prostu nie mogłem powstrzymać uśmiechu i zacząłem śmiać się z twojego zamartwiania się i chociaż mówiłem ci wielokrotnie, że jest w porządku, nie słuchałeś mnie i po prostu przepraszałeś nawet bardziej. Byłeś taki zmartwiony, że zepsułeś całą randkę, że nawet nie zauważyłeś jaki byłem szczęśliwy. I kiedy staliśmy przed budynkiem, w którym mieszkałem, żegnając się i patrząc sobie w oczy, czekałem aż mnie pocałujesz, ale prawdopodobnie za bardzo się bałeś, żeby to zrobić. Wtedy pożegnałeś się ponownie i zacząłeś odchodzić, jednak kazałem ci wrócić i zapytałem czy niczego nie zapomniałeś. Byłeś taki zmieszany, mogłem zobaczyć to w twoich oczach, i gdy wciąż nic nie zrobiłeś, byłem tym, który cię pocałował. Pocałunek był idealny, byłeś taki słodki i opiekuńczy i uśmiechnąłem się naprzeciw twoich ust. Nie mam pojęcia ile razy uśmiechałem się tego dnia, ale niemal zawsze, kiedy jestem blisko ciebie. Będąc ze mną, sprawiasz, że się uśmiecham. A teraz… odszedłeś, więc nie mam dłużej powodu do uśmiechu. Jaki to ma sens uśmiechać się, kiedy nie ma cie tutaj, żebyś mógł go odwzajemnić? Już nie widzę w tym żadnego sensu; nie widzę żadnego sensu w robieniu czegokolwiek, odkąd nie ma cie tutaj, by cieszyć się tym ze mną.
-Niall wpada do mnie co kilka dni, żeby przynieść mi jakieś jedzenie, odkąd dowiedział się, że nie wychodzę na zewnątrz kupować rzeczy. Po prostu siedzę na kanapie, wpatrując się w przestrzeń i próbuję ignorować go, tak bardzo jak potrafię. Za każdym razem pyta mnie, czy już coś zjadłem, ale nie odpowiadam, ponieważ jeśli zajrzy do lodówki i zobaczy, że wszystkie rzeczy, które kupił są niedotknięte, to powinna być dla niego wystarczająca odpowiedź. Ostatnio, położył szklankę wody i kawałek chleba na stoliku naprzeciw kanapy i powiedział mi, że nie odejdzie dopóki nie zjem. Wiedziałem, że jedyną drogą, by się go pozbyć jest zjedzenie czegoś, więc zwyczajnie wziąłem gryza i łyk wody, po czym posłałem mu sztuczny uśmiech. Niall westchnął, zanim w końcu zostawił mnie, prawdopodobnie zgadując, że wszystko, co połknąłem niedługo znajdzie się w toalecie. Po prostu nie potrafię trzymać w żołądku żadnego jedzenia. Tak jak wszystko bez ciebie, jedzenia jest bezsensowne. Życie bez ciebie nie jest już życiem; jestem niczym bez ciebie, Li.
-Kiedy zapytałeś mnie, czy zostanę twoim chłopakiem, naprawdę byłem najszczęśliwszą osobą na ziemi. Chodziliśmy na randki już jakiś czas i myślałem, że nigdy nie zapytasz. Ale któregoś dnia, kiedy byliśmy w twoim mieszkaniu, po tym jak zjedliśmy wspaniały obiad ugotowany przez ciebie, przytulaliśmy się na twoim łóżku i oglądaliśmy telewizję, wystrzeliłeś nagle z pytaniem, które zatrzymało moje serce i wtedy zaatakowałem cię, całując całą twą twarz. Nie miałeś pojęcia jak długo czekałem, aż zadasz to pytanie i powiedziałem ci tak, chcę być twoim chłopakiem. To była najlepsze decyzja jaką kiedykolwiek podjąłem. Nie żałuję, że to powiedziałem i nie żałuję czasu spędzonego z tobą, chociaż po tym wszystkim jestem zraniony, ponieważ nie ma cię tu ze mną. Jeżeli wróciłbym do tamtego dnia, odpowiedziałbym ci tak samo, bo nawet jeśli wiedziałbym, że zostawisz mnie samego, nie chciałbym tęsknić za żadną rzeczą, której razem doświadczyliśmy. Każdy dzień, każda sekunda spędzona z tobą była tego warta. Ponieważ kocham cię, Liam, tak bardzo, nawet jeśli już cię tu nie ma. Nigdy nie przestanę cię kochać.
-Dzisiaj wyjrzałem przez okno i zobaczyłem, że pada śnieg. Pamiętasz jaki zawsze podekscytowany byłeś, kiedy zobaczyłeś, że pada pierwszy śnieg? Kiedy było go wystarczająco dużo na ziemi, a ty byłeś pewny, że tam zostanie, włożyliśmy na siebie dużo ciepłych ubrań i nie mogłeś doczekać się, aż w końcu wyjdziesz na zewnątrz i pobawisz się na śniegu jak małe dziecko. Twój uśmiech… twój uśmiech za każdym razem, gdy dotarliśmy do pobliskiego parku, który w całości pokryty był śniegiem, za każdym razem, kiedy to zobaczyłeś, twój uśmiech był po prostu bezcenny. I kiedy potem spojrzałeś na mnie z tym wielkim uśmiechem, który nawet stał się szerszy, śmiałem się z tobą, ponieważ uderzyło we mnie to, że byłem najszczęśliwszym istniejącym mężczyzną, będąc z kimś takim jak ty. Czasami kłóciliśmy się o to, który z nas jest szczęśliwszy i chociaż powtarzałeś mi, że jesteś większym szczęściarzem, wiedziałem, że się myliłeś. To ja byłem najszczęśliwszą osobą na ziemi, mając taką cudowną osobę jak ty. Naprawdę nie zasługiwałem na ciebie i to prawdopodobnie też był powód, dlaczego ode mnie odszedłeś. Nikt nie zasługuje na takie szczęście, jakie otrzymałem dzięki tobie.
-Harry wkurzył się dzisiaj. Wpadł do mnie jak to zazwyczaj robił, po prostu oglądając telewizję, gdzie siedział obok mnie i nie odzywaliśmy się jak zawsze, dopóki nagle nie wstał i nie zaczął na mnie krzyczeć. Pytając, czy chcę udawać tak wiecznie, czy chcę zniszczyć samego siebie w ten sposób. Krzyczał na mnie i chciał wiedzieć, czy nie widzę jak nie tylko krzywdzę siebie, ale również naszych przyjaciół. Po prostu milczałem i nie powiedziałem niczego aż w końcu wyszedł. Tak było lepiej dla niego, ponieważ jeśli zostałby trochę dłużej, mógłbym wybuchnąć złością, którą próbuję powstrzymać. Jak śmie mówić mi "przestań udawać w ten sposób", "przestań krzywdzić siebie", ponieważ "ranisz też moich kumpli"! Jeśli byłbym w stanie pozbyć się bólu po twoim odejściu, zrobiłbym to! On naprawdę myśli, że celowo cierpię?! Jak może mówić mi, że ranię jego i resztę! Ich "bólu" nie można porównać do tego, co czuję. Tak bardzo cierpię, że czuję się otępiały i bez życia, tak jakbym już był martwy w środku. Zawsze mówię sobie, żeby przestać płakać i poważnie myślałem, że nie mam więcej łez w moim ciele, ale fakt, że teraz znów płaczę tylko pokazuje, że jak zawsze się myliłem. Po prostu strasznie za tobą tęsknie, Liam, dlaczego po prostu nie możesz wrócić, żebym znów mógł być szczęśliwy i przestać ranić naszych przyjaciół. Wszystko czego od ciebie chcę, to żebyś wrócił, Li, proszę, po prostu wróć do mnie.
-Nigdy nie zapomnę, kiedy pierwszy raz się kochaliśmy. Obaj robiliśmy to wcześniej z kimś innym, ale marzyłem, żebyś mógł być moim pierwszym. Oczywiście, ty byłeś tym dominującym, zawsze byłeś bardziej męski ode mnie, jednak byłeś taki opiekuńczy i delikatny, nie było niczego ostrego w tym, co dla mnie robiłeś. Czekałeś cierpliwie, aż poczuję się komfortowo i rozpraszałeś mnie lekkimi, słodkimi pocałunkami na całym moim ciele. Pamiętam każdy dotyk, każdy pocałunek. Każdy ruch. Myśląc o tym, to po prostu pokazuje mi jak bardzo tęsknię za twoim dotykiem, jak bardzo tęsknię za twoimi delikatnymi pocałunkami, jak bardzo tęsknię za twoją troskliwą osobowością. Naprawdę powinienem przestać myśleć o tym wszystkim, bo to sprawia, że czuję się nawet bardziej martwy, odkąd wiem, że nigdy nie wrócisz. Nigdy nie dotkniesz mnie jak tamtego dnia i nie ma niczego, co mogę z tym zrobić.
-Dzisiaj… Niall, Harry i Zayn pojawili się wszyscy razem i… oni… oni powiedzieli mi, że powinienem udać się na jakąś terapię. Wydaje im się, że to jedyna droga, by mi pomóc, ale Liam; nie chcę iść na terapię. Co jeśli tam powiedzą mi, że mam zapomnieć o tobie i wszystkich wspaniałych rzeczach, których razem doświadczyliśmy? Co jeśli zapomnienie o tobie jest jedyną drogą dla mnie, bym znowu był szczęśliwy? Zatem nie chcę być szczęśliwy, Li, nie chcę czuć szczęścia, jeśli to oznacza, że mam o tobie zapomnieć. Raczej płakałbym każdej nocy przed snem, ponieważ nie ma cię tam, niż więcej o tobie nie myśleć. Sposób, w jaki całowałeś, dotykałeś mnie. Sposób, w jaki uśmiechałeś się do mnie, bo znalazłeś coś zabawnego, ze swoim uroczym uśmiechem. Nie chcę o tobie zapomnieć, Liam; za bardzo cię kocham, by to zrobić. Szczęście i tak nie będzie takie samo bez ciebie.
-Noc, w którą mnie opuściłeś, siedziałem na kanapie w naszym mieszkaniu, oglądając telewizję i czekając na ciebie, aż wrócisz do domu. Czekając, aż wejdziesz drzwiami i przytulisz mnie na powitanie, całując, ponieważ tęskniłeś za mną. Ale bez względu na to, jak długo czekałem, nie wszedłeś przez drzwi. Nie przytuliłeś mnie, czy pocałowałeś. Nie wróciłeś do domu. Wiedziałem, że coś było nie tak, wiedziałem to i pamiętam jak zwariowałem i dzwoniłem do Harry’ego, Zayna i Nialla, pytając ich, czy wiedzą, gdzie jesteś. Wszyscy powiedzieli mi to samo. Nie wiedzą, gdzie jesteś, ale nie powinienem się o to martwić. Ale to nie zatrzymało mnie przed zamartwianiem się. Nie mogłem spać tej nocy, ponieważ miałem złe przeczucie. Miałem gulę w gardle i nie mogłem przestać myśleć o tym, dlaczego wciąż nie wróciłeś do domu. To nie było normalne, że nie zadzwoniłeś i nie powiedziałeś mi, że wszystko z tobą w porządku, po prostu zniknąłeś i byłem taki zmartwiony. Zgaduję, iż tej nocy już wiedziałem w głębi serca, że więcej cię nie zobaczę, może nie chciałem tego przyznać, ale już się domyśliłem. I ostatecznie miałem rację. Zostawiłeś mnie tej nocy. Na zawsze.
-Przepraszam za tak wiele rzeczy w moim życiu, przepraszam za tak wiele głupich rzeczy, które zrobiłem i których nigdy nie będę w stanie cofnąć, przepraszam za tak wiele szans, które zmarnowałem, ale, Li, ostatecznie najbardziej przepraszam, że nie pożegnałem się z tobą odpowiednio. Noc, w którą widziałem cię… po raz ostatni, chciałeś pojechać szybko do pobliskiego sklepu spożywczego i kupić jakieś rzeczy, których zdecydowanie potrzebowaliśmy lub bardziej, ja uparcie twierdziłem, że ich potrzebujemy. Teraz nawet nie potrafię przypomnieć sobie, co powiedziałem ci, że masz kupić, więc to nie było takie ważne. Ale ty wciąż chciałeś pojechać i kupić je, bo byłem taki denerwujący jak zawsze. I kiedy chciałeś iść, wszystko co zrobiłem to cmoknąłem cię w usta i pamiętam, że powiedziałem ci “niech to nie zajmie zbyt długo”. I potem wyszedłeś, a wszystkim, co zrobiłem to po prostu całus i sześć prostych słów. Nawet nie “bądź ostrożny” czy “kocham cię”, tylko “niech to nie zajmie zbyt długo”. Tak cholernie przepraszam, Li, bo nie byłem dla ciebie wystarczająco dobry, nie byłeś przeze mnie tak bardzo doceniany jak powinieneś być. Nie zasługiwałeś na kogoś tak niewdzięcznego jak ja i… po prostu tak bardzo przepraszam, Li, tak bardzo przepraszam.
-Wiesz, Li, to niewiarygodne jak szybko twoje życie może się zmienić, jak… szczególne słowa mogą złamać cię w środku, w przeciągu kilku sekund. To po prostu zależy od tego jak szybko dotrą do świadomości. O poranku, po dniu, w którym nie wróciłeś do domu, wiedziałem, że coś jest nie tak. W głębi serca, już miałem złe przeczucia; myślę, że po prostu nie chciałem ich słuchać. Tego ranka byłem całkowicie wykończony, nie spałem całą noc, ponieważ tak bardzo się o ciebie martwiłem i wtedy nagle… zadzwonił dzwonek do drzwi. I wiesz, Li, wyobraziłem sobie, że to byłeś ty, wyobraziłem sobie, że stoisz tam i mówisz mi, że wszystko z tobą dobrze i po prostu całuję cię, ponieważ tak bardzo za tobą tęskniłem, ale w głębi serca wiedziałem, że to nie byłeś ty. Po prostu to wiedziałem. I to była prawda, Li, nie powiedziałeś mi, że wszystko z tobą w porządku i nie miałem szansy, by cię pocałować. Zamiast tego, Li, byli tam dwaj policjanci i zobaczyłem to w ich spojrzeniach, zobaczyłem, że powiedzą mi to, o czym już myślałem. Jednak Li, wiesz co jest zabawne? Kiedy patrzyli na mnie, z ich smutnymi oczami i rzeczywiście powiedzieli mi, co się wydarzyło, nie chciałem im uwierzyć, mimo że wiedziałem w głębi duszy, że mieli rację. Ponieważ poczułem to, moment, w którym mnie opuściłeś, poczułem jakbyś zabrał moje serce ze sobą. Poczułem jak moje serce przestaje prawidłowo pracować, jakbym oddał ci jego najważniejsza część, kiedy umarłeś. Moment, w którym twoje serce przestało bić, moje również, mimo że w środku ono wciąż biło i teraz bije dalej. Ale jest puste i czuję się, jakby jego chęć trwania było grą. Umarłem w środku i teraz moje ciało jest pustą skorupą, które po prostu chce zakończyć swoją pracę utrzymywania człowieka przy życiu, czego dłużej nie będzie musiało robić. Oddałem ci swoje serce, Liam, więc chwila, w której umarłeś, ja umarłem razem z tobą.
-Twój pogrzeb był najgorszą rzeczą, przez jakąś kiedykolwiek musiałem przejść. Chciałem być silny dla wszystkich, dla twoich rodziców, dla twoich przyjaciół, dlatego nie uroniłem żadnej łzy. Dla innych ludzi to mogło wyglądać, jakbym był bez serca, ale oni nie wiedzieli, co dzieje się wewnątrz mnie. Nie wiedzieli, że próbowałem wmówić sobie, że to wszystko wciąż jest snem; że obudzę się w każdej chwili, z tobą leżącym obok mnie. Nie wiedzieli jak stawałem się otępiały w środku, tracąc najważniejszą i najcenniejszą osobę w moim życiu. Nie wiedzieli, że po pogrzebie, kiedy byłem w naszym mieszkaniu, płakałem i krzyczałem, błagając cię, byś wrócił. Błagając kogokolwiek, by oddali mi miłość mojego życia. Przepraszam, że nie płakałem na twoim pogrzebie, Liam, prawdopodobnie powinienem. Mimo wszystko byłem twoim chłopakiem. Ale uwierz mi, Liam, mimo że nie płakałam, umierałem w środku i nikt nie był w stanie tego zobaczyć.
-Czasem po prostu leżę na podłodze i pytam samego siebie, dlaczego ja w ogóle tu jestem, dlaczego wciąż tu jestem, skoro odszedłeś. Mam na myśli, skoro nie ma sensu żyć bez ciebie, dlaczego po prostu nie pójdę za tobą? To byłoby takie proste. Nie mam zbyt dużo powodów, by tu zostać, więc może po prostu to zrobię. Po prostu odejdę. Podążając za tobą. Wiem, że moja rodzina poradziłaby sobie z tym. Mają siebie nawzajem. I nasi przyjaciele również daliby radę. Już umarłem w środku, więc dlaczego nie zrobić tego oficjalnie. Nawet nie wiem, co by mnie powstrzymało; zgaduję, że po prostu jestem za bardzo przerażony, by to zrobić. Ale stawię czoła moim lękom dla ciebie, Liam, jeśli odejście znaczy odzyskanie cię, wtedy stawię czoła lękom i zrobię to. Jeśli zrobię to poprawnie, nawet nie będzie bolesne. To będzie takie proste zostawić życie, takie proste zostawić każdy dzień, to dla mnie brzmi coraz bardziej i bardziej miło. Wiem, zawsze mówiłem ci, że nie rozumiem jak ludzie mogą oddać życie celowo, ale odkąd mnie zostawiłeś, zacząłem rozumieć. Teraz wiem jak to jest czuć się, jakby żyło się w piekle na ziemi i to tylko dlatego, że odszedłeś. Więc po prostu mógłbym podążyć za tobą. To proste.
-Li… boję się powiedzieć ci, że bo będzie mój ostatni telefon. Nie będę dręczyć cię nimi dłużej, nie martw się, myślę, że już zdenerwowałem cię tym. Tak jakby wszystko zaplanowałem. Wczoraj, nasi przyjaciele przyszli wszyscy razem i zanim wyszli, nic nie mówiąc, po prostu ich przytuliłem. Żeby pożegnać się. Prawdopodobnie myśleli, że robię postępy, by poczuć się lepiej. Oh, gdyby tylko wiedzieli. Nawet nie wiem, co powiedzieć, planowałem tyle powiedzieć ci w moim ostatnim telefonie, ale teraz po prostu nie potrafię o niczym myśleć. To po prostu… naprawdę nie chcę żegnać się, ponieważ mam nadzieję, że wrócę do ciebie, gdziekolwiek pójdę. Mam nadzieję, że spotkam cię ponownie i pocałujesz mnie i podarujesz swój słodki i uroczy uśmiech. Będziemy mogli znowu przytulić się, tęsknie za tym tak cholernie mocno. Mam nadzieję, że zobaczę cię i będziesz mógł wyszeptać kocham cię do mojego ucha. Pragnę usłyszeć to ponownie z twoich ust. Mam nadzieję, że nawet jeśli zakończę swoje życie tutaj, to nie będzie całkowity koniec, że ktoś będzie tam na mnie czekać. Że ty będziesz tam na mnie czekać. Życie jest bezcelowe bez ciebie, na ziemi czy w niebie, więc lepiej już czekaj na mnie, kiedy w końcu opuszczę to piekło, Li! Więc po prostu powiem to, co powinienem powiedzieć, zanim mnie opuściłeś. Kocham cię tak bardzo, Li. I bez ciebie nie jestem w stanie żyć. Pożegnam się na tę chwilę, ale mam nadzieję, że niedługo zobaczę twój piękny uśmiech. Dobranoc, Liam, kocham cię.
Słychać było głośne kroki na schodach, zanim jasnowłosy, młody mężczyzna wszedł przez szeroko otwarte drzwi mieszkania. Przeszedł przez nie, nie kłopocząc się z ich zamknięciem, zanim pokonał drogę do dawnego salonu, gdzie kolejny młody mężczyzna, z kręconymi, brązowymi włosami siedział na podłodze, opierając się o ścianę, z ramionami oplecionymi wokół nóg i twarzą zakopaną między nimi. Trząsł się, łkając głośno; z twarzą prawdopodobnie całkowicie mokrą od łez.
Blondyn powoli podszedł do niego, kucając, by ułożyć ramię wokół przyjaciela i delikatnie głaskając jego plecy.
-Nie musisz tego robić, okej? Poproszę Zayna, żeby odwiózł cię do domu, więc nie będziesz musiał dłużej tu zostać. On i ja zajmiemy się tym sami.
-Nie -kędzierzawy chłopak mruknął do siebie.
-Widzę jak bardzo cię to boli, Haz. Nie rób czegoś, co zadaje ci ból -blondyn nalegał.
Młodszy uniósł głowę ze swoich nóg i spojrzał na swojego przyjaciela z opuchniętymi, czerwonymi i mokrymi oczami.
-Nie idę, okej? Poradzę sobie z tym; po prostu daj mi trochę czasu, żeby się uspokoić.
-Oczywiście, że sobie z tym nie poradzisz, Harry; widzę jak bardzo cierpisz…
-Oh, więc to takie oczywiste jak bardzo cierpię, ponieważ mój najlepszy przyjaciel popełnił samobójstwo, to naprawdę takie oczywiste!? -wypuścił niespodziewanie, wybuchając jeszcze większym płaczem.
Blondyn usiadł obok swojego przyjaciele i przytulił go ciasno.
-Shh -prosił do jego ucha, próbując podnieść go na duchu.
-Dlaczego on odszedł, Niall? Jak mógł opuścić nas, po tym jak już straciliśmy Liama? Nie wiedział jak bardzo przez to cierpieliśmy? -kędzierzawy chłopak zapytał, płacząc.
-Nie sądzę, że myślał w tym momencie o nas, Haz, wiesz jak bardzo kochał Liama. On był wszystkim, przejmował się tym i nie winię go. I ty też nie powinieneś. Nie wiemy jak bardzo cierpiał -Niall powiedział młodszemu chłopakowi.
-Nie winię go, Ni, pewnie, że nie. To to prostu… może mogliśmy zobaczyć sygnały i pomóc mu, zanim by to zrobił. Pokazać mu, że wciąż jest powód, dla którego miał żyć, nawet bez Liama -wymamrotał Harry pomiędzy szlochami.
Jasnowłosy chłopak po prostu westchnął.
-Widziałeś go, Harry, nie był taki sam bez Liama, a jego oczy zawsze wydawały się pozbawione życia. I próbowaliśmy pomóc mu, ale to nie działało. Nie obwiniaj siebie, Harry; nie sądzę, że było cokolwiek, co moglibyśmy zrobić, żeby go uratować.
Gdy chłopak z lokami nic nie powiedział, Niall ostatni raz przytulił go, zanim ponownie wstał.
-Będę kontynuować wynoszenie rzeczy z mieszkania, po prostu dołącz do mnie i Zayna, kiedy będziesz miał ochotę -powiedział blondyn, patrząc na swojego przyjaciela.
Niall miał zamiar ponownie wyjść, ale został zatrzymany przez opalonego, czarnowłosego mężczyznę, z ciemnymi workami pod oczami. Blondyn wiedział, że jego przyjaciel nie spał ostatnio za wiele, zawsze budząc się przez koszmary, odkąd on był tym, który znalazł ich martwego przyjaciela w łóżku, z pustym opakowaniem pigułek na stoliku nocnym.
-Ja… ja znalazłem coś -zająknął się, trzymając czarne pudełko.
-Co to jest, Zayn? -zapytał Niall.
-Ja… myślę, że to… z policji. Rzeczy Liama z-znalezione w jego samochodzie -odparł, spoglądając na blondyna z nieco szeroko otwartymi oczami.
Harry, który przyglądał się scenie, zobaczył swojego przyjaciela idącego w jego kierunku, zanim odłożył pudełko na ziemię i usiadł obok kędzierzawego mężczyzny.
-Co w tym jest? -zapytał Harry, spoglądając na czarną rzecz ciekawskim wzrokiem.
-N-nie wiem -zająknął się, na co Niall umiejscowił się obok przyjaciela, zdejmując czarne wieczko.
Mężczyzna zajrzał do pudełka ciekawskim wzrokiem, zobaczywszy kilka przedmiotów zapakowanym w plastikowe torebki. Harry był pierwszym, który sięgnął po coś do pudełka, chwytając portfel Liama. Chłopak wyjął go z torebki, otwierając portfel, po prostu, by zobaczyć zdjęcie jego -zmarłego- najlepszego przyjaciela, więc tak samo szybko zamknął go, próbując powstrzymać łzy.
Niall również włożył dłoń do pudła, chwytając coś, co wyglądało jak komórka Liama. Kiedy blondyn wyciągnął go z plastiku, zobaczył, że rzecz była rozwalona na kilka części, co pewnie stało się niedługo po wypadku samochodowym Liama. Wypadku, który go zabił.
-Myślicie, że dalej działa? -zapytał bez szczególnego powodu.
-Bateria pewnie jest rozładowana -odpowiedział szeptem Zayn.
-Myślę, że mam ładowarkę w aucie -wymamrotał Niall, patrząc na telefon.
-Chcesz… chcesz go włączyć? -zapytał Harry, z szeroko otwartymi oczami.
-Ta, tak myślę. Zaraz wrócę -mruknął, zanim wybiegł z mieszkania, wracając po kilku minutach. Jasnowłosy chłopak sięgnął ponownie po telefon, zabierając go ze sobą do gniazdka. Pośpiesznie złożył wszystkie części, więc mógł włączył telefon, podczas gdy był ładowany.
Oczy Nialla spotkały się z jasnym wyświetlaczem. Był pewien, że chłopak o miękkich włosach ustawiony jest na tapecie, co sprawiło, że blondyn wzdrygnął się. Jego reakcja zmieniła się w szok, kiedy telefon pokazał nowe powiadomienie.
-Chłopcy -Niall odetchnął, patrząc na telefon szeroko otwartymi oczami.
-Co to jest, Ni? -zapytał Harry, gdy on i Zayn przyczołgali się do miejsca, gdzie siedział ich przyjaciel.
Blondyn nic nie powiedział, tylko pozwolił zobaczyć im, co było na wyświetlaczu.
26 nieodebranych połączeń.
26 wiadomości głosowych.
Od: Loubear.
-M-może to było dużo czasu przed tym… z-zanim Liam… wiecie -Zayn zasugerował drżącym głosem.
-Nie -Niall potrząsnął głową -Data pokazuje, że… to było po tym, wiecie… -spojrzał rozpaczliwie na swoich przyjaciół.
Ich oczy zaczęły wypełniać się łzami, kiedy myśleli o dwójce swoich najlepszych przyjaciół.
-Musiał dzwonić do niego przez cały czas… -Harry odetchnął, gdy pojedyncza łza spłynęła w dół jego twarzy.
-Będziemy… wiecie… słuchać? -zapytał Zayn z nutą strachu w głosie.
Nikt z nich nic nie powiedział, kiedy myśleli o tym, co teraz zrobić, dopóki Niall nie zadzwonił nagle na pocztę głosową i przełączył na głośnomówiący.
-Co… Niall… nie możemy -Harry wyjąkał, kiedy nagrany, kobiecy głos mówił im, co mają robić.
Niall nic nie powiedział i tylko wcisnął przycisk, który usunął każdą wiadomość, zanim spojrzał na zszokowane twarze jego najlepszych kumpli.
-Wiem -odetchnął. -To nie ma znaczenia dla naszych uszu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz