piątek, 31 stycznia 2014

969

26

Louis siedział na łóżku Harry’ego zawinięty w puszysty szlafrok, który był na niego za duży, ale wyglądał w nim na tak uroczo małego, z mokrymi włosami przyklejonymi do czoła oraz czubkami palców nie wystającymi nawet z rękawów. Harry uśmiechnął się do niego ze swojego miejsca, gdzie z ręcznikiem wokół bioder szukał pary majtek. Louis machał nogami na skraju łóżka i Harry podskoczył, kiedy chłopak, ni z tego, ni z owego, wypalił:

- Harry, możesz jeszcze raz zrobić mi loda? - Wyraz jego twarzy był niewiarygodnie swobodny.

- C-co? - zająknął się Harry przy odpowiedzi. Nie żeby mu odmawiał; jedynie bezceremonialność, z jaką zapytał Louis, niezwykle go zaskoczyła, ponieważ nie codziennie zaproszenie na lodzika dostarczane było z taką nonszalancją. - To znaczy, pewnie, ale eee… co? - wybełkotał, naciągając majtki i czochrając sobie mokre włosy przy pomocy ręcznika, który uprzednio miał zawiązany w pasie.

- Po prostu… - zaczął Louis i zatrzymał się, jakby ciężko mu było to wyjaśnić. Jego stopy przestały się huśtać i zakręcił młynka palcami na swoich kolanach. - Wyglądasz przy tym tak ładnie, jak… jak wtedy, gdy wcześniej pieprzyłem cię w wannie. Twoje policzki robią się całe różowe, a oczy czarne, ale też tak ślicznie, ślicznie zielone i… no. Uważam jedynie, że wyglądasz ładnie. To… to miłe. - Był odrobinę zdyszany, kiedy skończył mówić i już dłużej nie patrzył na Harry’ego. Wydawał się niemal zawstydzony, ponieważ nie miał pojęcia, czy powinien uważać, że Harry wygląda ładnie w takiej sytuacji. Nie wiedział, czy powinno mu się to podobać.

Harry przeciął wiśniową podłogę swojego pokoju i przykucnął przed Louisem, dla utrzymania równowagi kładąc mu ręce na kolanach.

- Hej - wyszeptał miękko. - Lou, spójrz na mnie, maleńki. - Kiedy niebieskie spojrzenie podleciało do góry, była w nim ciepła czułość wywołania słodkim tonem oraz cichym, pieszczotliwym imieniem. - Nie zamykaj się tak, okej? - Louis pozostał cicho. - Louis. - Starszy chłopak przytaknął. - To idealnie okej lubić to, co lubisz. Jeśli kiedykolwiek będziesz chciał spróbować czegoś seksualnego… albo i nie, w każdym razie, czegokolwiek… powiedz mi, okej? Zawsze mi o tym mów, a ja będę mówił tobie, dobrze? - Louis skinął głową i Harry złożył miękkiego całusa na jego ustach. - Więc powiedz mi, czego chcesz, a ja powiem, co o tym sądzę, dobra? - Louis ponownie skinął głową. - A teraz co chcesz zrobić? W tym momencie - dodał po zastanowieniu, zanim Louis zdążył zacząć paplać o każdej pojedynczej rzeczy, której chciał spróbować.

Oczy Louisa zalśniły pożądaniem oraz ledwo dostrzegalnym zażenowaniem.

- Chcę… Lubię, kiedy się nim dławisz, jak… jak tamtego dnia, ale mocniej.

- Mocniej? - zapytał Harry, a jego głos zachrypiał odrobinę, zielone oczy rozszerzyły się i pociemniały.

- Taa - odparł Louis. Był lekko spanikowany i nerwowy; ostatnią rzeczą, której chciał, to sprawić, że Harry poczuje się niewygodnie lub niespokojnie, ponieważ chłopak nie wiedział, co robi. Po prostu przypomniał sobie, jak miło Harry wyglądał, kiedy jego oczy były jasne i błyszczące, a policzki różowe i rozognione. - Znaczy, tylko jeśli wszystko jest w porządku. Nie chcę… nie chcę zrobić ci krzywdy lub czegoś, na co ty nie masz ochoty. - Louis wiercił się na łóżku Harry’ego. Nie wiedział, czym to wszystko miało być. Miał jedynie świadomość, że podobało mu się, kiedy usta Harry’ego były rozciągnięte i jasnoczerwone, gdy wyglądał, jakby za chwilę miał się udławić, ale jednocześnie nie mógł się tego doczekać.

- Nie - wypuścił z siebie Harry. - Nie, tak, po prostu… kurwa, tak, możemy to zrobić.

Chłopak podniósł się z kucek i jego kolana zabolały lekko, ale popchnął Louisa plecami na łóżko, siadając okrakiem na jego talii, całując go mocno i w najmniejszym wypadku nie zawracając sobie głowy swoimi kolanami, skupiał się wyłącznie na Louisie. Ponownie zdjął z niego szlafrok, zrezygnował z własnych majtek, ściągając je i rzucając na wierzch szlafroka na podłodze. Całowali się przez chwilę, a każde przesunięcie się i pociągnięcie ust sprawiało, że Louis chciał więcej. Nigdy w swoim życiu nie czuł się tak wypełniony pożądaniem. Koncept ten wciąż był dla niego nieznany i nowy, ale pragnienie zbierało się w jego brzuchu i rozchodziło w żyłach, o czym mówił Harry’emu za pomocą muśnięć końcówkami palców i lekkim dotykiem warg.

Harry pokazał mu inny sposób na zrobienie dokładnie tego, czego chciał. Położył się na plecach, składając głowę na miękkiej poduszce, której bawełniana poszewka w kratkę była zużyta . Usadził sobie Louisa, którego twardy i zarumieniony kutas stał przy brzuchu, na klatce piersiowej. To spodobało się Louisowi, w ten sposób mógł pochylić się do dołu, pocałować Harry’ego prosto w usta i obrysować jego wargi palcami, a następnie przebiec nimi przez jego włosy. Podniósł się od pocałunku, z dłońmi na twarzy Harry’ego i bez ostrzeżenia wcisnął swojego penisa w jego otwarte, dyszące usta.

Harry zachłysnął się na moment, ale Louis był nieustępliwy. Pieprzył jego usta, kołysząc biodrami na klatce piersiowej młodszego chłopaka i dźgając kolanami w jego pachy. I Harry to przyjmował. Przyjmował cokolwiek Louis mu dawał, rozluźniając gardło i dławiąc się czasami, kiedy nie potrafił się opanować. Louis też się z nim droczył, a nawet o tym nie wiedział. Wychodził z jego ust i pozwalał, by jego członek poruszał się przez chwilę, muskając twarz Harry’ego. Śledził delikatnymi palcami zmarszczki, wciskając je tam, gdzie wiedział, że były dołeczki w jego policzkach i mówiąc rzeczy, które sprawiały, że przez młodszego chłopaka przechodził dreszcz.

- Kurwa, Harry - wyrzucił z siebie i Harry z trudem złapał powietrze, zanim w jego buzi znowu znalazł się kutas, ponieważ Louis naprawdę nie znał zbyt wielu przekleństw, ale musiał podłapać je właśnie od Harry’ego i cholera, to było podniecające. Louis lubił patrzeć, jak Harry się nim dławi; nie wiedział, dlaczego, ale zwyczajnie czuł przebiegający przez siebie wstrząs, kiedy gardło chłopaka otaczało jego członka, młodszy chłopak zachłystywał się, a jego oczy robiły się nawet jaśniejsze, niż zwykle. - Wyglądasz tak ładnie z moim kutasem w swoich ustach. Podoba ci się? Podoba ci się, kiedy masz mojego kutasa w buzi? - I oczy Harry’ego zamknęły się na chwilę, ponieważ Louis nawet nie wiedział, co robi. Jego pytaniami kierowała szczerość, ale kurwa, Harry tego potrzebował.

Louis obserwował, jak policzki Harry’ego stają się wklęsłe, a zielone oczy otwierają się i z powrotem zamykają. Podobało mu się, że jego usta były tak gorące, lubił przyciskać kciuk do miejsca, w którym jego członek w nie wchodził.

- Jesteś śliczny - powiedział. - Wyjątkowo śliczny z moim kutasem w swoich ustach. Jest przyjemnie, Haz. Jest naprawdę przyjemnie.

I Harry ruszył, by złapać jego talię, ale Louis odtrącił jego ręce, ponieważ chciał, by Harry jedynie czuł, gdyż sam robił to Louisowi i starszy chłopak pragnął wiedzieć, czy Harry lubił to tak bardzo, jak on. Łzy otoczyły jego oczy, rozjaśniając ich zieleń i Louis wiedział, że to były dobre łzy. Wiedział, że łzy czasem potrafią być przyjemne. Jego biodra szarpnęły się, gdy znowu trącił tył gardła Harry’ego, jego tyłek przejechał po klatce piersiowej, i chłopak doszedł mocno, a Harry walczył, by wszystko przełknąć, choć część skapała mu na podbródek. Louis patrzył na to przez moment, decydując, co zrobić, i zebrał spermę na palce, a następnie również włożył je Harry’emu w usta. Pochylił się, pocałował go, przesuwając w dół jego ciała, dzięki czemu ich biodra się zrównały i Harry otarł się o jego udo, pokrywając go białymi na tle opalonej skóry liniami nasienia.

Louis lubił wiedzieć, że głos Harry’ego byłby ochrypły, gdyby chłopak się odezwał, ale nie był pewny, dlaczego to także mu się podobało. Panowała cisza, gdy opadł na jego klatkę piersiową, pocierając w roztargnieniu zagłębienia jego obojczyków i śledząc kropelki poru, które zebrały się na jego szyi i ramionach.

Oczy Louisa pojaśniały. Przejechał nosem po szczęce Harry’ego i zapytał:

- Czego jeszcze możemy spróbować?


26

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz