sobota, 1 lutego 2014

997

2

dzień: 5, miesiąc: kwiecień, rok: 2010

1.

Wczoraj gdy Harry znalazł się poraz pierwszy w pokoju, w którym będzie musiał mieszkać do ukończenia swojego planu, został dobrze przywitany przez Zayn’a, Josh’a i Niall’a.

Dopiero dzisiaj po raz pierwszy zobaczy na żywo Louis’a, gdyż wyjdzie z klapy - jego kara kończy się za dwie godziny. Jest tym strasznie podekscytowany. Wie, że musi zrobić na nim dobre wrażenie. Dlatego zajął łóżko należące do Louis’a. Jego nowi współlokatorzy mu tego odradzali, lecz on nie wzruszony położył się na łóżku i zasnął. Miał plan i musiał się go trzymać. Nie po to siedział nad nim miesiącami żeby teraz wszystko poszło do lasu. A spójrzmy prawdzie w oczy, ten plan był doskonały, nie miał żadnych luk.

Dzisiaj była niedziela, więc nie mieli nic do roboty. Najwyżej narzekać, że jutro znów będą musieli spędzić 9 godzin na zajęciach ( z przerwami ) słuchając pierdolenia jakiegoś starego piernika.

Harry z tego czego się dowiedział, zostaną dzisiaj - jak w każdy weekend - wupuszczeni na dwór. Niby zwykły duży deptak z paroma ławkami, ale to jednak zawsze świerze powietrze. To wewnątrz śmierdziało potem i grzybem na ścianach. Czyli nie za ładnie.

Harry zaczął się denerwować. Zostały jeszcze tylko dwie godziny i w końcu zobaczy Louis’a.

2.

Louis siedzał skulony w kącie klapy. Nie wiedział która godzina, czy jest dzień czy noc. Czas tutaj dłużył się strasznie. Minuty zamieniały się na godziny, godziny na dni.

Usłyszał zgrzyt wkładanego klucza do dziurki i przekręcania go. Uniósł lekko głowę. Drzwi się uchyliły, a rażące w oczy światło dostało się do pomieszczenia. Louis odruchowo zamknął oczy. W końcu przez całe 24 godziny nic nie widział.

Strażnik podszedł do niego, złapał za ramię i podciągnął do góry. Lecz nadal nie czuł nóg, przez co ugięły się pod nim kolana, ale w porę nad nimi zapanował i nie upadł. Nadal lekko mróżąc oczy, strażnik wyprowadził go na korytarz.

-Możesz iść pod prysznic, tam masz ubrania. - pokiwał tylko twierdząco głową, nie miał siły nawet się z nim kłócić. Nie spał przez całą noc.

Tylko w niedzielę musieli chodzić w wyznaczonych ubraniach. Szurając stopamim udał się w odpowiednim kierunku na wpół przytomny. Dotarwszy do odpowiedniego pomieszczenia, skrzywił się nieznacznie widząc te lekko zardzewiałe kurki. Rozebrał się i wrzucił ubrania do rury, która prowadziła do pralni.

Kiedy wyszedł już z natrysku ciepłej wody, wytarł się dokładnie i ubrał w ubrania które każdy w ten dzień miał takie same. Czyli czarne rurki i biała zapinana koszula.

Louis teraz marzył tylko o swoim kochanym łóżku - które nie było aż tak nie wygodne. Udał się ogromnym korytarzem w kierunku pokoju. Miał zamiar przespać całą niedziele.

Gdy był już przy drzwiach pokoju nr 64 otworzył je. Jakie było jego zdziwienie gdy na jego łóżku leżał chłopak z hipnotyzującymi szmaragdowymi tęczówkami i czekoladowymi loczkami, uśmiechający się do niego. Odruchowo złapał się za twarz, myśląc że jest czymś ubrudzony.

-Kim jesteś i co robisz na moim łóżku? -zapytał z wyraźną pogardą w głosie. Zacisnął dłonie w pięśći.

-Nie widzę żeby było podpisane.

-To się odwróć to zobaczysz. -Harry odwródcił głowę o 180 stopni. Zaczłął przyglądać się ramie łóżka, było tam wyryte L.T. -L.T?

-Louis Tomlinson, a teraz spadaj bo chce iść spać.

-Już, już śpiąca królewno. -wstał z łóżka i przeniósł się na jakieś inne - wolne.

-Jakoś cię nie lubie. -powiedział na tyle głośno, aby on go usłyszał. Nie było nikogo poza nimi w pokoju. Lou rozebrał się do bokserek i wkopał się pod pierzynę, która nasiąkła już zapachem tego nowego. Westchnął w poduszkę.

Nawet ładnie pachnie.

Zasnął.

3.

Na żywo jest przystojniejszy.

Spojrzał na Lou, który przez sen mamrotał jakieś niewyraźne słowa. Wyglądał tak spokojnie kiedy spał.

Po parunastu minutach do pokoju wszedł Zayn, a za nimi trzymający się za ręcę Josh i Niall. Usiadli na łóżku Hazzy i zaczęli romawiać w czwórkę na mało istotne tematy. Po godzine ktoś zapukał do drzwi.Osobnik po otrzymaniu pozwolenia ( w tym przyapku od Zayna ) otworzył drzwi i przekroczył próg. Był to chłopak mniej więcej w ich wieku, dość wysoki z jasnobrązowymi loczkami i sarnimi oczami.

-Liam?! -zawołał Zayn

-No proszę nawet w tym cholernym miejscu cię muszę spotkać. -odsapnął głęboko - Gdzie mogę spać? -wszyscy czterej wskazali na jedyne wolne łóżko - obok Zayn’a.

-Ludzie! Musicie się tak drzeć?! Ja tu próbuje spać! - usiadł do pionu i spojrzał na nowego mróżąc oczy. - Oo nowy. Louis jestem.

-Tsaaa.. Liam, miło mi.

Z tymi roztrzepanymi włosami wygląda jak po seksie

-To jest Niall i jego chłopak Josh, ten to … w sumie nie wiem jak się nazywa.

-Harry Styles.

-No właśnie Harry i Zayn którego chyba już znasz, co jest dziwne.



2

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz