sobota, 1 lutego 2014

994

5

dzień: 9, miesiąc: kwiecień, rok: 2010

1.

Louis spojrzał w swoje odbicie w lustrze, jednym słowem wyglądał okropnie. Miał podkrążone i zaczerwienione oczy które wyglądały jakby przepłakał całą noc. Włosy miał potargane we wszystkie strony, a najgorsze było to że nic z wczorajszej nocy nie pamiętał.

Dzisiaj jest czwartek, czyli musi iść na zajęcia tak samo jak pozostali. I to właśnie zaczęło go również przerażać, istniała duża szansa że nauczyciel zauważy że z nimi jest coś nie tak.

Szybko złapał za grzebień i zaczął próbować zrobić coś z tym co miał na głowie.

Gdy już uporał się z włosami, przebrał się w coś co nie było ubraniami z wczoraj.

Kiedy zdjął koszulkę przez głowę poczuł że pachnie ona…Harry’m. Coraz bardziej zaczynał się obawiać co odwalił wczoraj. Postanowił z nim później o tym porozmawiać.

Przebrawszy się wyszedł z łazienki i spojrzał z politowaniem na piątkę chłopców którzy wczoraj zasnęli na sobie. Każda z ich kończyn była poplątana ze sobą.

Lou też z nimi spał, ale wbijający się w jego plecy łokieć wybudził go z przyjemnego snu - którego i tak już nie pamiętał.

Zabrał poduszkę z pierwszego lepszego łóżka - jak się okazało Liam’a - i zaczął nią okładać “kupkę” przyjaciół.

Najpierw do pionu zerwał się Josh, który leżał na samym szczycie. Gdy tylko spadł na podłogę obudził pozostałą czwórkę.

-Ała! -zawołał odruchowo -Jeszcze pożałujesz Louis! Ałłł…moja głowa -chwiejnym krokiem podniósł się i szybko poszedł na korytarz do łazienki. Każdy z nich wyglądał jak siedem, może raczej sześć nieszczęść.

Najlepiej trzymał się Zayn, w ogóle nie wyglądał jakby wczoraj coś brał, tak samo jak Harry.

-Wstawać! Macie 30 minut, później idziemy na śnidanie i na zajęcia. Boże mam nadzieję że będą dzisiaj dawać wodę, a nie mleko. -ostatnie zdanie powiedział bardziej do siebie niż do nich.

2.

*pierwsza lekcja*

Harry spojrzał na plecy siedzącego przed nim Louis’a który dzielił ławkę z Zayn’em. A on z Liam’em, pewnie gdyby Zayn nie zdradził Liam’a (no teoretycznie go nie zdradził, on został pocałowany w końcu i do tego nie oddał pocałunku), to on by teraz siedział obok Lou. Nie żeby był zazdrosny, ale chciał spędzić z nim jak najwięcej czasu.

Każdy z nich miał ubrany kaptur na głowie, które przysłaniały im oczy. Nie żeby coś im to dało, bo szczerze to dawało gówno .

-Horan, Malik, Devine, Styles, Payne i Tomlinson proszę natychmiast zdjąć te kaptury! -zawołał nauczyciel angielskiego z drugiego końca sali.

To przejebane.

Nie żeby Harry’ego to zbytnio obchodziło, co się z nim teraz stanie i tak miał zostać tutaj jeszcze tylko tydzień, no jeśli się mu uda. Jak nie, to będzie musiał wrócić w podziemia na jakiś czas a później tutaj wrócić. Nie żeby chciał tutaj wracać, mimo tego że był tutaj pare dni to już nie lubił tego miejsca. Śmierdziało tu grzybem.

Żaden z nich nie zareagował na słowa nauczyciela, nadal siedzieli wpatrzeni w swoje dłonie. Łudzili się że nauczyciel da im spokój i sobie pójdzie, ale raczej to byłoby zbyt łatwe.

Tak, Harry czuł że jego jebany plan właśnie runął.

-Zdejmijcie te cholerne kaptury!

Dlatego, że ten koleś był przerażający, zdjęli nakrycie ze swoich głów. I przenieśli na niego spojrzenie. Jego mina serio nie wskazywała na nic dobrego.

3.

Okej, mina dyrektora poprawczaka była gorsza od tej nauczyciela. Był cały czerwony po twarzy, a gdy coś mówił Louis miał wrażenie jakby para ulatniała się z jego ust. Tak, on i jego jebana wyobraźnia. Naoglądał się za dużo kreskówek i teraz są tego efekty.

-Tomlinson, Styles wy będziecie czyścić toalety przez semestr. -Louis skrzywił się nieznacznie, nie specjalnie tam pachniało kwiatkami. Nie dość że spędzili tutaj ponad godzinę słuchając wykładu o czymś (Louis nie słuchał) stojąc na baczność, to jeszcze mają czyścić śmierdzące toalety. Super. -Pozostali sprzątają stołówkę i kuchnię przez trzy miesiące. I zmywanie naczyń też się do tego wlicza.

To nie sprawiedliwe, oni mają krócej.


Louis już wolał tego nie wypowiadać na głos, bo dostałby zapewne gorszą karę. Zapewne wysłaliby go do klapy na jakiś tydzień, a nie miał zamiaru tam tyle siedzieć.

-Oj, ale nie myślcie że tylko się skończy na tym. Macie zakaz wychodzenia na dwór do odwołania. A teraz wynocha, zabraliście mi za dużo

czasu.

No to nie ja dawałem wykład który trwał ponad godzinę.

Louis odetchnął z ulgą, gdy w końcu mógł się jakkolwiek poruszyć.

4.

Harry właśnie wracał z wiaderkiem środków czyszczących i szczotek. Skrzywił się na znajomy zapach wybielaczy, który podrażnił jego nozdrza. Nigdy nie lubił tego zapachu.

Gdy dotarł do toalet, Louis właśnie ubierał na swoje nie wielkie dłonie gumowe rękawiczki. Nawet gdy robił taką zwykłą czynność wyglądał strasznie seksownie. Tak, to zdecydowanie jego wina.

Nie myślicie że Harry myśli tylko o Louis’ie. Myśli też o innych rzeczach, na przykład…no dobra, jego umysłem włada Louis. O czym on myślał gdy nie wiedział że istnieje Louis? Nie pytajcie, on serio nie wie.

Louis miał w sobie coś takiego że wyglądał jak anioł, a w środku był jak diabeł, ale przystojny. I to właśnie najbardziej kręciło Harry’ego

-Emm? Harry? Mogę cię o coś spytać? -zapytał Louis niepewnym głosem z drugiej kabiny, którą właśnie czyścił.

-Jasne, pytaj o co chcesz.

Harry przerwał szorowanie deski klozetowej i zdjął rękawiczki. Podszedł do kabiny w której był Lou. Harry oparł się o otwarte drzwi krzyżując ramiona na piersi. Spojrzał na Lou, który słysząc jego kroki podniósł się (wcześniej klęczał i szorował kibel) i zdjął rękawiczki.

-Trochę głupio mi o to pytać, ale co się wczoraj wydarzyło? Mam całkowitą pustkę w głowie. -powiedział zmieszany.

-Też nie pamiętam za wiele, -oczywiście to było kłamstwo, wszystko pamiętał - Powiem ci tyle ile wiem. No to więc tak, emm.. nie jestem pewien czy powinienem ci to mówić, ale ja raczej chciałbym o tym wiedzieć.

-Jak tak o tym mówisz to nie wiem czy chce wiedzieć. Ale mów, mam nadzieję że nie zacząłem robić striptiz.

-Nie, nie zacząłeś robić striptiz. No to więc, gdy już trochę byliśmy na haju, to zacząłeś mamrotać coś pod nosem, a potem mnie umm.. pocałowałeś? Potem..

-Nie, czekaj. Stop. Pocałowałem cię?

-Emm.. no tak. Wiesz, skoro tego nie pamiętasz to możemy to powtórzyć. -uśmiechnął się szeroko ukazując te urocze dołeczki w policzkach.

Louis nie odpowiedział tylko zbliżył się do Styles’a i złączył ich usta w namiętnym pocałunku.

A Harry właśnie poczuł jakby fajerwerki zaczęły wybuchać obok nich.

~*~


5

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz