poniedziałek, 27 stycznia 2014

950

9

Abby miała nadzieję, że robiła właśnie ostatnią pizzę, gdy Niall podszedł do niej. Reszta dziewczyn wyszła, aby przygotować się na imprezę, na którą Niall zgodził się pójść.


- Czy zrobiłem dobrze, zgadzając się pójść na tą imprezę? - spytał, brzmiąc na ostrożnego.

Abby westchnęła, Niall nie rozmawiał z nią od tamtego incydentu. - Tak myślę.

- Naprawdę? - Niall brzmiał mniej jakby miał wątpliwości co do jej opinii, a bardziej jakby miał wątpliwości faktem, że dziewczyna z nim rozmawiała.

- Naprawdę. - odpowiedziała na oby dwie jego wątpliwości.

Chłopak nerwowo wykręcał swój daszek. - Abby, bardzo przepraszam.

- Nie.

- Musimy o tym porozmawiać, Abby.

- Możemy po prostu to ominąć i wybaczyć sobie?

- Wiesz, że powodem dlaczego Kate wie, że ją lubisz, jestem ja. I jeśli bym tego nie zrobił ona by się o tym nigdy nie dowiedziała, ponieważ jesteś emocjonalnie opóźniona.

- Nie jestem!

- Oh, proszę. - Niall wiedział, że musiał odnieść się do trudnej miłości, aby przejść przez liczne bariery Abby. - Kate nawet nie wiedziała, że potrafisz płakać, dopóki cię takiej nie znalazła. Nie możesz wszystkiego tak po prostu zatrzymywać w sobie!

- Cóż, to wszystko dobrze na mnie działa!

- Nieprawda! Nie widzisz tego?!

Ręce Abby zatrzęsły się przy pizzy, robiła się zbyt płaska. Pchnęła ją do pieca i odwróciła się do Nialla.

- Dobrze! Chcesz jakiś emocji?! Pokażę ci! - wytknęła palec przed twarzą Nialla. - Byłeś moim pieprzonym najlepszym przyjacielem i to mnie wkurwiło, gdy poszedłeś i zdradziłeś moje zaufanie, mówiąc Kate co czuję! Cholernie przeraża mnie to jak lubię Kate, ponieważ nigdy nie czułam tego do kogokolwiek innego i nie wiedziałam co z tym zrobić i nigdy nie chciałam nic z tym zrobić! Chciałam po prostu dać temu odejść, ale potem musiałeś przyjść i rzucić mnie prosto na ocean, jakbyś miał zamiar nauczyć mnie pływać! Dla twojej wiadomości, to zazwyczaj kończy się paniką i potencjalnym utonięciem!

Gorące łzy spływały po jej policzkach; nienawidziła ich. Były bezsensowne i sprawiały, że stawała się słaba. Wytarła wściekle oczy, starając się je zatrzymać. Kiedy odmówiły posłuszeństwa, ona po prostu upadła na brudną podłogę kuchenną. Płacz rozrywał jej klatkę piersiową z większą siłą, niż kiedykolwiek wcześniej. Mogła poczuć ciepłe ramiona obejmujące ją i nie mogła ich odgonić, tak jakby normalnie to zrobiła.

- Jest w porządku, Abby. - wyszeptał Nialla, do ucha swojej przyjaciółki. - Jest dobrze, to zdrowe.

Nie czuła się zdrowo.

Jej szloch w końcu ustawał, ale Niall nie przestawał jej przytulać. Cóż, dopóki nie poczuł dymu.

Wyrwał się i spojrzał na piec z którego wydostawał się bardzo straszny, czarny dym.

- O kurwa! - otworzył piekarnik i bardzo głupio wyciągnął spaloną pizzę, bez rękawic. W połowie wyciągnął pizze, zanim ciepło nie doszło do niego i szybko ją upuścił. Pizze upadła na podłogę z zaskakująco bardzo głośnym dźwiękiem. Abby wstała, wymachując miotłą, aby dym nie dostał się do alarmu przeciwpożarowego. Nie doszedł jeszcze, ale jeśli tak by się stało, straż pożarna przyjechałaby automatycznie.

Niall ściskał jego poparzoną rękę przy piersi, a Abby przewróciła oczami.

- Musisz włożyć ją pod zimną wodę.

Niall zmarszczył brwi, najwyraźniej zbyt zszokowany i zraniony, aby zrozumieć podstawowe komendy. Chwyciła go i przeciągnęła nad zlew, kładąc ręce pod kran i puszczając zimną wodę. Następnie odeszła, otwierając wszystkie okna i drzwi wejściowe, aby wpuścić trochę powietrza.

Wróciła do zlewu i pochyliła się nad nim. Spojrzała na Niella i oboje zaczęli się śmiać.

- Cóż, to jest historia.

- Historia, której nikomu nie powiesz. - powiedziała Abby i wyłączyła wodę, po czym obejrzała rękę Nialla.

- Mówisz mi to prosto, więc zrobię to? - rzucił.

Abby zachichotała. - Jesteś w porządku, trzeba tylko zgarnąć jakiś bandaż w drodze na imprezę.

- Yeah, poparzenie nie jest żadną wymówką, aby nie imprezować.

- Zdecydowanie potrzebujesz imprezy, zwłaszcza po tym. - powiedziała Abby. - Tak jak ja. Więc będę ci towarzyszyć.

- Jestem pewien, że niektórym się to spodoba.

- Jestem pewna, że spodoba się jej. - powiedziała Abby, a miękki uśmiech wstąpił na jej twarz.

Niall również się uśmiechnął. - Ona cię lubi, wiesz o tym.

- Wiem. - westchnęła Abby. - Ale nadal. Mnie to przeraża.

Zamknęli okna i wyczyścili resztki pizzy. Abby odrobiła szkodę klienta, który nie dostał pizzy i dała mu 25 dolarów zniżki. Gdy skończyli przybili, tą drugą stronę ręki Nialla, piątkę. Następnie wpadli do poszczególnych samochodów i odjechali; Abby na imprezę, a Niall do drogerii.

Trzymanie kierownicy było cholerną torturą, wypróbował to. Użył uroku i pani zza lady znalazła dla niego bandaż i owinęła nim jego ręce. Na końcu musiał dać jej swój numer, ale było warto.

I nie wyglądała tak źle.

Niall wreszcie znalazł się przed drzwiami mieszkania Kate, Jade i Rebecci. Dostrzegł samochód Abby i innych nieznanych mu osób na podjeździe. Najwyraźniej impreza się jeszcze nie zaczęła.

Zadzwonił dzwonkiem i drzwi zostały natychmiastowo otwarte przez bardzo podpitą Kate.

- Niaaall!

- Kaaate! - wyśmiał ją Niall, wchodząc do mieszkania. Jade siedziała okrakiem na Rebecce, obok niewygodnie czującej się Abby. Posłał jej uśmiech, a ona ponownie na niego spojrzała.

- Niall! - wymamrotała Kate. - Niall, musisz wyjąć mi coś z szafy!

Niall zmarszczył brwi. - Um, okej?

- Wspaniale! - zaczęła pchać do w stronę drzwi od szafy.

- Uh, co to jest?

- Oh, dowiesz się, gdy to zobaczysz.

Otworzyła drzwi i wepchnęła Nialla do środka, szybko je zamykając. Imponujące, biorąc pod uwagę jak pijana była.

- Kate! - krzyknął Niall, waląc w drzwi. Było ciemno, a szafa była malutka i Niall nie był w nastroju na żarty. Nagle światło się zapaliło i Niall znalazł Zayna siedzącego na podłodze. Szafa naprawdę była dość duża, ale wąska. Zayn siedział w kącie, z dala od drzwi gdzie stał Niall.

- Czy one są kurwa poważne?

Zayn wyglądał na spanikowanego. - Mówiłem im, że to głupi pomysł.

- Nie wspominając, że to oklepane i kompletnie błędne! - upewnił się, aby krzyknąć to wystarczająco głośno, by dziewczyny na zewnątrz to usłyszały.

- Nie wypuścimy cię póki go nie zabijesz albo nie zaczniesz tolerować. - głos Jade rozbrzmiał z drugiej strony.

Niall skrzyżował ręce. Mógł to przewidzieć - te dziewczyny były z dnia na dzień coraz bardziej uparte.

Po kilku minutach ciszy, nie licząc dziewczyn z zewnątrz, Zayn przemówił.

- Co ci się stało w ręce? - mówił tak cicho, że Niall prawie go nie usłyszał.

Niall zadrwił. - To nie twoja sprawa.

- Niall, staram się sprawić, aby to było trochę łatwiejsze.

- Wiesz czego najbardziej w tobie nienawidzę? - Zayn był zdziwiony nagłą zmianą tematu. Był również przerażony poznaniem odpowiedzi. - Jak trudno cię nienawidzić.

Niall usiadł w kącie przy drzwiach, tak daleko od Zayna jak tylko mógł. Zayn smutno spojrzał w dół.

- Więc dlaczego to robisz?

Niall westchnął. - Myślę, że nie mogę od tego teraz uciec. Nigdy tego nikomu nie mówiłem. Ale moja mama zaszła w ciążę po takiej jednonocnej przygodzie. Nigdy nie poznałem mojego taty, nigdy nie chciał mieć ze mną żadnego kontaktu.

- Ja, ja nie jestem jednym z tych małych, smutnych dzieciaków, które są załamane tym, że nie mają ojca, czy coś. Po prostu myślę, że jednonocne przygody, zwłaszcza te nieoczekiwane, są gówniane.

Zayn był cicho przez minutę, zanim spokojnie powiedział - Niall, nie jestem takim facetem.

- Więc dlaczego to zrobiłeś, Zayn?! - zapytał Niall, podnosząc głos.

- Ponieważ byłem przerażony! - Zayn wstał i podszedł do połowy szafy, nie ośmielając się dalej zbliżyć do chłopaka. - Bałem się, ponieważ czułem zbyt silne uczucie do przypadkowego faceta i nigdy wcześniej się tak nie czułem i to było przerażające, więc uciekłem od tego, tak jak robię to z wszystkim!

Niall mógł powiedzieć, że Zayn krzyczał na siebie bardziej niż na cokolwiek. Nastąpiła chwila ciszy, które ich oczyściła, więc mógl przemyśleć to co powiedział Zayn.

Dokładnie wiedział jak czuł się Zayn, on też to czuł. Tak silne uczucie do przypadkowego faceta i to było przerażające. Terrorem kontaktu było to, że uprawiali naprawdę niesamowity seks. Kontakt sam w sobie był tym, co sprawiło, że ich seks był wspaniały.

Seks był niesamowity.

- Zayn? - powiedział Niall, wstając i podchodząc na środek szafy do Zayna, który był zmęczony po swojej przemowie.

- Tak?

Niall posłał Zaynowi smutny uśmiech - Myślę, że obydwoje jesteśmy zbyt popieprzeni, aby być w związku, nieważne jak bardzo się lubimy.

Zayn przegryzł wargę, po czym skinął głową, jednak przerwał kontakt wzrokowy - Yeah, prawdopodobnie.

Niall wyciągnął swoją rękę, niewygodnie, biorąc pod uwagę kąt. - Przyjaciele?

- Przyjaciele. - powtórzył Zayn, potrząsając ręką Nialla, niezręcznie.

Niall wstał z jękiem, wyciągając rękę, aby pomóc Zaynowi.

- Możecie nas teraz wypuścić! - krzyknął przez drzwi.

Żadnej odpowiedzi.

- Boże, czy one nas tu zostawiły? - powiedział Zayn.

- Dziwki. - Niall potrząsnął głową. Z czystego kaprysu nacisnął na klamkę i zauważył, że drzwi były otwarte, nie wiadomo jak długo.

Zayn i Niall wyszli, znajdując śpiące na kanapie Jade i Rebecce oraz bardzo nieobecne Kate i Abby. Niall podszedł i szturchnął Rebecce.

Dziewczyna jęknęła i odsunęła od siebie rękę Nialla, ale on ponownie ją szturchnął.

- Co?

- Jak długo drzwi są otwarte?

Wyśmiała go. - Nigdy ich nie zamykamy, ty debilu.

Niall potrząsnął głową. Rebecca ułożyła się, aby ponownie zasnąć. Odwrócił się do Zayna, który wyglądał na rozbawionego.

- Liam i Louis byli tu, a teraz ich nie ma, więc myślę, że mnie porzucili.

Niall uśmiechnął się. - Odwiozę cię.

- Żadne z tych śmiesznych rzeczy z ostatniego razu i odwieziesz mnie prosto do domu, tak? - zażartował Zayn.

Niall zaśmiał się. - Oczywiście.

Wsiedli do samochodu Nialla. Mieszkanie Zayna znajdowało się pół godziny drogi od apartamentu dziewczyn.

- Więc co ci się stało w ręce? - spytał Zayn.

Niall zachichotał. - Ja i Abby zostaliśmy rozproszeni, kiedy pizza była w piekarniku. Byłem tak głupi, że próbowałem ją wyciągnąć bez rękawic.

Zayn starał się jak mógł, aby się nie roześmiać. - Przepraszam, czy to boli?

- Oh nie, jest zdecydowanie w porządku. - odpowiedział Niall, a jego słowa były przesiąknięte sarkazmem. Zayn wypuścił z siebie chichot.

Niall uśmiechnął się i obniżył swój głos do kpiącego szeptu. - Tak naprawdę jestem wilkołakiem i mam te nadludzkie moce lecznicze. Bandaże są po prostu na pokaz.

- Oh, serio?

- Tak.

- Więc jestem teraz Bellą Swan?

Niall się skrzywił. - Buu, nie. Możesz być jednym z moich braci wilkołaków.

- Yeah, oczywiście.

Reszta drogi była bardzo zabawna i pełna śmiechu. Niall nie mógł uwierzyć jak łatwo on i Zayn się dogadywali. Zawsze było mu trudno nienawidzić Zayna, bo szczerze mówiąc, on go lubił.

To był powód, dlaczego spali ze sobą tamtej nocy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz