2
- Cóż. - powiedziała Kate, rzucając swój uniform w kierunku Abby - Myślę, że czas na mnie.
Abby rzuciła jej piorunujące spojrzenie, ale nie było w nim nic ostrego. - Sądzę, że ktoś jeszcze powinien nauczyć się jak zrobić pizzę. Albo musimy zatrudnić jeszcze jednego kucharza.
- Powinnyśmy pogadać o tym z Alem. - powiedziała Jade i również zdjęła swój uniform, ale rzuciła nim w Rebecce. Dziewczyna wypuściła z siebie pisk, gdy dostała w czoło. Jade natychmiast rzuciła się, aby pocałować miejsce, które szybko zrobiło się czerwone.
Abby nadąsała się. Bała się Al’a. Wszyscy, którzy dla niego pracowali bali się, naprawdę. Był dość przerażającym człowiekiem.
- Aww, nie pozwolimy, aby diabeł Al Cię skrzywdził. - zagruchała Kate, owijając swoimi ramionami Abby. Abby wzdrygnęła się i udawała, że ją odpycha.
Niall potrząsnął głową. - Więc dzisiaj znowu jestem tylko ja i Abby?
Minęło kilka miesięcy odkąd ostatni raz znaleźli się w takiej sytuacji. Odkąd…
Nie. Niall nie zamierzał znowu się tym stresować. Przespał się z pewnym idiotą, który uciekł w jego koszulce, zanim Niall zdążył się obudzić. To się zdarza. Trzeba iść dalej.
Niall poszedł dalej.
- To oczywiste. - Rebecca zdjęła swoją czapkę z daszkiem i lekko uderzyła nim Jade w czoło, w akcie zemsty. Jade dramatycznie upadła na ziemie.
- Umieram! - ułożyła swój nadgarstek przed głową - Potrzebuje usta-usta!
- Wychodzę. - powiedział z chichotem Niall. Wyszedł z kuchni i poszedł po mopa, aby umyć podłogę. To był spokojny dzień, więc nie było za dużo do roboty.
Kilka minut później Jade wyszła w towarzystwie Rebecci i Kate. Niall odłożył mopa i wszedł do kuchni.
- Czy kiedykolwiek zamierzasz zrobić krok?
- Masz schody do umycia, Panie Horan.
Niall przegryzł wargi - Masz pytanie do odpowiedzenia, Pani… A-Abby.
- Nie znasz nawet mojego nazwiska? - Abby zmarszczyła brwi.
- Przepraszam?
- Idź umyć schody.
Niall westchnął pokonany, ale chwycił swojego mopa. Jest 21:58.
Nagle rozbrzmiał dzwonek u drzwi i trzech chłopaków wpakowało się do środka.
- Zdecydowanie myślę, że byliśmy już tutaj.
- Ugh, Zayn, to nie ma znaczenia.
- Ale…
- Weźmiemy tylko pizze.
- Yeah, a potem możemy wyjść, skoro masz takie świra na punkcie tego miejsca.
- Nie mam świra! Po prostu… Mam złe przeczu….
Słowa utknęły w jego gardle, gdy nawiązał kontakt wzrokowy z chłopakiem, który mył podłogę w kącie restauracji.
- Oh. - Niall upuścił mopa i pobiegł do kuchni, krzycząc - Będę z tobą!
- Niall? - spytała Abby, gdy zziajany chłopak pojawił się przed nią, jednak on przerwał jej.
- Abby! - krzyknął/szepnął Niall - Abby, nie mogę obsłużyć tych chłopaków, bo ostatni raz, gdy tu byli przespałem się z jednym z nich, a potem on uciekł zanim obudziłem się rano i ukradł moją koszulkę i nie mogę być blisko niego, bo niedawno się z tym pogodziłem i ja po prostu…
- Niall. - Abby nie przejmowała się tym. - To nie ma znaczenia. On pewnie o tym nie pamięta. Po prostu ich obsłuż.
- Ale!
- Zrób to!
Dźwięk przeczyszczania gardła rozbrzmiał za Niallem. Abby nawiązała kontakt wzrokowy z osobą i podarowała jej swój najlepszy uśmiech.
- Niall Pana obsłuży.
- Oh, dzięki.
Niall rozpoznał głos Liama bez odwracania się. Usłyszał jak Liam wraca do swoich przyjaciół. Abby wypchnęła Nialla z kuchni, wręczając mu jego notatnik.
Liam, Louis i Zayn siedzieli przy tym samym stoliku i na tych samych miejscach co ostatnim razem. Niall sztywno podszedł do nich.
- Mogę wam pomóc?
- Czy możemy dostać dwie średnie pizze pepperoni? - spytał przyjaźnie Liam.
- Yeah, zaraz przyniosę.
- Niall, czekaj!
Niall zamarł w bezruchu, gdy usłyszał głos Zayna. Miał kilka opcji: zignorować go, wysłuchać to co miał do powiedzenia, uderzyć go, udawać, że go nie pamięta…
- Tak? - spytał Niall, odwracając się do niego.
Zayn wyglądał, jakby zabrakło mu słów. Jego blond pasemko zniknęło, a włosy były krótsze i bardziej spiczaste. Wyglądał jak jeż. Uroczy jeż, który nie ogolił się w tym tygodniu. Niall chciał masować jego zarośniętą twarz.
- Możemy dostać kiełbasę na jedną z nich?
- Nienawidzisz kiełbasy na pizzy, Zayn. - powiedział z niedowierzeniem Louis.
Zayn spojrzał na stół. - Ja, chciałbym spróbować czegoś nowego?
- Zaraz wrócę. - powiedział Niall i odszedł tak szybko jak to możliwe.
Gdy wrócił już bezpiecznie do kuchni i przekazał Abby zamówienie, zebrał swoje myśli i wszystkie rzeczy, które wiedział w tym momencie.
Zayn albo pamiętał porzucenie Nialla i chciał o tym porozmawiać albo serio chciał spróbować czegoś nowego na swojej pizzy. Przyjaciele Zayna wyglądali jakby niczego nie pamiętali lub milczeli dla jego dobra. Również Zayn i Niall lubili i nie lubili tych samych rzeczy na pizzy.
Niall zdecydował wyrzucić z głowy ostatnie zdanie i skupić się na reszcie. Zanim się zorientował, Abby wepchnęła dwie pizze w jego ręce.
Niall myślał, że jest w końcu wolny, gdy trójka chłopców podziękowała za pizze i mógł uciec i ukryć się na tyłach. Zaczął nawet myć podłogę, zanim chłopcy opuścili restauracje. Następnie Zayn oddalił się od przyjaciół, aby podobno iść do łazienki i podszedł do Nialla.
- Um, nadal… Mam twoją koszulkę. Jeśli, jeśli ją chcesz.
Niall nagle poczuł niewytłumaczalny szał rozlewający się po jego piersi. Przez chwilę myślał, że uderzy Zayna.
Na szczęście zamiast tego zdecydował zamoczyć mopa w wodzie i zmyć brud z podłogi. Następnie wpadł do kuchni. Abby podniosła brew, jak to miała w zwyczaju i kontynuowała swoją poprzednią czynność, jakby nic ją nie obchodziło.
Niall mógł usłyszeć jak Liam i Louis obwiniali Zayna za zranienie jego uczuć.
- Co ty mu zrobiłeś, Zaynie? - spytał Louis - Czy seks był aż tak zły?
- Nie, był naprawdę dobry, po prostu spanikowałem i… uciekłem.
- Dlaczego mnie w to wciągnąłeś? - Liam westchnął rozdrażniony - Czuję się źle, że pomogłem ci przy twojej jednonocnej przygodzie.
- Nie, nie nazywaj tak tego. - Zayn brzmiał na zranionego.
- Ale tak to było!
Louis był bardziej sympatyczny. - Oh, daj spokój Li. Każdy popełnia błędy, każ…
- Nie zaczynaj śpiewać.
Louis fuknął. Niall mógł wyobrazić sobie jak nadąsany wydymał wargi i skrzyżował ręce na swojej piersi.
- Cóż, mam prawo być odrobinę szczęśliwy, że podwójny Urodzinowy Seks wypadł stosunkowo dobrze, prawda?
- Louis.
- Liam.
Wszyscy na chwilę zamilkli. Niall był rozbawiony, a Liam i Louis wpatrywali się w siebie przez chwilę. W końcu, Zayn przemówił smutnym głosem.
- Możemy po prostu wyjść?
Niall poczuł jak zaciska pięści. Więc Zayn był teraz smutny? To Niall jest ofiarą!
Skrzyżował ręce na piersi i fuknął do siebie, a następnie wyszedł do chłopców, by odebrać pieniądze. Zayn nie-tak-chytrze unikał wzroku Nialla, a Liam był zbyt uprzejmy dając chłopakowi dwadzieścia dolarów za pizzę. Trójka wstała, a Louis zatrzymał się na chwilę, przeszukując swój portfel w celu znalezienia pięciu dolarów. Położył pieniądze na stół i niezręcznie wyszedł z przyjaciółmi z restauracji.
Niall wziął pieniądze i wprowadził pięć dolarów do rejestru, razem z resztą gotówki. Następnie zdecydował, że nawet jeśli nie chciał jego współczujących pieniędzy, to i tak ich potrzebował. Nie wiem czy jesteście świadomi, ale Niall był tylko dostawcą pizzy/kelnerem w pizzerii Al’a, znanej również jako najbardziej homoseksualna restauracja na kampusie.
- Zamierzasz dokończyć mycie? - zapytała Abby, wieszając swój fartuch w przebieralni. Niall wypracował swój najlepszy uśmiech, ale był nieefektywny, więc Abby zaśmiała mu się prosto w twarz. Chwycił za mopa i zaczął czyścić z zapałem podłogę i prawdopodobnie nie tak dobrze, jak powinien. Cały czas mamrotał wulgaryzmy pod nosem.
Niall nigdy nie wybaczy Zaynowi… jakkolwiek miał na nazwisko.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz