1
Niall wypuścił z siebie westchnięcie, gdy trzy chichoczące dziewczyny opuściły restauracje.
To był powolny dzień, tak jak w każdą środę. Zatrudnił się w środę, czy może we wtorek?
To nie miało znaczenia; myślał, że znajdzie łatwą robotę za którą będzie dostawał mnóstwo pieniędzy, ale zamiast tego miał zajęte piątki i weekendy oraz całkowicie żeński personel. Dużo ludzi pomyślałoby, że dziewiętnastoletni, stosunkowo heteroseksualny chłopak mógłby zabić za prace z samymi dziewczynami, ale nowina rozniosła się po chwili. Zwłaszcza, że dziewczyny praktycznie umawiały się same ze sobą.
- Jesteś pewna, że one nie są w jakimś dziwnym, trzyosobowym związku?
Kate, Jade i Rebecca mieszkały razem w apartamencie niedaleko uniwersytetu, na który one i Niall uczęszczały. Były praktycznie nierozłączne i spędzały mnóstwo czasu na subtelnym lub nie-tak-subtelnym przystawianiu się do siebie.
Kucharka, Abby, zaśmiała się. - One są po prostu dobrymi przyjaciółkami, Niall.
Abby mniej okazywała swoją miłość do dziewczyn, ale Niall wiedział lepiej. Ukrywała, że jest zakochana w Kate.
- Nawet dwie z nich? - Niall myślał przez chwilę. - Stawiam kasę na Jade i Rebecce.
- Niee, jeśli jakiekolwiek z nich się umawiają, to jest to Kate i Rebecca. - powiedziała wyzywająco.
- Zakładamy się? - Niall wyciągnął swoją dłoń, a Abby potrząsnęła nią. Następnie obydwoje spojrzeli na nadgarstek Nialla. Była 21:56, tylko cztery minuty do zamknięcia.
Ich szef był nieźle świrnięty i nie chciał, żeby ktokolwiek opuścił lokal zanim każdy potencjalny klient dostanie swoje jedzenie, albo przed 22.
Ta zasada zazwyczaj oznaczała, że ktoś zostawał z Abby w ciągu kilku ostatnich minut.
Generalnie był to Niall, ponieważ broń Boże, nie chciał zerwać złotego trio.
- Jakie są szanse, że ja, biseksualny chłopak, dostanę pracę z czterema innymi biseksualnymi kobietami?
- Podobno dosyć niezłe. - stwierdziła Abby. - Ale Jade jest stuprocentową lesbijką.
Niall skinął głową.
Była 21:58
Dwójka pracowników patrzyła na zegar, wiszący na ścianie, z chęcią przyśpieszenia go.
Nagle rozbrzmiał dzwonek. Restauracja została wypełniona głośnymi rozmowami i śmiechem.
Usłyszeli kogoś wołającego - Um, cześć? Macie otwarte?
Niall spojrzał na swój zegarek, który wskazywał teraz 21:59. Spotkał wzrok Abby i oboje wypuścili z siebie westchnięcie. Zgarnęła swoje rzeczy do pizzy, a on podniósł notatnik z lady.
Gdy wyszedł z kuchni ujrzał trzech chłopaków przy jednym ze stolików, najwyraźniej samych. Jeden był wyraźnie pijany i wisiał na swoich przyjaciołach i Niall zaczął myśleć, że to miejsce przyciąga samych homoseksualistów.
Pozostała dwójka była trzeźwa albo po prostu bardziej odporna na alkohol. Jeden wyglądał na naprawdę rozbawionego, natomiast drugi na zaniepokojonego. Zaniepokojony sprawił, że pijany usiadł prosto, gdy Niall podszedł.
- W czym mogę pomóc?
- On jest IRLANDCZYKIEM! - zawołał pijany chłopak, powodując, że Niall zrobił krok w tył. - Jak SŁODKO!
Pijany wyciągnął zachłannie ręce w stronę Niall, więc zaniepokojony chwycił go za nie i położył przy sobie. Rozbawiony, jakby jego imię miało znaczenie, zachichotał.
- Liam! To moje urodziny! - krzyknął pijany, gdy wyrwał się z uścisku zaniepokojonego, Liama? I ponownie wyciągnął ręce.
Niall zdecydował, że czas, aby przemówił. - Mogę dać wam pizze i inne rzeczy, ale ja nie jestem w menu.
Cała trójka patrzyła na niego w szoku, zanim wybuchła głośnym śmiechem.
- Jest też zabawny! Chcę go! - pijany najwyraźniej tylko krzyczał, gdy był nietrzeźwy.
- Możesz po prostu zrobić nam średnią pizze? - powiedział rozbawiony chłopak.
Miał mały uśmiech na twarzy, a jego brązowe oczy były nieco zaszklone, oczywiście był trochę podpity. Jego ciemne włosy wirowały i mieszały się z blond pasemkiem z przodu. Skórzana kurtka leżała na jego ramieniu.
Niall oderwał swój wzrok. Zawsze analizował ludzi.
- Y-yeah, pewnie. - Niall czuł jak na jego policzki wstępuje rumieniec, gdy odwrócił się i praktycznie pobiegł do kuchni. Był pewien, że utrzymywał kontakt z klientem przed ostatnie pięć godzin.
- Średnia pizza. - powiedział do Abby, która właśnie wykonywała zamówienie.
- Słyszałam. - powiedziała, nie patrząc na niego. - Idź ich zabawiać, zanim ten pijany rzuci czymś albo cos zepsuje.
Niall mógł zaprotestować. Mógł powiedzieć “Ten pijany ma już opiekuna” Ale nie chciał tego robić.
- TY! - krzyknął pijany chłopak, gdy tylko zobaczył Nialla opuszczającego kuchnie - Chodź, usiądź z nami!
Niall usiadł przy stole naprzeciwko pijanego, który najwyraźniej starał się zrozumieć sens plakietki Nialla.
- Neal? Nall? Neeeyalll…
- Niall.
- Niall. - wszyscy odpowiedzieli, niczym echo.
Niall przytaknął niezręcznie. - Więc, wy chłopcy nie macie plakietek…
Pijany wypuścił z siebie pojedynczy śmiech, zanim wyciągnął rękę, aby Niall ją pocałował. - Jestem Louis.
Niall wziął rękę Louisa i potrząsnął ją, zamiast pocałować. Louis potrząsnął głową i oparł się z powrotem na krzesło.
- Już nie lubię go tak jak wcześniej.
Zaniepokojony posłał mu surowe spojrzenie. - Tylko dlatego, że nie pocałował twojej, prawdopodobnie brudnej, ręki?
Louis zrobił nadąsaną minę i skinął głową. - Pocałowałeś moją ręką, gdy zrobiłem to tobie, Liam.
- Yeah, i byłem chory w następnym tygodniu.
- To była wina Zayna!
Podpity podniósł swoją rękę. - To mógłbym być ja. Jestem Zayn. Choroba była moją winą.
Niall skinął głową i unikał kontaktu wzrokowego z chłopakiem przez następną godzinę i odwrócił się zamiast tego, prawdopodobnie, do Liama.
- Więc zakładam, że ty jesteś Liam.
Liam odchrząknął i starał się teraz utrzymać Louisa na siedzeniu, aby nie pobiegł do kuchni. - Jeden jedyny.
- Liam, chcę tylko dotrzymać kucharzowi towarzystwa!
- Nie chcesz tego robić. - powiedział Niall. Louis odwrócił się do niego całym swoim ciałem, więc Niall przysunął się bliżej i wyszeptał - Ona ma okres.
Louis wypuścił z siebie śmiech - zdecydowałem znowu cię polubić!
- Nadal nie zamierzam pocałować twojej ręki.
Louis wyglądał na naprawdę przejętego tym.
- Pocałowałabyś moją? - Zayn spytał z lewej strony Nialla.
Niall zagryzł wargi. Czy to był flirt? - JEŹDZISZ na twardych warunkach.
Zayn uśmiechnął się do Nialla, a jego oczy pociemniały. Niall nie mógł odwrócić wzroku.
Wtedy Abby uratowała go, poprzez przyniesienie pizzy i zdjęcie fartucha. - Wychodzę.
- Pa, Abby. - powiedział Niall, ponownie unikając wzroku Zayna.
- Pa, Abby! - wykrzyknęli razem chłopcy.
Abby uniosła brwi. - Przećwiczyliście to?
- Nie. - odpowiedzieli zgodnie.
Znowu uniosła brwi, a Niall zdecydował się porozmawiać z nią o komunikowaniu się poprzez brwi. Następnie odwróciła się, by wyjść, a Niall spojrzał w dół i zobaczył, że w jakiś sposób dwa kawałki pizzy zniknęły.
Niall spojrzał na Louisa, którego policzki były pełne od przeżuwania pizzy, a sam chłopak wyglądał jakby był bliski zwymiotowania. Liam, prawdopodobnie ojciec grupy, wstał szybko i poprowadził Louisa w kierunku znaku łazienki.
- Nie omińcie toalety, będę musiał to sprzątać! - Niall krzyknął za nimi.
Niall został z Zaynem. Naprawdę gorącym i intensywnym Zaynem, który wydawał być się coraz mniej pijanym. Wziął kawałek pizzy i zaczął ją jeść. Nawet z pizzą wyglądał gorąco.
Niall i Zayn pozostali w cichym kontakcie wzrokowym przez całego w pizzy Zayna, zanim Louis i Liam wrócili.
Louis wyglądał teraz na trochę bardziej trzeźwego i o wiele bardziej zmęczonego.
Niall zauważyła jak spojrzał na Zayna, następnie Liama, znowu na Zayna, na Nialla i ponownie na Zayna. Następnie uniósł jedną brew, czego Niall nigdy nie mógł opanować.
Louis wybrał ten moment, aby schylić się i zacząć szeptać Liamowi na ucho coś, czego Niall nie mógł zrozumieć. Nagle Louis ostro pocałował Liama. Najwyraźniej to nie było dla niego nic nowego, którego szok szybko minął i nie mógł zrobić nic innego jak oddać pocałunek.
- Liam - powiedział zdyszany Louis, gdy tylko oderwali się od siebie - Chodźmy do domu po trochę urodzinowego seksu. - następnie Louis zaczął śpiewać, całkiem nieźle, refren “Urodzinowego Seksu”
Liam pozwolił Louisowi dokończyć śpiewać refren, zanim zaczął mówić - Jest tylko jeden samochód, jak Zayn dotrze do domu?
- Nasz dobry przyjaciel Niall go zawiezie! - powiedział Louis, wstając i ciągnąc Liama ze sobą - To nie jest problem, prawda? - spytał Nialla, ale nie czekał na odpowiedź - Dzięki, paaaa! - powiedział, zanim Niall zdążył coś powiedzieć.
- Cóż. - powiedział Zayn - wygląda na to, że zawozisz mnie do domu.
- Um, jak myślisz, kiedy skończą? - Niall nie chciał poruszać tematu jego przyjaciół, uprawiających seks.
Zayn potrząsnął głową. - Pewnie zamierzają robić to przez całą noc. - westchnął - Równie dobrze możesz zabrać mnie już teraz do domu, żebym mógł upewnić się, że nie zrobią tego w moim łóżku. Albo na kanapie. Albo na stole w kuchni - zatrzymał się zanim powiedział - Znowu.
Niall posłał Zaynowi litościwy uśmiech - Chcesz zatrzymać się u mnie?
Następnie Niall nie pamiętał wiele z jazdy do jego apartamentu, kilka bloków dalej. Nie pamiętał również wejścia przez drzwi oraz zdecydowanie nie pamiętał całowania Zayna.
Pamiętał, jakkolwiek, nie-urodzinowy seks z Zaynem, który uprawiali kilka minut po rozpoczęciu całowania się. Niall mógł zagwarantować, że był tak dobry, albo nawet i lepszy, niż ten Liama i Louisa.
Niall nie pamiętał, kiedy odpłynął, ale Zayn najwyraźniej tak.
Zayn oglądał śpiącego Nialla, z lewej strony jego królewskiego łóżka. To było odrobinę straszne, ale Zayn nie mógł nic na to poradzić. Nawet od początku złapania kontaktu wzrokowego z Niallem kilka godzin wcześniej, nie mógł odwrócić wzroku. Niall był wspaniały. Jego wybielone, blond włosy i jasne, niebieskie oczy. Piękna, blada skór i mocno wyraźne mięśnie, jednak mniej napięte niż brzuch. Miękkie i różowe usta, zasłaniające nienaturalnie proste zęby, które można było ujrzeć, gdy się śmiał. To było jak tęcza, słońce i szczęście małego dziecka oraz dziecko śmiejące się ze wszystkiego.
Zayn studiował angielski i powinien znać więcej metafor. Albo porównań? Użył “jak”. Kiedy ludzie dokonują porównań bez użycia ‘jak’ albo ‘jako‘?
“Ono jest wschodem, a Julia jest słońcem.” - przemówił umysł Zayna.
“Yeah, jak miliard lat temu.” - Zayn walczył sam ze sobą.
Zayn wywrócił oczami. - “Bardziej jak 420 lat, geniuszu.”
“Odpierdol się, Zayn.”
Zayn potrząsnął głową. Musiał popracować nad walką jego monologów wewnętrznych. Stawało się to zbyt często.
Ponownie spojrzał na Nialla. Blondyn wypuścił z siebie ciche chrapnięcia i następnie przysunął się do boku Zayna.
Zayn mógłby zabić za spędzenie reszty swojego życia w ten sposób.
“Uważaj, stary.”
“Dopiero poznałeś tego kolesia.”
“Mógłby być mordercą.”
“I niedawno zerwałeś z wiesz-kim.”
Monologi Zayna wreszcie się z czymś zgadzały. Panika rozlała się w piersi Zayna i szybko znalazła swoją drogę do opuszków jego palców u rąk i nóg. Spokojnie wstał z łóżka, aby nie popchnąć Nialla i wyjął telefon ze swoich spodni, leżących na ziemi.
- Liam! - krzyknął/szepnął do telefonu, kiedy chłopak odebrał.
Liam brzmiał na pijanego i śpiącego. - Co?
- Liam, poszedłem z Niallem do niego i uprawialiśmy seks i teraz mam tyle uczuć i potrzebuję pomocy!
Przez chwilę panowała cisza. - Ja, co?
- Liam!
- Słuchaj, zaraz po ciebie będę. - Zayn słyszał jak Liam wstaje z łóżka i mówi coś do Louisa - Gdzie jesteś?
Zayn podał Liamowi adres Nialla i zakończył rozmowę. Szybko ubrał się i wybiegł przez drzwi. Czekał na Liama przez apartamentem Nialla.
Do następnego poranka Zayn nie zauważył, że zabrał koszulkę Nialla zamiast swojej.
1
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz