piątek, 31 stycznia 2014

984

6

Zayn zbliżył się do budynku szkoły; to był jego pierwszy dzień i był gotowy, żeby zrobić wrażenie. Dzisiaj jego włosy były ciemnoniebieskie i jego oczy były srebrne; chciał wyglądać na faceta, który lubi farbowane włosy i kolorowe szkła kontaktowe, ale w rzeczywistości był zmiennokształtnym.

Wszedł do biura i zobaczył dziewczynę o włosach w kolorze ciemnego blondu opartą o ladę.

- Chciałabym prowadzić poranne zapowiedzi, bo szczerze mówiąc, wygląda to tak jakby ludzie, którzy to robią nie mieli pojęcia, o czym gadają – stwierdziła dziewczyna do sekretarki.

- Lara, doceniam twój entuzjazm, naprawdę, ale to nie zależy ode mnie – odpowiedziała sekretarka, krzywiąc się lekko.

Zayn uśmiechnął się widząc, jak Lara rozważa dalsze naciskanie na sekretarkę.

Ma całkiem niezłe jaja, jak na dziewczynę, pomyślał Zayn.

Głowa Lary odwróciła się w kierunku Zayna, a jego oddech uwiązł w gardle.

- Słucham? – Lara zapytała Zayna.

- Ja nie… to znaczy… er… - wyjąkał, zdając sobie sprawę, że to nie było najlepsze, pierwsze wrażenie.

Lara nagle zabrała swój plecak i mruknęła: - Nieważne. Przepraszam.

Wyszła z biura, a Zayn był całkowicie zaskoczony. Czy ta dziewczyna po prostu czytała jego myśli?

Był zaintrygowany i przerażony dziewczyną w tym samym czasie.

Zayn może po prostu wytrwać tu dłużej niż miesiąc…

XXX

- Whoa! Harry! Nie chcę walczyć! – Krzyknął Louis, trzymając Loczka za pomocą swoich mocy.

Harry natychmiast zrelaksował się, był nieco zmieszany tym, co wtedy do cholery chciał od niego Louis.

Louis podszedł bliżej do Harry’ego, wciąż trzymając go w miejscu za pomocą telekinezy. Harry walczył z tym, ale szybko z tego zrezygnował.

- Więc, powiedz mi Harry o twoich umiejętnościach – szepnął Louis, siadając na ławce obok Harry’ego.

- Niewidzialność i … mogę robić pola siłowe – wyjaśnił Harry i Louis wypuścił Harry’ego z uchwytu.

Louis obserwował, jak jego uścisk na Harrym rozproszył się, ale chłopak stał, jakby był wryty w ziemię.

Harry zauważył podbite oko Louisa i nagle poczuł się winny z tego powodu. Spojrzał w dół na linoleum i mruknął: - Przepraszam, że tylko przyglądałem się tej walce, powinienem był coś zrobić, żeby ją zatrzymać.

Harry spojrzał na Louisa swoimi szmaragdowymi oczami i zobaczył jak Louis podchodzi do niego szybko. Harry wzdrygnął się i skrzywił nieznacznie, przewidując kolejną bójkę.

- Harry. W porządku – powiedział Louis, nagle się uśmiechając. – Pewnie zrobiłbym to samo, gdybym był na twoim miejscu.

Harry zawahał się na moment, ale potem zobaczył, że to, co mówił Louis było prawdą. Uśmiechnął się nieśmiało, dodając: - Twoją mocą jest telekineza, prawda? To niesamowite jak to kontrolujesz.

Louis zawsze był łasy na pochlebstwa, więc teraz, Harry grał we właściwie karty, aby go pozyskać.

- Dzięki stary – odpowiedział Louis. – Przy okazji, nie musisz już być niewidzialny przy mnie. Lubię to, co widzę.

Harry zorientował się, że Louis miał na myśli to tylko w platoniczny sposób, ale tak czy siak zarumienił się. Louis pomyślał, że było to całkiem godne podziwu spojrzenie na kędzierzawego introwertyka.

- Myślę, że nie będę krył się już więcej po kątach – zażartował Harry.

- Świetny pomysł – zgodził się Louis. – Jesteś tak czy siak zbyt niewinny, żeby być strasznym.

Oboje zaśmiali się, a w ich umysłach pojawiła się myśl, że to był początek czegoś bardzo… interesującego (czy okazało się to dobre czy złe).

XXX

- Tylko ty przyprowadzasz mnie do lodziarni, mówiąc, że to twoje ulubione miejsce na ziemi – zauważył Liam, uśmiechając się do Nialla.

Niall skrzywił się. – Oj. Nie śmiej się, to pomaga mi ochłonąć.

Liam zaśmiał się, ale zrozumiał, o co chodzi Niallowi; Liam, który sam musiał wypić obsceniczne ilości wody, żeby być nawodnionym.

- Teraz, co chcesz? Ja stawiam – stwierdził Niall, patrząc na menu.

Liam myślał przez chwilę nad swoją decyzją. – Piwo korzenne. One są najlepsze.

Niall uśmiechnął się, gdy podeszła do nich kelnerka. – Dwa piwa korzenne poproszę.

Pracownica skinęła i poszła przygotować ich zamówienie.

- Nie mogę uwierzyć, że mnie na to namówiłeś – powiedział Liam, siadając przy stoliku.

- Potrzebowałeś odpoczynku, więc dałem ci jeden. – Niall wzruszył ramionami, siadając przy stoliku naprzeciwko Liama.

Liam uśmiechnął się z uznaniem. Niall odwzajemnił uśmiech i potem Liam zdał sobie sprawę, że w rzeczywistości nie wiedział wiele o tym blondynie poza tym, że mam moc (i tym, że chłopak zawsze wydawał się tęsknić za jedzeniem).

- Więc to jest pierwszy raz, gdy kogoś tu przyprowadzasz? Żadnych wyjątkowych dziewczyn w twojej przeszłości? – Zapytał niewinnie Liam.

Niall spojrzał w dół na miejsce przed sobą i bawił się z roztargnieniem serwetką, rozpaczliwie pragnąć ukryć rumieniec zażenowania.

- Nie chciałem się wtrącać… sorry stary – mruknął Liam, nie chcąc, żeby Niall czuł się nieswojo.

Niall spojrzał na Liama i wzruszył ramionami. – Nie, to nic takiego, naprawdę nie miałem szczęścia… w miłości. Zgaduję, że jestem zbyt dziwny i … zbyt Niallem dla wszystkich, którzy kiedykolwiek chcieli się ze mną zaprzyjaźnić. Jestem facetem, którego ludzie lubią bałamucić.

Liam nie mógł uwierzyć, że Niall wcześniej nie spotykał się z nikim. Wyglądał na pewnego siebie, świadomego żartownisia, z którym ludzie cholernie chcieliby iść na randkę. Ale może to był ten problem, że ludzie nie wiedzieli, czy on chciał być tylko ich przyjacielem czy kimś więcej.

- Powiedz mi o swoich ostatnich wyczynach – zasugerował Niall, uśmiechając się, żeby ukryć zawstydzenie.

Liam zauważył zachowanie Nialla, ale mógł się na tym skupić. Postanowił uczciwie odpowiedzieć na pytanie Nialla. – Och, nie wiem, było może kilku ludzi to tu to tam, ale to nigdy nie było nic poważnego. Zgaduje, że nie wiem jak to jest rzucić się na głęboką wodę, gdzie mogę bardzo komuś zaufać. Czy to ma sens?

Niall pokiwał głową powoli, gdy kelnerka postawiła przed nimi piwo korzenne.

- Więc oboje mamy problemy z dziewczynami – zażartował Niall, a Liam lekko skrzywił się, lekko zaniepokojony tym, że Niall wspomniał tylko jedną płeć.

Nie, że Liam był gejem…prawda?

Ale nie mógł pozwolić, żeby Niall zobaczył jego dyskomfort, więc dodał: - Na to wygląda. Jesteśmy po prostu zbyt atrakcyjnymi facetami, że dziewczyny uważają… zbyt przytłaczające, żeby się z nami umówić.

- Prawda – mruknął Niall, biorąc łyk piwa.

- Liam!!! Cześć! Co tutaj robisz?

Dziewczyna pobiegła do stołu, przy którym siedzieli, całkowicie ignorując Nialla i odwracając się w kierunku sportowca.

- Och, hej Jules. Jestem tutaj z moim przyjacielem Niallem. Potrzebowaliśmy przerwy od szkoły, więc co mi szkodzi. Jak się masz? – Odpowiedział Liam, uroczy uśmiech pojawił się na jego twarzy.

Niall czuł się całkowicie ignorowany, gdyby tylko miał moc niewidzialności…

- Świetnie! Leah i ja byłyśmy na zakupach i zdecydowałyśmy pójść na lody. Tutaj robią najlepsze lody! – Jules kontynuowała entuzjastycznie, leżąc na stoliku tak, że jej dekolt był wszędzie.

Niall przewrócił oczami na jej próby flirtu i fakt, w jaki użyła słowa ‘lody’, Spojrzał na Liama, rozpaczliwie pragnąc, żeby chłopka czuł się w ten sam sposób, ale sportowiec wciąż uśmiechał się jak głupek.

Blondyn położył dłoń na kuflu, biorąc kolejny łyk czując, że temperatura wzrasta znacząco. Nie chciał klasyfikować tego, jako zazdrości, ale wiedział, że gdzieś głęboko to było to. Nie lubił jak ‘Jules’ rozmawiała z Liamem, bo chciał go tylko dla siebie.

- Wiem! To miejsce to skarb, cieszę się, że Niall mnie tu przyprowadził. Minęło sporo czasu odkąd cię widziałem. To szalone, jak czas tak szybko leci… - stwierdził Liam, mieszając słomką w kuflu, gdy rozmawiał z dziewczyną.

Niall ledwie mógł uwierzyć własnym uszom. Oni byli razem. To jest tak jak powinno być: Liam był kobieciarzem, a Niall nie chciał mieć z tym nic wspólnego. Jego policzki były gorące, gdy Liam nie spuszczał wzroku z Jules.

Nagle kufel z piwem korzennym Nialla zagotował się i eksplodował, rozpryskując lody. Większość z nich wylądowała na Jules i Niall nie mógł powstrzymać głupkowatego uśmiechu, gdy dziewczyna krzyczała w szoku.

Czasami Niall był bardzo szczęśliwy, gdy jego moc przejmowała stery.

- Co do cholery? Jesteś idiotą? – Krzyknęła Jules, a w jej oczach tańczyły płomienie, gdy spojrzała w kierunku Nialla.

Liam natychmiast wstał i złapał kilka serwetek z pojemnika na serwetki. Niall poczuł się rozczarowany, gdy zobaczył jak jego plan zawiódł. Liam będzie rycerzem w lśniącej zbroi i wraz z dziewczyną odjadą razem w kierunku horyzontu… i wezmą ślub… i będą mieli wspaniałe rzeczy… I…

- Jules, nie mów tak do niego, to był wypadek - rzucił Liam, podając jej kilka serwetek, ale potem odwrócił się w kierunku Nialla.

Liam uniósł rękę Nialla, a wtedy Niall zauważył, że był w niej mały, ale wciąż zauważalny, wystający kawałek szkła. Było tylko trochę krwi, ale wystarczająco, żeby sprawić, że Niall poczuł nudności. Był szczęśliwy, że Liam tu był, aby pomóc mu wyciągnąć to i był wdzięczny za paraliżujący efekt strachu.

Liam ze zmartwioną miną szybko usunął kawałek szkła, następnie przyciskając serwetkę do otwartej rady. Niall tylko uśmiechnął się do niego.

- Przykro mi Jules, ale myślę, że musimy iść – mruknął Liam, chwytając go za nieuszkodzone ramię i prowadząc go w stronę drzwi.

Niall był zachwycony, że Liam zignorował żałosne skrzeki jej protestu, gdy kontynuowali spacer po ulicy.

- …Co się tam stało Nialler? – Liam zapytał go, gdy byli sami.

- Erm… Nie wiem, ale teraz jest w porządku – wyjąkał Niall, mając nadzieję, że ta odpowiedź, będzie wystarczająca dla Liama.

- Ok, dobrze. Dzięki za przekonanie mnie do tego. To była świetna zabawa – zauważył Liam, zerkając na Nialla, gdy szli z powrotem do szkoły.

- Za każdy razem – odpowiedział Niall, uśmiechając się do Liama.

Liam zaśmiał się. – Myślę, że wezmę to pod uwagę.

Niall pokręcił głową, śmiejąc się z lekko głupiego żartu Liama.

Liam uśmiechnął się, zadowolony, że może być po prostu sobą w towarzystwie Nialla i nikt go nie ocenia. To było jak uwolnienie i Liam nie miał tego dość. \

XXX

Gdy Harry i Louis usiedli w swojej klasie, uśmiechali się do siebie, chłopak wszedł do klasy, a żaden z nich nie rozpoznał go.

Chłopak był mroczniejszy i miał intensywne spojrzenie w swoich… srebrnych oczach?

Alarm rozbrzmiał w głowie Louisa, gdy spoglądał na nieznajomego o dziwacznym wyglądzie. Louis wiedział, że było coś innego w tym facecie, ale to mogło to być tylko jego wyczucie stylu aniżeli moc. Ale częściej Louis miał nosa do tych spraw, niż pudłował. Nowy chłopak miał moc.

- Nowy chłopak Zayn Malik, czytałam jego akta, jest trochę typem bad boya. Chodził do pięciu różnych szkół w przeciągu ostatnich dwóch lat. Zostaw wydalony z każdej z nich.

Louis był zaskoczony, gdy Lara Miles szepnęła mu to do ucha. Dziewczyna nigdy wcześniej z nim nie rozmawiała, a teraz mówiła mu takie rzeczy, jakby był szefem redakcji, w której ona chciała pracować

Nie, dlatego, że chciał być palantem, ale dlatego, że chciał odkryć jej intencję, powiedział: - Dlaczego myślisz, że mnie to obchodzi?

Nie zawahała się spojrzeć na Louisa, zamiast tego uśmiechnęła się do niego wszystkowiedzącym uśmiechem.

- Prawdopodobnie myślisz, że jestem idiotką, cóż, nie obchodzi mnie to, co myślisz. Ja tylko próbuję ci pomóc… - wyjaśniła i Louis postanowił, że lubię tę dziewczynę.

- Więc ma na imię Zayn? Mówiąc o różnicach… Dzięki za informacje – powiedział, lubiąc to, że ma kolejnego sojusznika.

Lara uśmiechnęła się z satysfakcją, gdy spojrzała na tajemniczego faceta, który stał na środku klasy. Gdy Zayn złapał jej spojrzenie, mrugnął do niej. Dziewczyna zarumieniła się, ale dobrze to ukryła, patrząc w dół na swoją pracę.

Harry zobaczył to i uśmiechnął się do niej; wiedział dokładnie, jakie to uczucie być zaintrygowany czymś, w co nie powinieneś się mieszkać. Tylko, że było już dla niego za późno, dał wygrać swojej ciekawości i teraz… cóż, nie wiedział, w co do cholery wpakował się z Louisem, ale cokolwiek to było… to było ekscytujące.

XXX


6

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz