00
- Nie, nie, nie, nie, to się nie dzieje, nie, Liam, nie, to nie może być prawda, nie, nienienienienie.. - Powiedział Niall, powtarzając w kółki jak mantrę.
To nie może się dziać. Windy nie wyłączają się tak jak w filmach. Nie zatrzymują się w połowie drogi, a światła nie migoczą się tak, że tylko te awaryjne ledwo prześwitują. Nie, to nie może się kurwa dziać, wcale nie.
- Odpręż się Niall, jest w porządku, znajdą nas, shh. - Liam uspokajał, chroniąc go, lecz Niall ledwo mógł go usłyszeć.
To pasowało, na prawdę. Ten jeden raz gdy cała piątka była w windzie, bez ochrony, bez Paula, bez nikogo, widna musiała się zatrzymać, zatrzęść, a światła musiały zgasnąć. Większość z nich czuła się dobrze… może. Zayn spojrzał nerwowo na słabe jasnoszare światło, ale potem, szybko schował swoje obawy. Louis rozmawiał z kimś przez telefon, desperacko próbując sprowadzić pomoc, gdy Harry schował się w jego koszuli. Haz nie był za bardzo przerażony utknięciem tu, tym bardziej nie bał się ciemości gdy miał Louisa, który bawił się jego włosami, co było pocieszające. A Liam był zagubiony, próbując ich uspokoić, naciskać przyciski i starając się rozgryźć jak się stąd wydostać gdy Niall dostawał ataku paniki.
Niall nie mógł oddychać. Nie mógł złapać oddechu, a jego klatak piersiowa robiła się ciasna i chłopcy wiedzieli, wiedzieli co się dzieje, ale zawszy było tak ciężko pomóc irlandzkiemu chłopcu, zawsze tak trudno. Liam miał ręcę na jego ramionach, starając się go uspokoić, ale przestrzeć była taka mała i zatłoczona, do tego utknęli, całkowicie utknęli i nie mógł sobie z tym poradzić, łkając i ledwo łapiąc oddech.
- Niall, oddychaj dla mnie, dobrze, dawaj, wdech i wydech, shhh, oddychaj. - Liam go instruował, ale ogarnęła go panika, był oszołomiony i miał zawroty głowy. Jasna cholera, nie mógł tego zrobić.
- N-nie mogę. - Udało mu się wydusić, ale wkrótce znów zaczął szlochać.
Zayn też tam był, starając się mu pomóc, ale on próbował skupić się na Liamie, ponieważ tylko Liam miał małą szansę aby zatrzymać to za nim będzie tak źle, że zemdleje.
- Niall? Niall, Paul znalazł stróża, idą tu aby to naprawdzić, okay? - Powiedział Lou z telefonem nadal przyciśniętym do jego ucha
- Nialler, kochanie, musisz oddychać, możesz to zrobić? - Liam zapytał, ale Niall prawie upadł na podłogę gdy jego kolana poddały się, oddychanie stało się gorsze niż wcześniej.
Liam wspierał go, pomagając mu usiąść na podłodze, wolno i ostrożenie. Sam usiadł między kolanami Nialla i złączył ich czoła
- Oddychaj, Niall. Dla mnie, możesz to zrobić dla mnie? Oddychaj, proszę. Wdech i wydech, tutaj, powtarzaj po mnie, możesz to zrobić, dawaj, dla mnie. - Powiedział Liam uspokajająco, ujmując różowe policzki Nialla.
- Nie, ja n-nie mogę. - Niall jąkał się, z trudem łapiąc powietrze i znowu zapłakał. - Za d-dużo.
- Za dużo czego, kochanie? Powiedz mi, dalej, po prostu oddychaj i powiedz mi abyśmy mogli to naprawić. - Liam uspokajał swojego najlepszego przyjaciela, ocierając jego łzy i kładąc rękę na szalejącym sercu Nialla.
- Jest za ciemno. - Odpowiedział Harry za niego, wciąż wtulony w bok Lou, rozdarty między pomocy Niallowi a zostaniem tam gdzie był, gdzie było mu komfortwo.
Zayn sięgnął po swojego I-phona, znalazł aplikacje latarki i włączył ją, a wkrótce białe światło rozświetliło niewielką przestrzeń. Niall poczuł, że jego zawroty głowy znikneły trochę, ale wziąż z trudem łapał powietrze.
- Shh. - Liam powiedział spokojnym głosem, przyciągając Niall do uścisku. - Musisz odpocząć, pozwól mi sobie pomóc, po prostu odpręż się, okej?
Lecz Niall ponownie potrząsnął głową, czując się jeszcze bardziej niespokojny. Co jeśli utknęli tu na całą noc? O Boże, irracjonalnę lęki ogarniały go w kółko, a gdy jego oddech zaczął się wyrównywać, to wszystko zaczynało się od początku.
Liam wiedział, co ma zrobić, co może pomóc na chwilę, nie miał chyba innego wyboru? Zayn nie pomagał, wycofał się, ponieważ sam się martwił. Lou i Harry byli zagubieni w sobie z telefonem między nimi, zakładając kiedy przyjdzie Paul i nawet nie zauważyli by gdyby Liam po nich zawołał.
Odsunął się od Nialla i pochylił się, aby uchwycić jego usta w swoje. Niall pisnął w zdumieniu, jego usta się trzęsły, tak samo jak reszta ciała, ale Liam kontynuował, naciskając żarliwie i całując te doskonałe różowe usta wielokrotnie.
Powoli i nie bez walki, Niall zaczął oddychać ponownie. Mieszanina zaskoczenia i spokoju (i czy to były motyle w jego brzuchu?) przemyła go, szokująco przywracając oddech do normalności. Tętno zwolinło, a panika została zagłuszona przez O MÓJ BOŻE LIAM mnie całuję i cholernie mi się to podoba.
Kiedy Liamowi udało się oderwać, jego czekoladowe oczy były zamglone i Niall nie mógł nic na to poradzić, ale zgubił się w nich.
- Oddychasz ponownie. - Powiedział Liam i o mój Boże, on oddychał. Mógł oddychać. Jakby na potwierdzenie tego, wziął głęboki wdech, wypuszczając go przez nos.
- Tak. - Mruknął, wciąż patrząc w oczy swojego zbawiciela.
Nadal trzęsące się ręcę przeniósł aby spleść je z palcami Liama, martwiąc się, że może go odepchnąć, ucieć lub coś innego (gdzie, do diabła mógłby niby iść), ale tego nie zrobił. Zamiast tego, starszy chłopak uśmiechnął się nieśmiale i ścisnął jego palce.
Inni zauważyli wszystko, obserwowali całą sytuację, ale nadal byli za bardzo zaniepokojeni aby się odezwać. Nadal byli uwięzieni w cholernej windzie.
Następne kilka minut było napięte, wszyscy usiedli na podłodze, Harry u boku Louisa, Zayn wpadając w kolana Harry’ego, jakby mając nadzieje, że to może go pocieszyć, a Niall zwinął się obok Liama. Nadal drżał, oddychając czasem za szybo, gdy pomyślał o ich sytuacji.
Wnętrze windy było duszne i małe, i jeśli pozwoliliby sobie o tym pomyśleć, wpadliby w panikę, dopóki jeden z nich nie zacząłby ich uspokajać. Ostatecnzie jednak, usłyszeli jak ktoś szarpie się i mogli powiedzieć, że drzwi się lekko podważyły.
- Chłopcy? Wszystko w porządku tam? - Usłyszeli jak Paul woła i każdy z nich wypuścił westchnienie ulgi.
- Będzie, jeśli nas stąd kurwa wydostaniesz! - Louis odkrzyknął i wszyscy zachichotali cicho, ale to wyjaśniło ich sytuację.
Drzwi zaskrzypiały i otworzyły się trochę, światło migało poprzez nie i można było zauważyć Paula. Ale oczywiście zaryglowanie nie wystarczyło, ponieważ drzwi zatrzaśnęły się ponownie pod naciskiem.
Niall znów zaczął oddychać płytko, gdy tylko myśl, że znów utknęli, powoli zalała jego umysł.
Ale Liam wyczuł to i wziął podbrdek Ni między swoje place, podnosząc jego głowę. Znów złączył ich usta razem, jedynie muskając je delikatnie, za nim odsunął się i uśmiechnął lekko.
Niall był spokojny, ale daleko po tym gdy drzwi zostały już wywarzone a oni się wydostali pociągnął Liama za sobą.
Tej nocy, zamienili się pokojami. Niall nie mógł oderwać się od Liama. Nawet dwadzieścia minut po wypadku (gdy Paul wydzierał się na pracowników hotelu) był nadal w szoku, trzymajac rękę na ramieniu bruneta i nie mówiąc nic.
Liam szeptał mu czułe słówka gdy weszli do pokoju, podpatrywał Nialla nawet wtedy kiedy musiał zdjąć swój ciężki sweter, za nim wdrapał się na łóżko i owinął ramiona wokół Nialla i przyciągnął go blisko.
Blond chłopak przytulił się, ściskając białą koszulkę Liama w rozpaczliwej potrzebie poczucia komfortu. Liam uciszył go, całując jego włosy wielkrotnie gdy Niall zaczął płakać przez przytłaczające go emocje.
- Shh, jesteś bezpieczny. Już wszystko dobrze, odpręż się, tak? Oddychaj dla mie, po prostu oddychaj. - Liam szepnął mu do ucha cicho, pocierając jego plecy.
- Przepraszam. - Niall załkał. - Ja po prostu… i mam na myśli…i…
- Wiem, kochanie. To było cholernie przerażające, dla nasz wszystkich. Nie obwiniam Cię o to, że świrowałeś. Po prostu oddychaj, okej? - Liam zaproponował i Niall próbował uspokoić się dla niego.
Wdech, wydech, wdech, wydech, cholera. Jego serce zaczęło przyspieszać i ponownie poczuł uścisk paniki. To było głupie, przecież był bezpieczny. Ale najwyraźniej nie czuł się w ten sposób, ponieważ jego głupie oczy rozszerzyły się ponownie.
Liam przysunał się, aby ich twarze były blisko. Przestraszony niebieski spotkał się z uspokajającym brązem i obojga poniosło tym razem, a ich usta zderzył się.
I znów mógł oddychać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz