piątek, 31 stycznia 2014

971

28

Boże Narodzenie było dla Louisa i Harry’ego czasem uniesień. Tego dnia pieprzyli się delikatnie i wolno i pocałowali się pod jemiołą. Louis zaplótł Harry’emu bransoletkę, której chłopak obiecał nie zdejmować, dopóki sama nie odpadnie, a wcześniej sam długo i intensywnie rozmyślał o prezencie dla szatyna. W końcu zdecydował się na pasujące do siebie naszyjniki do zawieszenia razem z nieśmiertelnikiem oraz krzyżykiem, jakie już nosił. Były to niebieskie wisiorki, które zwieszały się luźno z ich karków. Harry założył go bezpiecznie na szyję Louisa, a potem przycisnął rękę do jego serca. Louis pocałował go i powiedział, że wisiorek jest jego ulubioną rzeczą na całym świecie, co znaczyło wiele, ponieważ technicznie rzecz biorąc, Louis żył w dwóch światach.

Znajdowali się w swojej jaskini w Nibylandii i Louis był bardzo, bardzo napalony. Relaksowali się z zamkniętymi oczami, wygrzewając się w przyjemnym cieple powietrza, kiery Louis wtoczył się na wierzch Harry’ego i młodszy chłopak poczuł na swoim udzie jego erekcję. Szatyn otarł się o jego nogę i Harry musiał naprawdę się wysilić, żeby go odsunąć.

- Harry - zajęczał tamten. - Czy możesz mnie pieprzyć, proszę?

Harry’ego wciąż szokowała jego impertynencja, ale uciszył go pocałunkiem.

- Zaczekaj, Lou.

Louis wydął wargi i założył ramiona na piersi, siadając. Harry pochylił się za jego plecami i przetrząsnął swoją torbę w poszukiwaniu lubrykantu. Zatrzymał się.

- Lou - wymruczał.

- Co? - warknął Louis.

- Hej - uspokoił go zielonooki chłopak, pocierając jego ramiona. - Cii, chcę ci tylko coś pokazać. - Oczy Louisa zabłysły. - Mam… kolejny prezent gwiazdkowy, który chcę ci pokazać, okej?

- Czy jest tak dobry jak ten? - wykrzyczał szatyn, przyciskając naszyjnik do piersi i pozwalając uśmiechowi rozciągnąć się po swojej twarzy.

Harry myślał przez chwilę.

- Jest, eee… inny.

- W jakim sensie inny? - zapytał z ekscytacją Louis.

- Chodź, po prostu ci pokażę. - Sięgnął do torby i wyciągnął z niej jasnofioletowy wibrator.

- To wygląda jak penis. Dlaczego jest fioletowe?

Harry zaśmiał się cicho.

- To jest wibrator i można go dostać we wszystkich kolorach. Zamierzam pieprzyć cię przy jego pomocy.

Louis wzruszył ramionami i ściągnął z siebie koszulkę.

- Okej - skopał legginsy, odpiął pas i rozciągnął się, czekając na Harry’ego z penisem przyciśniętym do brzucha, jakby to nie było nic wielkiego. Harry zostawił na sobie spodnie, ale pozbył się koszulki, wpatrując się w Louisa, który opalony, malutki i rozkoszny był rozłożony cały dla niego. Pokrył lubrykantem dwa palce i jeden z nich wcisnął w wejście starszego chłopaka. Zagiął go do góry i złożył pocałunek na klatce piersiowej szatyna, czując gorąco jego skóry oraz miękkość ciała. Louis był niecierpliwy i wychodził naprzeciw ruchom palców Harry’ego, jęcząc i prosząc o więcej.

Harry włożył do środka kolejny, rozciągając go i krzyżując palce, jednocześnie przebiegając ręką w górę ramienia Louisa i całując go po szyi, tylko po to, by usłyszeć, jak jęczy. Louis naparł na jego rękę, pieprząc samego siebie i wydając wysokie kwilenia. Harry wcisnął trzeci palec. Louis wciąż nie mógł przestać się poruszać, nadziewając się na jego rękę i pragnąc więcej, więcej, więcej.

- Pieprz mnie tym teraz, proszę - wyszeptał, niecierpliwy.

- Dobrze, Lou - odpowiedział Harry, pozbawiony oddechu od samego patrzenia. Pocałował go w policzek i pokrył lubrykantem wibrator. Zapytał, czy chłopak jest gotowy, a Louis przytaknął gorączkowo głową, potrzebują tego. Harry wcisnął go delikatnie do środka i szatyn zastanowił się, czy to już wszystko. Wolał penisa Harry’ego: był grubszy, dłuższy, cieplejszy. Ale wtedy Harry przesunął włącznik, uruchamiając wibracje i Louis krzyknął.

- Co… c-co to jest? - zapytał pomiędzy ciężkimi sapnięciami. - Jest bardzo przyjemne, Harry! Harry, Harry, Harry…

Harry odsunął mu włosy do tyłu i pocałował go w czoło.

- Tak, kochanie. Po prostu czuj, okej?

- Tak, tak, okej. - I pozwolił Harry’emu pieprzyć się tym czymś, a wibracje rozchodziły się po pokoju, przestrzeliwały jego ciało, płynęły w żyłach. - Kurwa, Harry, ja… - Harry ponownie go uciszył i przebiegł palcami po jego klatce piersiowej. Chłopak kołysał się do przodu i do tyłu, gdy Harry pieprzył go zabawką, próbując zmusić go tym do szybszych ruchów. Podwinął palce stóp, kiedy Harry podkręcił prędkość. Młodszy chłopak pocierał jego klatkę piersiową, wykręcając sutki i składając pocałunki na obojczykach.

Harry obrysował miejsce, w którym zabawka wchodziła w ciało Louisa i Louis poruszył się, wbijając paznokcie w jego udo i drapiąc jego biodro. Młodszy chłopak ponownie uruchomił wibrator i Louis krzyknął bezgłośnie, skandując bez końca imię Harry’ego, chcąc poczuć więcej, dotknąć zielonookiego we wszystkich miejscach i poczuć to buzowanie w swoim wnętrzu. Jego biodra poderwały się do góry, gdy Harry wcisnął w niego zabawkę, posuwając go coraz mocniej i mocniej.

- Kurwa, Harry. Potrzebuję… potrzebuję… Mój penis, Haz, proszę, potrzebuję dojść. - W jego oczach wezbrały łzy, dobre łzy, i Harry użył wolnej ręki, by wziąć jego penisa, w tym samym czasie obsypując pocałunkami jego klatkę piersiową oraz szyję. Okręcił palec wokół główki, gdzie zebrał się preejakulat, a Louis wydawał z siebie te dźwięki.

- Więcej, więcej, więcej - szeptał, przyciągając Harry’ego w dół do pocałunku, gdy nabił się na zabawkę i wziął ją nawet głębiej. Harry nie przestawał stymulować jego penisa, szepcząc mu do ucha, jak dobrze wyglądał i jaki był śliczny z wibratorem w tyłku, i jak mógł go w nim poczuć. - Kurwa, Harry, kocham cię.

- Ja ciebie też - odpowiedział młodszy chłopak. - No dalej, dalej - pociągnął dłonią jeszcze kilka razy na jego penisie i kiedy Louis doszedł w jego pięści, wykrzyknął imię Harry’ego.

Harry, wyłączywszy wibracje, wyciągnął wibrator i pocałował go w czoło, gdy było po wszystkim.

- Podobało ci się, kochanie?

- No - wyszeptał Louis, a jego oczy zatrzepotały ze zmęczenia, zamykając się. - Naprawdę, naprawdę mi się podobało.

- Bardziej niż naszyjnik? - droczył się z nim Harry.

- Nie - odparł poważnie Louis. - Ponieważ powiedziałeś, że naszyjnik jest obietnicą. A ja obiecuję, że zawsze będę cię kochał.

Pocałunek, jakim obdarował go Harry, także był obietnicą.


28

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz