27
Harry nie miał pojęcia jak i kiedy to się stało, ale był zadowolony z takiego obrotu spraw.
Nadgarstki jego chłopaka były strzeżone przez metalowe bransoletki, które ściągały jego ręce w górę i zamknęły się wokoło zagłówka łóżka. Harry nie pozwolił, by napięte bicepsy Louisa go rozpraszały. Przypatrywał się, jak ślicznie wyglądał Louis z grubą warstwą maskującej taśmy na swoich ustach.
Promienie słońca przeciskały się przez częściowo odsłonięte rolety, nadając pokojowi blask głębokiej czerwieni i tylko niebieskie oczy Louisa wyróżniały się.
-Jezus – mruknął Harry, jego oczy przeskanowały, jak cholernie dobrze wtedy Louis wyglądał.
Louis nie mógł mówić, ale gdyby mógł, powiedziałby kędzierzawemu chłopcu, żeby poruszył się na nim, ponieważ sam przewiduje, co Harry zamierza zrobić. Dwójka chłopców intensywnie wpatrywała się w swoje oczy.
Byli swoją pastwą, czekając na następny ruch i zastanawiając się, kto zrobi go pierwszy.
I Harry go zrobił, opierając się na rękach i kolanach, podnosząc się nad ciałem Louisa z wciąż zamkniętymi oczami.
Harry zanurzył się w dół na szyję Louisa, wdychając słodki zapach, który mu oferował.
Pachniał seksem i ciągle miał zabarwienie wanilii, które miał zawsze bez względu na to, gdzie byli lub co robili. Jego duża dłoń powędrowała do uda Louisa, przeciągając rękę w dół, powodując drapanie.
Louis wykonał stłumiony hałas na taśmie na tnącą przyjemność od paznokci Harry’ego, a Harry nagle zapragnął usłyszeć głos chłopca oraz te zaniepokojone odgłosy, które wiedział, że miały nadejść.
Z wielkim rozczarowaniem Harry ściągnął taśmę z ust Louisa, zostawiając szatyna z jasnoczerwonymi wargami, w których Harry od razu się zakochał. Louis otworzył swoje usta by przemówić, ale Harry uniósł brew a Louis zamilkł.
-Bez mówienia – rozkazał Harry.
Oczy Louisa trochę złagodniały, kiedy ponownie zetknął swoje usta z innymi wargami i skinął głową na słowa Harry’ego. Harry posłał mu mały uśmiech, ponownie opuszczając głowę w dół, zadzierając trochę jego głowę do góry, więc jego dolna warga łagodnie się otarła o górną wargę Louisa.
Usta Louisa desperacko próbowały złączyć się z wargami Harry’ego, ale tylko zaskomlał, kiedy usta opuściły jego zasięg w najbardziej boleśnie drażliwy sposób.
Chciał zaprotestować przez desperackie drwiny, ale wiedział, że nie można było mu się odzywać, ponieważ wiedział, iż Harry’ego to denerwuje. Nie chciał, żeby Harry się zdenerwował. Chciał sprawić, żeby Harry będzie szczęśliwy.
Harry uśmiechał się złowieszczo, gdy ponownie zanurzył się w dół do kolejnego pocałunku, tym razem pozwalając ich ustom tylko na chwilę się zmieszać, zanim znów się odsunął.
Louis teraz nie miał tej samej kontroli. Jęknął ponownie i pozwolił językowi opuścić swoje usta i przesunąć na wargi Harry’ego, uśmiechając się do siebie triumfalnie, kiedy pokonał Harry’ego w jego własną gierce z dokuczaniem. Harry przebiegł językiem na część jego już zwilżonych warg, dając Louisowi zabawnie surowe spojrzenie, które tylko spowodowało większy uśmiech na twarzy starszego chłopaka.
-Wybacz – wymamrotał niewinnie, nachylając się, żeby znów dziobnąć wargę Harry’ego.
Harry bardzo próbował się nie uśmiechnąć, ale nie mógł, kiedy dołeczki pokazały się w jego policzkach.
Przycisnął usta do Louisa na krótką chwilę, zanim zrzedł swoimi pocałunkami w dół na każdy centymetr ostrej szczęki Louisa aż do mięśni jego brzucha.
Zatopił swoje wargi w dłoni, pozwalając językowi sunąć się kilka razy po skórze, czując pot, który zaczął się znów odbudowywać. Ledwo zauważył, jak oddychanie Louisa unosiło się wcześniej, utrudniając Harry’emu to, jak ma pracować swoimi wargami.
-Shhh – Harry zagruchał, kładąc dłonie na bokach Louisa, kopiąc opuszki jego kciuków, ocierając je w małe kółka.
Louis uspokoił się, jego oddech znów stał się taki sam, kiedy Harry dotarł do jego brzucha, całując go poziomo po pasie.
Ręce Harry’ego trzymały uda Louisa, pomiędzy którymi był, podnosząc do góry te części ciała i usadawiając je na swoich ramionach. Następnie przeniósł się na inną część pleców Louisa, opierając swój tyłek tak, żeby wystarczająco dobrze się nim pracowało.
Louis wiedział, co nadchodziło, ale nie wiedział, jak odpowiedzieć. Zamiast tego zacisnął dłonie na pościeli i próbował zrelaksować swoje mięśnie najlepiej jak potrafił, przygotowując się do tego, co miało nadejść. Nie przygotował się na tyle dobrze, bo gdy tylko język Harry’ego wszedł w kontakt z jego wejściem, wysoki jęk opuścił jego usta.
Harry powstrzymał się z wyższością, jak Louis szybko oddał się temu uczuciu i kontynuował pocieranie językiem wokół jego obręczy i przez otwór. Robił to przez jakąś chwilę, pozwalając swojemu językowi pracować we wrażliwych nerwach i ciesząc się z każdego jęku, jaki Louis miał do zaoferowania.
Nie ważne jak bardzo Louis chciał krzyczeć imię tego cholernego chłopaka, wiedział, że nie może.
Wiedział, że mu nie pozwolono.
Eksperymentalnie, Harry zacisnął swoje usta wokół otworu i zassał go kilka razy w wolnym tempie.
Louis nie czuł tego wcześniej, ponieważ to nie było naprawdę mokre, jak przeważnie, ale to było bardziej jak stresujące ciągłe uczucie, które wysyłało go na krawędź. Wygiął się w łuk i Harry pożałował, że miał ograniczenia na biodrach Louisa.
Jego silne ręce trzymały w miejscu biodra Louisa, kiedy zasysał nieco mocniej.
-Harry – wychrypiał, brykając biodrami w górę, ponieważ był bardzo blisko, aby dojść i potrzebował dotknąć się, ale nie mógł.
Louis zazwyczaj wysiadał, kiedy chciał mieć wytrysk bez nawet najmniejszego dotykania swojego penisa i do tej pory nie zdawał sobie sprawy, jak bolesne to było. Z jego gardła wyrwały się suche jęki, które brzmiały tak rozbicie i pieprzenie, że to spowodowało w Harrym kręcenie swoimi biodrami na materacu, kiedy kontynuował pracę nad wejściem Louisa.
Kilka jęków, płaczu i lizania później, Louis gorąco spuścił się na swój brzuch, podczas, gdy Harry doszedł na prześcieradle, zdesperowanie i nieskoordynowanie.
Chwilę później obaj byli oczyszczeni, jak zwykle zaczęli się przytulać, przy czym Harry był dużą łyżką, a Louis małą*.
-Dziękuję ci – wyszeptał Louis w przepoconą skórę Harry’ego.
Harry odpowiedział czułym pocałunkiem na ustach Louisa, zdając sobie sprawę z tego, że to on powinien być tym, który mówi „dziękuję”.
*Mam nadzieję, że wiedzie, o co chodzi. Taka pozycja na przytulanie.
27
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz