środa, 22 stycznia 2014

834

9

Chłopak z Doncaster stojąc na środku sceny delikatnie zaciskał swoje palce na statywie. Gdy skończył swoją piosenkę, słowa które wypowiedział jakby uciekły w nicość, zostawiając pomieszczenie kompletnie w prawie niemożliwej ciszy. Jego oczy błądziły nerwowo po pomieszczeniu w szoku, do momentu kiedy nie spotkał na swojej drodze lśniącej zieleni oczu Harrego, który znowu nie mógł powstrzymać się przed wpatrywaniem się we wspaniałe niebieskie tęczówki Lou. Istniała między nimi jakaś niewidzialna więź przez którą Louis zaczął się okropnie czerwienić. Uśmiech pojawił się na jego czerwonych policzkach, kiedy uświadomił sobie gdzie właśnie stoi. Potem nagle wybuchnęły oklaski, tak niewyobrażalnie głośne że ludzie którzy pracowali za sceną zakrywali swoimi dłońmi uszy by zagłuszyć jakoś hałas. Powoli sędziowie jeden po drugim zaczęli wstawać ze swoich miejsc klaszcząc w owacji dla chłopaka, który roztrzęsiony bardzo zdziwiony tym jak bardzo podobał się wszystkim jego występ. Ostatni ze swojego miejsca wstał Harry. Jego uśmiech był szerszy niż kiedykolwiek sobie przypominał, a jego oczy były skupione tylko na Louisie. Nieświadomie jego język oblizał usta a jego ręce zaczęły klaskać, absolutnie zszokowany nie tylko przez niesamowity głos chłopaka znajdującego się przed nim ale również przez piękno, którym promieniował.

Wtedy Harry poczuł, że jeden z członków jury pociąga go na miejsce i wtedy zauważył, że zauroczony był dwudziestolatkiem dłużej niż cała reszta. Szybko zajął swoje miejsce z zakłopotanym uśmiechem na twarzy. Jego oczy wlepione były w twarz Louisa która jaśniała z każdym komplementem jakim otrzymywał od sędziów. Nagle Harry bardziej niż wcześniej poczuł potrzebę pobiegnięcia w stronę chłopaka i przytulenia go. Jednak nie jako Harry Styles, sędzia w którego rękach znajdowała się jego kariera, lecz jako Harry, chłopak z którym pisał od dobrych kilku tygodni. Na tę myśl jego mózg oszalał, a na jego twarzy pojawił się rumieniec. Myśl o ujawnieniu się była miła jednak konsekwencje jakie za sobą niosła szybko wyrzuciły ją z głowy. Chłopak nie był w stanie stanąć twarzą w twarz z myślą, że może nigdy nie będzie w stanie powiedzieć chłopakowi z rozczochranymi włosami kim naprawdę jest.

Nagle cała reszta sędziów ucichła i Harry poczuł że ktoś wskazuje na niego palcem sugerując mu że teraz jego kolej na skomentowanie występu. Jego oddech stał się ciężki i poczuł delikatny ucisk w klatce piersiowej przypominając sobie że Lou jest w nim tak okropnie zauroczony. Mimo, że wiedział, iż występ nie był do końca perfekcyjny, nie potrafił zmierzyć się z myślą, że mógłby zrujnować Louisowi wyobrażenie o sobie jakimś głupim komentarzem.

Przez chwile nie mówił nic, próbując znaleźć coś, czym mógłby wyjaśni swoje kompletne zachwycenie chłopakiem. Po minucie nie odzywania się chcąc w ten sposób uniknąć zakłopotania się przed kamerami jego mózg znalazł tylko jedno rozwiązanie odnośnie tego co miał powiedzieć .

„Jestem na tak”

To było tak jakby nagle wszystkie zmartwienia Lou odeszły w niepamięć na te kilka prostych słów. W rzeczywistości był to tylko Harry który zauważył tą zmianę w chłopaku. Sprawiała ona że wszystkie emocje chłopaka z Doncaster były jeszcze bardziej widoczne. Zakrył swoją twarz, po której zaczęły spływać pojedyncze łzy. Jego cała osoba zmieniła się w momencie nadając mu wygląd fanki która właśnie zobaczyła swojego największego idola.

"Bardzo dziękuje "

Lou wymamrotał w odpowiedzi do sędziów. Dla Harrego znaczyło to dużo więcej niż dla innych. Cały świat Louisa rozjaśniał, gdy zobaczył, że cała czwórka sędziów uśmiecha się do niego i pokazuje mu, że przechodzi do następnej tury, z niczym innym, jak tylko dumą i pewnością siebie. To było tak jakby wszyscy w niego wierzyli. I właśnie to sprawiło, że Lou czuł się niewiarygodnie zakłopotany. Jego radość była pomocna, w momencie kiedy prezenter wszedł na scenę, obiął Lou i zaczął wyjaśniać że X-FACTOR właśnie znalazł dla mężczyzn dużego konkurenta, jeżeli chodzi o skradanie dziewczęcych serc. Lou opadła szczęka, i niewyobrażalny uśmiech znowu pojawił się na jego twarzy. Na ten komentarz cała sala zaczęła klaskać. Oczy Harrego znowu wlepiły się w Lou, a uśmiech równie szeroki jak chłopaka z Doncaster pojawiał się na jego twarzy. Louis nadal stał na scenie pozwalając sędziom i gospodarzowi programu rozmawiać na temat tego, jak wielką karierę mu wróżą. Podczas ich rozmowy Harry siedział na swoim krześle jakby zamurowany, nie będąc w stanie ocenić tego talentu, jaki nie tak dawno wszedł na scenę.

To było w momencie kiedy członek ekipy wykrzyczał „cięcie” i nagle zgiełk ludzi przeszedł przez studio. Harry zauważył, że Louis właśnie schodzi ze sceny z listem, potwierdzającym jego udział w następnym etapie, w ręce. Powoli zaczął znikać w tłumie osób którzy wyszli na scenę, by wyczyścić ją przed następnym występem.

„ Możemy iść do toalety w przerwie?”

Harry skierował swoje pytanie do człowieka, który siedział obok niego i wyglądał na bardziej niż podekscytowanego, siedząc tutaj.

„ Kto dał kurwa w odpowiedzi.” Wymamrotał słabo zanim z powrotem wbił swój wzrok w swój telefon.

Biorąc to jako tak Harry wstał i zaczął uciekać by jak najszybciej zniknąć z oczu całej reszcie. Udał się w kierunku gdzie po raz ostatni widział Louisa.



X

Gdy tylko odszedł jak najdalej się dało od bocznego wyjścia, bez przerwy obracając głowę do tyłu i przed siebie by kontynuować swoją drogę kolejnymi korytarzami, jego telefon zaczął wibrować- rozpraszając go w misji odnalezienia Louisa. Nagle chłopak z rozczochranymi włosami pojawiał się przed nim, i równie szybko zniknął. Harry dzięki wcześniejszej rozmowie telefonicznej dokładnie wiedział, że przechadza się tamtędy sam. Wiedział również, że chłopak nie będzie kręcił się po studiu więcej niż jest to potrzebne. Oparł się o jedną z zimnych, ceglanych ścian korytarza i niedbale wsunął ręce do kieszeni w poszukiwaniu telefonu który był tam od kiedy wysłał dwie poprzednie wiadomości. Oczy Harrego rozbłysły po przeczytaniu trzech nowych.

Od nieznanego numeru:

Mogę do ciebie zadzwonić, proszę?

Od nieznanego numeru:

Jakby coś to ja Lou.

Od nieznanego numeru:

Po prostu nie chciałem zadzwonić tak jak dzisiaj rano.



Uśmiechnął się do siebie w duchu zadowolony i wcale nie zaskoczony wiadomością jaką dostał kilka minut temu. Odpisał do chłopaka informując go że oczywiście że może zadzwonić i że nie musi się pytać za każdym razem jak chce to zrobić. Głowa Harrego była opuszczona, a wzrok wlepiony w telefon w momencie, kiedy przechodził przez korytarz poszukując jakiegoś cichego pokoju, w którym mógłby dokładnie usłyszeć wspaniały głos chłopaka, który za moment miał do niego zadzwonić. To, że Harry miał obowiązek pokazania się w telewizji nagle przestał mieć jakiekolwiek znaczenie. Liczyło się tylko to by porozmawiać z Lou i posłuchać, jak dzieli się z nim swoją radością. Kontynuował więc swoją podróż po ciemnych korytarzach, wpatrzony w ekran swojego telefonu i z desperacją oczekiwał nadchodzącego telefonu.

Z rozmyślań wyrwało go dopiero to jak z całym impetem zderzył się z czymś, czego wcześniej nie zauważył. Przewrócił się do tyłu na podłogę uderzając głową o ziemię. Poczuł niesamowity ból we wszystkich częściach swego ciała. Loczki pokryły jego twarz tak, że kompletnie nic nie widział. Po chwili, gdy wreszcie otworzył oczy zobaczył przed sobą jakąś nieruchomą postać, która stała jak gdyby w całej tej sytuacji była bezsilna. Kiedy Harry w końcu odgarnął włosy z twarzy, by móc zobaczyć coś więcej, odkrył kto naprawdę przed nim stoi.

  Przez twarz Louisa przechodziło wiele różnych emocji, kiedy stał tak w kompletnym szoku przed swoim idolem- chłopakiem w którym się zauroczył. W momencie kiedy oczy chłopaków się spotkały, fala różnych emocji przeszła przez ich głowy. Louis bez słów wyciągnął swoją rękę w kierunku Harrego, aby pomóc mu wstać. Ani jeden ani drugi nie odzywali się. Jednak robili to z zupełnie różnych powodów. Louis, ponieważ właśnie zderzył się z celebrytą, a Harry… Harry leżał nie mogąc się zdecydować kogo ma grac kiedy w końcu któryś z nich skończy tą okropną ciszę.


Minęła chwila zanim Harry ochoczo chwycił dłoń Louisa, która pomogła mu się podnieść z zimnej podłogi. Nie mógł sobie pozwolić na to, żeby zniszczyć tę chwilę , chociaż nie mógł sobie uświadomić tego, że właśnie trwa i ogarniał go strach, na myśl o tym ze piękny chłopak z Doncaster, który stał teraz przed nim mógł zaraz zniknąć - jednak nie, to nie było możliwe. Wzrok Harrego szybko prześledził fryzurę Lou. Dzisiaj jego zazwyczaj rozczochrane włosy były ułożone perfekcyjnie, tak jakby w ogóle nie włożył żadnego wysiłku w ich uczesanie. Wtedy powoli , trochę pewniej, Harry obniżył swój wzrok tak że jego zielone oczy spotkały się z błękitem oczu Lou. Wiedział ze starszy chłopak był również zadowolony z przemiany jaką przeszedł.



„Jestem Harry.” Chłopak z Cheshire powiedział delikatnie, tak jakby nie chciał podkreślać tego ze jest sławny, ale pokazać jaki naprawdę jest. Jakby nie był nikim więcej tylko „Loczkami z Cheshire”. Nie planował powiedzieć Louisowi o tym teraz….. czy może powinien? Chłopak spojrzał na niego z powrotem z większym zainteresowaniem i podziwem, co sprawiło że Harry poczuł się trochę spanikowany i wystraszony, że gdy Louis dowie się o tym, kim naprawdę jest, może już nigdy nie zamienić z nim ani jednego słowa. Dlatego powiedział do niego tylko te dwa słowa, nie chcąc, żeby chłopak wiedział więcej niż powinien - na razie.



Harry nadal trzymał dłoń stojącego przed nim chłopaka. Żaden również nie chciał stracić tego ciepła jakie przepływało poprzez nich gdy patrzyli w swoje oczy i powoli napięcie które było spowodowane brakiem rozmowy stawało się nie do zniesienia.

„Wiem” Louis wyszeptał. Jego głos był cichy i nerwowy. Wyjąkał to słowo tylko po to, aby poinformować Harrego, że jego osoba jest mu dobrze znana. Przecież chłopak z One Direction nie mógł wiedzieć, że osoba która stoi przed nim - jest jednocześnie od niego starsza – jest nim zauroczona jak nikt inny. Harry Styles nie mógł przecież wiedzieć że Louis fantazjował o nim w nocy i dzielił się każdą głęboką myślą, którą kierował w jego stronę z zupełnie obcym internetowym przyjacielem. Lecz Harry Styles dobrze o tym wiedział, jednak nie mógł tego po sobie pokazać w tym momencie. Zamiast tego, pozwolił sobie delikatnie się uśmiechnąć i wyciągnął swoją dłoń z dłoni Louisa, wkładając ja z powrotem do kieszeni swoich spodni.

„ Tak…” Harry wyszeptał i pochylił swoją głowę nerwowo. Wiedział że nie może ryzykować spóźniając się do studia. „ Tak właśnie myślałem” Jego głos uciął się w połowie, jednak chłopak z kręconymi włosami szybko złapał oddech i zaczął mówić szybko nie chcąc aby Louis pomyślał, że Harry jest kompletnym zgwiazdorzałym dupkiem. „ Znaczy … przypuszczałem że możesz wiedzieć…. no bo wiesz, jak śpiewałeś na scenie, to ja ci sędziowałem i w ogóle …”

„ Harry w porządku „ Louis zaśmiał się uroczo. Spojrzał na ziemię i mały rumieniec pojawił się na jego twarzy. „ Poczekaj… pamiętasz mnie?”

„Oczywiście” Harry odpowiedział szybko, wiedząc dokładnie że Louis nie ma zielonego pojęcia iż osoba z którą rozmawia teraz, jest tą samą osobą z którą rozmawia od dobrych kilku tygodni. Mógł jedynie wiedzieć, że na przykład jego występ tak zachwycił Harrego że nie mógł go zapomnieć „Byłeś wspaniały Lou.”

Zdrobnienie jego imienia wydostało się bez problemu z jego ust. Choć nie zdał sobie z tego sprawy, że powiedział to trzyliterowe imię z taką łatwością. Jednak Louis zauważył ze jego twarz zmieniła szybko swój wyraz pokazując jego zmieszanie.

„Lou?” zapytał, zaciskają razem ręce ze zdenerwowaniem. Jego sweter delikatnie zsunął mu się z ramion odsłaniając obcisły podkoszulek który podkreślał jego wspaniałe ramiona. „To jest zdrobnienie…”

„Tak… raczej tak” Harry wyszeptał spokojnie wiedząc ze jest bardzo blisko tego aby się ujawnić. Wiedział że jeśli nie będzie myślał nad tym co powie może w bardzo prosty sposób dać do zrozumienia chłopakowi kim naprawdę jest. „Przepraszam..”

Oboje stali chwilę w ciszy . Palce Harrego przesunęły się i ścisnęły jego biceps – powstrzymując go od wpatrywania się w perfekcyjnie kości policzkowe Louisa. Nadal otaczała ich cisza i jedyne co można było usłyszeć to ciężkie oddechy przechodzące przez gardło Harrego i wydostające się przez jego delikatnie ciemniejsze usta. W ich żyłach płynęła niewyjaśniona adrenalina jakby obje pragnęli czegoś czego nie mogli mieć.

Harry przedłużał moment w którym pokaże mu swoją prawdziwą osobowość i w końcu da mu do zrozumienia, że jest w nim więcej do kochania niż tylko jego wygląd. Chłopak z kręconymi włosami stał na scenie noc po nocy i skradał serca publiczności wraz z czwórką swoich najlepszych przyjaciół. Tak, głownie z tego był znany. Bardzo chciał udowodnić, że było w nim coś więcej poza stereotypowym wyglądem gwiazdy popu. I mimo wszystkich tych brutalnych opinii na temat jego wielkiego sukcesu on nadal był normalną osobą która wciąż posiadała uczucia i emocje.

Louis tymczasem próbował powstrzymać się od zachowywania się jak kompletny idiota przed chłopakiem którego szczerze uwielbiał. Jego ręce były jakby przyklejone do jego ciała i z niesamowitymi trudnościami powstrzymywał się od dotknięcia mężczyzny który stał przed nim. Po kilku minutach stania w opustoszałym holu z nikim więcej jak tylko Harrym zimnie krople potu pokryły jego ciało, jednak nie potrafił przełamać tej ciszy i dlatego właśnie nic nie powiedział.

Wyciągając swój telefon z kieszeni i spoglądając na godzinę która wyświetliła się na ekranie Harry westchnął w proteście. Wiedział bardzo dobrze ze musi wracać do studia zanim ludzie zaczną go szukać. Jego wzrok z powrotem wlepił się w Lou w którego oczach nie było widać nic więcej niż tylko kompletne uwielbienie względem chłopaka stającego przed nim.

„ Musze lecieć” Harry praktycznie wyszeptał, a jego głos załamał się na końcu jak gdyby chciał powstrzymać te słowa – co oczywiście zrobił. Nie chciał zostawiać Lou. Oczywiście wiedział że jeśli chodzi o telewizje to zawsze musiał stawiać ją na pierwszy m miejscu. „ Byłeś dziś wspaniały Lou…” powiedział znowu minutę później bawiąc się swoimi palcami „ Będziesz niesamowitym przeciwnikiem dla całej reszty i daleko zajdziesz… obiecuję”

Zaraz po tym Harry obrócił się odszedł w kierunku korytarza uśmiechając się głupkowato kiedy poczuł wibracje swojego telefonu wiedząc dokładnie co to oznacza.



X



To było wtedy kiedy Harry w końcu dotarł z powrotem do swojej sypialni. Tego wieczoru chłopak nareszcie miał szanse sprawdzić wszystkie wiadomości jakie dotarły do niego od południa. To było oczywiste od kogo były. I ta myśl była z nim przez całą resztę dnia gdy siedział w fotelu sędziowskim dzieląc się swoją dumą i szczęściem z wszystkimi ludźmi dookoła niego.

Gdy wreszcie położył się w swoim łóżku i włączył swojego laptopa z którym zamierzał spędzić resztę nocy. Sięgnął do kieszeni po swój telefon uśmiechając się na widok 7 nieodebranych wiadomości. Wiedział dokładnie kim był ten nieznany numer. Szybko zmienił nazwę kontaktu na „Lou” i zaczął przeglądać te niesamowicie nasiąknięte podekscytowaniem wiadomości.



Od: Lou

KurwaKurwaKurwaKurwa



Od: Lou

Musze do ciebie teraz zadzwonić



Od: Lou

(1)nieodebrane połączenie od Lou.



Od: Lou

Okej, nie odbierasz, dziwne.



Od:Lou

Mam nadzieję że to znaczy że porozmawiamy dziś przez Skypa?



Od: Lou

Dobre wieści Harry, Dobre wieści!



Od: Lou

W porządku. Właśnie przestaje. Zadzwoń do mnie jak będziesz na Skypie, będę tam. X



Nieprzerwanie się uśmiechają zadowolony że Louis wygląda na tak szczęśliwego wydarzeniami dzisiejszego dnia ,szybko zalogował się na Skypie. Uśmiechnął się widząc że konto „ chłopak z Doncaster” nieustannie próbuje nawiąza z nim połączenie. Przewidując to co za chwile się zdarzy wyłaczył swoją kamerę i szybko uśmiechnął się w momencie kiedy chłopak pojawił się na ekranie – dobrze, że Lou nie widział jego podekscytowania.

„ Harry, o mój Boże dziękuje kurwa.” Podekscytowany i niecierpliwy głos doszedł do jego uszu, sprawiając że Harry pozwolił swoim rękom powędrowac do miejsc na które ten akcent chłopaka z Doncaster najbardziej działał. „nie uwierzysz kurwa co się stało dzisiejszego dnia”

„Więc zdenerwowany i przestraszony Louis z ranka już zniknął?” Harry zachichotał pozwalając swojemu głosowi przeciągać się bardziej niż było to konieczne, wymawiając je w sposób jaki nigdy tego nie robił. Ta prosta reakcja sprawiła że wyglądało to troszeczkę jakby chciał utrzymać w tajemnicy coś, co bardzo chciał powiedzieć, to nie było zamierzone. Lou nie wyglądał jakby coś zauważył więc wszystko było w porządku.



„ Już dawno odszedł Haz… znaczy…. dzisiaj było absolutnie…”

„ Boże, Lou, uspokój się. Wyglądasz jakbyś dostał ataku serca”. Harry zachichotał do siebie jak chłopak po drugiej stronie ekranu próbował jakoś opanować swoje podekscytowanie i zmusić się do siedzenia spokojnie na swoim łóżku by nie uderzyć głową w ścianę która znajdowała się za nim. Harry obserwował chłopaka przez dłuższy moment w ciszy, zachwycając się każdą częścią pozytywnego wyglądu Louisa. On był naprawdę bardziej szczęśliwy niż Harry mógł przypuszczać.

Choć rozmawiał z chłopakiem tylko kilka razy, definitywnie to była najszczęśliwsza mina, jak u niego widział. Harry nie mógł powstrzymać myśli, że w jakiś niekonwencjonalny sposób to było dzięki niemu.

„Powiedz mi o co chodzi, Lou.” Uśmiechnął się choć chłopak po drugiej stronie ekranu nie mógł tego zauważyć. „Chcę usłyszeć, proszę nie zostawiaj mnie tak.”

„Spotkałem go, Harry!” Louis przerwał mu z taką niecierpliwością w głosie, że nie mógł powstrzymać się i podskoczył. Ręce Harrego zakrywały jego czerwone policzki w momencie, kiedy rozmyślał nad tym, jak bardzo to krótkie zdanie działało na niego.

„ To wspaniale Louis..”

„ I on, i my, ja…” Harry tu jest tyle rzeczy do powiedzenia i nie wiem od czego zacząć!” Louis wykrzyczał, zakrywając sobie rękami twarz i kładąc się z powrotem na poduszkę. Wyglądał jakby próbował znaleźć nowe spojrzenie na tą sytuację. Uśmiech, jaki pojawił się na jego twarzy był potwierdzeniem, że nie był smutny, a wręcz przeciwnie. Był wniebowzięty faktem, że spotkał swojego idola.

„ Zrobił ci loda czy coś w tym stylu, Louis?” Harry powiedział bezczelnie, a jego twarz rozjaśniała niewyobrażalnie szerokim uśmiechem, gdy zobaczył starszego chłopaka. Jego twarz zaczerwieniła się okropnie pokazując, że był bardzo zmieszany tą sugestią „ Czy objął cię swoimi wypukłymi ustami i sprawił, że doszedłeś?”

I pomimo tego, że Louis mógł oczywiście skończyć tę rozmowę, nie zrobił tego. Usiadł tylko tak, by czuć się bardziej komfortowo. Jego ciało płonęło i Harry przez rozmazany obraz kamery mógł zobaczyć, że włosy Louisa były przyklejone do jego czoła, jak gdyby było mu gorąco na samą myśl, że mógłby być zaspokojony przez obiekt swoich westchnień.

„ Proszę cię Harry, nie dokuczaj mi!” praktycznie wyjąkał minutę później, tylko po to żeby przerwać natrętnemu chłopakowi z Cheshire, którego oczywistym celem było, aby Louis skręcał się z rozkoszy w swoim siedzeniu.

„Więc mówisz, że nie popchnął cię na ścianę i padając na kolana sprawił, że zapomniałeś wszystko łącznie ze swoim imieniem?”

Louis kręcił się na swoim miejscu. Harry mógł zauważyć, że ekran komputera przechylał się z każdym ruchem Louisa i wiedział, że chłopak nie czuł się komfortowo w swoim ubraniu. Wciąż nie przebrał się od momentu, kiedy był na przesłuchaniu. Można było to zauważyć podkoszulek i sweter, który miał ubrany wcześniej. Nie widział dołu ubrania, jednak był pewny, że chłopak z Doncaster wciąż nosi tamte niesamowicie obcisłe, czerwone spodnie, na których widok Harry ślinił się przeszło godzinę temu.

„ Harry wiesz, że ja…”

„ Chcesz żeby zrobił ci loda, prawda Lou? Po prostu chcesz poczuć jego usta na sobie.” Harry prawie się śmiał, ale wciąż starał się utrzymać zdeterminowany i odpowiedni ton głosu, gdy poczuł, że jego własne spodnie stają się coraz bardziej ciasne po klawiaturą jego laptopa. „ Chcesz, żeby sprawił że dojdziesz, prawda Louis?”

Choć teraz, zagłębiając się daleko w swoje fantazje, Harry nie przejął się zbytnio tym, że sprawia, że Lou czuje się niekomfortowo, bo musiał powstrzymać jakoś problem, który rósł na jego własnym ciele. Harry poczuł, że jego kutas zaczął pulsować z każdym spojrzeniem ma ekran. Zauważył, że ramię Lou porusza się powoli w górę i w dół. Jego ręce były poza widokiem kamery. Jednak po tym jak zobaczył zbereźny wygląd Louisa mógł powiedzieć, że chłopak był już w głębokim transie. Zapewne wyobrażał sobie co jeszcze takiego Harry Styles może mu robić, kiedy jego własna ręka poruszała się powoli.

„ Co jeszcze…?” Louis wyjąkał minutę później. Oddychał głęboko a jego usta delikatnie się otworzyły, w momencie kiedy kontynuował zaspokajając się. Przez jego powolne ruchy Harry mógł wywnioskować, że chłopak z Doncaster próbował ukryć to co robi.

„ On.. chcesz, żeby on…..”

Ale Harry nie mógł znaleźć odpowiednich słów. Znajdował się w stanie, w którym nie mógł nic powiedzieć, a jego ręka szybko powędrowała na jego własne spodnie, walcząc z suwakiem, przesunął laptopa aby dać sobie wystarczająco dużo miejsca, żeby chwycić swojego obolałego członka. Kiedy laptop znowu znalazł się na jego kolanach, jego twardy penis byłby widoczny dla wszystkich, gdyby włączył kamerę. Powoli zaczął przesuwać po nim swoją ręką. Jego oczy cały czas przyglądały się idealnemu chłopakowi z Doncaster, na którego twarzy utrzymywały się ciemne rumieńce.

„ Co jeszcze Harry?” Louis wyszeptał moment później. Jego spojrzenie było błogie, w momencie kiedy kontynuował to co robił z gardłowym westchnięciem. „Cooo jeszcze…?”

„ Pokaż mi.”

To było wszystko co powiedział Harry, kompletnie ochrypłym głosem, kiedy delikatnie błagał Louisa żeby pokazał mu go do ekranu. Chciał bardzo zobaczyć sposób w jaki Louis się dotykał. I wtedy ekran komputera powędrował powoli w niższe partie jego ciała. Harry zobaczył, że ręka chłopaka otacza teraz ciasno jego członka. Chłopak z Cheshire poczuł, że opada mu szczęka. Nie mógł powstrzymać desperackiego jęku, który wydostawał się z jego gardła na myśl o tym, że nie może dotknąć mężczyzny.

„ Widzisz?” Louis praktycznie wyszeptał ze słyszalnym jękiem w głosie w momencie kiedy jego ręka nadal się poruszała. „ Czy… czy jest w porządku?”

„Kurwa…Louis” Harry praktycznie wykrzyczał. Jego własna ręka przyspieszyła swoje ruchy. Chłopak poczuł, że skręca go w żołądku. „ Ty jesteś…. Kurwa”

Myśl o słowach zadowolenia Harrego i wyobrażenie Harrego Stylesa zajmującego się nim przeleciała szybko przez jego umysł. Louis odchylił głowę do tyłu z szeroko otwartymi ustami. Był pewny już co do końca, na który tak desperacko czekał. Jego ręka nadal poruszała się nawet w momencie, kiedy poczuł, że doszedł. Ochrypły jęk satysfakcji wydobył się z ust Louisa. Harry, który gapił się na postać przed nim, znalazł się w tej samej sytuacji. Skrzeczącym głosem wypowiedział imię chłopaka, które rozeszło się po cichym pokoju.

Ich ciała stały się ociężałe, a ręce brudne. W momencie, kiedy dochodzili do siebie, na twarzy Lou pojawił się widoczny rumieniec. Chłopak nie miał żadnego wizualnego kontaktu z mężczyzną z kręconymi włosami, który był znany jako Harry. Później nie robili już nic więcej, tylko ciężko oddychali. Harry obserwował, jak chłopak gryzie swoją dolną wargę. Wpatrywał się w niego z absolutną radością.

„ Nie, Harry Styles nie zrobił mi dzisiaj loda, Harry.”

„Wiem” Harry zachichotał głupkowato moment później. „ Jednak zakładam, że żałuje tego teraz.”


9

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz