1
Niall miał ponownie te sny. Widział w nich chłopaka o ciemnych włosach i złotych oczach. Słyszał jego głos i wyraźny brytyjski akcent. Słyszał słowa „pomóż mi’’ potem krzyk i jak co noc budził się spocony, rozpłakany z dziwnym poczuciem pustki. Szesnastolatek miewał sny z Nim w roli głównej od około roku. Nie powiedział o tym nikomu, pomyśleliby że zwariował, nie potrzebował kłopotów. Nie chciał by ktokolwiek miał go za świra, albo traktowali jak innego. Już wystarczyło że Liam pytał się ciągle czemu nie znajdzie sobie dziewczyny.
Horan jak każdy nastolatek miewał tajemnice, jedne większe drugie nie. Ale jego sekretem była jego orientacja seksualna, a mianowicie Niall był gejem. W tak małym mieście wieść rozeszłaby się jak świeże bułeczki. Ludzie mieli swoje tak nudne życia, że po prostu musieli interesować się czyimś. Niall nie potrzebował sensacji. Nie z nim w roli głównej. Wolał trzymać się na uboczu, nawet jeśli oznaczałoby to szarą myszkę, jaką miałby być. Właściwie bycie w cieniu nie było dla niego czymś złym, wolał tak.
Budzik zadzwonił dokładnie kilka minut po jego rychłej pobudce. Wciąż lekko oszołomiony wyłączył go prędko i ruszył pod prysznic.
Dzień jak każdy inny. Sen o nieznajomym wołającym pomocy, z tak cholernie prawdziwymi oczami i szczerym wyrazem twarzy. Był tak realistyczny, Niall wątpił że mógł go sobie ot tak wymyślić. Jednocześnie alternatywa prawdziwego istnienia tajemniczego chłopaka była przerażająca, a sam Niall, nie wiedział co byłoby gorsze.
~.~
Ubrał się i zszedł na śniadanie. Jak zawsze nie było nikogo w kuchni, no bo po co mieliby zrobić synowi śniadanie ? Niall nie chciał narzekać, ale lubił wstawać i wchodzić do kuchni gdzie czekały na niego ciepłe i pachnące naleśniki z dżemem truskawkowym bądź borówkowym. Niestety od śmierci jego babci, czyli półtora roku nie było żadnego naleśnika, lub czegokolwiek innego. Musiał zadowolić się własnoręcznie robionymi kanapkami.
Nie był marudą, po prostu chciał, aby było tak jak u Liama, żeby jego rodzina była taka sama.
Jego matka siedziała ciągle w swoim biurze pisząc podręczniki dla dzieci. Niall nawet nie był pewny czasami czy przypadkiem nie umarła. Ostatnio widział ją tydzień temu, mimo że mieszkali razem. Nie zdziwiły się, gdyby pewnego dnia wyszła ze swojego biura i spytała kim jest.
Ojciec szesnastolatka za to nie żył (dla niego, tak naprawdę zniknął i nie utrzymywał kontaktu z nim) od około dziesięciu lat, Niallowi wcale nie było przykro. Jedyne wspomnienia, w jakich gościł jego ojciec, były zamazane ale zawsze kojarzyły mu się z bólem, siniakami i wrzaskami. Płaczem małego dziecka, którym wtedy był. Jego ojciec, o ile można byłoby go tak nazwać, miał w zwyczaju bić swojego syna i żonę.
Z jedną słuchawką w uchu a drugą luźno wiszącą obok jego ciemnego swetra wyszedł z domu, gdzie czekał na niego Liam. Oczywiście siedział w swoim samochodzie i uśmiechnął się od razu w stronę przyjaciela po czym pomachał zachęcając go do wejścia do środka.
Liam zawsze przyjeżdżał po Nialla o 7:30. Zawsze punktualnie jak w zegarku i zawsze jeździli do szkoły, słuchając wciąż tej samej piosenki, której Niall nigdy nie potrafił zapamiętać. Właściwie nie wsłuchiwał się w nią, myślał o swoim nocnym prześladowcy.
- Niall. – Powiedział cicho Liam. Niall zdawał się nie słyszeć jego głosu, w głowie ciągle miał obraz z poprzedniego snu. Było w nim coś innego, bardziej przejmującego. Niall mógł dostrzec w oczach nieznajomego jakby strach i smutek. To było okropne. – Horan nie chcę cię obrażać ale już dojechaliśmy. – Ponownie brak reakcji. Liam westchnął ciężko. – Wybacz, robię to dla ciebie. – Powiedział cicho, zanim spoliczkował lekko przyjaciela. Horan pisnął wyciągnięty z transu i podskoczył na siedzeniu jak oparzony. – Dojechaliśmy. – Mruknął Payne i wysiadł z samochodu.
- Eh. – Odchrząknął lekko zawstydzony czując jak na jego policzki wkraczają rumieńce. - Tak. – Przyznał wyciągając torbę z tylnego skórzanego siedzenia. Napotkał pełne troski spojrzenie Liama. - Wybacz. Zamyśliłem się. – Powiedział wymijając go i poszedł w kierunku szkoły.
- Nie trudno zgadnąć. – Westchnął z lekkim wyrzutem doganiając go. - Ostatnio często się zamyślasz Nialler.- Odwrócił głowę by spojrzeć na brązowookiego. Niall starał się to zignorować. Naprawdę nie chciał rozmawiać a jego senny prześladowca był jego sekretem i miał nim pozostać.
- Czyj to samochód ? – Spytał całkowicie ignorując to, co jego przyjaciel powiedział. Liam zmarszczył nos i westchnął cicho. Chyba zrozumiał, że Niall nie chce rozmawiać i że nic z niego nie wyciągnie.
- Nowego ucznia. – Odpowiedział. Niall zaskoczony stanął w połowie drogi. Niemal niemożliwym było żeby w Edmonton ktoś doszedł do szkoły. Kto by chciał uczyć się w liceum z przedsionka piekła ? Każdy chciałby uwolnić się z tego miasta, wielu się udało i mieszkają w okolicach Glasgow lub w samym centrum. Niall był jedną z tych osób, która uciekłaby stąd najszybciej jak się dało. Miał już plan. Skończy liceum i pojedzie na studia jak najdalej. Tylko po to by się uwolnić.
- Hm? Co? – Spytał wciąż niedowierzając.
- Mamy nowego ucznia Niall. – Ponownie westchnął wymawiając z politowaniem jego imię. Niall wciąż w szoku starał się zrozumieć to co jego przyjaciel mówi. Jednak było ciężko, zasłabł nagle i zakręciło mu się w głowie, zachwiał się lekko i wziął głęboki oddech. - Zayn Malik. Ostatnia klasa. Od tygodnia ci mówię.
- Wybacz. – Liam mruknął coś pod nosem i wyminął go wyraźnie zdenerwowany. Niall szybko poszedł za nim i złapał za jego ramie jednocześnie stając na palcach ponieważ Liam był od niego wyższy o głowę, a może nawet i półtora. – Liam, serio przepraszam. – Szepnął cicho skruszony. - Ja.. Ja po prostu ostatnio nie czuję się dobrze. – Payne obrócił się w jego stronę i spojrzał mu w oczy. Sarnie tęczówki wpatrywały się wyczekująco w te niebieskie należące do Nialla. Wiercił w nim dziury wymuszając prawdę.
- Niall, jesteśmy przyjaciółmi, a ty od jakiegoś czasu mnie po prostu zbywasz i nie chcesz rozmawiać. – Powiedział łagodnie. -Nie na tym polega przyjaźń. – Nawet nie zdali sobie sprawy gdy znaleźli się na szkolnym korytarzu przepychając pomiędzy innymi uczniami starając się dotrzeć do swoich szafek.
- Wiem. – Niebieskooki spuścił wzrok czując się naprawdę okropnie przez to jak się zachował. Stanął obok szafki, ale zamiast ją otworzyć stał przed i wpatrywał się w swoje buty. - Przepraszam. Ale ja po prostu.. – Westchnął cicho czując wielką gulę w gardle. - Nie chcę cię stracić. – Wyszeptał niemal głucho. Liam był jego jedynym przyjacielem. Gdyby go stracił, straciłby wszystko.
- Co? Niall o czym ty gadasz ? – Spytał z troską podnosząc ostrożnie podbródek przyjaciela, by ten spojrzał na niego.
- Ja.. – W jego głowie wyglądało to lepiej. W końcu Liam był przyjacielem, powinien mu powiedzieć. Ale nie wiedział jak, słowa po prostu nie chciały wyjść z jego ust. -Kurwa mać. Wiesz jak to jest.. Ym.. – Założył dłonie na głowę i jęknął żałośnie. To było frustrujące, tyle razy wyobrażał sobie, jak ma to powiedzieć, a jak już przyszło co do czego, nie potrafił wyksztusić słowa.
- Nie źle. – Powiedział cicho bardziej do siebie czując się jakby miał atak ADHD. - Niektórzy się.. Ym.. – Niall nigdy by nie pomyślał że wyznanie przyjacielowi od piaskownicy że jest gejem będzie takie trudne.
- Niall. Po prostu powiedz. – Wyszeptał wyczekująco.
- Jestem inny.. – Zabrzmiało to bardziej jak pytanie, ale łatwość z jaką to wymówiła zadziwiła go samego.
- W jaki sposób inny ? Niall jesteś moim przyjacielem, nie przestałbym nim być nawet gdybyś był nekrofilem.. No może bym patrzył wtedy na ciebie inaczej, ale wiesz. – Zaśmiał się starając się rozluźnić atmosferę. Niall uśmiechnął się. - Jesteśmy braćmi. – Blondyn uśmiechnął się szerzej i rozejrzał po korytarzu. Westchnął cicho gdy został ponownie trącony ramieniem przez niego.
- Nie tutaj.. Za dużo osób. – Powiedział błagalnie.
- Schowek..? – Spytał jakby samego siebie, odwrócił się w stronę wspomnianego pomieszczenia i zrobił wielkie oczy jak zobaczył wychodzące z niego dwie osoby, które zapinały swoje ciuchy. - Nie. Nie. Nie. Zły pomysł..
- Liam, schowek w tej szkole służy jedynie do szybkiego seksu. – Powiedział rozbawiony miną przyjaciela. - Serio chcesz tam wejść ?
- Ym.. Nie. Ale.. – Dzwonek skutecznie uciszył lekko zdenerwowanego Liama. - Kurde na lekcji mi powiesz. – Wyciągnął z szafki książki od biologii, którą mieli na szczęście w sali obok.
- Liam ty chcesz gadać na lekcji ?
- Oh, zamknij się. – Mruknął i wyprzedził Horana, który zaśmiał się pod nosem.
Niall usiadł grzecznie na swoim miejscu obok Liama i zapisał temat, który nauczyciel napisał na tablicy, gdy nagle jakaś karteczka poleciała mu pod nos. Biedny skupiony na pisaniu tematu prawie dostał zawału, na szczęście nikt zdawał się nie widzieć jego podskoku na krześle. Ostrożnie sprawdzając czy nauczyciel nie patrzy rozwinął karteczkę.
Nie jesteś nekrofilem, prawda ?
Niall wybuchł śmiechem, za co został obrzucony morderczym spojrzeniem przez profesora Slive. Poprawił się na miejscu i spuścił głowę rzucając ciche przepraszam. Spojrzał jeszcze raz na nauczyciela i odpisał szybko.
Nie. Liam nie jestem nekrofilem.
Odrzucił niezdarnie kartkę, która prawie spadła na podłogę, ale Liam zdążył ją chwycić zanim upadła jak i również zanim oko Saurona zdążyło ją dopaść. Liam napisał coś szybko i podał przyjacielowi liścik.
To dobrze. Nie masz się czego bać. Wiesz, że możesz mi powiedzieć wszystko.
Niall po przeczytaniu westchnął cicho, ale Li miał rację. Nie miał się czego bać, mógł mu powiedzieć, przecież Liam wspierał go we wszystkim, więc czemu teraz miał tego nie zrobić ? Niall zagryzł wargę zastanawiając się co napisać.
Jestem gejem.
Podał liścik Liamowi i przez chwilę siłował się z nim zanim Payne wyrwał kartkę Niallowi z dłoni, kłując go przy okazji palcem w żebra. Inaczej chyba nie udałoby mu się przeczytać tego, co Irlandczyk napisał. Niall westchnął zrezygnowany i poczuł jak dłonie zaczynają mu się pocić. Denerwował się, mało powiedziane - cholernie się denerwował i ledwo co nie wyskoczył z krzesła gdy dostał liścikiem w głowie. Liam cicho zachichotał. Drżącymi dłońmi rozłożył karteczkę i przeczytał ze wszy trzymanym oddechem, co Liam napisał.
Wow, walisz prosto z mostu. Ale tak najlepiej. Cieszę się, że mi powiedziałeś, naprawdę. Teraz nie będę ci szukać dziewczyny, a chłopaka.
Oczy Horana automatycznie otworzyły się tak szeroko, że przypominały statki UFO. Niall poczuł jak zaczyna się rumienić. Jeszcze bardziej przerażony napisał drżącą ręką.
Liam, błagam nie..
Payne wybuchł śmiechem w klasowej ciszy, nauczyciel w tej chwili wyglądał jak morderca.
- Może pan powie, z czego się tak śmieje ? – Spytał zdenerwowany mierząc wzrokiem swojego pupilka. Tak, Liam Payne był pupilkiem nauczyciela i to chyba każdego. Ale w tym właśnie momencie stracił względy pana Silve, a Niall dziękował bogu, że mógł to zobaczyć.
- Nie panie profesorze. – Odpowiedział skruszony. - Przepraszam to się nie powtórzy.
- Ja myślę, następnym razem będziesz siedział w ostatniej ławce.- Ostrzegł go i wrócił do tłumaczenia czegoś, na czym obaj nie mogli się skupić. Pisanie liściku zostało wstrzymane przede wszystkim z tego powodu, że nauczyciel często zaglądał przez ramię i bacznie ich obserwował. Liam i Niall zostali zmuszeni przełożyć to na później.
Irlandczyk jedyną lekcję, jakiej nie miał z Liamem musiał siedzieć sam. Nie lubił siedzieć sam. Zawsze siedział z Li. Nudziło mu się. Nawet tematu nie pisał. Był w innym świecie. Nie zdał sobie sprawy że dzwonek już był i on jako jedyny siedzi w klasie.
- Niall? Już po dzwonku. – Powiedziała łagodnie nauczycielka. Niall pokręcił szybko głową i wstał.
- Przepraszam.. – Mruknął cicho zbierając pośpiesznie swoje książki i zeszyty.
- Nic się nie stało. Może pomożesz w poznaniu szkoły nowemu uczniowi ? W prawdzie jest z ostatniej klasy, ale chyba nie masz nic do tego, prawda ? – Niall nie miał pojęcia co podkusiło go do zgodzenia się, ale chyba propozycja Liama wydała mu się w tej chwili właściwa. Powinien sobie znaleźć chłopaka. Boże, jak to żałośnie zabrzmiało. Powstrzymał się od żałosnego jęku i wymusił łagodny uśmiech.
- Nie. Właściwie to i tak nie muszę szybko wrócić do domu, może pokażę mu też miasto. Zobaczy się. – Silił się na obojętny ton głosu, jednak nie powstrzymał się od entuzjazmu.
- Bardzo dobrze. Dziękuję ci bardzo. – Klasnęła w dłonie i uśmiechnęła się w stronę ucznia. – Zayn zaraz tu będzie. – Gdy chłopak o czarnych włosach, oliwkowej cerze i prawie czarnymi oczami, które w jednym momencie przybrały kolor ciemnego złota wszedł do klasy serce Nialla stanęło z kilku powodów.
1. To był chłopak o którym śnił.
2. Był tak cholernie przystojny że Niall zastanawiał się czy z jego spodniami jest wszystko w porządku.
3. W snach nie był taki atrakcyjny.
Najdziwniejsze było to, że wydawał się równie zaskoczony co Niall. Horan powstrzymał się od otworzenia szeroko ust i zapiął plecak niepewnie podchodząc do nowego ucznia, wyciągnął w jego kierunku dłoń.
- Jestem Niall. – Powiedział cicho a starszy chłopak uścisnął jego dłoń z zagadkowym wyrazem twarzy. Przez ciało Irlandczyka przeszły miliony dreszczy a sam miał ochotę pisnąć i jęknąć jednocześnie z nadmiaru emocji. Ba! Miał ochotę skakać po całej klasie uradowany rozrzucając wszystko po wokół. Na twarzy nowego ucznia pojawił się rozbawiony uśmiech.
- Zayn. – Szybko puścił jego dłoń. Niall nie był pewny czy ma zacząć rozmowę, jak ma ją zacząć czy może całkowicie zataić jego mały sekrecik związany ze snami. W uszach wciąż słyszał jego idealnie ochrypnięty głos i ten akcent. Taki.. Inny nie potrafił go określić. Ale zdecydowanie zaliczał się do tych, jak Niall zwykł nazywać, seksownych.
- No dobrze, Niall oprowadzi cię po szkole Zayn. – Pani Jackson była zdecydowanie najmilszą nauczycielką w całej szkole. Horan na jej słowa jednak nie oderwał wzroku od oczu Zayna, był nimi za bardzo zauroczony. Jednak gdy został lekko popchnięty do wyjścia otrzepał głowę i poprawił plecak na ramieniu.
- Jesteś trochę rozkojarzony. – Powiedział wciąż lekko rozbawiony. Niall dorównywał mu kroku starając się skupić na jego słowach, a nie na tym jak zajebiście brzmiał jego głos.
- Yh.. No tak. Tak jakoś.. – Wyminął szybko kierując go w stronę lewego skrzydła szkoły.
Godzinę trwało oprowadzanie Zayna po szkole, właściwie nie dowiedział się o nim dużo, tylko to, że nie ma w tej szkole jeszcze nikogo z kim mógłby na luzie rozmawiać oraz to, że pochodzi z Connecticut i już wiadomo skąd lekko brytyjski akcent. Zayn wyznał mu, że przyjechał tutaj do dwóch ciotek, które mieszkają tutaj od zawsze, jednak gdy Niall pytał o powód jego przyjazdu Zayn zmieniał temat.
Horana męczyło to, że to Zayn mu się śnił, nawet przedtem, zanim go poznał. Czasami widział w spojrzeniu Malika coś, co widział w swoich snach. Jakby strach, smutek i coś jeszcze, zdecydowanie coś dziwnego, czego nie wiedział nigdy wcześniej.
- Czy.. Ym.. Czy ty miewałeś wcześniej też te sny ? – Spytał, i od razu pożałował tego. Nie dość że zabrzmiało to debilnie nie mógł nic zrobić, by zmienić znaczenie swoich słów. Zayn zatrzymał się i spojrzał na niego podejrzliwie. Niall poczuł jak na jego policzki wkraczają rumieńce, akurat teraz.
- Jakie sny ? – Uniósł jedną brew i zmarszczył czoło, jednak w jego oczach coś zabłysło, a potem ponownie pojawił się strach.
- No wiesz..
- Nie Niall, nie wiem.. – Powiedział to tak bardzo nieszczerze że Niall miał ochotę się roześmiać, w ciągu tej godziny nauczył się rozpoznawać sarkazm, szczerość i kłamstwo mulata. Nie mógł mu wmówić że jest inaczej, też o nim śni. Niall był tego pewny.
- Kłamiesz. – Syknął złowrogo i szybko zmienił ton głosu. - Kurde Zayn, od zasranego roku a może i dłużej śnisz mi się, a tu nagle pojawiasz się w mojej szkole, nie wmówisz mi że to przypadek. – Ponownie w oczach Zayna pojawiło się coś, jakby nadzieja ? A chwilę potem na powrót stały się oschłe i smutne. Malik zaśmiał się gorzko i ku zdziwieniu Nialla zapalił papierosa odwracając się do niego plecami i idąc przed siebie. Obrócił się i wypowiedział gniewnie:
- Jesteś chory.. Idź się leczyć człowieku.
Niall stał w miejscu otępiały, zastanawiając się co się właściwie przed chwilą stało, jak i również czemu słowa Malika tak go zabolały. Dopóki deszcz nie zaczął lać się z nieba stał w miejscu, wciąż nie wierząc w to, co się stało. Szybko wrócił do domu.
Zanim znalazł się za progiem zdążył cały zmarznąć i przemoknąć. Udał się do swojego pokoju ściągając po drodze mokre ubrania i rozrzucając je gdzie popadnie, wciąż zszokowany słowami Zayna otworzył drzwi swojego pokoju i wyciągnął z szuflady niekoniecznie ciepłe, jednak suche ubranie.
- Niall ty kretynie. – Mruknął do siebie zastanawiając się co pomyślał o nim Zayn. A jeśli nie miewał takich snów jak on ? Co wtedy ? Może Niall naprawdę powinien się leczyć ?
Zrezygnowany opadł na łóżko i zasnął w mgnieniu oka.
Ponownie ta sama niepokojąca ciemność, te uczucie jakieś gęstej cieczy pod palcami, wilgotne powietrze i okropny duchot zarazem.
Nic nie jest takie, jak ci się wydaje.
1
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz