środa, 22 stycznia 2014

851

epilog

Telefon Nialla zawibrował pod poduszką. Horan jęknął cicho marudząc, że nikt nie ma prawa go budzić o tak podłej porze, jaką był ranek. Jednak niechętnie wyciągnął czarnego samsunga i odczytał wiadomość od Zayna.

Treść tej wiadomości postawiła Nialla na baczność i jednocześnie ścisnęła jego serce bólem.

”Kocham cię młoda’'

Po policzkach Irlandczyka zaczęły spływać łzy a telefon leżał już na podłodze. Niall był cholernie zawiedziony, smutny, rozczarowany i wściekły. Miał ochotę zabić tą osobę, kimkolwiek była.

Nie kłopocząc się porannym prysznicem ubrał się i wybiegł z domu. Obok mieszkania Zayna znalazł się stosunkowo szybko, drzwi były otwarte, więc nie zamierzał pukać.

- Zayn! - Warknął rozglądając się. Zayn siedział na kanapie i oglądał spokojnie TV

- Tak ? Co jest Nialler ?

- Co. To. Kurwa. Jest?! - Wrzasnął, pokazując wiadomość. Zayn podszedł do niego i zaśmiał się. - Czego się kurwa śmiejesz ?!

- To do Jessy. Pisałem z nią i wysłałem przypadkowo do ciebie. - Zaśmiał się. Niall był w tej chwili tak cholernie wkurwiony. Nie panował na sobą wtedy gdy wymierzył Zaynowi policzek ani gdy odwrócił się do niego plecami i chciał wyjść.

Lecz wtedy go to zaskoczyło. To nie był Zayn, to co go wyprzedziło i stało przed nim nie było Zaynem. Było bestią z jego koszmarów.

Jego oczy były przerażająco czarne i puste. Twarz nie wyrażała żadnych emocji, jedynie uśmiech sprawiał wrażanie czegokolwiek ludzkiego co pozostało z Zayna. Jednak on też był pusty, okropnie pusty i powodujący ciarki na plecach młodszego chłopaka.

- Zayn ? - Spytał cicho, jakby pragnął, że Zayn się odezwie.

- Jestem kimś lepszym. - Zaśmiał się. - Ja nie mam zahamowani, a teraz, gdy ty będziesz cierpiał, on razem z tobą. Wtedy będę mógł wszystko. - Powiedział, powolnie zbliżając się do Nialla.

- Kim jesteś ? - Wyszeptał, cofając się z każdym krokiem tego czegoś.

- Sumą wszystkich jego i twoich strachów. Jego złych występków i błędów. - Wypowiedział z nienawiścią wręcz. Niall zaczął się trząść ze strachu, gdy bestia ponownie zbliżyła się do niego, tylko że tym razem, Niall miał za sobą ścianę i nie wiedział co może się z nim stać.

- Zayn nie.. - Wyszeptał błagalnie starając się odnaleźć w tych okropnych pustych oczach cokolwiek z Malika, lecz ten, ponownie zaśmiał się lekceważąco.

- Zayn się nie pojawi. Jest tu, ale nie pozwalam mu wyjść. Jest zamknięty. - Mówił, sprawiając z każdym słowem Niallowi okropny ból.

- Zniszczę cię. - Powiedział pewnym głosem.

- Jak ? - Zamruczał podchodząc bliżej Nialla. Omiótł oddechem jego szyję i przygwoździł dłonie do ściany. - Jak zamierzasz mnie powstrzymać skoro nie możesz użyć dłoni ? - Szepnął do jego ucha a Niall zaczął się wyrywać.

- Zayn.. - Zaczął lecz zimna dłoń uderzająca jego twarz przerwała słowa młodego Irlandczyka. - Przestań.. - Poprosił cicho. W ustach czuł metaliczną krew a dolna warga piekła i pulsowała.

Pusty krzyk wydarł się z gardła Nialla z każdym mocnym uderzeniem. Czuł, że cała jego twarz pulsuje i niemiłosiernie boli, a słony smak skóry Zayna czuł w ustach, z każdym uderzeniem coraz intensywniej.

Łzy mieszały się z krwią a Niallowi powoli zaczynało robić się słabo. Nie potrafił złapać tlenu w płuca.

- Proszę przestań.. - Wychlipał i wtedy uderzenia nasiliły się. - Zayn.. - Zaszlochał żałośnie. Po dwóch kolejnych uderzeniach stracił przytomność.

W swoim nieświadomym śnie spadał, tak samo jak Zayn na samym początku. Upadał w nieznaną czerń bólu i rozpaczy, rozpływał się w ciemnych wodach tajemnicy i znikał z każdą chwilą, tracił świadomość i upadał dalej, do czasu gdy nic z niego nie zostało.

*

Otworzył lekko oczy. Wszystko go tak cholernie bolało. Czuł, jak cała twarz pulsuje i zdecydowanie nie był to przyjemny widok. Lekko palcem dotknął swojej piekącej wargi i już po chwili tego żałował, uczucie było podobne do przyłożenia gorącego metalu. Jakby taki drobny dotyk wypalał.

Kolejną rzeczą, z jakiej zdał sobie sprawę po czasie było to, że leżał na łóżku Malika i sam Zayn, siedział na rogu i obserwował Nialla. Z jego oczu można było wyczytać wszystko. Strach, żal i ból.

- Niall.. - Zaczął załamanym głosem, który ranił serce Irlandczyka. - Chciałem cię przed tym uchronić..

- Musimy to powstrzymać. - Szepnął, pewnym głosem.

- Jest jeden sposób. - Powiedział a ton jego słów sugerował wiele wyrzeczeń.

*

- Naprawdę chcesz to zrobić ? - Spytał cicho Niall, uważnie obserwując twarz Malika wyszukując się na niej jakiejkolwiek zmiany, Zayn jedynie uśmiechnął się smutno i skinął głową. Niall nie chciał by Zayn rezygnował z czegoś tak wspaniałego, przecież to by oznaczało że musi zrezygnować z całego swojego dziedzictwa, ze wszystkiego, co czyni go wyjątkowym.

- To nie tak Nialler. - Odezwał się cicho. - Stracę tylko połowę mocy. - Wzruszył ramieniem, jednak Niall wiedział że Zaynowi nie jest to obojętne. - Nie będę mógł wykonywać nic, do czego potrzebna jest większa siła, ale przynajmniej będę miał pewność, że to, co jest we mnie, nie skrzywdzi cię ponownie.

Niall spuścił wzrok na swoje dłonie i delikatnie zagryzł wargę, która wciąż była obolała po poprzednim tygodniu. Horan musiał się nieźle tłumaczyć przed Liamem kto mu to zrobił, ostatecznie przystał na wersji że w parku wieczorem ktoś zaczepił Jade i ten facet był natrętny więc Niall bohater się pojawił.

To było zadziwiające, jak dobrze udało mu się okłamać Liama i jednocześnie niepokojące, że tak dobrze nauczył się kłamać, by uśpić czujność chłopaka.

Ciepła dłoń Zayna na jego własnej wybudziła go z rozmyśleń.

- Nie musisz czuć się źle z tego powodu Ni. - Powiedział miękko. - To nie twoja wina skrzacie. Nigdy nie była.

- Nie chcę żebyś rezygnował z czegoś takiego.. - Odpowiedział cicho. - Nie jest to dla ciebie ważne ? Że tak po prostu się tego pozbędziesz ?

- Będę trochę za tym tęsknić, ale zmniejszę prawdopodobieństwo że mnie ktoś znajdzie. A zresztą i tak nie używałem tego w pełni, nie chciałem. - Uśmiechnął się pocieszająco w stronę Nialla. - Nie musisz się obwiniać.

- I tak będę. - Mruknął cicho.

- Wiem skrzacie. Wiem, ale chyba pocieszy cię to, że nigdzie się nie wybieram, prawda ?

- Zayn, jesteś idiotą jeśli myślisz, że cieszyłbym się, gdybyś odszedł. - Zayn jedynie zaśmiał się i zwinnie chwycił twarz Irlandczyka w swoje palce by później przysunąć go za brodę do siebie i złożyć na jego wargach soczysty, pełen czułości i pasji pocałunek.

- Niedługo wrócę a wtedy wszystko będzie dobrze. - Wyszeptał, delikatnie muskając przy tym różowe usta Nialla, który ledwo przytomnie odebrał jego słowa. A więc czekał na Zayna, leżał na łóżku, wpatrując się w sufit i w myślach odhaczając kolejne minuty do przybycia Malika.

Czas zdawał się być jego wrogiem, każda sekundka minutą a minuta godziną. Niall czuł się, jakby miał prędzej umrzeć ze starości, niż doczekać się przybycia Zayna.

Po około godzinie zaczął chodzić po jego mieszkaniu bez celi, z kuchni do łazienki, z łazienki do kuchni i z sypialni do salonu. Dopiero później wpadł na pomysł oglądania telewizji, jednak i na tym nie mógł się skupić, ponieważ za każdym razem jak słyszał czyjeś kroki w oddali podbiegał do drzwi w nadziei że to Zayn.

Niall nie należał do cierpliwych osób, zdecydowanie nie. Z każdą chwilą denerwował się bardziej, że mogło się coś stać, lub cokolwiek innego. Zastanawiał się, czemu Zayn kazał mu czekać. Zadręczanie się Nialla poszło w niepamięć gdy Malik wszedł do mieszkania i usiadł obok niego.

- Tęskniłem. – Powiedział cicho, rumieniąc się. Na twarzy Zayna pojawił się szeroki uśmiech a chwilę później delikatnie pocałował Nialla w usta.

- Nie musisz się martwić skrzacie. – Pogłaskał go po policzku i musnął czubek nosa Nialla. – Zamieszkaj ze mną. – Wypalił, a Horan udławił się powietrzem jedynie kiwając głową by przekazać


epilog

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz