14
Perspektywa Liama:
To było zwyczajne, pochmurne, środowe popołudnie; czwarty dzień od kiedy Niall i Liam wrócili do Londynu i pozostały tylko dwa dni do ostatniego występu ich trasy koncertowej. Powiedzenie, że Liam był podekscytowany, byłoby nieporozumieniem.
I, jak zwykle przed wielkim show (lub jakimkolwiek show, poważnie, teraz wszystkie były wielkie) musieli ćwiczyć swoje procedury i takie tam. Mimo, że nie było to tak rutynowe, jak „Niall, ty stoisz tu, Louis, ty stoisz tu i Liam, ty stój dokładnie tam, gdzie jesteś, ponieważ jesteś idealny. Teraz, skaczcie wokół i wyglądajcie na szczęśliwych”. Okej, to było nieco więcej niż to. Musieli ćwiczyć swoje sygnały wejścia, pracować nad głosami, by śpiewać w harmonii. Musieli stać dokładnie tam, gdzie powinni stać na scenie i przećwiczyć inne rzeczy, jak przyzwyczaić się do areny, poczuć klimat. Wszystko po to, by nie byli całkowicie zagubieni, kiedy nadejdzie czas ich występu. A biorąc pod uwagę to, że był to ich ostatni koncert, naprawdę chcieli roznieść scenę.
Więc to właśnie robili w tej chwili. Stojąc na scenie w kółku składającym się z niego, Nialla, Louisa i Evy, ich trenera wokalnego, ćwicząc piosenki. Robili to, kiedy Eva wystukiwała rytm palcami i trzej chłopcy śpiewali i to było prawie jak magia, kiedy wszyscy całkowicie zatracili się w muzyce, robiąc to, co kochają najbardziej.
Aktualnie pracowali nad „Over again” i właśnie kończyli pierwszy refren, a kiedy nadszedł czas na solo Louisa, ten otworzył usta by zacząć śpiewać, ale w mgnieniu oka spojrzał lekko w prawo i wyraz jego twarzy zmienił się całkowicie, a zamiast śpiewać, zaczął się śmiać.
Magia natychmiast zniknęła, czar wokół nich się załamał i Eva opuściła ręce, kładąc je na biodrach i spojrzała na Louisa z rozczarowaniem.
- Louis.
- Przepraszam – zachichotał, uśmiechając się jasno, a jego oczy lśniły, zasadniczo zaprzeczając temu, że mu przykro. – Harry zrobił śmieszną minę.
Typowe.
Cała czwórka obróciła się i oczywiście, siedząc na krześle w pierwszym rzędzie, był Harry, wyglądając jak jeleń złapany w centrum uwagi. Jego oczy były szeroko otwarte, jakby nie oczekiwał nagłej uwagi. Arena była pogrążona w ciszy.
- Przepraszam – powiedział, na jego policzki wkradły się wypieki i w przeciwieństwie do Louisa, on rzeczywiście brzmiał na zmartwionego. To prawdopodobnie przez zastraszającą go Evę. Miała sposób, by to zrobić. Skurczył się w fotelu, jakby próbował stać się mniejszym. – Proszę, nie wyrzucajcie mnie. Udawajcie, że mnie tu nie ma.
Zamiast dać mu wykład, Eva po prostu odwróciła się, z przesadą przewracając oczami. Prawdopodobnie nie była zaskoczona. Ale kto był?
Pierwszy raz, kiedy Louis przyprowadził ze sobą Harry’ego, był w poniedziałek. I od razu było to tak, jakby znali się od zawsze. Oczywiście, Liam spodziewał się, że będą blisko, patrząc na to, że jak pierwszy raz poznał Harry’ego, ten był ukrywał się nagi pod łóżkiem, ale wciąż był nieco zaskoczony tym, co odkrył.
Na przykład, zawsze istniała między nimi minimalna ilość przestrzeni. Na przykład, gdy jedli i Louis tak po prostu siedział na kolanach Harry’ego, jakby to była najbardziej naturalna rzecz na świecie. A gdy stali, to było tak, jakby to było fizycznie niemożliwe, aby był między nimi chociaż centymetr przestrzeni.
Oczywiście, czasami byli osobno, ale to zawsze kończyło się kimś przytulającym kogoś od tyłu lub na kimś klepiącym czyjś tyłek. Liam przypomniał sobie wczoraj, kiedy omawiał jakieś szczegóły z Louisem i Harry podszedł do niego na paluszkach i zaczął łaskotać. Louis, który był totalnie nieprzygotowany, krzyknął i obrócił się, bijąc go wszędzie, podczas gdy Harry śmiał się histerycznie. Skończyli, przyciśnięci do ściany.
Szczerze. Byli jak flirtujący dwunastolatkowie.
Ale Liamowi to ne przeszkadzało. Tak długo, jak Louis był szczęśliwy, on również był. I szczerze, chyba nigdy nie widział Louisa tak szczęśliwego.
To, co zaskoczyło Liama w tej całej sytuacji to fakt, że Harry siedział sam. Ponieważ cały czas, gdy Louis pracował, Harry zawsze był ze swoim przyjacielem, Zaynem. Ale teraz nigdzie go nie widział. Liam zmarszczył brwi. Chciał zapytać Harry’ego, gdzie on jest, ale domyślił się, że teraz nie było na to czasu.
Eva przywróciła go do rzeczywistości, gdy warknęła na Louisa.
- Hej, ty. Skup się! – zażądała srogim głosem.
- Tak, przepraszam, przepraszam – powiedział Louis, ale naiwny uśmiech nie opuścił jego twarzy. Zrobił kilka ciężkich oddechów, starając się uspokoić. – Kontynuujmy.
I tak zrobili.
Zaczęli od początku, więc Liam wziął głęboki oddech, zanim zaczął śpiewać swoją część. Zrobił to idealnie, jak zwykle. Niall również i tym razem Louisowi także dobrze poszło. Kiedy skończyli, zobaczył, jak Louis wypuszcza oddech ulgi i spogląda w prawo raz jeszcze i unosi kciuk do góry. Liam odwrócił się i zobaczył Harry’ego, podnoszącego oba kciuki z ogromnym uśmiechem i dumą wymalowaną na twarzy.
Ci dwaj, Liam przysiągł na Boga.
Ale to, co wydawało mu się dziwne, to fakt, że Zayna nadal nie było. Poważnie, o co mu chodzi? Czyżby chodził sam po arenie?
- W porządku – powiedziała Eva, brzmiąc niecierpliwie. – Widzę, że nie mam w tym momencie pełnej uwagi wszystkich, więc sugeruję, byśmy zrobili krótką przerwę i spotkali się tutaj znowu za…
Nawet nie skończyła, zanim Louis natychmiast uciekł, pozostawiając Nialla, Liama i Evę, wpatrujących się za nim z niedowierzaniem. Zatrzymał się przed Harry’m i opadł na kolana, machając, by podszedł bliżej. Harry natychmiast wstał i podszedł, patrząc z zaciekawieniem do tyłu i do przodu, pomiędzy Louisem i trzema obserwatorami, zanim zatrzymał się tak, że byli teraz twarzą w twarz. Pochylając się, Louis szepnął coś do ucha Harry’ego, a ten przytaknął z entuzjazmem w odpowiedzi. Uśmiechając się, Louis zeskoczył ze sceny i pociągnął Harry’ego za rękę i zniknęli. Huh.
- Ci dwaj, przysięgam na Boga – powiedział Niall, rozbawiony.
Liam obrócił się i położył dłonie na swoich udach.
- Tak.
- Spotkamy się za godzinę. Lepiej, żeby wtedy Louis tutaj był. – Eva skończyła, brzmiąc na zirytowaną, zanim wzięła swoje rzeczy i odeszła.
- Dobra. Idę wziąć coś do jedzenia – ogłosił Niall, kiedy kobieta poszła. – Idziesz?
- Nie, już jadłem – odpowiedział Liam, przypominając sobie wafel, który zjadł godzinę temu. – Ale ty idź. Spotkamy się później.
Kiwając głową, Niall odszedł w innym kierunku, pozostawiając Liama, rozważającego co powinien zrobić z wolną godziną. Zdecydował przejść się po arenie, zobaczyć, na kogo mógłby wpaść.
Poszedł za kulisy długim korytarzem, który był pełen ludzi. Nie był tam nikt, z kim chciałby porozmawiać, jeśli ma być szczery. Z roztargnieniem przywitał się z kilkoma z nich, ale w końcu poszedł do garderoby, ponieważ ta zazwyczaj była pusta. A czasami człowiek po prostu potrzebuje trochę prywatności.
Otworzył drzwi i wszedł do środka. Była to dość duża garderoba i Liam nigdy tak naprawdę nie zrozumie, dlaczego potrzebowali tyle miejsca. Ale hej, nie narzekał.
Właśnie zamykał drzwi, kiedy usłyszał dźwięk, a chwilę później zobaczył Zayna, wychylającego się do przodu, jakby ukrywał się za kanapą. Jego oczy były szeroko otwarte, a policzki lekko zaczerwienione.
- Uh, cześć – powiedział nieśmiało, spoglądając niepewnie na Liama.
Liam wpatrywał się w niego przez moment, zanim odpowiedział. Duże, brązowe oczy Zayna wpatrywały się w niego.
- Cześć – odpowiedział Liam, lekko zszokowany. Jeśli spodziewał się kogokolwiek, to na pewno nie jego. – Więc, to tutaj się ukrywałeś.
- Cóż, tak – powiedział, patrząc nieśmiało na ziemię. – Ja, um. Louis mówił, że tutaj nigdy nikogo nie ma, więc.
- Tak, to prawda. – Liam zaśmiał się z roztargnieniem, zanim nagle sobie uświadomił. – Och, czekaj. Chcesz, żebym wyszedł?
Zayn natychmiast uniósł głowę, nieco w panice.
- Och, nie, nie. Proszę, zostań. To w porządku.
- Um, dobrze. – Liam odwrócił się, by teraz zamknąć drzwi.
Jego ręce trzęsły się nieco, ponieważ, szczerze mówiąc, był nieco zdenerwowany, co pewnie było głupie. To po prostu dlatego, że ten chłopak był tak, z powodu braku innego słowa, inny? Zawsze był taki cichy, ale w tym samym czasie patrzył na ciebie tym spojrzeniem, jakby wiedział coś, czego ty nie wiesz. Ale on nie czuł się szczególnie chętny, to podzielenia tą informacją. Liam czuł, jakby patrzył w jego duszę i czuł się trochę niewygodnie, będąc tak obnażonym. Ponieważ Bóg wie, co Zayn mógłby zobaczyć?
Ale znowu, ten chłopak był w pewnym sensie paradoksem. Ponieważ nawet, jeśli miał to tajemnicze „ciche-spojrznie-w-twoją-duszę-moimi-brązowymi-oczami-wiedzącymi-wszystko-o-tobie” był także najlepszym przyjacielem Harry’ego „Co To, Louis, Uważasz, Że Powinniśmy Gonić Za Sobą Na Arenie? Najlepszy Pomysl Kiedykolwiek!” Stylesa, więc Liam domyślił się, że nie może być taki spokojny i tajemniczy cały czas.
Zasadniczo, był zagadką i Liam nie wiedział, co ma z tym zrobić.
Dodatkowo, wciąż był niepokojąco atrakcyjny, coś, czego Liam wciąż nie odkrył. To sprawiło, że jego żołądek skurczył się niespokojnie.
A teraz byli zupełnie sami, co nigdy wcześniej się nie zdarzyło. Świetnie.
Kiedy drzwi były odpowiednio zamknięte, Liam nie widział innej opcji, niż podejście do przodu, gdzie leżał Zayn. Na podłodze były porozrzucane kartki. Liam spojrzał w dół, marszcząc brwi w zaskoczeniu.
- Co robisz?
- Och, um. – Zayn poruszył się, więc siedział ze skrzyżowanymi nogami i zaczął zbierać papiery na jeden stos. – Ja tylko, um, rysuję trochę.
- Och. – Liam powiedział zaskoczony i usiadł na przeciwko Zayna. Chciał chwycić rysunek i przyjrzeć się mu bliżej, ale Zayn szybko schował je wszystkie, zanim dostał szansę.
- Mógłbym może, um, przyjrzeć się jednemu?
Zayn natychmiast zesztywniał i spojrzał na Liama niepewnie.
- Um.
- Jeśli chcesz, oczywiście. – Liam pospiesznie dodał. Nie chciał, by Zayn czuł się niewygodnie. – Nie naciskam, to w porządku, jeśli nie chcesz.
Zayn spojrzał na niego i znowu zrobił tę rzecz, jakby patrzył prosto przez ciebie, osądzając, czy jesteś godzien. Potem odchrząknął i zaczął przeglądać stos, a jego wzrok wędrował z niepokojem między Liamem i papierami.
- Nie, to wporządku – powiedział, wciąż patrząc niepewnie. – Możesz, um…
Zamiast kończyć, po prostu wręczył Liamowi kartki, który chwycił je ostrożnie. Czuł, jakby to była wielka sprawa. Nie chciał przekraczać żadnych granic.
- Dzięki – wymamrotał, gdy zaczął je przeglądać. Czuł, że Zayn przygląda mu się uważnie.
I oczywiście, Liam nie powinien być zaskoczony. Powinien wiedzieć, że Zayn będzie niewiarygodnie utalentowany. Ale zaskakująco, był zaskoczony. Rysunki były zupełnie inne, niepodobne do niczego, co kiedykowiek widział. Doszedł do wniosku, że nie przemawiały do wszystkich i może dlatego Zayn był taki niezdecydowany odnośnie tego, czy mu je pokazać. Nie powienien. Jeśli już, to powinien podepchnąć je pod twarz Liama, mówiąc „patrz, patrz co zrobiłem!”. Innymi słowy, powinien być z siebie dumny.
- To jest niesamowite. – Liam powiedział z roztargnieniem, nie odrywając wzroku od rysunków trzymanych w rękach.
Zayn nie odpowiedział, a Liam nadal patrzył na nie wszystkie, zanim podniósł głowę i oddał je. Zayn wciąż wyglądał na zakłopotanego.
- Narysowałeś je wszystkie teraz? – Liam zapytał, kiedy Zayn dostał je z powrotem.
Duży uśmiech pojawił się na twarzy Zayna, gdy spojrzał na Liama, rozbawiony.
- Naprawdę myślisz, że rysuję tak szybko?
Boże.
Liam chciał się uderzyć. Oczywiście, że nie.
- Nie, przepraszam, oczywiście, że nie. Ja… – Liam uśmiechnął się przepraszająco. – Nie myślałem, oczywiście, że nie rysujesz tak szybko.
Zayn uśmiechnął się szeroko, wyglądając na prawdziwie szczęśliwego. To rozświetliło całą jego twarz, sprawiając, że zapierała dech w piersiach. Liam pomyślał, że Zayn powinien narysować siebie samego, ponieważ on był arcydziełem.
I to była jedna rzecz, której Liam nie powinien nigdy, przenigdy powiedzieć na głos.
- W porządku. – Zayn zachichotał.
Liam odchrząknął, chcąc zmienić temat.
- Ale szczerze, to jest jest naprawdę świetne. Powinieneś być z siebie dumny. Powinieneś je pokazywać każdemu, kogo spotkasz.
- Tak, cóż. – Zayn wzruszył ramionami, patrząc w bok. – To nie takie proste. Wiesz, dobre, czy nie, pokazywanie każdemu tego, co stworzyłeś, jest jak pokazywanie komuś kawałka swojej duszy. A kiedy raz to zrobisz, nie ma odwrotu. I to sprawia, że czujesz się obnażony.
Liam zamrugał. To brzmiało strasznie blisko czegoś, o czym myślał kilka sekund wcześniej.
- Ale pokazałeś mi – powiedział w końcu.
Zayn wzruszył ramionami, patrząc w ziemię.
- Tak.
Liam nie mógł nic poradzić na to, że czuł, że był to ważny moment. Nie spodziewał się takiej reakcji, ale teraz jakby chciał kontynuować temat.
- Ale – Liam powiedział, a Zayn spojrzał w górę – jeśli to jest rzeczywiście dobre, to nie chcesz, by ludzie zobaczyli tę część ciebie?
Liam nie wiedział, czy mówił o ukrytej części siebie, czy o rysunkach Zayna.
- Cóż, no tak, oczywiście. – Zayn zgodził się. – Ale myślę, że trudniej to powiedzieć sobie. Jak, zawsze jest łatwiej lubić czy być dumnym z czegoś, co ktoś inny zrobił, tylko dlatego, że to ktoś inny. Nie sądzę, by ktokolwiek mógł być prawdziwie obiektywny dla siebie i dlatego nigdy nie wiesz, czy to jest dobre, czy nie.
- Zawsze jesteś dla siebie ostrzejszy – dodał Liam.
- Dokładnie – powiedział Zayn. – Myślę, że głównym powodem jest to, że jeśli rzeczywiście będziesz dumny z czegoś, co zrobiłeś, a ktoś inny się nie zgodzi, po prostu będziesz czuć się głupio. Więc to zawsze łatwiej być ostrzejszym dla siebie, więc jeśli ktoś nie polubi tego, co zrobiłeś, zawsze możesz iść z „tak, wiem, to nie moja najlepsza praca” i nie czuć się jak idiota na ten temat.
Liam spojrzał na Zayna ostrożnie.
- Dość smutne spojrzenie na to.
- Tak, wiem. Ludzie mówią mi, że czasami mam smutny sposób patrzenia na rzeczy. – Zayn zachichotał. – Myślę, że to całkiem godne podziwie, że niektórzy ludzie potrafią po prostu stanąć dla siebie i dla tego, co zrobili, bez przejmowania się tym, co pomyślą inni. Chciałbym mieć taką pewność siebie.
Liam nie miał pojęcia, jak ta rozmowa nabrała takiej intensywności. Ale czasami, Liam po prostu nie miał pojęcia. A teraz Zayn to sprawił.
- Powinieneś mieć. – Liam powiedział poważnie. – Zasługujesz na to.
Zayn uśmiechnął się lekko.
- I to jest łatwe do powiedzenia, ponieważ nie jesteś mną.
Liam wzruszył ramionami.
- Chyba. – A potem niespodziewanie się roześmiał. – Hej, od kiedy jesteś taki rozmowny?
Wzruszając ramionami, Zayn szarpał rąbek koszulki.
- Nie wiem. – Zarumienił się, ponownie patrząc na niego z zakłopotaniem. – Myślę, że po prostu, nie wiem, nie byłem wystarczająco rozluźniony. Czy coś.
Liam skinął głową.
- W porządku. – Spojrzał na kartki. – Więc, to jest to, co robisz? Rysujesz?
- Nie, chciałbym. – Zayn uśmiechnał się. – Jestem na uniwerku, studiuję angielski. Zamierzam zostać nauczycielem.
- Fajnie – powiedział Liam, unosząc brwi.
- Tak – powiedział Zayn. – Cóż, ja już wiem, co robisz, więc nie ma sensu o to pytać.
- Jesteś tego pewien? – Liam zmrużył oczy.
- Jesteś architektem, prawda? – Zayn uśmiechnął się nieśmiało.
- Cholera, trafiłeś. – Liam powiedział, uśmiechając się. Rozejrzał się po pokoju, unosząc ręce. – Zaprojektowałem ten budynek.
- Domyśliłem się.
- Nie, tylko żartowałem. – Liam wyjaśnił, jakby nie było to boleśnie oczywiste. – Jestem piosenkarzem w One Direction.
- Och, naprawdę? – Zayn powiedział, udając zaskoczenie. – Imponujące.
- Nieco, może. – Liam wzruszył nonszalancko ramionami.
Zayn spojrzał na Liama uważnie, rozważąjąc coś.
- Kim chciałbyś być, gdybyś nie był w One Direction? – zapytał w końcu.
- Um. – Liam rozaważał odpowiedzieć, nawet, jeśli dokładnie ją znał. – Prawdopodobnie strażakiem.
Wyraz twarzy Zayna się nie zmienił, po prostu nadal patrzył uważnie na Liama. Po chwili zapytał:
- Dlaczego?
- Myślę, że po prostu… - Liam przeszukiwał mózg w poszukiwaniu dobrej odpowiedzi. Spojrzał niepewnie na Zayna. – Zawsze podobał mi się pomysł ratowania ludzi?
Zayn skinął poważnie, jakby to była dobra odpowiedź.
- Dobrze. Ale zgaduję, że bycie muzykiem też nie jest złe.
- Nie, oczywiście, że nie. – Liam szybko się zgodził.
- Część mnie także chce być piosenkarzem. – Wyznał Zayn.
- Potrafisz śpiewać? – zapytał Liam. Znów, nie powinien być zaskoczony, ale był.
- Tak, tak myślę. Kocham śpiewać.
- Hej, powinniśmy iść do music lounge.* - Liam zaproponował ochoczo. – Moglibyśmy wypróbować niektóre instrumenty. Chciałbym usłyszeć, jak śpiewasz.
Zayn wyglądał na niezdecydowanego.
- Chodź. Proszę. – Liam błagał.
- Dobrze. – Zayn wreszcie się zgodził z westchnięciem i wstał. Liam uśmiechnął się i również wstał.
- Fantastycznie – powiedział radośnie. Ruszyli do drzwi i na korytarz. – Po prostu idź za mną.
Szli korytarzem przeważnie w milczeniu, ale nie było to niezręczne. Liam znowu przywistał niektórych ludzi na drodze; miał naprawdę szczęście, że miał taki miły zespół to współpracy. Arena była trochę jak labirynt, ale w końcu znaleźli drzwi z napisem „Music Lounge”.
- Jesteśmy. – Ogłosił Liam i otworzył drzwi. Wszedł, a Zayn podążył za nim. Ale w minucie, w której postawił stopę w środku, mógł po prostu powiedzieć, że coś jest nie tak. – Co do…
Pokój był w bałaganie. Nie w „huragan uderzył i wszystko jest nie na swoim miejscu” bałaganie, ale wciąż w bałaganie. Ubrania leżały rozrzucone wszędzie na podłodze, wszędzie były butelki po wodzie, a obrazy uwieszone na ścianach były przekrzywione. Ale najdziwniejsze było to, że Liam mógłby przysiąc, że słyszał charakterystyczne dyszenie i jęczenie dochodzące z pokoju. Instyktownie obrócił się w lewo, w stronę kanapy i pierwszą rzeczą, jaką zauważył, była charakterystyczna czupryna loków, która mogła należeć do tylko jednej osoby.
Typowe.
Odwracając się, twarz Harry’ego była teraz całkowicie widoczna. Jego policzki były jasnoczerwone, a duże, zielone oczy wpatrywały się maniakalnie w Liama i Zayna w zaskoczeniu. Sekundę później przesunął się do tyłu i pojawił się Louis. Jego włosy były roztrzepane i stały w dziwnych miejscach. Liam prawdopodobnie nigdy nie widział go tak zniszczonego.
Zapadła chwila ciszy, Harry i Louis patrzyli na Zayna i Liama, którzy patrzyli na nich. Trudno było stwierdzić, kto jest w większym szoku.
Ostatecznie, Liam zdecydował się odezwać. To było śmieszne.
- Um – zaczął, ale Louis mu przerwał, zanim zdążył cokolwiek powiedzieć.
- To wszystko wina Harry’ego – stwierdził bezdyskusyjnie.
Harry odwrócił się do Louisa i położył rękę na jego klatce piersiowej.
- Moja wina? – krzyknął, oburzony. – To był twój pomysł, by….
Louis odwrócił wzrok od Liama, by spojrzeć na Harry’ego. Liam westchnął. Dwunastolatkowie.
-Tak, cóż, ty jesteś tym, który się zgodził! – stwierdził Louis, przerywając mu.
Harry wciąż wpatrywał się w Louisa z niedowierzaniem.
- To nie czyni mnie winnym.
Louis żachnął się niewinie.
-Chciałem tylko zniszczyć jakiś ładny, dobry stary pokój, kiedy ty nagle mnie zaatakowałeś.
- Zaatakowałem cię? – Usta Harry’ego rozwarły się.
Liam wyczuł, jak Zayn przybliżył się i szarpnął go za nadgarstek, aby zwrócić jego uwagę.
- Wyjdźmy… – wyszeptał.
Liam natychmiast skinął głową i się odwrócił. Słyszał, jak Louis i Harry kontynuowali swoją kłótnię.
- Jestem pewien, że jesteś tym, który złapał mnie…
- Och, nie, nie, nie. To nie jest to, co się stało! Jestem pewien, że ty…
- Cokolwiek zamierzasz powiedzieć, mogę zagwarantować…
- … celowo starałeś się mnie przygotować, żebym mógł…
- To nie jest prawda…
Westchnąwszy, Liam zamknął za sobą drzwi. Mógł przysiąc, że nawet nie zauważyli, że wyszli. Zarówno Zayn jak i Liam spojrzeli na siebie i westchnęli.
- Cóż, to miło, że dobrze się dogadują. – Zayn powiedział w końcu.
- Zdecydowanie – zgodził się Liam. – Nie widziałem Louisa tak szczęśliwego od czasu X-Factora.
- Nie widziałem Harry’ego tak szczęśliwego od czasu, cóż, nigdy.
Liam uśmiechnał się, skinając głową. Ale choć był zadowolony, że Louis i Harry cieszyli się sobą, wciąż naprawdę chciał usłyszeć, jak Zayn śpiewa. Już miał powiedzieć, jak bardzo, kiedy poczuł, jak jego telefon zabrzęczał w kieszenie
Od: Niall
Alarm!!! Miałem iść jeść! Ale potem zauważyłęm, że nie mam portfela! Potem przypomniałem sobie, że ty masz mój portfel! Więc… Chodź tu natychmiast!
-Cholera – wymarotał Liam.
Włożył rękę do tylnej kieszeni i rzeczywiście, miał portfel Nialla. Dlaczego w ogóle miał jego portfel? Ten chłopak zdecydowanie musi nauczyć się dbać o swoje własne rzeczy. Liam spojrzał na Zayna przepraszająco.
- Muszę iść, bardzo przepraszam.
- Och, to w porządku. – Zayn szybko go zapewnił. – Rób, co trzeba zrobić.
- Jesteś pewien? – Liam wciąż był niezdecydowany. – Ponieważ mogę zostać, to żaden problem. – Boże, to nie tak, że Niall nie dostanie jedzenia bez portfela. Był przecież Niallem Horanem, na miłość boską.
- Nie, jest w porządku. Idź. – Zayn uśmiechnął się.
Chodziło o to, że Liam właściwie nie chciał iść. On tak jakby chciał, żeby Zayn po prostu powiedział „nie, musisz zostać i dotrzymać mi towarzystwa. Inaczej byłoby to niegrzeczne z twojej strony”. Ale to się najwyraźniej nie stało, co sprawiło, że Liam czuł się nieco rozczarowany.A Liam nie miał pojęcia, dlaczego czuł to w ten sposób. To było zupełnie irracjonalne.
Ale, irracjonalne czy nie, Liam nagle wpadł na pomysł. Może był głupi, ale miał zamiar go wprowadzić w życie. Wziął głęboki oddech, starajac się uspokoić nerwy.
- Ale, um, ja wciąż naprawdę chcę usłyszeć, jak śpiewasz – powiedział.
- Tak – Zayn wzruszył ramionami – jasna sprawa.
Liam wziął kolejny głęboki oddech. No to lecimy.
- Może mógłbyś dać mi swój numer i moglibyśmy się kiedyś spotkać?
Liam zazwyczaj nie denerwuje się, ale ten chłopak naprawdę był wyjąkiem od reguły, na wszystkich poziomach. Liam spojrzał na niego ostrożnie, czekając, aż coś powie, ale on tylko patrzył na niego z zakłopotaniem. Powoli Liam zaczął żałować, że w ogóle coś powiedział. Jego dłonie zaczęły się pocić i, o Boże, dlaczego w ogóle się odezwał.
Po chwili rozdzierającej ciszy, Zayn w końcu przemówił, złączając brwi.
- Co, naprawdę?
- Uh. – Liam powiedział elokwentnie, a jego policzki zrobiły się trochę gorące. – Tak?
Zayn nadal wpatrywał się w niego i Liam chciał wymiotować. Tak było, dopóki nagle jasny uśmiech nie pojawił się na twarzy Zayna, prawie oświetlając ją w euforii.
- Tak! – wykrzyknął, co sprawiło, że Liam lekko podskoczył. Zayn wyglądał prawie tak, jakby chciał skakać z podniecenia. – Kurwa, to brzmi nieźle! Zróbmy to. – Bez żadnego ostrzeżenia chwycił telefon Liama i zaczął robić nowy kontakt. – To brzmi po prostu świetnie. Fajnie.
Kiedy Liam odzyskał telefon, był nieco w szoku.
- Uh, tak. Świetnie. Ja, eh, zatem do ciebie zadzwonię.
Zayn uśmiechnął się i skinął szczęśliwie głową. Ponownie, Liama uderzyło to, jak pięknie wyglądał, kiedy się uśmiechał. Omal nie stracił zdolności mówienia.
- Ja po prostu, um, pójdę już.
Miał się obrócić i napisać wiadomość do Nialla, pytając go, gdzie jest, kiedy usłyszał, jak Zayn go woła.
- Hej, Liam?
Liam natychmiast się odwrócił.
-Tak?
- Myślałęm tylko – zaczął Zayn, mówiąc powoli – że jeśli podoba ci się pomysł ratowania ludzi, może to dobrze, że robisz to, co robisz.
- Co masz na myśli? – Liam zmarszczył brwi.
Zayn wzruszył ramionami.
- Chodzi mi o to, że jest więcej sposobów, by uratować osobę, niż jeden.
I tak, Zayn zaoferował mu ostatni, słaby uśmiech, zanim obrócił się, zostawiając Liama samego z jego myślami.
Liam w pewien sposób czuł, jakby ktoś właśnie zabrał od niego powietrze. Jakby wiedział, że powietrze było w pomieszczeniu, ale nie mógł wpuścić go do swoich płuc.
Nadal patrzył, jak Zayn znika za rogiem. I jedna rzecz była dla niego krystalicznie jasna i to było to, że Liam miał całkowicie przejebane. Po prostu miał nadzieję, że w dobry sposób.
*Music Lounge – to określenie stylu muzyki, ale także miejsce, gdzie ta muzyka jest wykonywana; zazwyczaj w holach, barach, kasynach. Jest to muzyka wykonywana przy akompaniamencie pianina/fortepianu przez wokalistę i jednego lub dwóch muzyków towarzyszących.
14
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz