czwartek, 23 stycznia 2014

880

1

poszukiwaniu nowego obiektu do fotografii. Był już zmęczony przez te wszystkie zadania, które nałożyła na niego gazetka szkolna: imprezy sportowe, ceremonie wręczania nagród albo programy szkolne takie jak konkursy śpiewu czy tańca. Lou naprawdę nie interesował się tego typu pracą, ale odkąd został jedyną osobą wykazującą entuzjazm związany z fotografią, nie miał innego wyboru niż zgodzenie się na to. Chociaż miało to swoje zalety, jak np. posiadanie ciemni tylko dla siebie czy też darmowe wywoływanie zdjęć, nie interesował się w fotoreportażu. Bardziej ciekawił się ekscytującą dziedziną fotografii portretowej. Ciężką sprawą było to, że nikt nie chciał poświęcić mu swojego czasu, aby mógł poeksperymentować.

I wtedy go dostrzegł - Harry’ego Styles’a, lidera sławnego gangu w ich mieście. Harry był tak potężny, że nawet dyrektor szkoły nie był w stanie go zatrzymać, bez względu na to, co Styles robił uczniom. Mówią, że jest bogaty. Jego rodzina posiada własną wieś i codziennie, gdy Louis szedł do szkoły, on jeździł innym samochodem. Chodził po korytarzu z dwójką swoich przyjaciół, Zaynem Malikiem i Liamem Paynem, a każdy miał obowiązek zejść im z drogi. Ktokolwiek się z nimi zderzył, znikał następnego dnia. Przyjaciel Louisa, Niall Horan, zawsze ostrzegał go, żeby nie wiązał się z tymi ludźmi. Ta trójka była niebezpieczna, cwana i bardzo, ale to bardzo nieuczciwa.

Ale Louis nie był naprawdę zainteresowany ich stylem życia. Jego oczy podziwiały jedynie to, że naprawdę dobrze wyglądali. Szczególnie Harry Styles. Boo Bear mógł wyobrazić go sobie w studiu, ubranego w swój ulubiony strój: długie spodnie z niskim stanem i muszką do kompletu. Patrzyłby w obiektyw tymi leśnymi, zielonymi oczyma, uśmiechając się, co byłoby dobre, jednak śmiech czy poważne spojrzenie, byłoby lepsze. Starał się przybliżyć ogniskową i zrobił zdjęcie, ale wyszło zamazane.

Kiedy opuścił aparat, uświadomił sobie, że dwóch chłopaków patrzyło prosto na niego. Patrzył się na nich przez chwilę i było źle. Bo, jak powiedział jego Irlandzki przyjaciel, NIGDY, przenigdy nie patrz im w oczy na dłużej niż 5 sekund. Jeśli to zrobisz, to będzie jak prośba o kłopoty. Louis pomyślał, że ta dwójka będzie po prostu stała i wyśmieją go, jednak niestety, zaczęli biec w jego kierunku. Louisowi nie pozostało nic innego jak uciekać tak szybko, jak tylko potrafił.

- Hey ty, geju! Wracaj tutaj!

Głos był tak blisko, że Lou czuł, jakby byli tuż za nim. Wszyscy po prostu stali oraz patrzyli, jak ucieka przez podwórko i jest ścigany, przez dwójkę najbardziej złośliwych osób, jakie kiedykolwiek spotkał. Coraz trudnej było mu oddychać, ale jeśli się zatrzyma, na pewno będzie martwy i to na oczach całej szkoły.

Obejrzał się. Liam był zaledwie cal od niego i to sprawiło, że kolana Lou odmówiły posłuszeństwa. Gdy się obrócił, okazało się, że wpadł na kogoś, co zmusiło go do upuszczenia swojego aparatu, który upadł mocno na posadzkę. Zauważył uśmiech na twarzy Zayna oraz Liama, kiedy spojrzeli w dół na jego aparat. Chciał wrócić, żeby go zabrać, ale mocne pociągnięcie za kołnierz koszuli, sprawiło, że biegł dalej. To był Niall.

- Co ty sobie kurwa myślisz? Chcesz tam wracać? Chodź! Biegnij! – Niall wciąż trzymał jego kołnierz, ale nie odwrócił wzroku od Liama i Zayna, którzy podnosili aparat Lou i odeszli rzucając mu uśmieszek.

XXX

- Co to jest? – zapytał Harry, kiedy Liam wręczył mu aparat. – Co powinienem z tym zrobić?

- Mamy to od jednego kolesia, który gapił się na ciebie. Myślę, że chciał zrobić ci zdjęcie, więc Zayn i ja ścigaliśmy go. – Liam spojrzał w kierunku Malika, a ich twarze wyrażały samozadowolenie. – Co powinniśmy z nim zrobić?

Harry zdjął nogi z biurka nauczyciela, gdy włączył aparat. Spojrzał na niektóre zdjęcie i były one dość dobre. Znajdowały się tam fotografie ze szkolnych wydarzeń: zawody pływackie, liga koszykówki oraz rozpoznał zdjęcia z gazetki szkolnej, którą czytał chwilę temu. Potem zobaczył siebie, na ostatniej fotografii. Zdjęcie było niewyraźne, ale to był zdecydowanie on. Uśmiechnął się na myśl, że ktoś spośród tysiąca studentów bojących się go, zdecydował zrobić zdjęcie właśnie jemu. Kiedy dotarł do pierwszego zdjęcia w pamięci aparatu, zobaczył chłopaka o blond włosach, który wyglądał młodo i nosił pilotki. Blondyn krzywo uśmiechał się w kierunku kamery wraz z innym chłopakiem, który zwrócił na siebie pełną uwagę Harry’ego. Drugi chłopak zdecydowanie trzymał aparat, a jego uderzająco niebieskie oczy płonęły, gdy padało na nie słońce. Harry wpatrywał się w niego przez kilka sekund, a jego instynkt podpowiadał mu, że niebieskooki był właścicielem tej rzeczy (aparatu).

- Interesujące – Harry zaśmiał się, delikatnie kładąc aparat na biurku i odwrócił się w kierunku Liama oraz Zayna. – Chcę, żebyście dowiedzieli się wszystkich informacji o właścicielu tego aparatu. Jego plan zajęć, przedmioty, wymarzoną pracę, gdzie spędza swój wolny czas i kto z nim jest za każdym razem, chce wiedzieć wszystko. Nie obchodzi mnie, jeśli są to bardziej osobiste rzeczy, niż wasze życie. Chcę je wszystkie mieć popołudniu. Zrozumiane?

Dwójka spojrzała na siebie zmieszana. To był pierwszy raz, gdy Harry kazał im zrobić coś takiego, co im przeszkadzało.

- Co z tym zrobisz? – odważnie zapytał Zayn.

- Nie sądzę, żebym cię o to pytał Zayn. Nie uważasz?

- Prawda. Od razu się dowiemy.

Liam wyciągnął Zayna na zewnątrz pomieszczenia. Gdy Harry usłyszał zamykające się drzwi, chwycił szkolny papier i przeszukiwał go w polu personelu. Zatrzymał się na pozycji, której szukał.

Oficjalny fotograf ”Forward Press”: Louis Tomlinson.*

XXX

- Co? Oszalałeś? W ogóle słyszysz siebie Tomlinson? Masz wystarczająco dużo szczęścia, że udało ci się uciec od tych dwóch drani, a teraz chcesz podejść do nich i zapytać się o aparat? – Niall starał się mówić cicho.

Nawet w kawiarni studenci nie mieli swobody wypowiadania się przeciwko tej trójce lub każdego kto należał do gangu. Jeśli usłyszałaby to niewłaściwa osoba, mieli by duże kłopoty.

- Ale Niall! To mój aparat, a oni go mają. Jak mam niby pracować bez niego? A poza tym, wiesz jak bardzo kocham fotografię. Nie mogę go tam zostawić – wytłumaczył Louis z depresją wypisaną na twarzy.

Boo Bear nie mógł uwierzyć w to jakiego miał dzisiaj pecha. Cała szkoła prawdopodobnie potrafiłaby go rozpoznać. Słyszał nawet jak niektórzy nazywali go Harrym Potterem – Chłopcem, który przeżył. A to nie sprawiało, że czuł się chociaż trochę lepiej.

- Moja kuzynka ma jeden. Myślę, że mogę go od niej pożyczyć na jakiś czas. Ona woli pisać, niż robić zdjęcia - Irlandzki przyjaciel poklepał go po plecach, mając nadzieję, że będzie to najlepsza wiadomość jaką jego przyjaciel dzisiaj usłyszał. – Po prostu zapomnij o swoim aparacie okej? Prawdopodobnie nie mógłbyś pracować w szkolnej gazetce, jeśli byłbyś martwy prawda?

Louis wiedział, że Niall robi to dla jego własnego dobra i jeśli ma być szczery, Horan bardzo mu pomógł.

- Dzięki Nialler. Jestem naprawdę wdzięczny za pomoc w sprawie mojego aparatu, ale wciąż, niektóre zdjęcia są tam. I nie przerzuciłem ich jeszcze na laptopa – odpowiedział Louis z głębokim westchnieniem.

Będzie miał naprawdę duże kłopoty, jeśli w przyszłym miesiącu szkolna gazetka ukaże się bez ani jednego zdjęcia. Dyrektor na pewno zabije go, zanim zrobiłby to gang Harry’ego.

A mówiąc o Harrym… W całej kawiarni zapadła kompletna cisza, gdy trójka chłopaków weszła do środka. Louis starał się nie patrzeć na nich, ani nie zwracać na siebie ich uwagi. Ale potem dostrzegł coś naprawdę znajomego wiszącego na szyi Harry’ego. To był jego aparat.

- Niall! Spójrz! To mój aparat! Harry go ma! Zapytam się go, czy mógłby mi go oddać.

Louis wyraźnie postanowił to o czym mówił. Kiedy odsunął krzesło, podniósł się, chcąc zawołać Harry’ego, silne szarpnięcie za koszulkę sprawiło, że ponownie usiadł na krześle.

- Nie będziemy nic dzisiaj z tym robić, Lou! Musimy iść. Jeśli Zayn albo Liam zobaczą nas razem, będziemy martwi!

Niall starał się pociągnąć w dół Tommyego, a Bear mógł zobaczyć liczbę osób, które spoglądały w ich kierunku. Horan miał rację. Nie mógł ryzykować bezpieczeństwa swojego przyjaciela, z powodu swojego egoizmu. Zrobią plan, a wtedy odzyska swój aparat.

- Teraz, idź z tą duża grupą osób do wyjścia i nie odwracaj się!

Niall popchnął go w tamtym kierunku, powodując, że Tomlinson potknął się o własne nogi. Spojrzał na Nialla, który poszedł drugą stronę z głową schyloną w dół. Był blisko wyjścia, gdy pragnienie, spoglądnięcia na swój aparat było silniejsze. Odwrócił się. Marzył o tym, żeby cofnąć to co zrobił.

Bo Harry Styles spoglądał prosto w jego oczy, uśmiechając się, jakby mówiąc mu, że wie dokładnie czego Louis szukał.

~

* Forward Press - nazwa gazetki szkolnej.


1

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz