8
- Zayn ? – Spytał słabym cichym głosem rozglądając się po pokoju. Wszystkie jego ciuchy zniknęły, a te należące do szesnastolatka były schludnie poskładane na krześle obok łóżka. Dopiero po jakimś czasie, zdał sobie sprawę że jest ponownie w swoim pokoju, a nie tym, należącym do Zayna. Usiadł podwijając nogi do siebie, jakby to, miało go uchronić od każdego bólu.
Smutek całkowicie objął jego ciało gdy zdał sobie sprawę że jest całkowicie sam. Zayna już nie było. Zimny pokój pachniał jeszcze jego perfumami, mimo że ten zapach był strasznie słaby, wciąż go potrafił wyczuć.
Rozejrzał się po wnętrzu. Drzwi były lekko uchylone a za nimi nie było słychać żadnego dźwięku. Zza okna słychać było deszcz a chmury zasłaniały idealnie każdy ślad słońca. Pogoda była podle smutna, depresyjna. Dokładnie taka, jak czuł się Niall.
Podniósł drżącą rękę do swojej twarzy i przejechał palcem po ustach, przypominając sobie każdy dotyk Zayna. Następnie dotknął policzka i przejechał opuszkami po nim, czując mokre ślady.
Krople łez spływały po jego policzkach i skapywały na kołdrę robiąc mokre, małe plamki. Całe jego ciało drżało przesiąknięte smutkiem. Oddech szalał a cichy krzyk przepełniony cierpieniem wydarł się z ust szesnastolatka. Wplątał dłonie we włosy zaciskając je mocno podczas gdy szlochał głośno.
Zayn odszedł. Zostawił go tak po prostu. Teraz, gdy potrzebował go najbardziej na świecie, teraz gdy czuł się najbardziej samotny w całym swoim życiu i świecie. Niepotrzebny i zbędny. Jak balast na tonącym statku.
Tak cholernie bał się zostać sam. Potrzebował Zayna, tak mocno.. Jego serce prawie wyskakiwało z klatki piersiowej z każdym uderzeniem, pracował teraz tak jakby ciężej, jakby było zmęczone. Przez zamknięte oczy widział jego twarz, uśmiech a nawet czuł jego pocałunki, czuł ich wspomnienie. Smak miętowej gumy i papierosów, szorstkie opuszki palców i drapiący zarost. Chciał zatrzymać czas i ogarniający go ból.
Czuł jakby tonął. Jego rozpacz była wielkim oceanem rozpaczy i smutku, z którego nie potrafił się uwolnić, bo jedynym sposobem byłoby zapomnienie o Zaynie, właściwie nie chciał się uwolnić, nie chciał zapomnieć.
Jego ciało było całe zimne, jakby ciepło, uciekało z jego łzami. Świat zdawał się skurczyć do rozmiarów klatki, która nie pozwalała mu wziąć głębszego oddechu.
- Niall ? – Usłyszał czyjś głos. Nie był to ten głos, który tak bardzo pragnął usłyszeć. Podniósł głowę i przy drzwiach zobaczył Liama, w oczach którego widniało przerażające współczucie. Niall wziął drżący oddech a łzy ponownie zaczęły okropnie spływać po jego policzkach.
Liam bez słowa podszedł do niego, usiadł na łóżku i objął ostrożnie jego ciało głaszcząc po policzku i przyciskając do swojego ciała. Liam był, Liam rozumiał i Liam nie oczekiwał od niego nic. Liam chciał pomóc.
Więc Niall mu na to pozwolił. Wtulił się w przyjaciela mocno i wybuchł okropnym płaczem wtulając głowę w jego ramię.
Dłonie Liama uspokajająco gładziły jego czoło i nagie plecy podczas gdy on, mówił do niego cicho, by się uspokoił i powiedział wszystko co się stało. Czekał cierpliwie aż Niall przestanie płakać, mimo że trwało to dłużej niż godzinę.
- Nialler co on ci zrobił ? – Spytał cicho, gdy leżał na łóżku obok wtulonego w siebie Nialla. Nie przeszkadzało mu to, że jego przyjaciel gej leży nagi w łóżku i się do niego tuli, nie potrafił nawet go poprosić, żeby się ubrał lub przynajmniej przyodział bokserki. Potrafił tylko go mocno obejmować, nie przejmując się że jego koszula jest cała morka od gorzkich łez blondyna.
- To nie tak. – Wychlipał słabo. – To nie jego wina.. Ja wiedziałem.. Wiedziałem że on.. Że miał odejść.. Musiał.. Ale to jego wina.. Że pozwolił mi się w nim zakochać.. – Szeptał cicho szlochając. – I.. I jeszcze mama.. – Wyszlochał. – Wszystko..
- Cii. – Powiedział głaszcząc go po głowie. – Będzie dobrze. – Niall prychnął. – Pomogę ci się spakować. Potem pójdziemy do mnie. – Zignorował jego prychnięcie i wciąż głaszcząc po głowie lekko się podniósł z łóżka.
- Ale.. – Wyszeptał.
- Pamiętasz jak ci mówiłem że wyprowadzam się do Nowego Jorku ? – Niall przytaknął wpatrując się w jego oczy swoimi, przepełnionymi bólem. Nie chciał by Liam odjechał, nie chciał zostać sam. Miał teraz tylko Liama. – Nie zostawię ciebie tutaj, wiesz to.
- Ale.. Jeśli Za..
- Zayn nie wróci. Ten skurwiel uciekł Niall. A jeśli wróci zabiję go. – Powiedział ostro, a Niall poczuł jak jego oczy znowu pieką. Schował twarz w jego koszuli.
- Liam..
- Zrobię ci coś do jedzenia, a ty się ubierz i wyciągnij torby, okej ? – Niall niepewnie skinął i wtedy Liam wstał i wyszedł z jego pokoju.
Nie chciał wychodzić z tego łóżka, może Zayn przecież zmieni zdanie i wróci ? Może go przeprosi ? Albo weźmie ze sobą by chronić do końca życia ? Jakże żałosne było jego rozumowanie.
Niechętnie wstał z łóżka i nałożył na siebie ubrania przesiąknięte zapachem Zayna. Kochał ten zapach. W szafie miał chyba jeszcze jego sweter.. Niepewnie podszedł do szafy, bojąc się nie zastać tam jego swetra.
Otworzył drzwiczki. Był tam. Czarny sweter leżał na samej górze wszystkiego, co tam było. Sięgnął po niego i nałożył na siebie, delektując się zapachem Zayna. Zamknął oczy wtulając głowę w jego bok. Pachniał tak świetnie.. Tak.. Zaynowato.
Otrzepał głowę z myśli o czarnowłosym osiemnastolatku i wyciągnął z dolnej półki wielką walizkę i dwie torby podręczne. Wrzucał wszystkie ciuchy jakie miał w szafie. Upchnął je agresywnie, chcąc by się wszystko zmieściło i z trudem zapiął jedną z toreb.
Do kolejnej wcisnął jeszcze kilka bluzek i jedną parę spodni. Włożył tam laptopa, ładowarkę i cały sprzęt elektroniczny jaki miał. Płyty CD i kilka książek i maskotkę, jaką kiedyś dostał od mamy. Po policzkach spłynęły kolejne łzy, gdy przypomniał sobie tamten moment, gdy mu go dała.
Miał kilka lat, może siedem albo osiem. Był w parku, gdzie odbywał się jakiś festiwal. Były wszędzie niesamowite dla małego dziecka atrakcje i pobiegł za szybko w stronę wielkiej zjeżdżalni. Matka szukała go godzinami, a gdy znalazła przytuliła mocno do siebie płaczącego chłopca i kupiła mu misia z małym serduszkiem .
Niall wytarł łzy i nos rękawem swetra i włożył go do torby, po chwili pakując tam swoją ulubioną poduszkę, bez której nie potrafił spać.
Szybko poszedł do gabinetu matki i wziął stamtąd zdjęcie w brązowej ramce, gdzie był on, jego matka i babcia. Zdjęcie miało około dwóch lat. Wydawali się być kiedyś tak szczęśliwą rodziną.
Wrócił do pokoju, chowając fotografię w torbie i zapinając ją. Została mu tylko walizka. Rozejrzał się po pokoju, który był jeszcze prawie całkowicie zapełniony i zdał sobie sprawę, że do niczego prawie nie przywiązywał wagi.
Na pułkach było pełno książek, o których istnieniu nawet nie wiedział, na biurku sporo karteczek i wielki globus, którego nigdy nawet nie dotknął. Telewizor na szafce, którego nie włączał od lat a na ścianie obraz, o którym nie pamiętał.
Czuł się, jakby to nie było jego życie, tylko kogoś całkowicie innego. Kogoś, kogo życie ukradł i nawet o tym nie pamiętał.
Poszedł do łazienki i spojrzał w lustro nad umywalką.
Był taki blady. Miał czerwone oczy i wielkie wory pod oczami. Niebieski kolor wydawał się szary a nie niebieski, jak dotychczas. Włosy były roztrzepane i posklejane a wieczny uśmiech odwrócił się o 180 stopni.
Odwrócił się plecami do własnego odbicia i wyciągnął z szuflady szczoteczkę do zębów, nie będąc właściwie po co to robi, mógłby równie dobrze kupić sobie nową..
Wrócił do pokoju wrzucając szczoteczkę, jeszcze w opakowaniu do waliki i otworzył szafę w której były prawie same książki. Wziął kilka z nich, chcąc po prostu zapełnić walizkę i wrzucił je niedbale do torby.
W rogu pokoju była jego gitara, na której nie grał już od dawna.
Gdy już wszystko było spakowane zszedł na dół do kuchni. Nie był głodny, ale nie chciał by Liam martwił się o niego za bardzo. Nie musiał.
Payne spojrzał na jego sweter i westchnął cicho zrezygnowany. Niall spuścił wzrok. Liam wiedział, że był to sweter Zayna. Bez słowa podszedł do stołu i niechętnie jadł naleśniki, które przyrządził mu przyjaciel.
Przez całą drogę do domu chłopaka nie odzywał się. Gdy ojciec Liama wziął od niego torby i schował do bagażnika czarnego samochodu a matka jego przyjaciela bez słowa poprowadziła go na tylne siedzenia uśmiechając się uśmiechem pełnym współczucia i troski.
- Niall. W szkole wszystko jest załatwione. Nie musisz się martwić. – Pokiwał głową, właściwie nie obchodziło go to. – Będziesz od teraz z nami mieszkał. – Ponownie pokiwał obojętnie głową. – Nie musisz się martwić. Zajmiemy się tobą. – Objęła go i wtedy dopiero poczuł się niezręcznie. Obcy ludzie, interesują się nim bardziej, niż własna rodzina.
Przecież jego ojciec na pewno dowiedział się o śmierci Maury. Najwyraźniej jego własny syn, go nie obszedł.
Niall podskoczył na miejscu gdy drzwi zostały głośno otarte. Spojrzał na Liama, który usiadł obok niego i przeczesał dłonią jego włosy.
- To będzie nowy początek dla nas wszystkich Ni. – Powiedział cicho.
- Obiecaj, że będzie lepszy. – Odpowiedział szeptem zaciskając dłonie na za długich rękawach swetra.
- Obiecuję że zrobię wszystko, żeby tak było Ni. – Niall uwielbiał te zdrobnienie, właściwie nie było ku temu jakiegoś specjalnego powodu, po prostu je lubił.
Gdy samochód ruszył Horan wpatrywał się w mijane domy i niemo z nimi żegnał. Miał już nigdy nie wrócić do tego miejsca. Zawsze chciał uciec, uwolnić się, a teraz… Wydawało się to tak trudne i ciężkie. Rozstanie się z całym swoim dotychczasowym życiem, ze wszystkimi wspomnieniami, tymi dobrymi i zarówno tymi złymi.
Gdy wyjeżdżali z miasteczka, zza drzew wyłoniła się sylwetka domu Zayna. Niall czuł, jak jego serce przyśpiesza, czuł jak zbiera mu się na płacz.
Odwrócił szybko wzrok spuszczając go na swoje dłonie, które były złączone ze sobą na jego kolanach. Radio grało cicho jakąś wolną melodyjkę, w którą nie wsłuchiwał się. Państwo Payne prowadzili cichą rozmowę na przednich siedzeniach spoglądając co jakiś czas w lusterko, by zerknąć na Nialla opiekuńczo. Nie było tak że tego nie doceniał, doceniał i to bardzo.
Rodzina Payne’ów była dla niego bardzo bliska, nawet bardziej niż jego własna.
Czuł na sobie ukradkowe spojrzenia Liama, pełne troski i smutku. Zapowiadała się długa podróż. Ucieczka od przeszłości. Początek czegoś nowego, a przynajmniej takie nadzieje wiązał sobie Niall.
8
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz