4
Niall wbiegł do domu ciężko dysząc, wciąż przed oczyma miał to, co wydarzyło się kilka minut temu. Książki same z siebie nie lewitują, a jak już to do chuja spadają a nie fruwają po całym pokoju jakby miały skrzydła! To przeczyło wszystkim prawom fizyki. Nie żeby Niall był specjalistą w tych kwestiach, ale podstawy znał.
Młody Irlandczyk był bardziej w szoku niż przerażony, przeskakując co dwa schodki wpadł do swojego pokoju zamykając pośpiesznie drzwi na klucz. Oparł się o nie plecami starając uspokoić oddech. Słyszał szybkie i silne bicie własnego serca, obijało się jego uszami a krew pulsowała w żyłach szybciej niż kiedykolwiek. W oddechu czuł duszność, mimo że okno było uchylone a chwilę potem przed oczami pojawiły się czarne mroczki.
Kolana Nialla drżały a ciało zdawało mu się cięższe niż kiedykolwiek. Płuca nie wyczuwały tlenu w powietrzu a temperatura wzrastała krytycznie. Kilka chwil później upadł na podłogę z głośnym hukiem.
W swoim dziwacznym śnie szesnastolatek zjawił się ponownie w pokoju mulata tylko tym razem nie było w nim nikogo. Drzwi były zamknięte a w powietrzu unosił się charakterystyczny zapach dość mocnych męskich perfum, które działały na nozdrza Irlandczyka niebywale kojąco. Zamknął oczy delektując się tym zapachem. Mógł wyczuć meble pod palcami, mimo że był to tylko sen. Niechętnie otworzył oczy rozglądając się po pomieszczeniu.
Było takie samo, jak gdy widział je ostatnio. Nic się nie zmieniło poza książkami na podłodze. Jego sen był bardzo, nawet zbytnio realny. Wszystkie szczegóły były niebywale wyraziste, Niall mógł nawet odczytać numer seryjny płyt muzycznych. Mógł poruszać przedmiotami, dokładnie czując ich struktury pod palcami.
Niall poczuł jakby uderzenie w klatkę piersiową, zgiął się z cichym jękiem krzywiąc się z powodu bólu. Zapach stał się intensywniejszy a młody chłopak mimowolnie został wypchnięty z pokoju Zayna. Czuł realne dłonie popychające jego klatkę piersiową ale ich nie widział. Słyszał głuchy głos, który z każdą chwilą stał się bardziej wyraźny.
- Niall do cholery otwórz oczy! – Wrzask przy jego uchu spowodował że niepostrzeżenia wykonał polecenie. Ku własnemu zdziwieniu leżał na twardej podłodze we własnym pokoju a kilka centymetrów nad jego twarzą był Malik. – Odpłynąłeś. – Wyszeptał, intensywnie wpatrując w jego oczy, jakby starając się z nich coś wyczytać. Niall skrzywił się lekko.
- Kim.. Jesteś ? – Spytał cicho czując zawroty głowy, mimo iż leżał. Wpatrywał się w ciemne oczy Malika, który zagryzł wargę i odsunął się od niego siadając oparty o ścianę. – Jesteś w ogóle człowiekiem ? – Kontynuował podnosząc się i obserwując reakcję swojego rozmówcy.
- Jestem człowiekiem. – Powiedział cicho smutnym głosem. – Ale jestem inny.
- Co masz na myśli ?
- Nie każdy człowiek potrafi zrobić to. – Rzekł a chwilę później nad ich twarzami pojawiły się miliony małych światełek które iskrzyły jak gwiazdy. Niall otworzył usta w zdziwieniu i rozejrzał się po pomieszczeniu. Było to piękne, ten widok jakby tysiące tysięcy gwiazd świeciły właśnie dla niego. – Magia nie musi być zła. – Oderwał go od podziwiania własnego dzieła, które zniknęły szybko.
- Magia nie istnieje..? – Powiedział niezbyt przekonany. Zayn zaśmiał się cicho.
- Twój głos brzmi bardzo przekonująco. – Uśmiechnął się spoglądając na zdezorientowanego Irlandczyka, który bardzo wolno kojarzył fakty.
- Ale.. Te sny ? O co z nimi chodzi ? – Spytał po kilku minutach.
- Szczerze ? Nie mam pewności. Ale podobno.. Osoby.. Które.. Um.. Są sobie przeznaczone.. Znaczy ktoś kto nie jest całkiem magiczny, ma jakieś tam geny lub coś w tym stylu, jak ty. I osoba, pochodząca z dość magicznej rodziny. – Powiedział lekko zakłopotany pomagając sobie chaotycznymi ruchami dłoni gdy tymczasem Niall przybrał kolor pomidora.
- Co jeszcze potrafisz ? – Spytał po chwili ciszy.
- Czytać ci w myślach. – Powiedział spokojnie a Niall zburaczył się jeszcze bardziej. Jak na złość przypomniał sobie wszystkie najbardziej żenujące z życia. Zayn zaśmiał się cicho. – Ty mi też.
- Nieprawda. – Stwierdził.
- Mógłbyś. Gdybym ci na to pozwolił. – Niall nie zdał sobie sprawy, Zayn nie siedział już naprzeciwko niego, tylko obok.
- Oh..- Wypsnęło mu się. Czuł się lekko rozczarowany. - Więc czemu tego nie zrobisz ?
- Nie chcesz wiedzieć co kryje się w moim umyśle Niall. Chcę cię od tego po prostu uchronić.
- Dlaczego.. Mnie pocałowałeś ? – Spytał nieśmiało spoglądając ukradkiem na Zayna, na którego twarzy pojawił się lekki uśmiech.
- Bo chciałem. Ty również tego pragnąłeś. – Stwierdził pewnym głosem.
- Jesteś.. Gejem ?
- Jeszcze się nie domyśliłeś ?
- Upewniam się tylko.. – Niall pierwszy raz w życiu był tak zawstydzony. Miał ochotę schować się lub uciec. Jednak nie chciał się bardziej ośmieszyć. Przysunął nogi bliżej siebie obejmując je ramionami.
- Nie boisz się mnie, prawda ? – Spytał Zayn. Niall spojrzał na niego zaskoczony.
- Nie. – Powiedział marszcząc nos. – Dlaczego przyszło ci to na myśl ?
- Wielu ludzi się boi.. – Wyszeptał spuszczając wzrok, Niall mógł stwierdzić że Zayn pierwszy raz wyglądał tak niepewnie i nieśmiało.
- Nie jestem jednym z wielu. – Przypomniał kręcąc głową. Zayn spojrzał na niego i uśmiechnął się lekko.
- To dobrze. – Szepnął chwytając wolno młodszego za bladą dłoń. Place Zayna przyjemnie muskały delikatną skórę Nialla który przymknął lekko oczy. Serce Irlandczyka zaczęło szybko pracować a w pomieszczeniu zrobiło się cholernie gorąco z niewiadomego powodu.
- Lubię, sposób w jaki na ciebie działam. – Wyszeptał do ucha szesnastolatka, który poczuł jak jego policzki pieką. Chłodna dłoń Zayna przejechała po jego prawym policzku i łapiąc palcem wskazującym za jego brodę. Niall powstrzymał cichy pisk i ugryzł się w język niepewnie przesuwając twarz w stronę Zayna, tak by spojrzeć mu w oczy.
Malik pochylił się nad nim i lekko musnął wargami usta Nialla. Szesnastolatek zamknął oczy cały zarumieniony nie do końca widząc co zrobić przycisnął swoje usta bardziej na co Zayn przejechał językiem po jego dolej wardze. Niall zadrżał pełen obaw, że osiemnastolatkowi nie spodoba się sposób, w jaki on całuje. Co jeśli go wyśmieje ? Zayn odsunął się od niego.
- Dlaczego sądzisz że cię wyśmieję ? – Spytał zaskoczony na co Niall zmarszczył brwi i spuścił głowę całkowicie zawstydzony.
- No bo.. Z nikim się jeszcze nie całowałem.. W ten sposób.. – Wyszeptał cicho a jego policzki zapłonęły czystym ogniem.
- To coś złego ?
- Nie.. Ale.. – Niallowi nie dane było dokończyć, właściwie nie wiedział co powiedzieć, więc było mu obojętne. Usta Zayna musnęły jego, a Niall nagle dostał przypływu odwagi. Wysunął swój język i musnął nim wargę Malika. Mógł wyczuć jego uśmiech a chwilę później język Zayna na swoim. Zadrżał i westchnął cicho. Oplótł dłońmi ciało starszego chłopaka, który jednym ruchem przycisnął go do podłogi namiętnie całując. Niall jęknął cicho i zacisnął dłonie na tyle bluzy Zayna. Język mulata zwinnie poruszał się w ustach Irlandczyka. Niall nie sądził że całowanie będzie takie przyjemne. Dopiero teraz był w stanie rozróżnić smak warg Zayna. Mięta pomieszana z dymem papierosowym dziwnym sposobem powodowała drżenie jego ciała.
- Niall! – Krzyknęła gosposia, która pojawiła się nie wiadomo skąd. Przerażony chłopak zepchnął z siebie Zayna. – Niall pomóż mi z tymi zakupami! – Szesnastolatek dopiero teraz zdał sobie sprawę że kobieta jest w kuchni. Odetchnął z ulgą. I niechętnie wstał z podłogi poprawiając pogniecioną bluzkę i włosy, które były w okropnym nieładzie. Zayn zaśmiał się wstając.
- Teraz jest jeszcze gorzej. – Skomentował i ostrożnie zaczął gładzić włosy Irlandczyka, któremu przez myśl przeszło że wygląda jak lizus. – Przynajmniej nie wyglądasz jak porażony prądem, a to że lizus, to inna sprawa. – Zaśmiał się a Niall lekko pacnął go w rękę starając się ukryć uśmiech.
Schodząc ze schodów napotkali pytające spojrzenie gosposi lecz żaden z nich nie odpowiedział, zajęli się rozpakowywaniem zakupów. Niall stwierdził że był to najnormalniejszy dzień jaki spędził z Zaynem.
Kładąc się do łóżka mógł się spodziewać, że nie zaśnie całą noc, wciąż myśląc o Nim. Niall był beznadziejnie zakochany w Zaynie, o którym wiedział tyle co nic.
Zayn był inny. Był niezwykle magiczną istotą i chciał Nialla. Mógł mieć każdego i każdą. Mimo to, chciał tego zwykłego nieśmiałego chłopca, jakim był właśnie Horan.
Zamknął oczy myśląc o nim.
Gdy w okno coś uderzyło Niall podskoczył i spadł z łóżka przerażony. Wyjrzał w stronę okna, na którym pojawiały się ślady rąk bez ich właściciela. Chłopakowi zdawało się, że niewidzialne palce pisały coś na szybie. Po jego pokoju roznosił się niemiły i powodujący ciarki dźwięk przypominający jeżdżenie paznokciem po tablicy. Serce Irlandczyka stanęło przy gardle starając się usilnie wymknąć.
Chwilę potem wszystko ustało. Okno zaparowało od zewnątrz tworząc wyraźne :
Trzymaj się z dala
4
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz