12
♥ ♦ ♣ ♠
Rozglądał się dookoła, ale miał wrażenie, że poza nim i ciemnością nie ma tu nic. Wiedział, że powinien się bać, jednak to uczucie go nie ogarnęło. Był wyjątkowo spokojny i nie do końca rozumiał dlaczego. Ale nauczył się już, że nie wszystko w tym świecie jest logiczne. Sporo wkładu ma tu magia.
Coś połaskotało jego policzek, więc dotknął go. Na dłoni dostrzegł niewielkiego, białego kwiatka, a pod stopami ziemię, która wyraźnie okryta była śniegiem. Zmarszczył brwi i podniósł wzrok. Jasne tęczówki spoczęły na Zaynie, który był ubrany jak nigdy dotąd. Miał bowiem strój w szarym odcieniu, który idealnie podkreślał jego ciemną karnację.
Książę uśmiechnął się do niego delikatnie, uniósł dłonie, które otworzył i zdmuchną z nich białe kwiatki. Te zawirowały w ciemności, powoli otwierając przed nim świat. Jego oddech zamienił się w obłoczek, a na nos spadł płatek śniegu. Nie poczuł jednak chłodu, który powinien go ogarnąć.
Patrzył, jak kolejne pary wkraczają na polanę okrytą śniegiem, dopóki nie dostrzegł samotnego chłopaka. Był to drobny, szczupły młodzieniec. Jego złote loki układały się idealnie, a między nimi błyszczała jasna spinka w kształcie litery „J”. Szmaragdowe oczy wpatrywały się w coś z niezwykłą czułością. Po chwili przy boku blondyna pojawił się Zayn i Niall zrozumiał kim jest ów chłopka. To zapewne był Peter.
Obaj unieśli dłonie, szykując się do tańca. Na ich twarzach gościły uśmiechy, które tylko oni rozumieli. Na środkowym palcu blondyna dostrzegł złoty pierścień ze sporym błękitnym kamieniem. Chwilę potem zaczęli wirować, wymieniając ukradkowe spojrzenia oraz pół uśmieszki. Niall widział, jak ich ręce złączyły się ze sobą, a chwilę potem dłoń Petera wyśliznęła się z tej ciemnej należącej do bruneta.
Moment potem zobaczył upadek lokatego w otchłań wody, która zabarwiła się na czerwono. Widział, jak dłoń księcia Pik rozpaczliwie próbuje nie puścić tej należącej do jasnowłosego. Jednak i tym razem wyśliznęła mu się, a chłopak zniknął w otchłani wody.
Niall gwałtownie otworzył oczy, by już po chwili je zmrużyć przez świecące słońce. Mruknął niezadowolony i nakrył się narzutą po samą szyję, gdy jego ramiona omiótł chłodny powiew. Skrył nos w poduszce napawając się zapachem bruneta. Jednak moment potem jego umysł zaczął analizować sen, który go nawiedził.
Powoli rozchylił powieki, a do jego uszu dotarł cichy szczęk zamka. Ziewnął głośno i postanowił przeciągnąć się. Niezwykły sen wciąż jednak krążył po jego umyśle, gdy leżał na czarnej poduszce.
- Dzień dobry, Niall – usłyszał ciepły głos, a chwilę potem materac ugiął się przy jego boku; dłoń pogładziła go po plecach, więc przekręcił głowę w tamtą stronę. – Jak się dziś spało?
- Dużo lepiej, dziękuję – odpowiedział zachrypniętym od snu głosem, przekręcając się na bok i spoglądając na twarz królewicza. Jego oczy wpatrywały się w niego z czułością oraz łagodnością. Odgarnął z jego czoła jasną grzywkę i przejechał dłonią po policzku.
- Zayn. Jaki był Peter? – zapytał Horan. Delikatny uśmiech, który błąkał się na ustach mulata nagle zniknął. Cofnął dłoń, którą gładził jego ramię i splótł ręce na piersi.
- Już co mówiłem – mruknął książę.
- Nie. Powiedziałeś kim był, ale nie jaki był – odparł blondyn, podciągając się na łokciach do pozycji siedzącej. Wpatrywał się w chłopaka intensywnie jasnymi oczyma. W końcu brunet westchnął, a jego ramiona opadły. Podniósł się z materaca i podszedł do wielkiego okna, przez które wyjrzał na ośnieżoną okolicę.
- Peter był trochę jak ty. Delikatny, wrażliwy i taki niewinny, a zarazem odważny, silny oraz mądry – wyznał Zayn, wzdychając ciężko. – Po prostu był niezwykły i naprawdę go kochałem. Dawałem mu wszystko, byle tylko czuł się dobrze, a on odwdzięczał mi się swoim uczuciem, którego potrzebowałem.
- Jak umarł? – dopytywał się Skryba.
- Kierując się na północ, między Mrocznym Dworem, a Kryształowym Pałacem znajduje się elfie miasto, do którego się udamy. Przed nim - jakieś dwa dni drogi - znajduje się Jezioro Szmaragdów. Jest ono… nietypowe – odpowiedział mulat, odwracając się w jego stronę. – Widzisz. Ono nie ma takiej linii brzegowej jak każde jezioro, że powoli wchodzisz w głąb. Ono jest… Jest jak klif. Od razu spadasz w jego otchłań. To w jego pobliżu odbyła się Wielka Bitwa. Peter został podczas niej ranny, a sługa Benedicta zepchnął go w jego wody. Próbowałem go wyciągnąć, ale jego dłoń wyśliznęła się z mojej. Jezioro zyskało swoją nazwę od koloru wody, która zmieniła barwę na szmaragdowy. Elfy mówią, że to driady ku pamięci Petera zmieniły jej kolor. Bo… On miał zielone oczy.
Niall zaczął zastanawiać się nad tym, co widział w swoim śnie. Widział chłopaka o zielonych oczach, który wpadł w otchłań wody. Ta zabarwiła się czerwienią, być może przez krew. Do tego to, co powiedział Zayn. Że próbował go uratować, ale jego dłoń mu się wyśliznęła. Czyżby duch Petera chciał się z nim skontaktować?
- Wszystko w porządku, Maluszku? – usłyszał głos bruneta, który usiadł, przy jego boku, układając dłoń na jego plecach.
- Czy to możliwe, by wracały do mnie wspomnienia Petera? – odezwał się cicho, spoglądając z niepewnością w niebieskich tęczówkach wprost na Malika.
- Nie wiem – przyznał zgodnie z prawdą królewicz. – A czemu pytasz?
- Bo widziałem jego śmierć we śnie – odpowiedział. – A może to było wspomnienie. Albo coś na wzór wizji.
- Może to zbieg okoliczności – próbował wybrnąć Zayn, ale sam czuł, że to nie prawda. Poza tym wiedział, że Niall jest wyjątkowy. I trochę taki jak Peter, ale nie przypuszczał, że do tego stopnia, by nawiedzały go wspomnienia jego byłego kochanka.
- Nie wydaje mi się – stwierdził blondyn. – Poza tym… Widziałem na jego palcu złoty pierścień, z niebieskim oczkiem.
- O Mój Boże – szepnął książę Pik, a Niall spojrzał na niego dużymi oczyma. – To nie możliwe. To nie prawda. To się nie dzieje.
Dostrzegł łzę spływając po karmelowym policzku. Sięgnął dłonią i starł ją, ale jej miejsce zajęła kolejna kryształowa kropelka. To dziś po raz pierwszy zobaczył płaczącego Zayna, który wtulił się w niego, jak małe dziecko i przez dłuższą chwilę cicho szlochał w jego ramię. A on bardzo starał się go pocieszyć, więc głaskał go po plecach i głowie.
- Wiem, że utrata kogoś bliskiego bardzo boli – odezwał się, całując go w czubek głowy. – Ale trzeba iść naprzód i nie patrzeć za siebie. Spróbuj dostrzec przyszłość.
Brunet chciał mu odpowiedzieć, że próbował wiele razy zobaczyć swoją przyszłość, ale za każdym razem była taka sama. Jednak ugryzł się w język, gdy zdał sobie sprawę, co dostrzega teraz. O dziwo widział coś w swojej przyszłości i to było miłe, przyjemne oraz ciepłe. Więc spojrzał w chabrowe oczy Horana i posłał mu delikatny uśmiech.
♠
Niall stąpał przed drzwiami komnaty Zayna, przestępując z nogi na nogę. Przygryzł dolną wargę, po czym westchnął ciężko. Teraz ten pomysł wydawał mu się strasznie głupi. No bo jaki zwykły dwudziestolatek boi się spać sam? Po chwili jednak doszedł do wniosku, że nie jest zwykłym dwudziestolatkiem. Jest Skrybą, którego chce zabić jakiś koleś, którego nie widział nawet na własne oczy.
Wziął głęboki oddech, uniósł dłoń i zapukał. Gdy usłyszał zaproszenie, nacisnął klamkę i wszedł do środka. Książę Pik siedział na łóżku z wyciągniętymi nogami, a jego ciemne tęczówki śledziły tekst książki, którą czytał. Czarna koszula, okalała jego ciało, jak zwykle odsłaniając wyraźnie obojczyki.
- Och, Niall – odezwał się, zamykając tom i układając go na swoich kolanach. – Co cię sprowadza?
- Ja… To zabrzmi dziwnie i strasznie dziecinnie – odezwał się, spuszczając wzrok na swoje dłonie, którymi się bawił. – Ale… Czy ja… Em… Ugh… Czy mógłbym z tobą dziś spać? Wiem. To dziecinne i… nie. W sumie zapomnij. Nie było pytania. Um… Pójdę już do siebie.
Odwrócił się na pięcie i zrobił krok w stronę drzwi, gdy usłyszał ciepły głos mulata.
- Niall. To nie jest ani trochę dziecinne. Właściwie to ci się nie dziwię – blondyn spojrzał przez ramię na królewicza, który odłożył książkę na szafkę i wsunął się pod ciemną narzutę, odrzucając jej rąbek. – Chodź tu do mnie, Maluszku.
Spojrzał na niego dużymi, ufnymi oczyma i w kilku susach znalazł się przy łóżku. Zrzucił z ramion szlafrok i wskoczył na materac, układając się przy boku bruneta, który okrył go czarną narzutą. Ułożył głowę na jego ramieniu, a chłopak od razu wplótł palce w blond kosmyki, którymi zaczął się bawić.
- Nie sądzisz, że to dziecinne? – spytał cicho Horan, zadzierając głowę i spoglądając na bruneta. Ten odwrócił głowę i spojrzał w jego jasne oczy.
- Zupełnie. Benedict jest wyraźnie tobą zainteresowany i nie dziwię ci się, że boisz się być sam po zmroku – odszepnął. – On jest Władcą Ciemności.
- A co z barierą? – dopytywał się, poprawiając przy boku chłopaka.
- Wydaje mi się, że jest naruszona w jednym miejscu – odpowiedział Malik. – Ale nie jestem pewien. Musimy poczekać aż wróci Louis. To on się zajmuje barierą – wyznał i objął jasnowłosego w tali, wciągając go na swój brzuch. Niall zachichotał, układając dłonie na piersi mulata i lekko przekrzywiając głowę.
- Ale tutaj nie masz się czego bać – wyznał książę Pik, wsuwając dłoń na policzek chłopaka i gładząc go kciukiem. – Otoczyłem swoją komnatę dodatkowymi zaklęciami.
Przejechał opuszkami palców po malinowych wargach. Tonął w bezkresie oceanu, jaki rozciągał się w tęczówkach Skryby. Westchnął cicho, prześlizgując się palcami po szyi, docierając do tasiemki zawiązanej pod szyją blondyna. Rozwiązał ją, nawijając na palce i ciągnąc delikatnie w swoją stronę.
Niall pochylił się z delikatnym uśmiechem na wargach i przycisnął je do tych pełnych, należących do Zayna. Odwzajemniał jego delikatne pocałunki, które z każdą chwilą stawały się coraz bardziej namiętne. Poczuł ciepłe dłonie księcia przebiegające po jego udach, podwijające jasny materiał jego koszuli do góry. Westchnął z przyjemności i odchylił głowę, pozwalając pełnym ustom zaatakować jego krtań.
Podniósł się tylko na chwilę z brzucha mulata, by pociągnąć za czarny materiał. Moment potem wsunął pod niego swoje dłonie i przebiegł po żebrach chłopaka.
- Masz zimne dłonie – szepnął Malik, spoglądając na niego swoimi ciemnymi oczami.
- Twoje dla odmiany są ciepłe – odparł i przejechał nosem po policzku bruneta. Musnął go swoimi wargami, coraz bardziej zbliżając się do ust. Wpił się w nie i poczuł, jak palce królewicza mocniej zaciskają się na jego talii, by chwilę potem zacząć błądzić po delikatnej skórze pleców.
Niall oderwał się od jego ust, wyprostował i podniósł ręce do góry. Mulat przez chwilę wpatrywał się w niego, jednak moment potem w czekoladowych tęczówkach zabłysnęła dzika iskierka i zdjął z niższego chłopaka jasną koszulę, która z cichym szelestem opadła na podłogę.
Mocno zacisnął palce na jego talii i podniósł się z materaca, obracając ich o sto osiemdziesiąt stopni. Jasne włosy chłopaka rozsypały się na poduszce niczym aureola. Niebieskie oczy stały się ciemniejsze z podniecenia, a drżące oddechy ulatywały spomiędzy zaczerwienionych warg. Książę lustrował każdy centymetr twarzy, a potem ciała, które miał pod sobą, po czym pozwolił blondynowi zdjąć z siebie koszule.
- Jesteś taki piękny – odezwał się, pochylając nad Skrybą i składając mokre, niespieszne pocałunki na jego szyi oraz torsie, schodząc coraz niżej.
- Ty jesteś piękniejszy – odsapnął Horan, wplatając palce w kruczoczarne włosy. Odchylił głowę do tyłu i wygiął się lekko chcąc bardziej poczuć bruneta.
Dłonie Zayna błądziły po ciele chłopaka. Czując pod palcami rozgrzaną skórę pragnął go jeszcze bardziej i jeszcze mocniej. Obawiał się, że tym razem nie da rady się powstrzymać i weźmie go całego dla siebie.
Przejechał opuszkami po pośladku Niall, który od razu się napiął, a ciche westchnięcie uleciało z jego warg. Przygryzł lekko dolną wargę, ale po chwili puścił ją, wsuwając w swoje usta dwa palce i nawilżając je.
- Rozluźnij się, Maluszku – szepnął, błądząc wolną dłonią po żebrach chłopaka, a palcem drugiej zaczął kreślić okręgi wokół pierścienia mięśni. Słyszał drżące oddechy ulatujące spomiędzy warg jasnowłosego i nuta strachu wkradła się do jego świadomości.
- Mam przestać? – zapytał, spoglądając na niego.
- N-Nie – zaprzeczył Skryba. – Po prostu… Dawno tego z nikim nie robiłem.
Malik uśmiechnął się delikatnie i złożył długi oraz słodki pocałunek na jego czole, po czym powoli zaczął wsuwać palec. Blondyn mocno zacisnął dłonie na pościeli, wygiął się, a urywany jęk wydostał się z jego ust.
- Rozluźnij się, Aniołku – powtórzy książę, ale widząc, że to nie działa zachłannie wpił się w zaczerwienione wargi, język wsuwając między nie. Całował go długo i mocno dopóki nie zabrakło mu tchu. A gdy oderwał się od niego, widział, że chłopak jest w błogim stanie, więc dołożył drugi palec i powoli zaczął nimi poruszać. Głośne „ah” wymsknęło się Niallowi, kiedy brunet zagryzł skórę na jego brzuchu, by zrobić tam malinkę.
- Z-Zayn – wydyszał jego imię, cały gotowy, co potwierdził przeciągłym jękiem rozkoszy. Jego ciało wygięło się w łuk, a po chwili wypchnął biodra do góry. Mulat sapnął na ten gest i wyciągnął palce. Mocno zacisnął dłonie na biodrach chłopaka i powoli zaczął w niego wchodzić. Nie chciał mu zrobić krzywdy, więc był tak delikatny, jak tylko pozwalało mu na to podniecenie.
Jego biodra poruszały się wolno i płynnie, kiedy szukał dla nich wspólnego rytmu. Chciał, by to było idealne, jak jego pierwszy raz, mimo iż miał świadomość, że był ktoś przed nim. Pragnął jednak zdobyć go tym, że nie jest taki jak zapewne mówił o nim Liam. Miał zamiar pokazać mu prawdziwego siebie. I wprawdzie zaczął już to robić.
Zatrzymał się na moment, ale tylko po to, by objąć go w pasie i podnieść do pozycji siedzącej. Sam opadł na materac podpierając się na łokciu, a drugą dłonią przebiegł po rozgrzanym udzie i zacisnął na pośladku niebieskookiego.
Biodra Horana powoli zaczęły się poruszać, gdy tylko zrozumiał czego chciał od niego królewicz. Pochylił się więc odrobinę, opierając dłonie po obu stronach. Grzywka opadła na jego czoło przyklejając się do niego, a brunet sięgnął dłonią i odgarną ją, zaczesując do tyłu. Przebiegł opuszkami palców po zarumienionym policzku, a potem torsie, by ostatecznie podrażnić kciukiem główkę członka chłopaka. Blondyn sapnął i wygiął się, odchylając do tyłu.
Jego oddech stał się nierówny, a ciśnienie w podbrzuszu nie do zniesienia. Coraz szybciej poruszał się na biodrach Zayna próbując odnaleźć właściwy kąt. Błądził dłońmi po jego rozgrzanym ciele, nie wiedząc co z nimi zrobić. Dopiero, kiedy odpowiednio opadł na jego biodra i trafił we własną prostatę, jęknął przeciągle, zaciskają palce na talii mulata.
Dłoń księcia zaczęła energicznie poruszać się na jego członku, a on czuł, że dłużej nie wytrzyma. Mocno zacisnął wargi, by stłumić przeciągły jęk, jaki próbował wyrwać się z jego ust. Jednak, gdy ponownie trafił w punkt, pozwolił mu ulecieć spomiędzy warg, jednocześnie szczytując i zalewając karmelową skórę Malika białą cieczą. Moment potem poczuł jak coś wypełnia jego wnętrze i wiedział, że czekał tylko na niego.
Opadł na jego falującą klatkę nic nie robiąc sobie z tego, że cała była w spermie. On sam nie był w najlepszej sytuacji, ale miał to gdzieś.
- Niall – usłyszał cichy głos bruneta, a gdy zadarł głowę, spojrzał w jego ciemne oczy, które tak bardzo błyszczały. – W porządku?
- Tak. To nie był mój pierwszy raz – odpowiedział z delikatnym uśmiechem, przebiegając po kruczoczarnych włosach.
- Wiem, ale… Uznałem, że to odpowiednie pytanie – odparł Zayn i przebiegł dłonią po jego plecach, znacząc linię kręgosłupa. – Mam ci zaśpiewać kołysankę na wszelki wypadek?
- A możesz? – spytał z nadzieją w głosie Niall, co książę odwzajemnił delikatnym uśmiechem i skinieniem głowy. Ułożyli się więc wygodnie na poduszkach, a mulat ponownie odgarnął jasną grzywkę z czoła chłopaka. Przywołał magię i nakreślił okrąg z dokładnie tą samą runą, co wczorajszej nocy.
Blondyna ponownie wypełnił ciepły i kojący głos Malika, który śpiewał kolejne wersy kołysanki. To samo delikatne światło oraz miękka, puchowa chmurka ogarnęła jego umysł. Powieki powoli zaczęły mu ciążyły i ostatnie co zarejestrował - poza głosem królewicza - to czekoladowe tęczówki obramowane złotem z łagodnością wpatrujące się w niego. A potem zasnął.
12
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz