środa, 22 stycznia 2014

857

1

Rok. Dokładnie tyle minęło, odkąd Niall widział Zayna ostatni raz. Nic się nie zmieniło, wciąż tęsknił za nim potwornie i czasem budził się w środku nocy męczony koszmarami z jego udziałem. Prawie w każdym był okropnie poraniony i pokrwawiony, cały blady i ledwo żywy. W każdym spoglądał Niallowi w oczy.

Niall naprawdę nie narzekał na to, jak teraz jest. Mieszkanie w Nowym Jorku ma swoje zalety, wszędzie jest blisko i tyle możliwości na przyszłe życie. Niall chodził do tej samej szkoły co Liam, choć czasem bywał nieobecny, wszyscy myśleli że to przez śmierć jego matki i rychłą adopcję przez państwo Payne, ale prawda była całkowicie inna. Niall pogodził się ze śmiercią swojej matki, nie pogodził się jednak z odejściem Zayna.

Widział go w każdym szczupłym, czarnowłosym chłopaku o oliwkowej skórze, widział go w twarzach nieznanych ludzi, w ich oczach. Widział go po prostu wszędzie. Zayn nawiedzał go i w snach i na jawie. Zayn był wszędzie, a Niall nie mógł nic zrobić, by było odwrotnie.

Jego ‘’rodzice’’ kupili spore dwupiętrowe mieszkanie na Brooklynie z osobnymi pokojami dla Nialla i Liama. Na pierwszym piętrze był salon razem z kuchnią i jadalnią, na drugim zaś sypialnie i dwie łazienki, jedna dla chłopców a druga dla rodziców Liama.

Niall uwielbiał swój pokój. Widok z okna był niesamowity. Wielki park oświetlony kilkoma latarniami. Nie było ich wiele a w parku panował lekko mroczny klimat, ale właśnie taki był dla Nialla idealny. Na samym środku była mała sadzawka a wokół niej drzewa. Niall lubił tam przebywać. Każdego dnia spędzał tam co najmniej dwie godziny grając na gitarze. Zawsze był tak bardzo zasłuchany w dźwiękach instrumentu że ignorował wszystko, co było wokół.

W nowej szkole poznał Harry’ego Stylesa. Był miły i Niall niestety musiał przyznać, że chłopak był cholernie przystojny i uroczy. Ale nie. Nawet gdyby sam Harry zaproponował cokolwiek, Niall by się nie zgodził. Za każdym razem gdy spojrzał na kogokolwiek, czuł jakby zdradzał Zayna. I wtedy pojawiały się wyrzuty sumienia.

Okropne wyrzuty sumienia, które odbierały mu oddech i powodował łzy.

Niall często zamykał się w swoim pokoju. Lubił przebywać sam. Obserwować ludzi za wielkim oknem, które było jak cała ściana. Uwielbiał siedzieć pod nim, opierając się o zimne szkło i myśleć o Zaynie. W ludziach, których widział za oknem dostrzegał Zayna. Jego oczy, uśmiech..

Niall miał w rogu łóżko a wokół wiele szaf i półek. Pokój był mały, ale bardzo przytulny. W rogu, tak samo jak w starym pokoju była gitara a na szafie stał mały telewizor, który tak samo jak poprzedni należący do niego nie był ani razy włączany.

Liam często przychodził do jego pokoju i po prostu siedział razem z Niallem wpatrując się w okno. Nic nie mówił, Niall też nic nie mówił. Takie chwile były wyjątkowe. Rozumieli się bez słów.

Najśmieszniejsze było to, że tam gdzie mieszkali przedtem Liam był niezauważany przez dziewczyny, a tutaj ? Każda chciała się z nim umówić na co Liam grzecznie odpowiadał że jest zajęty i odchodził z usatysfakcjonowanym uśmiechem, który zawsze bawił Irlandczyka.

Niall mógł powiedzieć, że za dnia, miał się dobrze. Nocami było gorzej, czuł jakby Zayn był blisko niego, jakby całował jego usta i ciało, jakby był przy nim i szeptał do ucha. Więc koszmar powracał, każdej nocy i Niall nie chciał by odchodził. Tylko wtedy był z nim.

Więc Niall, każdej nocy zamykał oczy i pozwalał demonom wspomnień wrócić.


1

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz