7
Louis wpatrywał się w sufit przez cały czas, gdy leżał na łóżku. Głos Harry’ego pływał po jego głowie, jakby tam był. Nie mógł po prostu wyrzucić go z głowy, wiedząc, że Harry powiedział mu rzeczy, których nie spodziewał się usłyszeć od kogokolwiek. Przewrócił się na bok, szczypiąc się kciukiem, gdy próbował zapomnieć o tym, co stało się w samochodzie.
Harry spojrzał w jego oczy tak głęboko, że Louis nie mógł powiedzieć czy kłamie czy nie. Jego głos brzmiał tak poważnie, jakby wspominając coś – ale Louis jeszcze nie zorientował się, co, albo co jest bardziej prawdopodobne, nie chciał się dowiedzieć. Te uczucie było dla niego nowe i jeśli ma być szczery, wszystko, co do tej pory mu się zdarzyło jest czymś, czego wcześniej nie doświadczył.
Harry powiedział coś w rodzaju, że chce się do niego zbliżyć i nie zastanawiał się długo odpowiadając, że był wyjątkowy. Czy był wyjątkowy? Jak mógł być wyjątkowy? Nikt nigdy nie wiedział, kim jest, nawet, jeśli był oficjalnym fotografem szkolnym w szkolnej gazetce. Ludzie śmieli się z jego stylu, jego koledzy z klasy lubili nazywać go ‘pedałem’ albo ‘ciotą’, a przede wszystkim miał tylko jednego przyjaciela.
Jak mógł być nawet w pobliżu wyjątkowość? Louis chciał zatrzymać myśli o tym, że Harry może się tylko wygłupiać i próbuje igrać z jego uczuciami, bo Lou może być tak cholernie głupi w tych sprawach – ale co jeśli nie jest? Co jeśli po raz pierwszy w jego życiu, ktoś faktycznie lubi go za to, że jest sobą i że ta osoba jest gotowa przekonać go, że wszystkie rzeczy, które mówią ludzie są nieprawdą?
XXX
- Nie spałeś dobrze w nocy? – Zapytał Niall, gdy zmieniali stroje na wf w szatni.
Louis przetarł oczy, starając się rozbudzić. Nie mógł się zdrzemnąć – praktyczny egzamin na wf zbliżał się, a on musiał wypaść dobrze, żeby jego drużyna wygrała mecz.
- Po prostu myślałem – powiedział Louis, zdejmując płaszcz, gdy facet wszedł i obydwoje zmierzyli się spojrzeniami.
- Hey ty – zawołał. Louis i Niall postanowili zignorować to. Byli przyzwyczajeni do różnego rodzaju żartów, kiedy byli w szatni i to był jeden z tych dni. – Hej pedale patrz na mnie, kiedy do ciebie mówię.
Uderzył pięścią w drzwi od szafki Louisa, zamykając ją. Louis zerwał się na nogi, a Niall natychmiast pojawił się przed nim.
- Josh, nie możesz po prostu założyć swojego stroju nie próbując nikogo urazić?
Niall spojrzał na niego. Na twarzy Josha malował się uśmieszek.
- Nie chcę nikogo tutaj obrażać młody, irlandzki chłopcze. Tylko mówię, że to jest szatnia, a twój przyjaciel tutaj – może być w złym pokoju – powiedział Josh i natychmiast faceci wokół nich zaczęli się śmiać. – Czujemy się niekomfortowo, gdy ktoś się na nas gapi, szczególnie przez obiektyw.
Kolejne ryki śmiechu pojawiły się w pomieszczeniu. Ci, którzy nie chcieli angażować się w to, wyszli z szatni, zostawiając Louisa i Nialla otoczonych przez sześciu facetów, którzy nie wiedzą, kiedy zamknąć swoje wielkie usta.
Louis nie wiedział, co uderzyło go tym razem, nie chciał tylko stać tam i słuchać ich mówiących okropne rzeczy o nim i jego przyjacielu.
- Nienawidzę was załamywać, ale żaden z was nie jest wystarczająco przystojny, aby zrobić wam zdjęcie.
Niall wydawał się zszokowany tą odpowiedzią, zrobił powolny obór i spojrzał na Lou ze zdziwieniem, a następnie wymienili uśmiechy.
- Stałeś się zarozumiały, co? – Jeden facet podszedł bliżej. – Masz ochronę od Harry’ego w zamian za robienie mu loda, prawda?
Louis czuł jak powietrze w pomieszczeniu zagęszcza się i ktoś trzyma go za gardło, sprawiając, że był niezdolny powiedzieć coś, co obroniłoby wizerunek jego i Harry’ego.
- Louis nie jest taką osobą kutasy.
- Jak właśnie nas nazwałeś? – Josh podszedł bliżej, a Louis usłyszał trzask pięści i po chwili zobaczył jak ciało Nialla uderzyło o szafkę, dwójka facetów stała obok trzymając ręce Nialla z dala od jego ciała.
- PRZESTAŃCIE! – Louis drgnął, gdy jeden z nich uderzył Nialla, a Lou miał już się rzucić na jednego z nich, gdy ta dwójka odciągnęli go i rzucili jego ciało na inną szafkę. – Nie krzywdźcie Nialla!
- Co? Co masz zamiar zrobić? Masz zamiar iść i powiedzieć o tym Harry’emu? Myślisz, że ten facet ci pomoże? On jest jak my – robi sobie z ciebie jaja nawet bardziej niż my.
Louis starał się uciec z ich uchwytu, ale byli zbyt silni, usłyszał kolejne kwiknięcie Nialla i zobaczył jak jego przyjaciel ślizgał się przy szafce u jego stóp.
- Kurwa! Po prostu przestań! – Krzyknął Louis i nie mógł już tego znieść, nie mógł znieść patrzenia na swojego przyjaciela traktowanego właśnie tak, bo był słaby i dlatego, że starał się chronić Lou. Louis uniósł nogę i kiwnął nią w kierunku przyrodzenia jednego faceta, z którego ust wydobył się głośny jęk, gdy upadł na kolana. Louis nie przegapił szansy, żeby machnąć ramionami i jego pięść wylądowała na szczęce drugiego faceta.
Josh zobaczył zamieszanie, które zrobił Louis i zostawił Nialla, żeby wyjść naprzeciw Louisowi. Szatyn chciał uderzyć Josha, gdy pięść chłopaka uderzyła go w szczękę. Ciało Louisa upadło na podłogę, próbował wstać, ale jeden mocny cios w brzuch sprawił, że szatyn podparł się na rękach.
- Spójrz na siebie. Mogę sobie wyobrazić twoją pozycję, gdy Harry cię pieprzy złamasie. – Głos Josha rozbrzmiewał w głowie Louisa, gdy próbował wstać, ale jakiś koleś walnął go prosto w policzek, a ciało Louisa zjechał w dół szafki. – Nie myśli, że dlatego, że jesteś nową zabawką Harry’ego, dostaniesz jakąkolwiek ochronę od niego, albo od członków jego gangu. Jesteś dla niego nikim.
Jeden facet ukląkł przed nim i wyszeptał coś, że jeśli powie to nauczycielom, jest martwy.
Louis skrzywił się, czując jak jego mięśnie bolą na twarzy, ramionach i brzuchu.
- Jezu Chryste Louis! Nie rób tego więcej. Boże! Musisz iść do pielęgniarki.
Ręka Nialla zawisła w powietrzu, a chłopak nie wiedział gdzie powinien ją położyć, widząc ból na twarzy Louisa.
- N…Nie. Jeśli zobaczą mnie takiego, będą pytać, kto mi to zrobił, a wtedy oni będą mieli ponowny powód, żeby to zrobić – ach, kurwa – zrobić mi to ponownie. - Louis podniósł się i oparł o szafkę, ból w brzuchu był nie do zniesienia. – Przepraszam, że stało się to z mojego powodu.
- Nie! Kurwa mać, nie. Nie ma potrzeby żebyś mnie przepraszał Louis. To moja wina. Nie powinienem był mówić czegoś, co zacznie bójkę. Przepraszam, że ci to zrobiłem. – Niall pomógł mu, a po chwili oboje siedzieli na ławce pośrodku szatni. – Naprawdę musisz iść do pielęgniarki, twoja twarz…
- Zapomnij o tym. To może poczekać do końca tej lekcji. Po prostu to umyje i nikt nie zauważy. Jeśli ktoś się zapyta o to, oboje powiemy, że uderzyliśmy się w coś – powiedział Louis, kuląc się przy każdym ruchu. Niall poddał się i skinął głową, szybko wstając i idąc pod prysznic.
Gdy Louis siedział sam na ławce, myślał o Harrym – jeśli byłby tutaj, byłby po jego stronie czy po prostu jak oni powiedzieli, nie ma mowy, żeby chłopak chronił kogokolwiek, kto jest towarzyszem jego zabaw.
Ból jego ciała był niczym w porównaniu do tego, jak bolało go serce.
XXX
- Co do cholery znowu tutaj robimy?
Zayn podążył za Harrym przez całą drogę na boisko, gdzie niektóry uczniowie zebrali się w grupkę. Liam w milczeniu szedł za nimi z tyłu, nie odzywając się o tym jak czuje się z powodu prześladowania Harry’ego.
- Jesteśmy tutaj, żeby zobaczyć jak Niall i Louis będą grali w piłkę. - Harry zajął miejsce na jednej z ławek, mając dobry widok na boisko i dwie pary drzwi, z których wyjdą zespoły. Położył popcorn z boku, którego planował nie kupować, a potem przypominał sobie, że plan Louisa mówił coś o praktycznym egzaminie w piłkę nożną. – Hey Li, podaj mi colę, dobrze?
Liam podał mu puszkę coli i usiadł obok Zayna.
- Kogo będziemy ponownie oglądać? – Zapytał.
- Ja pierdole! Liam, w końcu się tym zainteresowałeś! Wiedziałem, że to zrobisz. Będziemy oglądać Louisa i jego irlandzkiego przyjaciela.
- Niall. – Zayn klepnął się w czoło, poprawiając Harry’ego, ale jak zwykle, Harry tylko uśmiechnął się w odpowiedzi. – Dlaczego ich nie ma tak długo? Druga drużyna już wyszła. – Zayn spojrzał w kierunku drugiej strony drzwi, gdzie kilku facetów stało przed drzwiami. – Czy to nie Josh?
- Dlaczego on się tak uśmiecha? – Zapytał Liam, ale obydwoje wiedzieli, że chłopak próbował powiedzieć im coś między wierszami. Josh był jednym z członków ich gangu, zanim Harry nie wywalił go z powodu jego dziecinnego zachowania oraz tego, że zawsze wpadał w jakieś kłopoty i znał ten diabelski uśmieszek, który pojawiał się zawsze po tym, gdy pobił kogoś na miazgę.
Zayn i Harry spojrzeli na siebie, starając się nie mówić o tym, jak oboje byli zmartwieni, gdy Niall i Louis nareszcie wyszli.
Harry od razu zauważył posiniaczoną twarz Louisa, jego ręce wokół brzucha i on do cholery kulał. Ścisnął puszkę, dopóki napój nie wylał się na zewnątrz, zacisnął swoje zęby, a krew wpłynęła na jego twarz. Zayn był w tym samym stanie, co on, gdy zobaczył jak Niall mruży oczy, które oczywiście wręcz krzyczały z bólu.
W tym samym czasie rozbrzmiał gwizdek, Harry miał na uwadze to, gdy obserwował Louisa, który starał się nie dawać się bólowi, który odczuwał; ‘Te osoby, które położyły palec na jego Louisie, mogą żałować, że się w ogóle pojawiły na tym świecie’.
XXX
7
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz