8
Harry nigdy nie był bardziej wdzięczny za deszcz w całym swoim życiu.
Lało wiadrami, zamieniając boisko do piłki nożnej w jedną wielką błotnistą ślizgawkę. Trener nie miał wyboru, musiał odwołać trening, chociaż z całą pewnością nie brzmiał na zadowolonego, gdy wydał to oświadczenie.
Harry jednak był zachwycony. Gdy tylko usłyszał tę wiadomość, napisał do Zayna, starając się przekonać go do zrobienia czegoś – czegokolwiek – tego wieczoru, czegoś, co odciągnęło by umysł Harry’ego od tego wszystkiego. Zayn był aż nadto chętny do spełnienia tej prośby i w ciągu dwóch godzin udało mu się znaleźć dwa fałszywe dokumenty – jeden dla Harry’ego, jeden dla siebie. Nie były one najlepszej jakości, ale były wtsarczająco dobre, aby dostać się do każdego obskurnego klubu, do jakiego chcieli wejść. Obietnica alkoholu brzmiała wystarczająco przyjmnie dla Harry’ego i zdecydował, że nie zaszkoczy, jeśli spróbuje poderwać jedną czy dwie pijane dziewczy. Poza tym, jaki jest lepszy sposób na uspokojnie się, że nie jest się gejem, niż pieprzenie przypadkowej dziewczyny, której nie zna?
-x-
Palce Harry’ego niezdarnie kreśliły po butelce, gdy wyciągnął ją z pomiędzy ust, kiedy pociągnął pociągnął nieprzyzwoicie duży łyk. Zwykle tak nie poje, ale to było tak dobre, że nie był w stanie myśleć o niczym, ale muzyka wstrząsała jego ciałem i gorące ciała przycisnęły się do niego, gdy tłum po połknął. Zakołysał lekko butelką, patrząc, jak elektrycznie niebieski płyn rozchlustuje się po bokach, zanim zdecydował się po prostu wypić do końca. Zayn opuścił go dwadzieścia minut po tym, jak przyjachali, flirtując z grupą dziewczyn, które na niego leciały i Harry od tego czasu go nie widział. Właśnie zdecydował zostać w tłumie, pijąc i tańcząc przez resztę nocy, kiedy poczuł, jak ktoś dotyka jego ramię.
- Ktoś jest spragniony.
Dziewczęcy głos zagruchał prosto w ucho Harry’ego, brzmiąc wysoko i wyraźnie w stosunku do niskiego basu muzyki. Harry odwrócił się i zobaczył wysoką blondynkę z dużymi piersiami, uśmiechającą się, gdy jego oczy spoczęły na niej.
- Alkohol jest dobry. – Harry wybełkotał głupio, podnosząc butelkę, jakby chciał udowodnić swoją rację.
Dziewczyna tylko roześmiała się i Harry zastanawiał się dlaczego; nie powiedział nic śmiesznego.
- Myślę, że znam coś jeszcze lepszego – powiedziała, naciskając swoim ciałem na niego i uniosła sugestywnie brwi, gdy rytmicznie uderzała biodrami o jego biodra.
Harry próbował poruszać się razem z nią, ale źle się czuł. Jego działania były nieporadne, zdolności motoryczne straszliwie upośledzone przez alkohol i było coś w niej, że po prostu było nie tak. Nie mógł na to wskazać palcem, ale coś było nie tak. Ale, ona tu była i była chętna, a Harry był pijany i potrzboewał odwrócenia uwagi od Louisa, więc zdecydował, że ona się nada.
Przeciągnęła dłonie po klatce piersiowej Harry’ego, zatrzymując się na jego szlufkach i przyciągając go bliżej swojego ciała. Stanęła na palcach, niebiezniecznie blisko ust Harry’ego i uśmiechnęła się.
- Jak masz na imię?
- Harry – wymamrotał. – A ty?
- Czy to ważne? – zapytała nieśmiało, I zanim Harry wiedział co się dzieje, jej usta były na jego wargach.
Tak szybko, jak ich usta się połączyły, wszystko wylądowało na swoim miejscu. Wiedział dokładnie, dlaczego czuł się tak wyłączony; każda część jej ciała była po prostu zła. Jej ciało było zaokrąglone, gdzie powinno być proste, miała piersi w miejscu, gdzie ich być nie powinno, a na miejscu gładkiej skóry powinien być zarost. Im bardziej Harry próbował zmusić się do zignorowania tego, tym więcej wad odnajdywał. Jej włosy były zbyt długie, pachniała zbyt słodko, jej skóra była zbyt miękka – była po prostu zbyt kobieca.
Harry odsunął sie natychmiast z grymasem, potykając się.
- Nie, nie, nie. Jesteś nie taka! – oskarżył ją, pijany, krzywiąc się.
- Co, kurwa? – zażądała odpowiedzi, patrząc oczekująco na Harry’ego.
Wszystko, co Harry mógł powtarzać to: źle, źle, źle, zanim odwrócił się i przepchnął przez tłum, pozostawiając dziewczynę, zdezorientowany i samotny pośrodku parkietu.
Ociężały umysł Harry’ego rozpaczliwie próbował przebić się przez chmurę nietrzeźwości w beznadziejnej próbie poskładania wszystkiego. Tak więc, jeśli nie była wporządku, ponieważ była zbyt kobieca, co to znaczy? Czy w typie Harry’ego nie były dziewczyńskie dziewczyny? Rozejrzał się po pokoju, patrząc na każdą dziewczy, która od razu zwróciła jego uwagę ale nic nie zlazł. Zamiast tego udało mu się zatrzymać wzrok na dość atrakcyjnym facecie siedzącym po drugiej stronie parkietu. Tak szybko, jak ich oczy się spotkały, uśmiechnął się i bezczelnie mrugnął okiem.
Jakiejś części umysłu Harry’ego wydawało się, że to dobry pomysł, by natknąć się na parkiecie, wijąc się między spoconym tłumem, starając się wyglądać nieco intrygująco.
Harry nie wiedział, jak ma dać do zrozumienia, że chce mieć tylko jednonocną przygodę z tym człowiekiem, nie flirtować czy rozmawiać. Pochylił się, jego wargi były tuż nad uchem mężczyzny i szepnął:
- Chcę, żebyś mnie pieprzył.
Jasne, to nie była najbardziej elokwentna rzecz, jaką kiedykolwiek powiedział – i prawdopodobnie nie była to też jedna z jego najlepszych decyzji – ale wydawało się, że uzyskał to, co chciał.
- Jesteś niezłym poetą. – Facet uśmiechnął się, ale wstał i zacisnął dłoń na nadgarstku Harry’ego, wyciągając go z parkietu przez salę z tułu i wchodząc do toalety, zamykając za sobą drzwi.
Harry jęknął, gdy mężczyzna zmiażdzył jego usta; ich języki spotkały się, smakując alkoholem, a zęby zderzały się, ale oboje byli zbyt podnieceni, by się tym przejmować. To nie trwało długo, nim Harry zdecydował, że ten pocałunek podoba mu się o wiele bardziej. Twarz mężczyzny miała bardziej ostre rysy i zarost, i czuł się bardzeij naturalnie, ale w tyle głowy była uporczywa myśl, że byłoby o wiele lepiej, gdyby to był Louis.
- Jestem Nick – wymamrotał mężczyzna w usta Harry’ego.
Usta Harry’ego nie mogły ułożyć się w swoje imię, kiedy miał pomiędzy nimi język Nicka.
- Mhm – mruknął.
Nick pchnął Harry’ego, naciskając na jego klatkę piersiową, cofając go na ścianę łazienki i przyparł go do niej swoim ciałem.
- Widziałem twoje ruchy z tą blondynką na parkiecie – wydyszał.
Harry czuł, że Nick próbuje wycisnąć z niego odpowiedź na temat jego seksualności, ale nie miał ochoty tego wyjaśniać.
- To eksperyment – wybełkotał.
Nie był pewien, czy jego słowa były tak niewyraźne przez alkohol, czy przez usta spuchnięte od pocałunków, ale zaczął gubić się w tym, co mówi i co robi. Jego umysł i ciało były oddzielone, gdy chwycił włosy Nicka i przyciągnął jego twarz do góry i odchylając jego szyję, by móc wyssać na niej malinkę.
Nick jęknął; niski pomruk wydobył się z jego piersi i Harry skrzywił się. To nie był właściwy dźwięk, nie było odpowiednio wysokiego tonu w miękkim jęczeniu, do którego przywykł.
- Więc, jesteś jeszcze w tej fazie, hm?
Nick oddetchnął, wykręcając się z uścisku Harry’ego. Harry zmarszczył brwi, zdając sobie sprawę, ze Nick nie był tak pokorny, jak Louis.
- W jakiej fazie? – zapytał, gdy Nick zaczął grzebać przy jego pasku. – To jest po prostu eksperyment. Nic więcej.
Nick pokręcił głową, wyciskając kolejny gorączkowy pocałunek na ustach Harry’ego.
- Za dużo mówisz – mruknął, przygryzając jego wargę.
Jego język przejechał po pozostawionych przez zęby śladach i to uczucie było wystarczająco przyejmne, by Harry jęknął, ale jedyna myśl, która przewijała się w jegło głowie, był stały śpiew LouisLouisLouis, który powtarzał się jak mantra, przypominająca mu o wszystkim, od czego próbował uciec.
Harry nagle odepchnął Nicka, kręcąc gorączkowo głową. Jego oczy wciąż były zaszkolne od alkoholu, ale jego spojrzenie było pełne przerażenia, jakby dopiero teraz zdał sobie sprawe, że nie taki był jego plan.
- Nie… Nie, ty też jesteś zły… Nie jesteś Louisem – wyszeptał, zbyt pijany i zdezorientowany, aby utrzymać te myśli w głowie.
- Co… Louis? – Nick powtrórzył z niedowierzaniem, rozdarty między seksualną frustracją, a dezorientacją i rozdrażnieniem.
Harry pragnął to wyjaśnić, ponieważ czuł się źle doprowadzając Nicka do takiego stanu, ale wszystko, co mógł zrobić, to odwrócić się i zanurzyć głowę w toalecie, zanim gwałtownie zwymiotował.
8
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz