6
Nialla obudziły jakieś głosy i rozmowy. Cicho jęknął zakładając na głowę poduszkę, by nie słyszeć irytującego śmiechu Harry’ego i denerwującego, głośnego pisku lecz po chwili spadł z łóżka. Zayn. Zayn tam był i z nimi rozmawiał. Zayn tam był.
Horan jak zbuntowana nastolatka wstał z podłogi i szybko się ubrał. Najpierw narzucił na siebie koszulkę, później przypadkowe spodnie i niby spokojnie z libido w normie wyszedł z pokoju. Lustro w korytarzu uświadomiło go, jak wyglądał. Z cichym jękiem dezaprobaty poszurał do łazienki, mówiąc sobie cicho że Zayn nigdzie nie ucieknie.
Miał wciąż mokre włosy gdy ubierał na siebie bardziej dobrane ciuchy niż poprzedni biały, szeroki sweter i krótkie spodenki.
W salonie było całe towarzystwo. Harry z Jade rozmawiali z Zaynem, wypytując go o szczegóły ich związku a Mulat, co było słychać w rozczarowanym tonie tej dwójki omijał najciekawsze kawałki. Cudowny uśmiech rozświetlał jego twarz a Niall powstrzymał się od pobiegnięcia w jego stronę i skoczenia na niego. Musiał oczywiście pokonać jeszcze schody, co byłoby najprawdopodobniej jego marną śmiercią.
Z sypialni Liama mógł usłyszeć głos Louisa, więc zgadywał że on z Liamem odbywają poważną rozmowę. Nie chcąc im przerywać zmusił się do powolnego zejścia ze schodów, zamiast kontynuować swój pierwotny plan zeskoczenia i rzucenia się na Malika.
- Nialler! – Zawołał Harry gdy ten przekroczył ostatni schodek i chwilę później leżał na podłodze zgnieciony przez kędzierzawego.
- Zbijesz mnie kiedyś. – Zaśmiał się krzywiąc się z bólu ponieważ twardy stopień wbijał mu się w plecy.
- Ciebie też miło widzieć. – Mruknął wstając i podnosząc Nialla.
- Hej. – Odezwała się Jade, machając Irlandczykowi. Niall najszybciej jak było to możliwe znalazł się przy Maliku całując jego policzek.
- Cześć skrzacie. – Szepnął mu do ucha całując jego płatek. Ciało Nialla przeszły tysiące dreszczy a jego policzki przypominały dwa dorodne pomidorki.
- O czym gadaliście ? – Spytał po chwili.
- Pytali o dość niecenzuralne rzeczy. – Twarze Jade i Harry’ego oblały się rumieńcem. – Ale nie powiedziałem im nic, co mogłoby być użyte przeciwko nam. – Niall odetchnął z ulgą. Nie chciał by ktokolwiek widział o ich złych, niemoralnych występkach poprzedniej nocy i poranka. Zayn wstał z kanapy ciągnąc za sobą siedemnastolatka.
- Gdzie idziecie ? – Spytał Harry uśmiechając się złośliwie.
- Tam, gdzie nie ma was. – Odpowiedział Malik a Niall wybuchł śmiechem. Jade pokazała im język i po chwili rzuciła poduszką w Stylesa jakby to z nudów tymczasem Zayn wyprowadził swojego chłopaka z mieszkania.
- Gdzie mnie zabierasz ? – Spytał szczerząc się jak kretyn.
- Do zoo. - Odpowiedział z szerokim uśmiechem chwytając młodszego chłopaka za rękę. Niall był lekko zaskoczony, ponieważ bądźmy szczerzy, nie spodziewał się że Malik weźmie go na randkę z kategorii normalne. Gdy ich dłonie złączyły się twarz siedemnastolatka oblał lekki rumieniec. To było niesamowite jak Zayn działał na niego mimo wszystko.
Wyszli właśnie z budynku a ich dłonie nadal były owinięte wokół siebie. Niall dumnie szedł ulicą przy Maliku. Dumnie ściskał jego dłoń i równie dumnie swoimi ruchami chwalił się i udowadniał, że Zayn jest tylko jego i niczyj inny.
Wielu ludzi okazywało wyrazem twarzy, że jest im obojętne to, że dwóch chłopców idzie trzymając się za rękę, niektórzy posyłali im nieśmiałe i delikatne uśmiechy a inni pełne pogardy i obrzydzenia. Za każdym razem Niall smucił się, jednak wystarczył jeden pocałunek jego ukochanego, by to zmienić.
Droga nie trwała długo, rozmowa składała się z tematów jedzenia i przede wszystkim zwierząt, jakie były w Nowojorskim zoo. Niall przyznał się, że nie był jeszcze w żadnym, na co Malik uśmiechnął się szeroko i powiedział mu do ucha, że cieszy się z tego, że Niall spędza z nim każdy swój pierwszy raz. Irlandczyk jak zawsze oblał się szkarłatnym rumieńcem.
- To jest randka, więc ja za wszystko płacę. - Oznajmił głosem nieznoszącym sprzeciwu i kupił dwa bilety. Niall jedynie pokiwał głową i przykleił się do jego boku, nie chcąc zostać staranowanym przez grupkę dzieciaków.
Słońce ogrzewało każdy skrawek ciała blondyna, delikatny wiatr rozwiewał jego włosy. Zoo okazało się idealnym pomysłem. Zayn cały czas trzymał Nialla przy sobie w pasie co chwilę szepcząc mu coś na ucho od czego Niall rumienił się mocno.
- Zayn ? - Zamruczał cicho.
- Tak ? - Spytał spoglądając na młodszego.
- Zróbmy sobie gdzieś zdjęcie, mamy aparat. - Powiedział uśmiechając się szeroko. Zayn pocałował go lekko i odszedł na kawałek, poprosić kogoś, by zrobił mu zdjęcie. Chwilę później wrócił do swojego chłopaka i ustawił się tak, żeby było widać i lwy na wybiegu i ich. Specjalnie, do zdjęcia pocałował Horana w policzek i przytulił ciasno do siebie. Głupi i szeroki uśmiech rozświetlił twarz siedemnastolatka i chwilę później słyszeli dźwięk migawki aparatu Nialla.
- Dzięki. - Powiedział Zayn oglądając zdjęcie. Niall zaśmiał się cicho.
- Wyglądam jak..
- Wyglądasz idealnie Nialler. A zresztą, to nie ty liżesz sobie tyłek. - Wskazał na lwa, który był za nimi i rzeczywiście lizał sobie tyłek. Niall wybuchł śmiechem.
Przez kolejne trzy godziny chodzili po całym terenie zoo, robiąc sobie głupie zdjęcia i śmiejąc z nich ci chwilę. Dla Nialla była to idealna randka, lepszej nie potrafił sobie wyobrazić. Kochał każdą sekundę którą spędzał z Zaynem i uwielbiał, gdy ten całował go niespodziewanie albo nosił na baranach, gdy ten marudził że bolą go nogi.
Gdy znaleźli się w miejscu, które miało przypominać las deszczowy, na ich szczęście nie było tam nikogo. Zayn bez słowa przycisnął ciało blondyna do jednej z drewnianych ścian i zaczął całować namiętnie.
Niall jęknął cicho i zacisnął dłonie na jego koszuli, oddając łapczywie jego pocałunki. Uwielbiał gdy Zayn był taki cholernie nieobliczalny i spontaniczny.
Języki wiły się w szybkim i chaotycznym tańcu, dłonie ściskały ubranie lub targały włosy. Gorące pocałunki odbierały oddech.
Oderwali się od siebie dopiero gdy usłyszeli czyiś śmiech a Zayn wepchnął Nialla za ściankę. Mając wciąż zamknięte oczy odnaleźli swoje usta ponownie i złączyli je w bardziej delikatnym i czułym pocałunku. Zayn oparł swoje czoło o czoło Nialla.
- Jeśli o mnie chodzi.. - Zaczął szeptem głośno oddychając, Niall. - Możesz robić tak częściej, nie miałbym nic przeciwko. - Zayn zaśmiał się cicho i pocałował nos Irlandczyka, by po chwili obejmując go w pasie kontynuować niewinną przechadzkę lasami deszczowymi.
Gdy znaleźli się przy budce z lodami i innymi przysmakami Zayn postanowił kupić tylko jednego, dla Nialla, upierając się że on nie chce. Ostatecznie skończyli na tym, że Zayn zjadł mu połowę śmietankowej rozkoszy.
- Mówiłem, kup sobie. - Mówił roześmiany Niall gdy po raz kolejny Zayn trzymał jego rękę, oblizując kręconego loda, którego za każdym razem Niall przysuwał bliżej jego twarzy, by tylko pobrudzić swojego chłopaka.
- Nialler! - Krzyknął rozpaczliwie wycierając się kolejną chusteczką. Obaj siedząc na ławeczce śmiali się głośno. Niall nie panował nad sobą w chwili gdy zrównał loda z twarzą Malika. Zayn wytarł się i rzucił młodszemu mordercze spojrzenie. Niall właśnie w tej chwili pierwszy raz w życiu uciekał tak szybko.
- Nie! - Wrzasnął dziko gdy Malik go doganiał, a gdy ręce mulata chwyciły jego ciało Irlandczyk pisnął głośno wyrywając się. Zayn jedynie śmiejąc się przycisnął go plecami do drzewa, trzymając obie jego dłonie nad ich głowami.
- Teraz ci się oberwie. - Zagroził śmiejąc się. Niall nie zdążył zacząć błagać go, by tego nie robił gdy jedna z dłoni Zayna zaczęła gilgotać go po brzuchu i żebrach.
- Nie! - Pisnął głośno i jednocześnie zaniósł się głośnym śmiechem. Krzyczał, szarpał się i wierzgał, jednak Zayn nie chciał odpuścić i wciąż męczył małego Irlandczyka nie chcąc dać mu spokoju. - Błagam stop! - Wysapał. Zayn przestał, a Niall odetchnął z ulgą. Był przeraźliwie zmachany i wymęczony przez te minuty, w których Malik go torturował. Aż łzy mu z oczu poleciały, postanowił je szybko zetrzeć.
- Nigdy więcej, nie brudź mnie lodem. - Zaśmiał się Zayn, Niall jedynie pokiwał głową.
- To kup sobie własnego. - Mruknął, jak naburmuszone dziecko. Malik ponownie zaśmiał się i przysunął do siebie Irlandczyka drażniąc się z jego włosami.
Kolejnym przystankiem w ich całodniowej randce było kino. Niall nie był do końca pewien, czy mógłby pozwolić Zaynowi wybrać film. Horan chciał komedię, Zayn zdecydował się na horror.
- Zayn ? - Szepnął cicho zakrywając oczy rękawem, który lekko prześwitywał na ekran. - Zayn ? - Powtórzył głośniej.
- Co jest ? - Spytał lekko rozbawiony wpatrując się w ekran.
- Dobrze wiesz co jest podła kreaturo. - Warknął cicho całkowicie naburmuszony. Zayn zachichotał.
- Co chcesz Nialler ? - Niall właśnie w tej chwili miał ochotę go zabić. Ponieważ serio, Zayn mógł odczytać każdą, pojedynczą myśl Nialla ale zdecydował się zmusić go, do wypowiedzenia tego.
- Przytul. - Szepnął cicho, całkowicie zażenowany. Zayn natomiast uśmiechnął się arogancko i objął Irlandczyka ramieniem. - Nie odzywaj się do mnie. - Mruknął tymczasem Malik powstrzymywał śmiech.
- W takim razie sprawię, że nie będziesz na mnie zły w inny sposób. - Szepnął mu na ucho, a Nialla przeszły tysiące dreszczy. Jedna z dłoni Zayna przetransportowała się do spodni siedemnastolatka i wsunęła się pod materiał bokserek.
- Co. Ty. Kurwa. Wyprawiasz ? - Pisnął jednak Malik zamknął mu usta krótkim pocałunkiem. I właśnie w taki oto sposób, po raz pierwszy ktoś zrobił Niallowi loda, w sali kinowej pełnej ludzi. Całe szczęście że obok nich nikt nie siedział.
6
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz