Epilog
10 miesięcy później
Perspektywa Zayna:
Od: Harry
ZaaayyyNNnnn omfggGG możesz dać mi nową parę płuc ponieważ nie mogę oddychać????
Od: Zayn
Stary uspokój się
Od: Harry
KLhkskdkjsbkjdjf sam się uspokój
Od: Zayn
Po prostu weź głęboki oddech, okej, będziesz świetny
Od: Harry
Eyyy Macarena :D :D :D
Od: Zayn
To nawet nie ma sensu
Zayn przewrócił oczami, kiedy poczuł ciepło ciała dochodzące z tyłu. Sekundę później pojawiła się para dużych dłoni na jego biodrach i gorący oddech na karku.
- Z kim piszesz, skarbie? – zapytał głos Liama.
Zayn nie był trzynastoletnią dziewczynką, więc naturalnie nie miał motylów w brzuchu, niekontrolowanego uśmiechu na twarzy i z pewnością się nie zarumienił.
- Uh – wyjąkał, a gdy miał się obrócić, jakoś przypadkowo upuścił telefon na podłogę. – Cholera – mrugnął, schylając się, by go podnieść. Kiedy ponownie wstał, niezgrabnie wygładzając dżinsy, Liam uśmiechał się do niego.
- Wszystko w porządku?
Zayn włożył telefon do kieszeni i wzruszył nonszalancko ramionami.
- Tak, wszystko dobrze.
- Świetnie – powiedział Liam, oślepiając go swoim uśmiechem.
Nie widzieli się przez prawie miesiąc; Zayn będąc zajętym na uczelni i Louis będąc zajęty byciem międzynarodową gwiazdą. Zayn odczuwał ten czas w kościach, gdy patrzył na niego. Liam musiał zauważyć zmianę w wyrazie jego twarzy, ponieważ jego uśmiech natychmiastowo zniknął i został zastąpiony zmartwionym zmarszczeniem brwi.
- Hej, szczerze, wszystko w porządku?
Zayn zerknął w dół, na swoje stopy.
- Tak, jasne? Dlaczego miałoby nie być?
Liam zrobił krok do przodu i położył dłoń na jego ramieniu.
- Dalej, kochanie, nic z tego. Spójrz na mnie.
Powoli, Zayn podniósł głowę i napotkał ciepłe, orzechowe, brązowe oczy Liama.
- Wiesz, że chcę, abyś powiedział mi, jeśli coś cię martwi. Wiesz, że możesz powiedzieć mi wszystko, prawda?
To czasami sprawiało, że Zayn był smutny przez to, jak taktowny i uprzejmy był jego chłopak. Kiedyś Zayn powiedział mu, że miał trudności analizując książkę Jane Eyre na zajęcia i Liam przeczytał całą książkę, tylko po to, aby dać mu swoją opinię. Była ona nieco gówniana i poniekąd nieużyteczna, ale to się liczyło.
- Wiem – powiedział Zayn. – Po prostu za tobą tęskniłem, to wszystko.
- Też za tobą tęskniłem. Bardzo – powiedział Liam, a jego oczy były szeroko otwarte i szczere. – Wiesz, że chciałbym być z tobą każdego dnia.
- Wiem. – Zayn uśmiechnął się. Wiedział to.
- I nie zapomnij o tym. – Nalegał Liam, jego brązowe oczy były skierowane na Zayna w ten sposób, kiedy poświęcał mu całą swoją uwagę.
To było najlepsze uczucie na świecie dla Zayna; uczucie, kiedy byłeś jedynym obecnym. Jedynym, który ma znaczenie. Dlatego też poczuł lekkie rozczarowanie, gdy Liam odwrócił wzrok, mówiąc:
- Przy okazji, Louis i Niall przyniosą napoje.
- W porządku.
Jak na zawołanie, Louis i Niall pojawili się, obaj z napojami w rękach. To było dość zabawne, że Zayn nie czuł już zawrotów głowy i nie był nerwowy w obecności Nialla i Louisa. Jak Louis nie był już dłużej o mój Boże, Louis ani facetem, który złamał serce jego najlepszego kumpla i sprawił, że ignorował on wszystkie wiadomości od Zayna i telefony przez jeden miesiąc, a teraz stał się najlepszym przyjacielem chłopaka.
To był dość dziwny miesiąc dla Zayna – ten po koncercie. Liam i on spotkali się następnego dnia i to był najlepszy dzień w życiu Zayna. Nie robili nic szczególnego, naprawdę, po prostu spotykali się w mieszkaniu Liama i pograli w Fifę. Ale to, co było dobre, to rozmowa, którą odbyli. I, oczywiście, pocałunek na do widzenia też nie był zły.
Jeden pocałunek, który poprowadził do kolejnej sesji pocałunków następnego dnia, co poprowadziło do wielu smsów i rozmów telefonicznych w następnym tygodniu, kiedy Zayn wrócił do szkoły, co doprowadziło do wizyty Liama w następny weekend, a potem jedna rzecz prowadziła do drugiej i oto nagle byli, pozbawieni ubrań, a dużo dysząc i dotykając się. I tak trwał cały miesiąc: wizyty, rozmowy telefoniczne, seks. Zayn był w zasadzie w siódmym niebie. Gdyby nie czuł się źle z tym, że jego najlepszy przyjaciel aktywnie go ignoruje.
Liam powtarzał mu, by się uspokoił i wyluzował; Louis wiedział, co robi i tak samo Harry… prawdopodobnie. Po prostu potrzebował czasu. Więc Zayn dał mu czas. Ale trudno było dać mu czas, kiedy wszystko co chciał, to dać mu długi uścisk i „będzie dobrze, jestem tutaj, wszystko będzie w porządku”.
Ale wszystko wyszło świetnie. Ostatecznie. Po tym całym bałaganie w miesiącu, Harry powiedział mu, że trzymał się z dala, ponieważ był zazdrosny o to, co on i Liam mieli, co Zayn mógł oczywiście zrozumieć. Nie naciskał.
- Proszę bardzo – powiedział Louis i podał mu mojito.
- Dzięki – odpowiedział Zayn.
Wziął łyka swojego miętowego mojito i patrzył, jak Louis napił się swojego Sex on a Beach*. Czuł się spokojnie. Przecież to był tylko Louis; tylko koleś, na temat którego Harry mamrotał przez całą ich nocną rozmowę telefoniczną. Nikt, przy kim trzeba się denerwować.
(- Hej, Zayn. – Harry zachichotał podczas rozmowy telefonicznej w nocy przed urodzinami Louisa. – Chcesz wiedzieć, co Louis zrobił wcześniej?
Zayn poprawił się na łóżku, układając się wygodniej, gdy leżał w swojej ulubionej, starej pidżamie w paski.
- Cóż, i tak mi powiesz.
- No, tak. – Zgodził się Harry. – W każdym razie, wyszedłem kupić prezent, nie? Na jego urodziny? I wróciłem do domu, a on na to… – Harry zmienił ton głosu na wyższy o jedną oktawę. – „Harry, gdzie byłeś?”. A ja… – Harry zmienił głos na głębszy. – „Cóż, nie mogę ci tego powiedzieć”. A on: „Dlaczego nie?”. A ja „Wiesz dlaczego”. A on: „Nie wydaje mi się”. A ja: „Tak, myślę, że wiesz”. A on: „Myślę, że musisz mi powiedzieć”. A ja…
Zayn zdecydował się mu przerwać.
- Haz, jest tam jakiś sens tej historii?
- Tak! – wykrzyknął Harry ze śmiechem. – Chodzi o to, że on jest idiotą. Jak mógł nie wiedzieć, że poszedłem kupić mu prezent? Jak, duh**.
- Cóż, mam na myśli, większość ludzi nie robi tego do ostatniego dnia. – Zayn próbował wtrącić.
- Więc, kupiłeś już Liamowi jego prezent świąteczny?
- Oczywiście – powiedział Zayn. – Zrobiłem to dwa tygodnie temu.
- Ach tak? Co kupiłeś?
Zayn zniżył głos.
- Nie mogę ci powiedzieć. Bierze teraz prysznic… Może usłyszeć.
- Da spokój, Zayn – odszepnął Harry. – Ty powiesz mi co kupiłem Liamowi, ja powiem ci co kupiłem Lou. A naprawdę chcę ci powiedzieć, więc dalej.
- Nie wiem – zawahał się Zayn.
- Możesz to zrobić, Zayn, tylko szeptem. On nie usłyszy.
- Cóż, w porządku. – Zayn ustąpił, czując, jak jego policzki robią się gorące.
Okej, on i Harry byli naprawdę blisko ze sobą i mówili sobie wszystko, a on nadal nie był pewien, jak powiedzieć, że kupił swojemu chłopakowi kajdanki, dildo i książkę „Jak urozmaicić twoje życie seksualne; wersja dla gejów” bez popadania w niezręczność. I to nie tak, że życie seksualne Zayna i Liama potrzebowało urozmaicenia. Zayn po prostu pomyślał, że w zasadzie okładka wygląda fajnie. I, um, to nie zaboli, poważnie. Pozycja na stronie siedemnastej wyglądała szczególnie interesująco.
- Cóż, kupiłem coś do kuchni, do masażu i książkę. Prawdopodobnie o niej nie słyszałeś.
- Tak, w porządku. Jestem pewny, że to doceni.
Zayn odchrząknął.
- Ech, tak. Więc, co kupiłeś Louisowi?
Harry parsknął śmiechem.
- O mój Boże, kupiłem najlepszą rzecz na świecie. Szukałem kilku rzeczy w Internecie, kiedy znalazłem tę książkę zatytułowaną „Jak urozmaicić twoje życie seksualne; wersja dla gejów”, nie?
Zayn zakrztusił się powietrzem.
- Aha.
Harry szybko dodał:
- To znaczy, nie to, że nasze życie seksualne potrzebuje urozmaicenia, oczywiście! Jak, jest naprawdę dobre, uwierz mi. – Zniżył głos. – Naprawdę, Zayn, uwierz mi.
Zayn ukrył twarz w poduszce i zapiszczał.
- Wierzę ci.
- To znaczy, głównym powodem, dla którego ją kupiłem, to przez wzgląd na okładkę, wyglądała naprawdę fajnie. Mam na myśli, na okładce jest dwóch nagich mężczyzn, co mnie przyciągnęło. I dotykają się bardzo prowokacyjnie, jeśli wiesz, co mam na myśli.
Zayn chciał umrzeć.
- Tak, rozumiem.
- To znaczy, to nie zaszkodzi, prawda? – powiedział Harry. – Jak, mam ją właśnie przed sobą i jestem na stronie siedemnastej. I myślałem o urodzinowym seksie? Ta pozycja, na którą teraz patrzę, nie zamierzam ci powiedzieć, ponieważ nie chcę, by rzeczy zrobiły się niezręczne, ale wygląda naprawdę interesująco. Myślę, że wypróbujemy ją jutro.
Zayn ukrył twarz głębiej w poduszce.
- Trochę za dużo informacji, Haz.
- Dlaczego? – spytał Harry. – To nie tak, że wiesz, o jakiej pozycji mówię.
- Cóż, um, nie – wyjąkał speszony Zayn. – Oczywiście, że nie. Ale wciąż.
- Dobrze – wycedził Harry. – W takim razie przejdźmy do strony piętnastej. Wciąż nie mogę uwierzyć, że Louis nie załapał, że kupowałem dla niego prezenty. – Zaczął się śmiać. – Mam na myśli, to dość zabawne, jak spędziłem sporo czasu będąc jak o mój Boże, Louis, jesteś taki błyskotliwy, o mój Boże, wyjdź za mnie… a okazało się, że on jest największym idiotą wszech czasów. Nie mogę uwierzyć, że kiedykolwiek się tak zachowywałem. Jezus.
Zayn przewrócił oczami, uśmiechając się.
- Haz, obaj wiemy, że nadal masz swojego Tumblra, więc naprawdę nie wiem, z kogo się teraz nabijasz.
Harry milczał przez chwilę, zanim wymamrotał:
- Zamknij się.
- Poza tym, to nie tak, że możesz tego ewentualnie żałować. Mam na myśli, nie bylibyśmy dziś tutaj, gdzie jesteśmy, gdyby nie to. Nie poznalibyśmy się. Ty i Louis byście się nie poznali. – Zayn wziął głęboki oddech. – Ja i Liam byśmy się nie poznali.
- Wiem – powiedział Harry spokojnym głosem. – To szaleństwo, jak to wszystko zadziałało, prawda?
- Absolutnie. Choć nie miałbym tego w żaden inny sposób.
- Ja też nie.
Obaj pogrążyli się przez chwilę w komfortowym milczeniu. Zayn czuł, jak jego powieki robią się ciężkie, ale nie chciał zasnąć, dopóki Liam nie wróci do łóżka. Mimo to, Zayn prawie całkowicie odleciał, gdy usłyszał głos Harry’ego na linii, mówiący:
- Słyszę Louisa, mam nadzieję, że przyniesie herbatę. – Sekundę później powiedział: - Och! Przynosi herbatę. Przynosi herbatę.
Zayn był zbyt zmęczony, by odpowiedzieć. Zamiast tego, usłyszał, że telefon jest przytłumiony, jakby Harry odsunął go od siebie. Przez głośniki usłyszał słaby śpiew Harry’ego.
- You can’t go to bed without a cup of tea, and maybe that’s the reason that you fart in your sleep***.
Zayn prychnął i usłyszał Louisa, skarżącego się na zmiany w tekście.
- Nie pierdzę przez sen, Harold! Ty pierdzisz przez sen.
Harry roześmiał się głośno.
- Może obaj to robimy. – Potem powiedział. – Wybacz mi. – I Zayn usłyszał, jak podnosi telefon. – Przepraszam za to, Louis przyszedł z herbatą.
- W porządku – wymamrotał Zayn.
- Myślę, że się teraz rozłączę, ale widzimy się w święta, w porządku?
- Jasne.
- I hej – powiedział Harry, a Zayn mógł usłyszeć jego uśmiech przez telefon. – Nie mówię, co kupiłem ci na święta, ale powiem ci, że powinieneś spodziewać się czegoś mocnego, użytecznego i z bardzo ładnymi zdjęciami.
Zayn zwalczył ochotę głośnego jęknięcia.
- Świetnie – powiedział beznamiętnie.
- Cudownie. Cóż, pogadamy później. Kocham cię, pa.
- Też cię kocham. Dbaj o siebie.
Zayn zakończył rozmowę telefoniczną i zamknął oczy, gdy nagle poczuł ciepłe ciało zbliżające się od tyłu.
- Lubię pasiaste pidżamy – skomentował Liam, gdy przysunął się bliżej.
Zayn uśmiechnął się.
- To Gucci.
- Jasne, kochanie, jasne.
Zayn odwrócił się, więc byli twarzą w twarz. Było coś, o czym myślał od dłuższego czasu, ale nie wiedział dokładnie jak o tym powiedzieć.
- Wiesz, że nie musisz przyjeżdżać, by mnie zobaczyć, tak? Jak, rozumiem, że jesteś zajęty, więc nie chcę, byś czuł się zmuszony przychodzić, tylko dlatego, że jestem samotny czy coś. Zrozumiem to. Nie będziesz musiał czuć się źle.
Liam natychmiast przyczołgał się bliżej, marszcząc brwi.
- Cóż, to w ogóle nie jest prawda. Przychodzę tu, ponieważ chcę cię zobaczyć, ponieważ za tobą tęsknie. Nie dlatego, że czuję się źle.
Zayn się skrzywił.
- Tak, ale…
- Żadnego ale, pozwól mi wyjaśnić. – Przerwał mu Liam. – Spójrz, masz rację. Przez większość czasu jestem zajęty. Moje życie jest takie szalone, że nawet sam nie mogę w to uwierzyć. Ale właśnie dlatego tu przychodzę. Ponieważ to jedyne miejsce, w którym mogę się zrelaksować. Ty jesteś jedynym, który może mnie zrelaksować – powiedział, biorąc dłoń Zayna w swoją i trzymając ją mocno. – Nie jestem z tobą ponieważ czuję, że powinienem. Jestem z tobą, ponieważ jesteś jedyną osobą, która może oderwać moje myśli od tych rzeczy. Jesteś jedyną osobą, która sprawia, że odnajduję samego siebie i kocham każdą chwilę spędzoną z tobą. I zrobię wszystko co w mojej mocy, aby te chwile były tak częste, jak to tylko możliwe. Nie tylko dlatego, że na niego zasługujesz, ale dlatego, że ja ich potrzebuję. Ponieważ potrzebuję ciebie.
Zayn uśmiechnął się, a jego oczy wypełniły się łzami.
- Jestem bardzo wdzięczny, że cię mam.
- Nie. – Stwierdził Liam. – Ja jestem wdzięczny, że cię mam.
Zayn zamknął oczy, z zadowolonym uśmiechem na twarzy.
- Powinieneś. Mam dla ciebie najlepszy prezent na Boże Narodzenie.
- Och! – Liam wykrzyknął, podniecony. – Czy to ten komiks, o którym mówiłem w zeszłym tygodniu? To byłoby super!
- Ech. – Zayn zmarszczył brwi. – Niezupełnie.
- Tak, cóż – powiedział Liam, układając się i owijając ramię wokół talii Zayna. – Cokolwiek to jest, jestem pewien, że jest niesamowite.)
- To miejsce jest szalone – skomentował Liam, rozglądając się po pokoju.
Zayn odwrócił się do niego, wracając z powrotem do teraźniejszości i to było całkiem zabawne, jak Zayn czuł się tak samo roztrzepany i nerwowy przy nim, jak dziesięć miesięcy wcześniej, z tym, że w nieco inny sposób.
- Nie spodziewałem się, że pojawi się tylu ludzi.
- To może przez wzgląd na to, że tweetowałem o tym w zeszłym tygodniu – powiedział Louis. – Genialne posunięcie.
Niall przewrócił oczami.
- Tak, zapomniałem, że jesteś twórcą Twittera, Lou.
Louis posłał mu puste, niewzruszone spojrzenie.
- Chcesz, żebym uderzył cię w twarz czy coś?
Niall udał przerażone spojrzenie i uniósł dłonie.
- O mój Boże, tak się boję! Proszę, nie krzywdź mnie!
Louis coś mruknął, ale Zayn został rozproszony przez Liama, rzucającego mu spojrzenie i mówiącego:
- Nie zdawałem sobie sprawy, że bycie przedszkolanką będzie częścią mojej pracy, gdy zapisałem się do X-Factor.
Zayn roześmiał się.
- Jeśli mam być szczery, jesteś raczej kiepską przedszkolanką. Zamierzasz akceptować to zachowanie?
- Masz rację – powiedział Liam i odwrócił się do Nialla. – Ni, co mówiłem o obrażaniu Louisa? Ranisz jego uczucia.
Niall odwrócił się do Louisa, nadąsany.
- Aw. Zraniłem twoje uczucia?
- Och, spierdalaj – odpowiedział Louis, krzywiąc się. – I ty też, Li, nie potrzebuję twojej pomocy.
Liam westchnął i spojrzał znacząco na Zayna.
- I oto dlaczego się nie wtrącam.
Zayn delikatnie pogłaskał go po policzku.
- Jest w porządku. Zrobiłeś co mogłeś.
Louis także poklepał go po ramieniu.
- Nikt nie może prosić o więcej.
Niall poklepał go po plecach.
- Tak, dobra robota, Li. Jestem dumny.
- Um – powiedział Liam, patrząc na ich trójkę z ciekawością, ściągając brwi. – Co się dzieje? Dlaczego mam wrażenie, że to interwencja?
- Nie wiem – zaśmiał się Zayn. – Po prostu szukam powodu, by dotknąć mojego chłopaka, nie wiem co ta dwójka zamierza.
Obaj, Niall i Louis szybko odsunęli swoje dłonie.
- Przepraszam, przepraszam – powiedział Niall.
Telefon Zayna zadzwonił. Zdjął dłoń z policzka Liama i wyciągnął telefon. Była to kolejna wiadomość od Harry’ego. Już miał ją otworzyć, kiedy przerwał mu Louis.
- To od Harry’ego?
- Uh, tak, to… – Zayn zamarł w zdziwieniu, kiedy Louis skoczył do przodu, wyjął telefon z jego ręki i uciekł, chichocząc. – Co do kurwy…
Niall zaśmiał się, więc rozdrażniony Zayn zwrócił się do Liama, który tylko wzruszył ramionami.
- Co chcesz, żebym zrobił? – Zachichotał.
- Nie wiem! – krzyknął Zayn, wskazując w stronę Louisa. – To twój przyjaciel!
- Jest też twoim przyjacielem.
- Ale ty pierwszy się z nim przyjaźniłeś.
- Panowie, panowie – powiedział Niall. – Nie walczmy. Zamiast tego cieszmy się tym pięknym, wspaniałym wieczorem, który wciąż jest przed nami i powitajmy go ciepło, z otwartymi ramionami. Pielęgnujmy tę rzadką chwilę, którą spędzamy z naszymi najbliższymi przyjaciółmi.
- Koleś. – Liam powiedział powoli, patrząc na Nialla szeroko otwartymi oczami. – Myślę, że wypiłeś za dużo. – Potem spojrzał na Zayna. – Zawsze zaczyna mówić o cudach życia i innych gównach, kiedy jest pijany. W jakiś sposób alkohol robi z niego poetę.
Zayn uśmiechnął się pod nosem.
- Wiem. Nie zapomniałem jak Harry wypadł ze szkolnej imprezy.
- Tak, tak. To była zabawna noc. – Liam poruszył sugestywnie brwiami.
Żołądek Zayna zrobił fikołka. Rzeczywiście, to była zabawna noc. Niall tylko roześmiał się, co przekształciło się w szczęśliwe westchnięcie i położył rękę na piersi Liama, jego oczy lśniły.
- Tak, cóż. Impreza Harry’ego. Wiesz, byłem w wielu miejscach, podróżowałem dookoła świata. Zmieniłem wiele rzeczy, ale nie zapomniałem kim byłem.
Liam skinął poważnie głową.
- Dobrze dla ciebie.
- Dzięki. – Niall odsunął dłoń.
Kiedy Louis wrócił, nie długo po tym, jak odszedł, oddał telefon Zaynowi.
- Przepraszam za to.
- W porządku – powiedział Zayn. – Tak myślę.
- Jesteś dobrym chłopakiem – powiedział Louis, uśmiechając się. – W każdym razie, myślę, że pójdę stanąć bliżej sceny. Ktoś idzie ze mną?
- Mi tu jest dobrze, dzięki. – Stwierdził Liam.
Zayn przysunął się bliżej Liama.
- Tak, mi też. Zostanę z Li. – Jakby jego odpowiedź kiedykolwiek mogła być inna.
- Idę z tobą – powiedział Niall do Louisa, widocznie podekscytowany. – Chodźmy!
Niall i Louis oddalili się do gęstego tłumu. Zayn zamierzał wysłać Harry’emu kolejnego smsa, kiedy zauważył rozmowę, której z pewnością nie było tam jeszcze pięć minut temu.
Od: Harry
Twoja mama nie ma sensu XD LOL :P
Od: Zayn
Ty nie robisz żadnego sensu, kochasiu… dlaczego ty i Louis nie dołączycie do mnie i liama dzisiejszego wieczoru do czworokątu… będzie gorąco ;) ;) rawrrrr
Od: Harry
Stary, co do cholery, zamknij się
Od: Zayn
Mogę wymyślić wiele sposobów, w jaki możesz możesz mnie zamknąć ;) ;) ;) grrr
Od: Harry
Poważnie co z tobą nie tak przestań używać mrugającą buźkę, to przerażające jak cholera
Od: Zayn
Och okej XD LOL :P… frajer! Chociaż gorący frajer rarwww ;) ;) zapraszam później do mojego łóżka sexy mofo ;) ;)
Od: Harry
Lou, 1) nie możesz pisać erotycznych smsów, 2) oddaj telefon zaynowi, mówiłem ci, żebyś nie nękał moich przyjaciół, 3) obaj wiemy, który z nas wygląda dobrze w okularach…
Od: Zayn
Haha przepraszam kochanie, po prostu staram się odciągnąć twoją uwagę! Będziesz świetny, jestem dumny x
Od: Harry
Dzięki kochanie. Jestem po prostu zdenerwowany. Nie mogę się doczekać, aż cię zobaczę :)
Zayn uśmiechnął się, jego wnętrze było ciepłe i rozmyte w imieniu jego przyjaciela. Może nie musiał mu nic pisać. Zamiast tego, odwrócił się do Liama, który wciąż stał obok niego.
- Hej, Li?
- Tak? – Uśmiechnął się.
Zayn ścisnął jego dłoń. Zawsze miał problemy z opisywaniem swoich uczuć; jak, był albo szczęśliwy, albo smutny. Nie zawsze wiedział jak wymownie powiedzieć to, co było w jego umyśle, jak dobrze przekazać swoje uczucia i myśli. Zwłaszcza z Liamem. Ponieważ słowa nie były wystarczająco dobre. Często zdarzało się że nie mówił nic i miał nadzieję, że czyny przemawiają głośniej niż słowa. Ale dzisiaj musiał, wiedząc, że ta noc była specjalna dla nich obojga.
- Wszystkiego najlepszego z okazji naszej dziesięciomiesięcznej rocznicy.
Liam odwzajemnił uścisk, jego brązowe oczy zmarszczyły się.
- Kocham cię.
Zayn nie był trzynastoletnią dziewczynką, więc naturalnie nie miał motylów w brzuchu, niekontrolowanego uśmiechu na twarzy i z pewnością się nie zarumienił. Ale powiedział:
- Ja też cię kocham.
xx
Perspektywa Louisa:
Pierwszy występ Harry’ego jako znaczącego artysty był wielką sprawą. Która, duh, bez jaj – była?
Chodził o to, że to był prawie większą sprawą dla Louisa niż dla Harry’ego. Naturalnie, słyszał już wszystkie piosenki jakiś milion razy, jak co dziennie – ale to nie czyniło go mniej nerwowym. Chciał tak bardzo, by Harry’emu poszło dobrze, chciał jego sukcesu i, co ważniejsze: chciał, by był szczęśliwy. Ponieważ jeśli istniała jedna rzecz, o którą Louis dbał bardziej niż o swoje własne szczęście – było to szczęście Harry’ego. I Louis wiedział, że to jest to, co może uczynić go szczęśliwym.
Jeśli Louis miałby drogę wolną, powiedziałby wszystkim swoim obserwatorom na Twitterze, by kupili jego album, przychodzili na jego występy, kupowali jego towary i tak dalej. Jednak, oczywiście, Harry uparcie odpowiadał, że chce sam osiągnąć swój sukces i chce być uznany, ponieważ na to zarobił, a nie dlatego, że dostał darmową jazdę. Louis nalegał, że on oczywiście na to zarobił – napisał własne piosenki, śpiewał jak Bóg; ale Harry wciąż nie chciał nic z tego. Więc, żadnego darmowego PR. Co oczywiście Louis mógł uszanować. I nie kłócić się z tym.
Tylko oprócz tego małego, nieznaczącego tweeta w zeszłym tygodniu. A rozglądając się po morzu ludzi, Louis nie czuł się z tym tak źle. To był dość mały koncert, teren nie był zbyt duży, ale liczba ludzi była zdecydowanie większa, niż ktokolwiek mógł przewidzieć, sprawiając że zatłoczone pomieszczenie było ciepłe w przeciwieństwie do zimnego, styczniowego wieczora.
- Powinien zacząć lada chwila – skomentował Niall obok niego, ledwo słyszalny przez wzgląd na głośny gwar ludzi wokół nich. Niall uśmiechał się, gdy pokręcił głową. – Cholera, jestem tak podekscytowany.
- Tak – zgodził się Louis, jego ciało było wypełnione adrenaliną i nerwami. – Nawet nie mi nie mów.
Kiedy wreszcie światła przygasły i tłum się uspokoił, Harry wszedł na scenę.
Wyglądał niesamowicie pięknie. Naprawdę, to niesprawiedliwe. Obcisłe, czarne spodni z dziurami, luźna, rozpięta koszula ujawniająca niektóre tatuaże, które zrobił sobie w przeciągu ostatnich miesięcy i bandana w jego włosach, przytrzymująca grzywkę przed wchodzeniem mu do oczu.
Tłum wiwatował, a Louis był najgłośniejszy niż ktokolwiek inny.
Harry zatrzymał się przez mikrofonem, z gitarą przewieszoną przez ramiona.
- Część, bardzo dziękuję – powiedział, uśmiechają się. – Nazywam się Harry Styles i jestem wdzięczny każdemu z was za pokazania się tu dzisiaj.
Od razu zaczął swoją pierwszą piosenkę, nie tracąc czas na niepotrzebne pogawędki.
Kiedy nadszedł czas na „Don’t Let Mi Go”, Louis wiedział wcześnie, ponieważ był tam, kiedy Harry planował cały występ, Harry zaczął słowami:
- Chciałbym zadedykować tę piosenkę komuś specjalnemu z widowni, ale jestem zbyt nieśmiały, by powiedzieć komu. Miejmy nadzieję, że ten ktoś będzie po prostu wiedział.
Louis obserwował Harry’ego na scenie, sposób w jaki uśmiechał się tak szeroko, że pojawiały się dołeczki i jego oczy lśniły; w sposób, jaki działo się to, gdy był naprawdę szczęśliwy. Podobnie jak podczas seksu czy za pierwszym razem, gdy Louis powiedział, że go kocha. Albo za drugim, trzecim, czwartym razem i tak dalej.
I tak, Louis wiedział o kim on mówi. To dlatego wypuścił rozdrażniony oddech, gdy poczuł, jak Niall wpada na jego ramię niepotrzebnie mocno.
- Mówi o tobie – zauważył, mrugając.
- No nie żartuj – odpowiedział Louis, klepiąc go po ramieniu, przewracając oczami.
Niall tylko wzruszył ramionami, nie przejmując się.
- Po prostu myślę, że to urocze, to wszystko.
Louis rozpromienił się, a jego wnętrze wypełniło ciepło.
- Dzięki.
Nie był do końca pewny za co mu dziękuje, ale powiedział to tak czy inaczej. Kiedy Harry zaczął śpiewać, Louis obserwował go uważnie. Całe pomieszczenie mogłoby stanąć w ogniu, a Louis i tak by tego nie zauważył. Widział tylko Harry’ego.
Kiedy występ się zakończył, a tłum wiwatował entuzjastycznie, wszyscy reagowali w sposób, w jaki Louis wiedział, że będą reagować, Louis pozostał w swoim miejscu, płonąc z dumy. Harry był doskonały. Absolutnie doskonały.
- Dziękuję za przybycie i mam nadzieję, że mieliście dobry wieczór – powiedział Harry do mikrofonu, zanim ukłonił się i zszedł ze sceny.
Natychmiast gdy zniknął, Louis przebiegł przez tłum do drzwi prowadzących za kulisy. Był tam duży mężczyzna, który zmarszczył brwi, kiedy Louis przybiegł.
- Otwórz drzwi. – Louis zażądał dramatycznie, udając, że jest bohaterem w filmie akcji, a wewnątrz była niebezpieczna bomba, zagrażająca wybuchem całemu budynkowi.
- Dlaczego? – odpowiedział mężczyzna. – Masz zezwolenie wstępu?
Louis zrobił krok do przodu, utrzymując intensywny kontakt wzrokowy.
- Nie wiesz kim jestem?
Ku zaskoczeniu, to naprawdę zadziałało. Mężczyzna otworzył drzwi, mówiąc:
- Proszę wybaczyć, panie Tomlinson.
Louis rozpromienił się.
- Dziękuję.
Biegał za kulisami, szukając Harry’ego, kiedy w końcu dostrzegł go, garbiącego się na krześle w pustej garderobie.
- Hej, Haz!
Na dźwięk swojego imienia, Harry podniósł głowę, a cała jego twarz rozjaśniła się, gdy zobaczył Louisa.
- Louis! – zawołał i szybko podniósł się z krzesła.
Louis nie tracił czasu, tylko od razu rzucił się na niego, obejmując go, sprawiając, że potknął się odrobinę. Louis otoczył go ciasno ramionami i ukrył twarz w jego szyi, wąchając znajomy zapach Harry’ego. Zapach Harry’ego był zdecydowanie jedną z ulubionych rzeczy Louisa, jeśli chodzi o tego chłopaka.
- Byłeś taki dobry – powiedział Louis. – Jestem bardzo dumny.
- Tak? – powiedział Harry, lekko zadyszany. – Tak myślisz?
- Tak. Niesamowity.
- Przestań.
- Oszałamiający.
- Zamknij się.
- Niesamowicie, oszałamiająco dobry.
Harry pochylił głowę, kiedy włożył dłoń pod brodę Louisa, unosząc ją i przycisnął usta do ust Louisa. Louis odwzajemnił chętnie pocałunek, z uśmiechem powracającym na usta. Mógł powiedzieć, że Harry też się uśmiechał. Jego dłonie torowały sobie drogę w dół pleców Louisa, niżej i niżej, aż…
- Chłopaki, nie możecie poczekać, aż będziecie sami? Mam na myśli, poważnie? – powiedział głos Zayna.
Wzdychając, Louis niechętnie oderwał się od Harry’ego i odwrócił się, widząc Liama, Zayna i Nialla, wpatrujących się w nich z rozbawionymi twarzami. Harry zdjął ręce z talii Louisa.
- Przepraszam, przepraszam.
Louis wydał niezadowolony dźwięk. W odpowiedzi, Harry w zamian otoczył ręką jego ramię. Niall prychnął.
- O rany, jestem piątym kołem czy co?
Kiedy Louis zauważył Zayna i Liama stojących tak samo, jak oni, nie mógł powstrzymać się od śmiechu.
- Przykro nam, Ni.
- Nie. Jest w porządku. – Niall wzruszył ramionami. – Miłość jest w powietrzu i to piękna rzecz być świadkiem.
- Um – powiedział Louis. – Racja.
Zayn wymknął się z uścisku Liama i podszedł do Louisa i Harry’ego.
- Też chcę uścisk.
Louis odsunął się, robiąc im trochę miejsca, gdy usłyszał znajomy dźwięk dzwonka Harry’ego („Wouldn’t it be nice” The Beach Boys.) Uśmiechając się, sięgnął do przodu i wyjął telefon z tylnej kieszeni Harry’ego.
- Odbiorę to.
Uciekając szybko, usłyszał Zayna pytającego:
-… często to robi?
Louis spojrzał w dół na nazwę dzwoniącego i ku jego wielkiej radości był to dokładnie ktoś, kogo się spodziewał: Anne. Przyjął połączenie.
- Dzień dobry! – powiedział i wyszedł z pokoju, zamykając za sobą drzwi.
- Cześć. – Usłyszał jej powitanie przez głośniki. – Czy to ty, Louis?
- Tak, to ja – potwierdził.
- Och! Cześć, kochanie. Jak się masz.
- Dobrze, a ty?
- Cieszę się, ja też mam się dobrze. Jak Harry?
Louis zatrzymał się i oparł plecami o ścianę, uśmiechając się tak szeroko, że jego policzki bolały.
- Był taki dobry, Anne, nie masz pojęcia.
- Naprawdę? – powiedziała, a jej głos zrobił się nieco wyższy. – Nie jestem zaskoczona, ale cieszę się, że tak mówisz.
- O tak, był niesamowity.
- Jestem taka dumna.
Louis rozpromienił się.
- Ja też.
Nastąpiła chwila ciszy.
- Nie myślisz, że było mu smutno, że mnie nie było, prawda? To znaczy, chciałam tam być, wiesz o tym.
Louis pokręcił mocno głową, nawet jeśli ona nie mogła tego zobaczyć.
- Nie, oczywiście, że nie. Byłaś zajęta. Nie mogłaś po prostu przejechać całą drogę do Londynu tylko na jeden wieczór. Harry rozumie. Poza tym, będzie dużo więcej koncertów.
- Tak myślę – powiedziała powoli, a potem dodała szybko, zmieniając temat. – Więc, świętujecie dzisiaj? Robicie coś fajnego?
- Tak, my i chłopcy idziemy na drinki, a potem po prostu do domu, naprawdę. To był długi dzień.
- Brzmi doskonale – powiedziała Anne. – Dobrze, powiedz mu, że powiedziałam cześć, że jestem z niego dumna i go kocham. Aha, i że powinien do mnie zadzwonić, gdy będzie miał chwilę.
- Oczywiście – powiedział Louis, rozpromieniony. – Przekażę wiadomość. Hej, przy okazji, wciąż przyjeżdżasz na następny tydzień, prawda? Na urodziny?
- Oczywiście! Właściwie, zabieram ze sobą także Gemmę.
- Och, jestem taki podekscytowany – powiedział Louis, podskakując. – Mam wielkie plany. W każdym razie, powinienem wracać, ale nie jesteśmy obcy, tak?
- Jesteśmy w kontakcie – powiedziała. – Zaopiekuj się Harrym, dobrze?
- Zawsze – powiedział Louis, jego uśmiech był teraz naprawdę na pograniczu niedorzecznego. Jak, yo naprawdę dobrze, że nigdy nie zwracał uwagi na tę rozmowę. Zaczął wracać do garderoby.
- Świetnie. Baw się dzisiaj dobrze i porozmawiamy później. Kocham cię.
Louis rozpromienił się i otworzył drzwi do pokoju, gdzie byli chłopcy, wszyscy patrzyli na niego uważnie, gdy wchodził.
- Też cię kocham. Pa.
Zakończył połączenie i oddał telefon Harry’emu, który patrzył na niego szeroko otwartymi oczami.
- To była twoja mama. Kazała mi powiedzieć cześć, że jest jej przykro, że nie może tu być i że jest z ciebie dumna.
Harry powoli chwycił telefon, nadal patrząc na Louisa z tym samym zaskoczonym wyrazem twarzy, nic nie mówiąc. Szybko, coś w żołądku Louisa skręciło się.
- O cholera, przepraszam! Też chciałeś z nią porozmawiać?
Na to, Harry tylko się uśmiechnął i zachichotał, chowając telefon do kieszeni.
- W porządku, zadzwonię do niej jutro.
- Dobrze.
- Hej – powiedział Harry i spojrzał pytająco na Louisa. – Wspominała coś o przyszłym tygodniu?
- Tak! Powiedziała, że przyjedzie i że weźmie ze sobą Gemmę.
- Nie ma mowy! – Twarz Harry’ego się rozjaśniła. – To fantastycznie!
Louis zaczął podskakiwać. Ten występ pozostawił mu ogromny stos energii. Czuł się tak, jakby mógł zrobić cokolwiek. Jakby był niepokonany.
- Wiem!
Niall odchrząknął, sprawiając, że Louis znieruchomiał.
- Pomyślałem, że może przeniesiemy tę imprezę gdzieś indziej?
- Tak, co do tego… – wycedził Harry i pochylił się w stronę Louisa, kładąc dłoń na jego plecach. – To był długi dzień – powiedział, gdy jego dłoń zaczęła poruszać się w dół po plecach Louisa – i jestem bardzo zmęczony.
- Co? – Zapłakał Niall.
Ręka Harry’ego nadal poruszała się w dół i w dół, i w dół. Louis odchrząkną.
- Tak, ja także jestem wykończony. Po prostu chce mi się spać.
- Tak, mnie też – zgodził się Harry, zatrzymując dłoń na tyłku Louisa, ściskając go lekko.
Niall posłał im długie, sceptyczne spojrzenie.
- Idziecie do domu, by mieć jakiś dziwny koci seks z waszymi uszami Hello Kitty?
- Ej! – zawołał Harry, a jego policzki zrobiły się czerwone. – To był tylko żart. Nie robimy tego.
- Oczywiście, że nie – odpowiedział Niall, przewracając oczami.
Louis uśmiechnął się, przypominając sobie uszy kota, które kupił na urodziny Harry’ego w przyszłym tygodniu. Spojrzał w górę na Harry’ego i kiedy nawiązali kontakt wzrokowy, powiedział:
- Meow?
Harry zacisnął dłoń na jego tyłku, co mogło być interpretowane tylko jako dobry znak.
- Nie podoba mi się to, co bycie w związku z tobą zrobiło, Lou – stwierdził Niall i odwrócił się do Liama i Zayna. – Wy wciąż idziecie, prawda?
Ich dwójka wymieniła spojrzenia i wzruszyła ramionami.
- Tak, pójdziemy – powiedział Liam. – Mamy swoje rzeczy do świętowania.
- Świetnie! Przynajmniej jest ktoś na kogo jeszcze można liczyć.
Cała trójka pożegnała się z Louisem i Harrym, raz jeszcze mówiąc Harry’emu, jak dobrze mu poszło. Harry podziękował każdemu z nich, a jego policzki pozostały czerwone. Kiedy wyszli, Harry odwrócił się do Louisa.
- Która godzina?
Louis spojrzał na telefon.
- Kilka minut po północy. Chcesz iść do domu?
- Nie bardzo. – Harry wzruszył ramionami, zanim coś zmieniło wyraz jego twarzy i spojrzał na Louisa drapieżnie. Zrobił krok bliżej, wkraczając w przestrzeń Louisa. – Jesteśmy w zupełnie pustej garderobie. Mówię, zróbmy tę noc naprawdę niezapomnianą.
- Co sugerujesz? – spytał Louis, lekko rozproszony tym, jak blisko Harry stał.
Jego dłonie wślizgnęły się pod t-shirt Louisa i zaczął dotykać jego skórę. Oczy Harry’ego były jasnozielone.
- Myślę, że wiesz, co nadchodzi, Louis.
Trzeba przyznać, że Louis wciąż był jeszcze obolały po poprzedniej nocy, ale to nie znaczy, że jego penis nie drgnął na słowa Harry’ego. Ta pozycja ze strony siedemnastej na pewno była czymś innym.
- Myślę, że tak.
Harry wziął jego palce w swoje dłonie i zaciągnął go na kanapę, która nie była największa, ale Louisa nie do końca to teraz obchodziło. Harry usiadł, sadzając go między swoimi nogami. Louis wślizgnął się łatwo, kładąc dłonie na klatce piersiowej Harry’ego.
- Więc to tak zamierzamy to zrobić, kochasiu?
- Tak to zrobimy – powiedział Harry i zamknął przestrzeń między ich ustami.
Louis odsunął się nieco, przesuwając dłonie w jego włosy. Zsunęli się dalej na kanapę, ich ciała przyciśnięte do siebie. Kiedy Louis był odpowiednio rozgrzany, otworzył usta, by coś powiedzieć, zanim będzie zbyt rozkojarzony.
- Och, właśnie, zapomniałem ci czegoś powiedzieć.
Harry spojrzał na niego, jego oczy były zaszklone, a usta czerwone i spuchnięte.
- Tak?
Louis przeniósł dłonie z włosów Harry’ego w dół jego ciała, torując sobie drogę do jego niemal całkowicie rozpiętej koszuli. Dlaczego wciąż ma na sobie koszulę? To byłoby o wiele bardziej zabawne, gdyby koszula nie była w to zaangażowana. Louis potrząsnął głową; to właśnie miał na myśli przez „rozkojarzenie”. Gdyby zajrzeć do słowa „rozkojarzony” w słowniku, prawdopodobnie pojawiłoby się zdjęcie Harry’ego.
Louis odchrząknął.
- Anne powiedziała mi także, bym powiedział ci, że cię kocha. Prawdopodobnie już to wiesz, ale wciąż czuję, że powinienem dostarczyć wiadomość.
Powolny uśmiech rozciągnął się na twarzy Harry’ego, robiąc się coraz większy i większy.
- Tak, wiedziałem o tym. Mówi mi to każdego dnia. – Powoli, Harry przesunął się do przodu, przyciskając usta do szyi Louisa, sprawiając, że ten jęknął głośno. – Wiesz, kogo ja kocham?
Louis zamknął oczy i zaczął poruszać biodrami, ocierając się o Harry’ego w sposób, w jaki wiedział, że chłopak to lubi.
- Nie wiem. To nie tak, że mówisz mi to każdego dnia.
Harry przestał ssać.
- Tak, mówię.
Louis otworzył oczy i spojrzał na Harry’ego, który patrzył na niego szeroko otwartymi, szczerymi oczami.
- Dzisiaj nie powiedziałeś.
Harry zmarszczył brwi.
- Tak, powiedziałem. Tuż przed tym zanim poszedłem za kulisy.
- Hm, tak? – Louis udawał, że myśli. – Nie pamiętam tego. Obawiam się, że po prostu musisz powiedzieć mi to jeszcze raz.
Nagle Harry odwrócił głowę, marszcząc brwi.
- W każdym razie kogo kocham? Zayna?
Louis nawet nie uznał to za odpowiedź, ale prychnął i uderzył go w ramię.
- Żartowałem – zachichotał Harry.
Leniwy uśmiech wciąż był obecny na jego ustach, ale jego oczy były spokojne, gdy spojrzał na Louisa, a jego dłoń głaskała delikatnie jego policzek, gdy powiedział:
- Kocham ciebie.
Louis wziął głęboki oddech. Można by pomyśleć, że po jakimś czasie można przyzwyczaić się do tych słów, ale najwyraźniej nie.
- Ja też cię kocham. Tak bardzo.
Uśmieszek Harry’ego rozwinął się do rozpromienienia, sprawiając, że całe ciało Louisa było ciepłe. Także się uśmiechając, Louis pochylił się by znów go pocałować – tak, jak robił to zawsze, gdy nie mógł znaleźć odpowiednich słów, by przekazać swoje uczucia.
To zaskoczyło Louisa, gdy Harry odsunął się ponownie, tym razem rysy jego twarzy były w mieszaninie lęku i bezbronności. Zaskoczyło go nawet bardziej, gdy wyszeptał:
- Nigdy nie pozwolisz mi odejść, prawda?
Louis patrzył w zielone oczy Harry’ego i poczuł, jak jego żołądek robi fikołka na ten widok. Ta rzecz z Harrym, pomyślał Louis, to fakt, iż on zawsze wyciągał z niego to, co najlepsze. Zawsze był lepszym sobą, gdy był przy Harrym; zawsze najsilniejszy, zawsze najodważniejszy, zawsze najszczęśliwszy.
To nie miało nawet znaczenia, czy mieli świat po swojej stronie, ponieważ Louis nigdy nie czuł się tak zadowolony w całym swoim życiu. Jasne, czasami było trudno, ale Louis nie zmieniłby za nic tego, co on i Harry mieli. Był połową serca bez Harry’ego.
Na to pytanie była tylko jedna prawdziwa odpowiedź.
Louis pokręcił głową.
- Nigdy.
Harry zamruczał i skinął głową.
- To ma sens. Powinieneś po prostu trzymać się ze mną. Randkowanie i tak jest przereklamowane.
Louis spojrzał na niego niepewnie.
- Chociaż, czy to nie za wiele? Z plotkami i całym tym gównem?
- Nie obchodzi mnie, co ludzie mówią, gdy jesteśmy razem – powiedział Harry, zanim przysunął się bliżej i wycisnął łagodny pocałunek na jego ustach. - Wiesz, że chcę być tym, który przytula Cię, gdy śpisz.
Louis położył prawą dłoń na policzku Harry’ego.
- Nic nie może wejść pomiędzy mnie i ciebie, prawda?
Harry uśmiechnął się szeroko.
- Absolutnie nic.
Louis pochylił się znowu łącząc ich usta kolejnym pocałunkiem. Nie musiał mówić nic więcej, ponieważ całowanie tak czy inaczej było lepsze niż słowa. Poza tym, uczucia w wnętrznościach Louisa mówiły głośniej niż słowa kiedykolwiek by mogły. Czuł, że jest dokładnie tam, gdzie potrzebował być i z tą osobą, z którą potrzebował.
Harry był jego domem i Louis nigdy nie chciał go opuścić.
Od autorki: Tym razem to naprawdę koniec! <3
* drink na bazie wódki, z sokiem żurawinowym i pomarańczowym.
** jejku, to trudno wytłumaczyć. To takie stwierdzenie, jak… Jak coś w stylu: „No co ty nie powiesz?”; „to oczywiste” i tak dalej. ; )
*** fart – pierdnąć
W rozmowach pojawiają się fragmenty piosenek z najnowszej płyty: „Don’t forget where you belong”, „Half a Heart”, „Happily”, „You and I”
Epilog
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz