środa, 22 stycznia 2014

859

4

Zayn wszedł do kawiarni i ruszył prosto, aby zając miejsce przy barze. Rozejrzał się po jej wnętrzu i uśmiechnął się przez to jak przytulnie była ona urządzona. Brunet docenił to, że nie była tak zwyczajna jak inne kawiarnie, a jej kolor powodował wewnętrzny spokój, dzięki czemu klient mógł się zrelaksować.

- Zayn! Wow, nie myślałem, że kiedykolwiek Cię tutaj zobaczę. - powiedział Niall, kiedy tylko dostrzegł mulata, na którego twarzy malował się uśmiech.

- Yaeh, to moja pierwsza wizyta. Mówiłeś mi tak dużo o tym miejscu, więc postanowiłem je odwiedzić.- wyjaśnił Malik i uśmiechnął się, widząc szczęśliwy wyraz twarzy Nialla.

- To świetnie! Chcesz coś do picia?

- Hmm, colę - odparł Zayn, na co Niall zachichotał – Co tak Cię bawi?

- Nic. Po prostu wyglądasz jak taki typowy bad boy ze swoimi obcisłymi rurkami i skórzaną kurtką, a wchodzisz tutaj, siadasz przy barze gdzie możesz zamówić każdy rodzaj alkoholu, a Ty po prostu zamawiasz colę. To wydaje się być takie zabawne - wyjaśnia Niall, a Zayn zaśmiał się głośno. Zbliżył się do blondyna, jakby chciał mu wyjawić sekret

. - Cóż, nie mogę nic w tym zaradzić, że mam ogród kwiatów wokół mojego czarnego bad boy’wego serca - rzucił Zayn, rozśmieszając Nialla. Mulat z uśmiechem dumy patrzył na radość chłopaka. Czuł się dumny, że zdołał doprowadzić go do śmiechu, bo uwierzcie Zaynowi, Niall śmiał się tak słodko i zaraźliwie, że Malik zakochał się w nim od pierwszego wejrzenia. Mężczyźni kontynuowali rozmowę do czasu gdy nie przyszedł klient, którym Niall musiał się zająć. Zayn słuchał z uwielbieniem Nialla który mówił mu o ścianach i dekoracjach w rogu, które zamierza umieścić. Kochał słuchać jego głosu i nie miał nic przeciwko temu, że Niall czasami mówił tak chaotycznie, że nic z tego nie rozumiał. W rogu kawiarni Liam z ciekawością obserwował jak Zayn po prostu się gapił na Nialla, kiedy mówił czy śmiał się. Payno obiecał sobie porozmawiać z Ni o tym później.



***





Liam obserwował jak Zayn pomachał blondynowi na pożegnanie i opuścił kawiarnie.

- Kto to był?- zapytał odruchowo Payno, podchodząc do przyjaciela.

- Oh, nazywa się Zayn i pracuje w galerii na końcu ulicy - wyjaśnił Horan, na co Liam pokiwał tylko głową ze zrozumieniem, przypominając sobie jak przyjaciel opowiadał mu o wizycie w galerii sztuki.

- Jest gorący - skomentował bez skrępowania Liam, patrząc na reakcje wspólnika. Niall zaśmiał się głośno i rzucił krótko:

- Tak, tak… chodzi ci o te wystające kości policzkowe, tak?- Liam przytaknął, zgadzając się z Horanem. Kości policzkowe i rzęsy, to były dwie rzeczy, które najbardziej dały się we znaki Liamowi.

- Więc zamierzasz się z nim umówić na randkę? Wydaje się być Tobą zainteresowany.- Niall zrobił młynka oczami i lekko uderzył przyjaciela w ramię.

- Nikt tak gorący nie mógłby być mną zainteresowany. A i dodatkowo Li, nie rzucam się na każdego gorącego kolesia, nie jestem Harrym.

- Nie jesteś mną dlaczego? - rozbrzmiał głos Harry’ego, który stał właśnie za swoimi przyjaciółmi przysłuchując się ostatnim słowom rozmowy.

- Twój przyjaciel ma nowego, gorącego kolesia i nie chce się na niego rzucić - wyjaśnił Liam. Loczek usiadł zainteresowany.

- Doprawdy? Jak ma na imię?

- Zayn. Cholera nawet jego imię brzmi tak seksownie. - Niall przewrócił oczami i rzucił kilkoma ziarenkami kawy w przyjaciół.

- Zboczeńcy! - Liam i Harry roześmiali się do łez.

- Ej, a co z Louisem Ni? - zapytał Loczek. Niall uniósł jedną brew.

- Co z nim?

- Cóż, wydawało się, że zrobił na Tobie wrażenie w tamten weekend - rzucił cicho Harry, poruszając znacząco brwiami. Blondyn zarumienił się lekko. Tak, Louis zrobił na nim dobre wrażenie, przez co Niall od razu go polubił - Polubiłeś go, co?- zapytał Loczek, a Liam wybuch śmiechem na widok policzków Nialla, które przybrały kolor purpury. - Nie, nie polubiłem - zaprzeczył Niall. - Oj właśnie, że polubiłeś - droczył się młodszy.

- Nie!

- Tak, polubiłeś - wtrącił się Liam, po czym razem z Harrym przybili sobie piątkę.

- Nie ja wcale…cholera jestem spóźniony. Miałem odebrać Adama - powiedział Niall, a jego uszy zrobiły się czerwone ze złości, kiedy usłyszał głos Liama:

- Pozdrów naszego kochanego Lou



***



- Cześć kochanie, przepraszam, że się spóźniłem - przeprosił Niall, gdy tylko przytulił na przywitanie synka.

- Nic się nie stało tatusiu - powiedział Adam, machając Lou na pożegnanie, zanim wspiął się na siedzenie pasażera. Niall widząc reakcje malucha spojrzał na szatyna i uśmiechnął się delikatnie.

- Przepraszam jeśli musiałeś przez mnie czekać. - Louis uśmiechnął się i pokręcił głowa.

- Nic się nie stało. Spędziłem z nim mile czas, to świetny dzieciak - wyjaśnił Tomlinson, na co blondyn pokiwał głowa.

- Tak, jest. Ale i tak dziękuję, że się nim zaopiekowałeś - mężczyźni uśmiechnęli się do siebie, patrząc sobie w oczy. Niall zatopił się w pięknych tęczówkach Louisa i to, że Lou odważenie utrzymywał z nim kontakt wzrokowy wcale nie pomagało. Tommo uśmiechnął się, widząc zarumienione policzki chłopaka.

- Więc, ja um… byłoby świetnie… jeśli znalazłbyś może jutro czas? - chrząknął niewyraźnie Lou, a na twarzy Nialla pojawił się szeroki uśmiech. I już miał odpowiedzieć tak, ale wtedy o czymś sobie przypomniał.

- Oh..mam jutro imprezę w kawiarni. - Oh..no tak - szepnął zawiedziony Louis. Jego twarz nabrała wyrazu smutku przez co Niall poczuł mocne ukłucie w piersi, że to właśnie on sprawił zmianę humoru Louisa.

- Ale jestem wolny przez całą sobotę - dodał szybko, a w oczach Louisa pojawiły się ogniki szczęścia.

- Świetnie! To nawet lepiej. Możemy spotkać się wcześniej. Podjechać po Ciebie o 10? - zapytał podekscytowany Lou. - Rano? –

Tak! - krzyknął Louis, na co Niall uśmiechnął się szczerze.

- Okey, wyślę ci adres sms-em.

- Ale przecież przyjęcie było u..

- To dom Liama - wyjaśnił Niall.

- Okey, wiec… to mamy randkę - powiedział Louis, po czym mrugnął do Nialla i odwrócił się, zostawiając blondyna samego z synem. Horan odprowadził go wzrokiem.

- Boże co ja narobiłem?- zapytał sam siebie.


4

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz