sobota, 25 stycznia 2014

889

4

Od: Harry

To wspaniale, Zayn! Naprawdę, dziękuję ci! Nie wydaje mi się, że potrafię w pełni pokazać ci, jak wdzięczny jestem za to, że o mnie pomyślałeś. Jednak, nie ważne jak bardzo boli mnie to, co mam ci powiedzieć, naprawdę nie masz pojęcia, ale nie mogę jechać :’(
Ich występ jest w czasie wielkanocnej przerwy, a wtedy przyjeżdża moja rodzina. To tradycja i moja mama traktuje to naprawdę poważnie. Wiem… W każdym razie rozmawiałem z nią i nie ma absolutnie żadnej możliwości, by pozwoliła mi jechać. Bóg wie, jak starałem się ją przekonać. Poza tym nie mam teraz pieniędzy. Wiesz, że zbieram na uniwerek, a koncert + bilet do Londynu raczej nie wpłyną dobrze na mój budżet. Dodatkowo potrzebujemy też miejsca, by się gdzieś zatrzymać. Nawet jeśli zaoferowałbyś, że zapłacisz, czego nie zrobisz, wciąż czułbym się źle.

Nie wiem, jak inaczej to powiedzieć, Zayn. Naprawdę jest mi przykro. Może jest ktoś inny, z kim mógłbyś pójść? Mam nadzieję, że będziesz się dobrze bawił.
Tylko pamiętaj powiedzieć „cześć” Louisowi, w porządku? I powiedz mu, że go kocham. Zawsze kochałem, zawsze będę. A pewnego dnia go spotkam. Tylko w lepszych okolicznościach. (Wow, naprawdę teraz płaczę).

Raz jeszcze: przepraszam.
Z miłością, Harry

Ps. Mam nadzieję, że to nie wpłynie na naszą przyjaźń, bo naprawę potrzebuję cię teraz bardziej, niż kiedykolwiek wcześniej. Coś stało się wczoraj wieczorem i chciałbym z tobą o tym porozmawiać.

Od: Zayn

Proszę, powiedz mi, że to jakiś chory żart. Poważnie, zabiję cię.

Od: Harry

Yeah, tylko żartowałem. HAHAHAHHAH. Przepraszam. (Wow. Cholera, właśnie uświadomiłem sobie, że wcale nie byłem zabawny. Ktoś powiedział mi to wczoraj i może miała rację… kto wie?) Wybaczysz mi to, prawda? To nie tak, jakbyś miał jakikolwiek wybór SKORO IDZIEMY NA ONE DIRECTION RAZEM ZA TRZY TYGODNIE OMG CO SIĘ DZIEJE

Masz jakiekolwiek pojęcia jak wiele samokontroli wymagało napisanie tego maila? Poważnie, moje ręce trzęsły się przez cały czas.
HAHA wiedziałem, że tego nie kupisz. Jasne, jakbym miał przegapić występ, bo „mama nie chce mnie puścić”. LOL! To najzabawniejsza rzecz, jaką kiedykolwiek usłyszałem. Jak powiedziałeś: raczej wolałbym się podpalić. Lub coś podobnego. A do wszystkich, którzy nie pochwalają mojego wyjazdu: ASTA LA VISTA SUKI, ZOBACZYMY SIĘ PÓŹNIEJ, JESTEM ZAJĘTY SPOTKANIEM MOJEGO PRZYSZŁEGO MĘŻA

… Jezu Chryste, właśnie pozbyłem się resztek godności.

Wybacz, jeśli zadarłem z twoimi delikatnymi uczuciami, ale nie mogłem sobie tego odmówić.
W każdym razie mamy wiele do przedyskutowania! Kiedy/gdzie itd. Odpisz wkrótce. Mam nadzieję, że nie nienawisz mnie za bardzo.

Od: Zayn

Nienawidzę cię bardziej, niż kogokolwiek wcześniej. Ale, jak powiedziałeś, widzimy się za trzy tygodnie, więc zgaduję, że będę musiał po prostu się z tobą pogodzić. I nie, nie jesteś zabawny.

Yeah, Właśnie skończyłem „część” poszukiwań. W zasadzie myślałem, że skoro mamy cały tydzień wolny przez święta, możemy się spotkać, na przykład w weekend przed występem? Żebyśmy mogli się poznać? Denerwować się razem? (Chyba, że “musisz spędzić czas ze swoją rodziną”. Wspominałem o tym, że nienawidzę cię, Harry? Wspominałem?) Jednak zrozumiem, jeśli nie będziesz chciał. Tak myślę. Zawsze możemy spotkać się dzień przed występem. To też byłoby w porządku. W każdym razie znajdę tani hotel, w którym moglibyśmy się zatrzymać.
I, swoją drogą, gdybym zapomniał wspomnieć: nienawidzę cię.

Od: Harry

Nie, Zayn, to brzmi wspaniale! Chętnie spędzę z tobą cały tydzień! Powiedziałbym, że najdłużej, jak to możliwe. Haha. W piątki kończę szkołę około 14, ale może mógłby wsiąść w pociąg zaraz potem? I moglibyśmy wyjechać w niedzielę? Pasowałoby ci to?
I, no dalej, Zayn, bądźmy poważni! „Nienawiść” to tylko inne słowo na „miłość”, mam rację?


Od: Zayn

Tak, pasuje mi to! Czas zacząć szukać tanich biletów.
I zamknij się. To nie prawda (… ale tak)

Czy to głupie, że Harry czuł się, jakby mógł pokonywać góry? Że nie mógł przestać się głupkowato uśmiechać, a jego usta wyginały się i zajmowały praktycznie całą jego twarz? Albo, że kiedy Gemma zapytała go, dlaczego wygląda tak dziwnie szczęśliwie, odpowiedział: „Cóż, miałem po prostu dobrą noc.” Co nie było prawdą. A może było, w zależności jak chcesz to zinterpretować. A Gemma prawdopodobnie nie interpretowała tego w tym sensie, który Harry miał na myśli.

Oczywiście, miał wiele rzeczy do uregulowania przed wyjazdem. Na początek musiał dać swojej rodzinie i przyjaciołom wiarygodny pretekst do wyjazdu. Cóż, ja i mój przyjaciel Zayn, którego, swoją drogą nigdy nie poznałem, spędzimy razem dziewięć dni w Londynie, gdzie, także swoją drogą, nigdzie nie byłem. I mamy zamiar zobaczyć boysband, w którym Louis Tomlinson członkiem, w którym, swoją drogą, jestem zakochany. Powodem, dla którego jestem w nim zakochany jest fakt, iż jestem biseksualny, a to coś, o czym przy okazji także zapomniałem wspomnieć. To trzeba wyciąć. Harry będzie musiał wymyślić coś znacznie lepszego.

Na szczęście, Harry miał już wymyśloną doskonałą wymówkę. Dorastając, miał przyjaciółkę o imieniu Eleanor. Była dwa lata starsza od niego, ale byli ze sobą mocno związani. Zasadniczo, oboje mieli silną pasję do muzyki, która ich złączyła; Harry śpiewał, a Eleanor grała na pianinie. Harry tęsknił za nią, ponieważ kochał się z nią spotykać. Cóż, pomijając te kilka razy, kiedy Josh postanowił się dołączyć, ponieważ chciał się do niej zbliżyć. Ale nawet to miało swoje plusy, bo on i Eleanor mogli się później z tego śmiać. Jednak w zeszłym roku przeniosła się na uniwersytet w Londynie, gdzie studiowała politykę. Po opuszczeniu Chesire, drogi Harry’ego i Eleanor powoli się rozeszły, co było nieuniknione. Eleanor miała swoje życie, a Harry swoje. To wszystko. Mimo to, Harry był przekonany, że nikogo nie zdziwi, jeśli powie im, że jedzie odwiedzić ją na kilka dni. Dlaczego mieliby mieć coś przeciwko? Naprawdę, była doskonałym alibi, pomyślał Harry z zadowoleniem. Nikt niczego nie podejrzewał. A jeśli Harry już czuł się wcześniej, jakby prowadził podwójne, to nie było nic w porównaniu do tego, jak czuł się teraz.

Kolejnym problemem były finanse. Ale na szczęście Harry poradził sobie i z tym. Ponieważ pracował tygodniowo na trzy zmiany w piekarni już od prawie trzech lat, miał pewne oszczędności. I naprawdę zamierzam je wydać na dobrą sprawę, pomyślał. Jego rozsądek powinien być wysoko na jego liście priorytetów.

Ostatnią kwestią, i Harry nie był pewny, czy nie powinna być pierwszą, był Zayn. Harry był pewien, że nie był on jakimś strasznym, czterdziestoletnim facetem czy coś (bo co za dziwak spędzałby tak wiele czasu na Tumblr, pisząc wiele szalonych wiadomości tylko po to, aby oszukać jednego osiemnastolatka z Londynu? Z pewnością istniały łatwiejsze sposoby by się tym zająć. A gdyby rzeczywiście okazał się czterdziestoletnim dziwakiem to, cholera, zasługiwał na Oscara). Poza tym, Harry widział zdjęcia Zayna. Albo inaczej, widział niezliczoną ilość zdjęć Zayna. Podczas, gdy Harry głównie używał Tumblr do reblogowania seksownych zdjęć Louisa z niestosownymi tagami, Zayn korzystał z Tumblra głównie do dodawania własnych seksownych zdjęć z niestosownymi tagami, takimi jak #bradfordbadboy #sexy #perfect #iknowyouwantmeliam #hipster. Harry prawie dostał ataku serca, gdy po raz pierwszy odwiedził jego blog, bo wow, był atrakcyjny. Z pewnością nie tak, jak Louis, ale wciąż, wow. Może nie powinien być tak zaskoczony; Harry po prostu nigdy nie przypuszczał, że ta łatwa twarz może pasować do tej dziwacznej osobowości. Kiedyś, gdy zapytał, Zayn powiedział Harry’emu, że publikował te zdjęcia1 ponieważ dzięki temu miał więcej obserwujących. Ale Harry wiedział, że to nie przypadek. Zasadniczo, Zayn wiedział, że jest przystojnym facetem i nie przeszkadzało mu uwydatnianie tego.

Najzabawniejszą rzeczą, która prawdopodobnie kiedykolwiek przydarzyła się Harry’emy to relacja z Zaynem. Kiedy się o tym pomyśli, wiele rzeczy w życiu Harry’ego obecnie było powiązane z Zaynem. To zaczęło się na początku ich przyjaźni, kiedy Harry swobodnie śledził go na Tumblr, przeglądając jego stare posty i inne takie. Na początku roześmiał się głośno, ponieważ Zayn był taki śmieszny, a potem śmiał się z samego siebie, bo był dokładnie taki sam. Po robieniu tego przez około godzinę, znalazł post, który sprawił, że jego serce się zatrzymało. Tak więc, w zasadzie, Zayn miał zdjęcie z Liamem, oczywiście zrobione w Photoshopie. Uh… tak. Harry siedział w ciszy przez całą minutę, po prostu patrząc, dopóki się nie zapomniał; później leżał na podłodze, śmiejąc się tak bardzo, że dosłownie się trząsł. Ponieważ, pomimo iż Harry również był szalony, nigdy by tego nie zrobił. Ale bezsprzecznie, gdyby był lepszy w stosowaniu Photoshopa, na pewno by to zrobić. „Bezsprzecznie”, to znaczy „na pewno”. Więc, podsumowując, można powiedzieć, Harry wiedział, że Zayn był dokładnie tym, za kogo się podawał.

To, co przeszkadzało Harry’emu, a może “przeszkadzało” nie było odpowiednim słowem; to, co sprawiało, iż Harry był nieco niespokojny, był fakt, iż nigdy nie rozmawiali. Oczywiście, pisali do siebie codziennie od prawie trzech miesięcy, ale Harry nigdy nie słyszał jego głosu. Nigdy nie mieli prawdziwej rozmowy - no wiecie, takiej, w której używa się ust, by mówić? Tak, dokładnie takiej. I może to nie było jakąś wielką sprawą; może Harry tylko to rozdmuchiwał, ale nie mógł oprzeć się wrażeniu, że się nie dogadają. Co, jeśli w rzeczywistości Zayn był jakimś super chłopakiem, który nie ma absolutnie nic wspólnego z zidiociałym2 Harrym? Co, jeśli wyobrażenie Zayna było błędne, niedokładne w nawet najmniejszym stopniu?
Cóż, tylko czas pokaże, założył Harry tego samego wieczora, kiedy siedział przed swoim komputerem, szukając biletów na pociąg. Jeśli to wszystko będzie graniczyło z dziwactwem - niech tak będzie. Harry nie zamierzał pozwolić, by strach go powstrzymał. Ostatecznie postanowił kupić bilet na piątek o czwartej po południu, trzy tygodnie od teraz. Z zawstydzająco spoconymi, trzęsącymi się dłońmi przycisnął przycisk “Kup”. Oddechoddechoddech. Kiedy ekran komputera pokazał “Transakcja udana”, Harry zawstydził się, gdy wysoki dźwięk opuścił jego usta. Jednak nie tak bardzo, by powstrzymać go od trzech okrążeń wokół domu w czystym szczęściu. Jeśli ktokolwiek by go widział, prawdopodobnie doszedłby do wniosku, że był psychicznie chory. I, szczerze, Harry nie zaprzeczyłby temu, wiedząc, że byłoby w tym trochę racji.

Następne dwa tygodnie wydawały się być niczym mgliste wspomnienie. Z zewnątrz wszystko wyglądało zupełnie normalnie. Także dla Nicka.
- Cześć, Harry - powiedział pewnego zwykłego poniedziałkowego popołudnia, tego samego tygodnia, kiedy Harry miał wyjechać. - Podekscytowany?
Natychmiast na twarzy Harry’ego pojawił się ogromny uśmiech i spojrzał na ławkę, rumieniąc się.
- Tak - przyznał, zakłopotany. - Bardzo podekscytowany.
- Nie dziwię się - odparł Nick, mrugając.
- Co masz na myśli? - Harry uniósł brwi i spojrzał na niego zaciekawiony.
- Cóż, sam wiesz… - Nick ściszył głos - ty i Eleanor. Sam wiesz.
- Oh.
Harry spojrzał na Nicka, który uśmiechnął się wyczekująco. Jeśli Harry myślał, że kłamstwo zadziała dobrze, to nie oczekiwał, że podziała aż tak dobrze. Jednak wciąż nie był najlepszym kłamcą na świecie, więc starał się unikać tego tematu jak tylko mógł. Poza tym, czuł się źle kłamiąc przyjaciołom. Tylko, że gdyby powiedział im prawdę, nie był pewny czy wciąż mógłby ich tak nazywać. W celu utrzymania swojej świadomości w jak najlepszym stanie, zazwyczaj posługiwał się metodą “nie zaprzeczaj, ani nie potwierdzaj”.
- Racja, um. Tak… To.
Krzesło na przeciwko Harry’ego poruszyło się i kiedy Harry podniósł głowę, zobaczył Josha, który się na niego gapił.
- Ugh, jestem zazdrosny. Rzeczy, które mógłbym zrobić, żeby dostać się do jej majtek… Jezu Chryste.
- Dobra, dobra. - Harry skinął powoli głową.
Z smutnym westchnieniem Josh kontynuował:
- Chodzi mi o to, ona jest taka piękna. I utalentowana. - Spojrzał wprost na Harry’ego. - Mam nadzieję, że wiesz jakim szczęściarzem jesteś.
A Harry miał nadzieję, że aktualny chłopak Eleanor wiedział, jakie ma szczęście.
- Prawda, prawda.
Nick poklepał Harry’ego po ramieniu.
- To dlatego nie podrywałeś Perrie, tak? Z powodu Eleanor? - Przesunął rękę i spojrzał na niego, zadowolony z samego siebie. - Wiedziałem, że dowiem się dlaczego.
- Uhh. - Harry gubił słowa. Starał się myśleć o Perrie najmniej, jak to możliwe, bo jej słowa wciąż bolały. Jedyną osobą, której powiedział o “incydencie z Perrie” był Zayn i mimo, że zrobił wszystko, by go pocieszyć, Harry wciąż nie mógł tego przeboleć. Przełykając, odwrócił głowę, by spojrzeć na zegarek wiszący nad nim. Lekcja kończyła się za 15 minut. Pomijając fakt, że już to wiedział, zapytał, mając nadzieję, że rozproszy Nicka i Josha: - Lekcja nie powinna się już kończyć? Chcę iść do domu.

Zadziałało.

- Um, myślę… - Nick miał zdziwioną minę. – Myślę, że jeszcze dwadzieścia minut do końca.

- Nie. – Poprawił go Josh, podnosząc palec. – Piętnaście.

- Dwadzieścia, piętnaście; to samo.

- W porządku. – Josh zaszurał nogami i odwrócił się.

Reszta dnia, jak i reszta tygodnia, upłynęła zwyczajnie. Przynajmniej na zewnątrz. Ale poufnym ludziom, z drugiej strony, takim jak Zayn, można było powiedzieć wszystko.



Od: Harry

TAKTAKTAKTAKTAKTAKTAKTAKTAKTAK ZOSTAŁY TYLKO CZTERY DNI DO LONDYNU I TYLKO JEDENAŚCIE DO WYSTĘĘĘĘĘPU

KRZYCZĘ!!!

WIIIIIIIIIIIIIIIIIHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHH

<33



Gdy dzień wyjazdu rzeczywiście przyszedł, Harry przez cały dzień zastanawiał się potajemnie, czy ludzie mogą stwierdzić, że ma załamanie nerwowe, biorąc pod uwagę fakt, że nie mógł usiedzieć, albo to, że uśmiech uparcie nie znikał mu z twarzy. Harry zorientował się jednak, że wszyscy doszli po prostu do wniosku, iż był podekscytowany zobaczeniem się z Eleanor i, cóż, nie zamierzał wyprowadzać ich z błędu.

Powietrze było stosunkowo ciepłe, zważywszy na to, że wciąż był jeszcze marzec, a słońce świeciło, gdy mama Harry’ego podrzuciła go na dworzec. Wyładowywali bagaż, podczas gdy Anne w dalszym ciągu miała niezadowolony wyraz twarzy.

- Wciąż nie jestem do tego przekonana, Harry – powiedziała, z niepokojem w głosie, podając mu torbę. – Londyn to duże miasto.

Harry chwycił za rączkę bagażu, starając się wyglądać tak bardzo pocieszająco, jak tylko potrafił.

- Nie martw się, mamo. Wszystko będzie dobrze.

Anne wciąż nie wyglądała na przekonaną. Z smutnym uśmiechem na ustach, westchnęła i przysunęła się, głaszcząc go delikatnie po policzku.

- Wiem, wiem, tylko… - Opuściła rękę i spojrzała na niego tak, jakby był najcenniejszym skarbem na świecie. Jakim, według niej, był. – Po prostu martwię się o ciebie.

Widząc ją takim stanie, Harry odłożył bagaż i przyciągnął ją do siebie w ciasnym uścisku.

- Wiem, mamo. Ale nie musisz. Mam osiemnaście lat, jestem prawie pewien, że potrafię o siebie zadbać.

Oboje zaśmiali się i Harry powoli puścił ją i ponownie złapał za swoją torbę, szykując się do wyjścia.

- Wiem, Harry, wiem. Tylko obiecaj mi, że nie będziesz psocił, ani nic?

Nie.

- Tak, w porządku.

Po raz pierwszy uśmiech Anne był rzeczywiście prawdziwy.

- Jestem tak podekscytowana! – pisnęła. – Nie mogę uwierzyć, że mój mały chłopiec wybiera się na swoją pierwszą przygodę.

Przewracając oczami, Harry nie mógł powstrzymać się od śmiechu.

- Naprawdę, robisz z tego większą sprawę, niż jest w rzeczywistości.

- Nie, nie robię! – odpowiedziała, potrząsając głową. – I nie myśl, że nie zauważyłam, jak ostatnio byłeś podekscytowany. Nigdy nie byłeś dobry w ukrywaniu swoich emocji.

- No tak. – Harry przyznał się do winy, skoro nie było sensu zaprzeczać. – Myślę, że byłem.

- W porządku. – Anne zachichotała. – Zamierzam pozwolić ci odejść.

Po ostatnim uścisku, w którym Anne trzymała Harry’ego bardzo mocno, w końcu powiedzieli sobie do widzenia. Anne wróciła do auta, a Harry poszedł na peron. To wszystko wydawało się takie nierzeczywiste, że Harry miał problemy z prawidłowym oddychaniem, przez co dusił się kaszlem. To było tak, jakby szedł przez jakiś sens, nie jak coś, co właśnie się działo. A jeśli ludzie patrzyli na niego dziwnie, bo zaczynał robić się niebieski; Harry ani tego nie zauważył, ani go to nie obchodziło.

Kiedy wszedł do pociągu, znalazł puste miejsce przy oknie, gdzie usiadł. A gdy pociąg ruszył, motyle w brzuchu Harry’ego były w takim miejscu, że czuł się, jakby miał zaraz zwymiotować. By odwrócić swoją uwagę, albo pomóc sobie – Harry nie był pewny – zdecydował się na użycie zatyczek do uszu. Wyjął Ipoda i zaczął przewijać wszystkie swoje ulubione zespoły, aż nie znalazł tego, czego szukał: One Direction. Z radosnym uśmiechem na twarzy, zdecydował się puścić ich ostatni singiel. Był to cover Blodnie, ale także charytatywny singiel. Harry pomyślał o Louisie i o tym, jak pomógł instytucji charytatywnej, bo miał tak wielkie serce. Kiedy piosenka się zaczęła, Harry był tak pozytywny, jak nigdy, gdyż piosenka odnosiła się do jego życia.

One way or another, I’m gonna find ya

I’m gonna getcha getcha getcha getcha

One way or another, I’m gonna win ya

I’m gonna getcha getcha getcha getcha



Wyglądając przez okno, Harry widział drzewa znikające szybko w rozmazanym obrazie, jedno za drugim. Pociąg prawdopodobnie poruszał się 160 kilometrów na godzinę, ale dla Harry’ego nie było to wystarczająco szybko.



1 – w oryginale użyto słowa „selfies”, co oznacza dosłownie zdjęcia samego siebie, zazwyczaj robione przez siebie, czyli po naszemu: samojebki.

2 - w oryginale użyto słowa “dorky”, co miało być przymiotnikiem od “dork” - palant.


4

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz