6
Niall leżał na łóżku wpatrując się w sufit. Myślał, a raczej cięgle wojował w swoich wspomnieniach starając się z nich uwolnić. Był jak sparaliżowany, nie mógł się ruszyć ani nic takiego. Po prostu leżał, mimo że w głowie wołał pomocy, jednak nie mógł go nikt usłyszeć, a przynajmniej tak mu się zdawało. Osamotniony wśród własnych wspomnień błąkał się szukając wyjścia.
Stracił matkę. To było okropnym cierpieniem dla szesnastolatka. Stracił jedną z najważniejszych osób w swoim życiu a uczucie pustki było okropnie niekomfortowe i całkowicie inne, złe. Niall pamiętał jak się czuł, gdy jego ojciec go zostawił, jako małe dziecko tego nie rozumiał. Myślał że to on zrobił coś źle, że dlatego ojciec go zostawił. Jednak było całkowicie inaczej, za późno to zrozumiał.
Niall, wiem że mnie słyszysz.
Głos Zayna w jego głowie zdziwił Irlandczyka, ale był jednocześnie kojący, chciał go słuchać dalej. Chciał by mówił do niego. Jego głos był taki kojący..
Musisz się ruszyć, zrobić coś. Musisz się obudzić.
Spał ? Nawet nie wiedział. Właściwie wszystko mu było obojętne, poza głosem Zayna.
Otwórz oczy, właśnie tak, dobrze. Otwórz je.
Posłuchał go. Rozchylił swoje zmęczone powieki i ujrzał twarz Zayna przed sobą. Wyglądał na zmartwionego. Usta były wykrzywione w smutny uśmiech, jakby chciał pocieszyć Nialla. Oczy. Oczy były chyba najgorsze. Ciemne, nie okazujące żadnej emocji poza smutkiem i współczuciem. Niall nie chciał by Zayn był smutny. Smutek Zayna go bolał. Zayn nie mógł być smutny.
- Przepraszam. – Wypowiedział pełny wyrzutów sumienia. Niall skrzywił się i posłał mu pytające spojrzenie. – Ona nie żyje przeze mnie. – Wyszeptał. Niall poczuł jak jego serce zostaje ściśnięte przez niewidzialną dłoń.
- Nie. – Powiedział szybko kręcąc głową. – Nie. – Powtórzył dramatycznie nie chcąc w to uwierzyć. To nie mogła być wina Zayna, po prostu nie mogła. Ciemnooki wplątał dłoń w jego włosy zbierając je z jego czoła i masując lekko palcami skórę na jego głowie.
- Jestem cholernie samolubny. Jestem zły.
- Nie wierzę. – Szepnął hardo pewnym głosem. Na twarzy Zayna pojawił się lekki uśmiech jednak przepełniony smutkiem i rozpaczą.
- Muszę odejść..
- Co?! – Wrzasnął podnosząc się do pozycji siedzącej. - Nie! – Krzyknął szeptem. Poczuł się okropnie. Taki mały i bezradny, bezsilny. Jak on mógł mu to zrobić ? Dlaczego chce zostawić po tym wszystkim ? - Zayn nie.. – Poprosił załamanym głosem podczas gdy łzy z policzków już dawno popłynęły. Nie patrzał w jego oczy, nie potrafił. To by go zniszczyło. - Nie możesz mi tego zrobić. Nie.. – Mamrotał kręcąc głową. Zagryzł wargę zaciskając dłonie na materiału prześcieradła. - Proszę..
Niall czuł się żałosnym kretynem. Nie chciał płakać, nie przy Zaynie, nie musiał widzieć jak bardzo słaby był. Słabość była żałosna, zwłaszcza gdy Niall ją okazywał. Zacisnął oczy nie chcąc pozwolić kolejnym łzom wypłynąć.
- Nie możesz mi tego zrobić. – Wyszeptał cicho. Zayn nie mógł odejść, znaczył dla niego za dużo. Nie mógł go tak po prostu zostawić. Nie po tym wszystkim. Nie po tym, jak sprawił że Niall się w nim zakochał beznadziejnie.
Uspokoił się trochę po jakimś czasie i przybierając odpowiedni, słyszalny a nie przepełniony płaczem ton głosu.
– Przynajmniej powiedz, co zrobiłem nie tak ? – Poprosił.
- Oni mogą cię skrzywdzić.. – Rzekł przyciskając drobnego blondyna do swojej klatki piersiowej. Szesnastolatek szybkim ruchem zacisnął dłonie na jego ramionach przyciskając głowę do jego ciała pragnąc więcej. Miał ochotę zwinąć się w kłębek wewnątrz Zayna i pozostać w nim do końca. Wtedy byłby niesamowicie bezpieczny. – Nie chcę by cię skrzywdzili. – Wyszeptał do jego ucha całując lekko jego skroń. Bolało. Jego dotyk bolał. Jeśli Zayn miał robić to po raz ostatni Nialla to cholernie bolało. Jego dotyk wypalał i odbierał chęć oddechu. Wypalał znamiona na jego skórze i w niej. Ściskał jego serce tak, że każdy oddech był bolesny, ranił. W jednej chwili Niall miał ochotę przestać oddychać.
Łzy ściekały po jego policzkach mocząc przy okazji koszulę Zayna. Czuł się słaby, mały i obrzydliwy. Zapewne od płaczu był cały czerwony i opuchnięty. Dlaczego Zayn na niego patrzył ? Przecież był taki.. Nijaki.
- Więc niech to zrobią. – Powiedział pewnym głosem zaskakując samego siebie. Jeśli miałby wybór, być przy Zaynie i zostać nawet zabitym, a pozwolić mu odejść, wybrałby to pierwsze, bez zastanowienia.
- Nie pozwolę im. – Rzekł ostrym głosem głaszcząc jego głowę chcąc uspokoić, jednak zdradliwe łzy wciąż spływały po jego policzkach nie chcąc przestać.
- Więc nie pozwól, jednocześnie mnie nie zostawiając. – Niall był niczym, Zayn zamierzał go zostawić.. Był taki beznadziejny, nie potrafił go zatrzymać.
- Nie myśl tak Niall. – Skarcił go.
- Czym.. – Zaczął niepewnie. – Czym dla ciebie jestem ? – Spytał cichutko zaciskając palce mocniej na jego koszuli. Bał się odpowiedzi. Co jeśli był dla niego niczym, a może zwykłą zabawką ? Co jeśli Zayn by go wyśmiał, przecież mógłby. Był taki idealny, Niall był jego przeciwieństwem.
- Wszystkim. - Odpowiedział. – Niall, do cholery jesteś wszystkim. – Powiedział unosząc głos. – Niall.. – Zaczął ciszej i spokojniej. – Kocham cię. Gdyby ode mnie to zależało, zostałbym, tak długo, aż miałbyś mnie dosyć. Jesteś moim niebem, chcę tylko ciebie. – Powiedział a serce Nialla zapłonęło żywym ogniem. Słowa Zayna spowodowały, że ponownie wybuchł spazmatycznym płaczem.
- Proszę. Nie zostawiaj mnie. – Wyszeptał w jego koszulkę. – Nie odchodź. Nie opuszczaj mnie Zayn, proszę nie rób tego. – Szeptał zanosząc się płaczem. – Nie teraz.. Proszę.
Zayn mocniej owinął ramiona wokół mizernego ciała szesnastolatka całując jego głowę.
- Co mam zrobić żebyś został ? – Spytał szeptem będąc coraz bardziej zdesperowany. Potrzebował go. Potrzebował najbardziej na świecie równie mocno jak tlenu i oddechu, równie mocno jak życia.
- Nie możesz zrobić nic. – Odpowiedział pustym głosem. Niall zacisnął usta dławiąc krzyk rozpaczy. Ponownie rozpłakał się, w ramionach tego, który to spowodował. Jak bardzo było to żałosne, że płakał w ramionach Zayna, przez którego właściwie teraz cierpiał ?
- Pocałuj mnie. – Poprosił cicho. Potrzebował tego, jego ust na swoich. Zayn zaczął od jego skroni, delikatnie muskając swoimi ustami. Niall zamknął oczy rozkoszując się tym uczuciem bliskości. Dłonie szesnastolatka mocniej objęły jego naprężone plecy przyciskając ciało Zayna bliżej siebie.
Malik ucałował jego policzek przejeżdżając nosem po nim aż wreszcie dotarł do spragnionych pocałunków ust Nialla. Irlandczyk przysunął się bardziej do niego przyciskając swoje usta mocno do jego ust. Ich nogi były zaplątane. Niall jęknął cicho gdy język Zayna przejechał po jego dolnej wardze. Po kręgosłupie przeszły przyjemne dreszcze.
Rozchylił lekko usta wysuwając jednocześnie swój język by spotkał się z tym, należącym do Malika. Położył się na poduszkach ciągnąc go bliżej siebie. Był tak blisko, mimo Niall chciał go jeszcze bliżej, najbliżej, jak tylko się dało.
Całował go zawzięcie, w obawie, że to ostatni raz.
- Kochaj się ze mną Zayn. – Wyszeptał wpatrując się w jego oczy. Zayn jedynie złożył na jego ustach kolejny, namiętny pocałunek zwiastujący pewną obietnicę.
6
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz