środa, 22 stycznia 2014

825

8

Siedzenie przed lustrem było prawdopodobnie najtrudniejszym doświadczeniem, jakie Harry musiał kiedykolwiek znieść. Nie chodziło o to, że on nigdy nie pojawiał się w telewizji, oczywiście, że to robił – prawdę mówiąc, to od tego wszystko się zaczęło. Największym problemem było to, że siedział za sceną w tym samym miejscu, gdzie zaczęła się jego kariera. Nieuniknionym było, ze za parę godzin stanie twarzą w twarz z Louisem. Chłopak nie miał pojęcia, że Harry wie, kim on jest. To właśnie był największy problem w całej tej sytuacji, ponieważ z całą szczerością, Harry bardziej niż chętnie wstałby z krzesła jurora, ściągnął chłopaka ze sceny i uwiódł go, a przynajmniej porozmawiał z nim. Tak, powiedziałby mu, że Harry, z którym cały czas wymienia maile, to w rzeczywistości Harry Styles. I, że Harry Styles chce go lepiej poznać. Ale to zawstydziłoby chłopaka z Doncaster, prawda? Ponieważ Louis nie tylko nie miał pojęcia o prawdziwej tożsamości Harrego, on również wyjawił, że nie jest po prostu zauroczony Harrym jako celebrytą… On jest prawie jego obsesją. Zabawne, że sposób, w jaki Louis opisał go w swoich emailach nie sprawił w najmniejszym stopniu, że Harry myślał o nim jak o prześladowcy i tak naprawdę on wydawał się dbać o drugiego chłopaka. Świadomość, że tak bardzo wpływał na czyjeś życie sprawiała, że się uśmiechał; jednakże każda sekunda, którą spędzał z Louisem przyprawiała go o okropne poczucie winy.

Dookoła niego, fryzjerzy i makijażyści pracowały nad jego wyglądem, zanim został odesłany po strój, który miał sprawić, że „dziewczyny zemdleją z wrażenia” jak to często mówił fryzjer. Ale to, że Harry nie chciał, by to nie dziewczyny mdlały, lecz chłopaki, nie sprawiało różnicy, prawda? To nie to, że chciał teraz jakiegoś przypadkowego gościa, ponieważ jedyną osobą, która teraz się dla niego liczyła był Louis. I na szczęście, on był pewny, że ten chłopak czuje coś podobnego.

Harry wiedział, że to nie było, w porządku w stosunku do Louisa. Przyglądał się ludziom usiłującym zakryć worki pod jego oczami, które pojawiły się na skutek stresu i walczącym z burza jego loków. Usłyszał, jak plotkują wśród siebie o bezsensownym wyścigu o sławę. To utwierdziło go w przekonaniu, że ujawnienie się przed Louisem nie byłoby dobrym pomysłem. Może pewnego dnia będzie mógł mu powiedzieć, ale nie teraz – a szczególnie nie dzisiaj.

Nagle z rozmyślań wyrwał go dźwięk jego telefonu dzwoniącego wściekle na toaletce, który sprawił, że starł się delikatny podkład, który makijażystka nałożyła na jego policzki, mimo, że tego nie cierpiał. Jego telefon ciągle dzwonił, grając okropną, zawstydzającą piosenkę. Kilka osób pracujących niedaleko zachichotało.

Rumieniąc się, Harry sięgnął po komórkę. Zauważył, ze na wyświetlaczu pojawił się nieznany mu numer. Zdecydował się jednak odebrać tak, czy inaczej, nie przejmując się tym, ze ręka przytknięta do ucha będzie przeszkadzać osobom usiłującym go „upiększyć”.

„Słucham, Harry przy telefonie.” – powiedział spokojnie, oczekując by dowiedzieć się, kto dzwoni do niego akurat teraz, gdy prawie wszyscy jego znajomi wiedzieli, że będzie na castingu do x-factora.

„Oh Harry, kurwa, dobrze, że to ty.” – zdenerwowany głos rozległ się w głośniku, powodując, ze przeszedł go dreszcz, gdy zorientował się, do kogo on należy.

„Louis?” – zastanowił się, chcąc potwierdzić swoje przypuszczenia, mimo, że był pewien, iż to właśnie chłopak z Doncaster dzwoni w potrzebie. Nie zastanawiał się, skąd Louis ma jego numer, zamiast tego myślał o tym, czemu jego głos brzmi tak słabo i nie na miejscu. „Louis, wszystko w porządku?”

„N- nie wiem, Harry.” – mruknął, jego głos brzmiał odlegle, jakby rozglądał się wokoło w poszukiwaniu czegoś. „Tu jest tak dużo ludzi. Kolejki są ogromne, i cholera, pewnie myślisz, że brzmię jak kretyn i już nigdy nie będziesz chciał ze mną rozmawiać, ale … Ale ja po prostu chciałem usłyszeć coś uspokajającego i nie wiedziałem co zrobić i postanowiłem zadzwonić do ciebie -”

„Lou, poważnie, uspokój się.” – Harry zachichotał delikatnie, starając się ignorować fakt, że jego serce zaczęło bić jak szalone gdy tylko zorientował się, że Louis jest w tym samym budynku co on. Być może dzieliły ich setki metrów, ale to nie miało znaczenia, ponieważ i tak byli bliżej siebie niż kiedykolwiek. „Zakładam, że mówisz o castingu do x-factora?”

Louis mruknął potwierdzająco do telefonu, odgarniając włosy z czoła. Zdał sobie sprawę, że stoi pośrodku ogromnego tłumu, a wszyscy wokół niego mają to samo marzenie: zostać muzykiem.

„Posłuchaj mnie, okej?” – Harry zapytał i zaczął kontynuować nie czekając na odpowiedź. „Wszystko będzie dobrze. Obiecuję. Nie, nie myślę, ze jesteś kretynem. Nigdy nie mógłbym tak o tobie sądzić. Jesteś zdenerwowany – wierzę ci. Gdy tylko wejdziesz na scenę, twoje obawy znikną i będziesz mógł oczarować publiczność swoim pięknym głosem. Nie, nigdy nie słyszałem jak śpiewasz, ale kurwa, Louis, nawet gdy mówisz miękną mi kolana. I jestem pewien że pójdzie ci doskonale.”

Dookoła Harrego, kilku ludzi z obsługi zaczęło na niego dziwnie patrzeć, gdy zorientowali się, że rzekomo heteroseksualna gwiazda pop siedzi w swojej garderobie pochlebiając komuś noszącemu męskie imię. Ale Harry wciąż ich ignorował, odganiając ich machnięciem ręki. Rozeszli się w różnych kierunkach, nie chcąc wywoływać dramatu, który mogłoby spowodować podsłuchiwanie. Zajęli się loczkami wokół telefonu, ponieważ zorientowali się, że ta rozmowa wydaje się być ważna i chyba najlepszym pomysłem było nie denerwowanie go. Harry był za to wdzięczny, ponieważ szczerze nie miał pewności czy powstrzymałby się przed kopnięciem kogoś, kto spróbowałby oderwać go od rozmowy z Louisem gdy tamten go potrzebował.

Czemu czuł się tak zniewolony do zostania przy telefonie… To pytanie wciąż go intrygowało.

„A co jeśli to spieprzę?” – Louis wyszeptał, jego głos był wyraźnie bardziej przerażony niż zdenerwowany. „Co jeśli nie przejdę dalej?”

„Przejdziesz, obiecuję ci.”

„Nie możesz obiecywać mi czegoś takiego… To nie zależy od ciebie. To zależy od jurorów i – i Harrego Stylesa.”

„Kto powiedział, ze on cię nie przepuści dalej?” – Harry zapytał zraniony, gdy usłyszał, ze Louis zastanawia się nad tym na drugim końcu linii. „Kto powiedział, ze on nic nie pamięta o tobie, nie pamięta jaki jesteś cudowny i że nie chce przepuścić cię dalej tak bardzo jak ty tego chcesz?”

„On nawet nie wie, że tu będę, Harry. A nawet jeśli mnie pamięta, to tylko jako gejowską ciotę, która przyszła na podpisywanie płyt…”

„W odpowiedzi na ten komentarz przypomnę ci, że jesteś gejem.” – Harry droczył się z nim, próbując poprawić mu humor. Wtedy zobaczył managera stojącego niecierpliwie w kącie i gestykulującego do niego by kończył rozmowę.

„Zamknij się.” – usłyszał chichot z głośnika. Harry poczuł, ze wreszcie przełamał zmartwienie Louisa i uspokoił go na tyle, ile był w stanie. „Okej. Już w porządku. Przepraszam za to dzwonienie i zachowywanie się jak kretyn, mam na myśli, ze to raczej żenujące…”

„To nie jest żenujące,” – Harry skończył za niego z obiecującym brzmieniem w głosie. Wiedział, że musi szybko kończyć, gdy zauważył, że policzki mężczyzny stojącego w kącie czerwienieją gdy stawał się coraz bardziej rozeźlony. „Tylko urocze. Zadzwoń do mnie gdy będziesz mnie potrzebował. Nie ma problemu.”

„Naprawdę?”

„Oczywiście. Dawno nie rozmawialiśmy i fajnie było znowu usłyszeć twój głos.” – Harry uśmiechnął się do telefonu. Pamiętał, rozmowę z Louisem przez Skype 3 dni temu, od tego czasu nie rozmawiali. Kontynuował, odgarnąwszy zbłąkany kosmyk włosów sprzed oczu. „Jeszcze tylko jedno pytanie, Louis.”

„Mhmm?”

„Skąd masz mój numer telefonu?”

„Oh, z twojego konta skype.” – Louis wyjaśnił, dając my tym do myślenia, ze może nie powinien podawać tylu swoich danych na tak ogólnodostępnej stronie. Zakończył połączenie jeszcze bardziej obiecującym tonem niż przy pierwszej rozmowie.

Gdy odkładał telefon błogi uśmiech pojawił się na jego twarzy, zadowolony, że Louis będąc w kłopocie ze wszystkich ludzi, do których mógłby zadzwonić, wybrał właśnie jego. Powoli wstał i natychmiast został wypchnięty do drugiego pomieszczenia, gdzie szybko ubierał się w różne zestawy ubrań, zanim nie uznano, że wygląda na tyle dobrze, by móc pokazać się w telewizji. Następnie został wyprowadzony przez korytarze aż do siedzeń jurorów, gotowy na cały dzień przesłuchań.



~*~

Trzy godziny później, odbyło się już ponad sto przesłuchań, każde gorsze od poprzedniego – z wyjątkiem jednego lub dwóch. niektórzy nie mieli słuchu muzycznego, inni po prostu fałszowali przez cały czas trwania piosenki. Mimo, że niektórzy mieli prawdziwy potencjał, byli zbyt skupieni na brzmieniu swego głosu, nie zwracając uwagi, ze wybrali zupełnie niepasującą do nich piosenkę.

Jednak najgorszą częścią nie były godziny kompromitacji ludzi w narodowej telewizji, lecz to, ze gdy eliminowałeś ludzi, oni musieli wyzbyć się swoich marzeń o byciu gwiazdami. Harry bardziej niż inni sędziowie, mający doświadczenie w zawodzeniu ludzi, miał trudność w powiedzeniu nie. Było to gorsze, niż mógł się spodziewać. I chociaż myślał, że z ćwiczeniami i profesjonalnym treningiem głosu niektórzy mają szansę nauczyć się śpiewać, mimo, że teraz są zupełnie na to niegotowi, zmuszał się do mówienia nie i odsyłania ich od domu ze złamanymi sercami.

Czas mijał, minuta po minucie, godzina po godzinie, a Harry wciąż nie widział Louisa. Zaczął robić się niespokojny i zatroskany, zdenerwowany nie tylko myślą, ze może nie zobaczyć chłopaka, ale też że może nie usłyszeć głosu, który cały czas wyobrażał sobie, ze śpiewa dla niego. Jego największym dylematem było to, czy powinien, czy nie, zasugerować, że pamięta go z podpisywania podczas krótkiej rozmowy, którą może odbyć z uczestnikiem zanim poprosi go o występ.

Jednakże, właśnie wszedł na scenę następny uczestnik. Uśmiechnął się szeroko, podnosząc opalone ramię by odgarnąć włosy z twarzy. Harry nie miał czasu na dłuższe rozważanie swojego problemu, ponieważ przed nim stał Louis, uśmiechając się uroczo do niego. Nie miał pojęcia, że Harry wie o nim o wiele więcej niż mu się wydawało.

„Cześć. Louis, prawda?” – Harry uśmiechnął się, wymawiając poprawnie imię chłopaka, co spowodowało aplauz ze strony widowni (lub, dokładniej mówiąc, dziewczyn na widowni) gdy dotarło do nich, że ten atrakcyjny chłopak ma także piękne imię. Ludzie krzyczeli i wiwatowali, mimo, że nawet jeszcze nie zaśpiewał. Louis, którego Harry w sekrecie znał tak dobrze, zrobił doskonałe pierwsze wrażenie. Sprawiło to, że Harry nie mógł przestać się uśmiechać.

Louis stał przed nim rumieniąc się, i właśnie wtedy zdał sobie sprawę, że on jest obiektem uczuć Louisa… Ale on nie powinien tego wiedzieć, prawda?

„Louis, yeah.” – odpowiedział chłopak z Doncaster delikatnie trzęsącym się z nerwów głosem. „Louis Tomlinson.”

„Nie denerwuj się, dobrze?” – Harry uspokoił go, dając mu obiecujący uśmiech zanim zamilkł, pozwalając innym jurorom dojść do głosu. Louis jedynie skinął głową, dając chłopakowi cichą obietnicę, że postara z całych sił się uspokoić.

Przez cały czas gdy inni jurorzy rozmawiali z Louisem i jego uwaga była skupiona na nich, Harry nie mógł się powstrzymać, ale bardzo uważnie śledził wszystkie szczegóły wyglądu chłopaka – od sposobu, w jaki jego palce zaciskały się na mikrofonie gdy mówił, aż po to, w jaki sposób przesuwa językiem po wargach po każdym wypowiedzianym zdaniu. Te drobne rzeczy sprawiły, ze Harremu zmiękły kolana. Był całkowicie zniewolony tym widokiem – tak bardzo, że prawie nie zauważył gdy inni sędziowie zaczęli się mu przyglądać pytająco oczekując odpowiedzi na zadane wcześniej pytanie.

„Co, proszę?” – Harry zapytał, obracając się w prawo. Musiał fizycznie odciągnąć się do patrzenia na Louisa gdy spoglądał na kolegę.

„Wydajesz się być tu nieco zaabsorbowany.” – powiedział drugi juror, wywołując pomruk śmiechu ze strony widowni oraz niesamowicie uroczy i atrakcyjny śmiech Louisa.

„Przepraszam…” – mruknął Harry, rumieniąc się delikatnie, zanim spojrzał w górę. Zauważył prawie natychmiast zauważając sposób, w jaki właśnie wwiercał się w niego wzrok Louisa. „Więc zaśpiewasz dla nas, przyjacielu?”

„Tak…” – Louis wyszeptał zwyczajnie, jakby był oczarowany Harrym moment za długo. „Zaśpiewam Look after you” zespołu The Fray, jeśli to w porządku.”

„Idealnie.” – Harry uśmiechnął się, zanim usłyszał, że rozpoczyna się podkład muzyczny. Obserwował, jak ręka Louisa unosi mikrofon do jego ust.

Spoglądając na chłopaka stojącego na scenie jeszcze raz, trzęsącego się przez słowa, które właśnie powiedział, Harry zauważył, że oczy Louisa wciąż wpatrywały się w niego, jakby nie był w stanie spojrzeć na resztę krzyczącej widowni. To było jakby Harry był jedyną osobą, na którą mógł patrzeć bez wpadnięcia w zapomnienie – i być może, tylko być może, dlatego usta Harrego wykrzywiły się w dopingującym uśmiechu i wyszeptały tylko dwa słowa, które wiedział, że dadzą Louisowi nadzieję, której potrzebował.

Ogórki konserwowe

Gdy Louis zdał sobie sprawę, ze Harry Styles pamięta go z podpisywania płyt, które odbyło się tygodnie temu, nie był w stanie trzymać na uwięzi swego talentu i zaśpiewał najpiękniejsza piosenkę, jaką Harry kiedykolwiek słyszał.


8

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz