sobota, 25 stycznia 2014

923

16

Harry był troche zaskoczony, kiedy Louis nie pojawił się w szkole przez kilka kolejnych dni. Wiedział, że to trochę potrwa, zanim jego noga wyzdrowieje, ale na pewno jeden dzień wolnego wystarczył, by chodzić o kulach. Choć nie znał Louisa od dawna, nie wydawał się on być dzieciakiem, który opuszcza szkołę na dłużej, niż to konieczne.
- Wszystko w porządku, stary? Ostatnio zachowujesz się nieco dziwnie. – Zauważył Zayn z dezaprobatą, kiedy obydwaj szli do auta Zayna po szkole. Gdy tylko znaleźli się bezpiecznie w wnętrzu samochodu, Zayn wyciągnął paczkę papierosów i zapalniczkę ze schowka, zapalając papierosa i wsadzając go między wargi.
- Hm? Tak! Tak, w porządku. Dlaczego, o czym mówisz? – Harry zająknął się, sięgając, by zgłośnić radio. Jakaś przetwarzana popowa piosenka wypełniła samochód i Harry miał nadzieję, że to wystarczy, by ukryć zdenerwowanie w jego głosie.
Zayn przewrócił oczami i sięgnął, całkowicie ściszając radio.
- To jest dokładnie to, o czym mówię – wymamrotał, włączając wycieraczki, by zetrzeć grubą ścianę deszczu z przedniej szyby. Po raz drugi w ciągu ostatnich kilku tygodni, trening piłki nożnej został odwołany z powodu deszczu i Harry był wdzięczny za nieoczekiwaną przerwę w jego obowiązkach chłopca od wody.
Harry wzruszył ramionami.
- Wszystko ze mną w porządku. Nawet nie wiem skąd to wziąłeś. Może chodzi o ciebie, stary. – Spławił go, wyciągając rękę, by ponownie włączyć radio.
Tym razem podgłośnił to akceptowalnego poziomu i nie protestował, kiedy Zayn zmienił stację na jakieś uduchowione R&B.
- Nieważne. Hej, chcesz do mnie wpaść? Potrzebuję pomocy z angielskim. Nie mogę sobie poradzić z pentametrem jambicznym*. – Narzekał Zayn, z łatwością opuszczając parking i wyjeżdżając na ulicę.
- Jasne, w porządku. Może powinniśmy zatrzymać się po drodze u Louisa. Wiesz, żeby zobaczyć, czy potrzebuje pożyczyć od nas zadania domowe czy coś – powiedział Harry, a słowa wyleciały z jego ust tak szybko, że były ledwo dostrzegalne.
Zayn przekrzywił głowę.
- Co, chcesz się z nim zobaczyć? Myślałem, że wy dwoje nie możecie się znieść.
Harry spiął się, próbując wzruszyć nonszalancko ramionami, ale w pośpiechu wyglądało to bardziej jak niespokojny skurcz.
- Cóż, um… Szkoda mi go. Jakby nie było, facet złamał kostkę – wyjąkał nerwowo.
- Wiem, że jest coś, czego mi nie mówisz. – Zayn powiedział stanowczo.
- Jesteś paranoikiem. – Harry przewrócił oczami. – Słuchaj, zatrzymujemy się u Louisa, czy co?
- Nie, dopóki nie powiesz mi, co się dzieje. – Głos Zayna był mocniejszy i Harry wypuścił pokonane westchnięcie.
Zayn nienawidził, kiedy ludzie go okłamywali lub coś przed nim ukrywali i Harry znał go dostatecznie dobrze, by wiedzieć, że nie wygra – nie, kiedy był w takim nastroju.
- Nie wiem… To dziwne – mruknął lekceważąco, opadając nisko w fotelu, aż pas bezpieczeństwa nie docisnął się do jego gardła.
- Znam cię, odkąd skończyłeś trzy latka; założę się, że jest sporo rzeczy, które mogą mnie zaskoczyć w tym momencie – zauważył Zayn, szydząc z niego.
To w dużej mierze była prawda, uświadomił sobie Harry. Właściwie nie był pewien, czy zdoła znaleźć lepszą osobę do rozmowy o tym wszystkim, niż Zayn.
- W porządku, ale nie mów, że cię nie ostrzegałem – powiedział, wzdychając, gdy wjechali na podjazd Zayna.
Zayn wysiadł z samochodu z zadowolonym uśmiechem na twarzy, oczywiście przez wzgląd na szybkie poddanie się Harry’ego i swoje zwycięstwo.
- Daj spokój, nawet nie znasz długo Tommo. Co może być takie dziwne?
Harry wszedł za Zaynem do środka i obydwaj rzucili torby na podłogę obok drzwi i kompletnie zapomnieli o pracy domowej, którą mieli zrobić.
- Możesz być zaskoczony – mruknął, człapiąc się po schodach i przez korytarz.
Zayn opadł na łóżko, gdy tylko wszedł do pokoju, zostawiając Harry’emu zamknięcie drzwi, zanim zdecydował się usiąść w kącie na czarnej pufie bean bag**.
- Wypróbuj mnie. – Wyzwał go Zayn, przewracając się na bok, by spojrzeć Harry’emu w oczy.
Harry wziął głęboki oddech i oczywiścił gardło, upewniając się, że wciąż posiadał głos, zanim przemówił.
- Pieprzyłem go na boisku.
Zayn patrzył na Harry’ego prawie przez całą minutę, nie robiąc nic, poza mruganiem.
- Co?
- Pieprzyłem go. Na boisku. – Harry powtórzył powoli.
- Cholera, tak, słyszałem cię, ale… co? – Zayn wyjąknął. – Czekaj, kiedy?
- Kilka tygodni temu, po pierwszym treningu – wyjaśnił.
Był zaskakująco spokojny – jeśli ma być szczery, nie myślał nawet, że będzie w stanie przejść przez pierwsze zdanie – i podejrzał, że może mieć to coś wspólnego z faktem, że czuł, jakby wielki ciężar został zdjęty z jego piersi. W końcu poradził sobie z sekretami, które ciążyły na nim od kilku ostatnich tygodni i ulga była natychmiastowa.
Zayn zamrugał kilka razy, a potem, ku szoku Harry’ego, zaczął się uśmiechać.
- Niegrzeczny chłopiec, Styles! Góra czy dół?
Teraz przyszła kolej na Harry’ego, by mrugać z zakłopotaniem.
- Er… Góra.
Zayn zarechotał.
- Domyśliłem się. Teraz, gdy o tym myślę, Louis ma odpowiedni tyłek, by być na dole.
Harry poczuł, jak uśmiech rozciąga jego usta.
- Mogę powiedzieć z własnego doświadczenia, że rzeczywiście jest bardzo ładny – lepszy, niż wygląda, jeśli to możliwe.
Zayn jęknął i zaśmiał się.
- Zbyt wiele informacji! – Przerwał na chwilę, zbierając myśli, zanim odezwał się ponownie. – Czekaj, nasz pierwszy trening? To było zanim próbowałeś przelecieć tego faceta w klubie.
Harry skrzywił się.
- Jak powiedziałem, długa historia. Nie wiem, to było po prostu… No, noc wcześniej Louis ssał mi na boisku… - zaczął.
- Czekaj, ile razy pieprzyliście się na boisku? Gram tam, wiesz! – Zayn powiedział, bez przekonania rzucając poduszką w głowę Harry’ego.
- Tylko te dwa razy. Chociaż technicznie nie pieprzyliśmy się na boisku – tylko za tym drzewem, w pobliżu boiska – wytłumaczył Harry, z łatwością unikając poduszki.
- Za drzewem. Jezu Chryste, wy dwaj jesteście najbardziej pokręconymi napaleńcami wszechczasów! Nie sądziłem, że Louis ma to w sobie – zauważył Zayn.
Harry wzruszył ramionami.
- On właściwie jest nieco powściągliwy; on po prostu bierze to.
Jego umysł wrócił z powrotem do tego, jak chętny był Louis za każdym razem, kiedy się wygłupiali i poczuł ukłucie w żołądku. Zajęło mu kilka sekund, aby uświadomić sobie, że to dlatego, że tęsknił za Louisem i ta myśl sprawiła, że jego żołądek przewracał się z podniecenia.
- Ugh, nie potrzebuję tego typu informacji – syknął Zayn.
Harry wzruszył ramionami, rozdrażniony.
- To ty jesteś tym, który ciągle o to pyta!
- Cieszę się dla ciebie, Haz. Co mogę powiedzieć? – Zayn roześmiał się i bezczelnie puścił mu oko. – Teraz, wróćmy do faceta z łazienki.
- Racja, um… Cóż, po tym, jak ja i Louis znów się wygłupialiśmy, czułem się jak gówno. Tak naprawdę nie myślałem, że jestem… wiesz, gejem. – Harry wciąż ledwo mógł powiedzieć to słowo bez poczucia, jakby była to jakaś wielka tajemnica. – Więc chciałem iść do tego klubu i do łóżka z jakąś przypadkową dziewczyną. Nie wiem, myślę, że myślałem, że to pozwoli mi zapomnieć o Louisie czy coś. To nie był mój najlepszy plan.
- Najwyraźniej nie, ponieważ nie spałeś z jakąś laską; dymałeś faceta w łazience – wtrącił Zayn.
- Zmierzam do tej części! – Harry zaskrzeczał obronnie. – Poza tym, nie dymałem go, tylko prawie go dymałem.
- Ach, tak, to zupełna różnica – powiedział sarkastycznie Zayn, pękając ze śmiechu.
- Jest! – zaprotestował Harry. – W każdym razie niewybaczalnie się upiłem i gdy zdałem sobie sprawę, że ta dziewczyna próbuje ze mną flirtować, coś jest nie tak. Mam na myśli, jak sądzę była wystarczająco atrakcyjna, ale była po prostu zła w jakiś dziwny sposób.
- Tak, bo miała cycki, praw… – zaczął Zayn.
- Nie! – Harry mu przerwał. – Pozwól mi dokończyć, zanim zaczniesz rzucać swoje małe, sarkastyczne komentarze, okej?
Zayn roześmiał się, najwyraźniej bardzo rozbawiony jakimkolwiek żartem, który miał zamiar zrobić, ale w ciszy skinął głową.
- Jak mówiłem, byłem bardzo pijany i w tym momencie, myślałem tylko o tym, że jestem bardzo napalony. Więc zobaczyłem tego faceta, który starał się złapać moje spojrzenie po drugiej stronie klubu i wydawał się być w porządku. Mam na myśli, po tym jak dotarliśmy do łazienki uświadomiłem sobie, że nie był tym, czego chciałem, ale nie czułem się źle w ten sam sposób, w jaki czułem się z tą dziewczyną – powiedział Harry.
- Zezwolenie na mówienie? – poprosił Zayn w formalnym pozdrowieniu.
Harry przewrócił oczami.
- Jesteś jak małe główno – mruknął, rzucając poduszką w Zayna ze śmiechem.
- Więc, zatem to jest twój sposób na wyjście z szafy? – zapytał Zayn, łapiąc poduszkę i chowając ją pod głowę.
- Nie wiem. To znaczy, mogę nie być gejem, racja? Mogę być bi albo pan… Lub mogę być po prostu hetero, a Louis może być jakimś dziwnym wyjątkiem – powiedział Harry. Zachowywał się obronnie w stosunku do tego, ale nie był pewien dlaczego.
- Nie słyszałeś co właśnie powiedziałeś? W zasadzie opisałeś, jak gej może czuć się, gdy dziewczyna stara się dobrać do jego spodni – powiedział Zayn, parskając szyderczo.
- Może po prostu nie była w moim typie. – Harry pociągnął nosem.
Naprawdę nie miał pojęcia dokąd zmierza ta rozmowa. Z jednej strony wiedział, że nie był hetero – to o tym była cała rozmowa, aż do tego momentu – ale z drugiej strony, tak naprawdę nie chciał się do tego tak swobodnie przyznać. Wyjście z szafy oznaczało poradzenie sobie z wieloma zmianami i, biorąc pod uwagę, że jego liceum nie było zbyt miłe dla Louisa, odkrywającego swoją seksualność, także z wieloma trudnościami.
- Stary, byłeś zalany i napalony, jak sam powiedziałeś. Jestem pewien, że cokolwiek z nogami byłoby w twoim typie tamtej nocy – powiedział Zayn.
Harry nadal patrzył na niego ponuro i Zayn w końcu westchnął ciężko i uniósł ręce w poddańczym geście.
- Okej, zatem rozgryźmy to. Co dokładnie było z nią nie tak?
Harry westchnął, próbując przupomnieć sobie coś – cokolwiek – o dziewczynie. Stała się rodzajem anonimowego, blond włosego wspomnienia, wyblakłego i niewyraźnego.
- Pamiętam, że myślałem, że była zbyt miękka i mała. I zbyt zaokrąglona. Nie, jako figura czy coś, po prostu ona cała. Sposób, w jaki jej ciało się łączyło nie był wsytarczająco ostry.
- Jak jej biodra i cycki, i nogi? – podpowiedział usłużnie Zayn.
Harry przytaknął skwapliwie.
- Tak, dokładnie. I pachniała zbyt słodko i owocowo, a jej włosy były zbyt długie, a rysy zbyt łagodne. Nie wiem, to wszystko.
- Cóż, porównaj ją do innych dziewczyn, które ci się podobały. – Zaproponował Zayn.
- Uh… – Harry zamarł, nie zdolny myśleć o choć jednej dziewczynie, którą lubił.
- Oh, daj spokój, Harry! Wiem, że czasami jesteś nieco powolny, ale nawet ty nie możesz być tak głupi. Więc nie lubiłeś dziewczyny w klubie, ponieważ była dziewczyna i nigdy nie lubiłeś dziewczyn wcześniej, ale wciąż uważasz, ze jesteś hetero? – Zayn praktycznie wył ze śmiechu.
- Może mam wysokie standardy! – warknął Harry.
- Cholera… Zauroczyłeś się w Niallu, gdy miałeś osiem lat? – zapytał nagle Zayn. – Zawsze o nim mówiłeś i starałeś się kręcić koło niego.
Harry wrócił myślami do tamtych lat i skrzywił się; okej, może zatem miał ochotę na chłopaków innych niż Louis.
- Nie wiem… może trochę – przyznał.
Zayn zagryzł policzek, by powstrzymać się od śmiechu.
- Czy możesz przynajmniej teraz przyznać się, że jesteś gejem?
Harry lekko skinłą głową.
- Wstępnie. Wciąż mam dużo do przemyślenia, zanim wyjdę z szafy.
- Okej, załatwione. Teraz, co z Louisem? – zapytał Zayn, ponownie kładąc się na łóżku.
- Nie wiem, stary. Nie mogę o nim zapomnieć; tak bardzo go nienawidziłem, ponieważ czułem, jakby robił ze mnie geja – słyszałem to, ty mały draniu – śmiejesz się ze mnie, prawda?
- Nie mogę nic na to poradzić! Jak ktoś może zrobić cię gejem? – zarechotał Zayn.
Harry przewrócił oczami.
- W każdym razie, myślę, że wpadliśmy w rodzaj tej dziwnej relacji miłość-nienawiść. Odjąć miłość. To bardziej jak przyjaciele z korzyściami i okazjonalną przemocą. Ale… nie chcę już tego. To dziwne. Chcę po prostu z nim normalnego związku, wiesz? Przyznaje, mieliśmy całkiem gówniany start, ale naprawdę go lubię. Poszedłem do niego wcześniej w tym tygodniu i po prostu oglądaliśmy kilka filmów i rozmawialiśmy. Było miło; chcę tego.
- Cóż, jeśli wytrzymał z tobą tak długo, zwłaszcza po tym całym gównie, on też musi cię lubić – powiedział Zayn, jakby to było coś oczywistego.
- Naprawdę? – zapytał Harry, nie mogąc powstrzymać nadziei w głosie, która wkradła się i sprawiła, że brzmiał jak podekscytowany szczeniak.
- Haz, pieprzył się z tobą dwa razy; coś musi być na rzeczy. Poza tym, jeśli wpuścił cię do domu, żeby oglądać filmy i rozmawiać, to oczywiste, że nadal jest zainteresowany.
Harry uśmiechnął się do siebie głupio.
- Ta… może. Mam nadzieję, że masz rację.
- Jak słodko, Mały Dzieciak Hazz się zakochał – zagrychał Zayn.
Harry skrzywił się.
- Dodaj jeszcze jakiś komentarz, a powiem całej drużynie o tym, jak płakałeś, bo miałeś mokre wosy.
Zayn otrzeźswiał i szyderczy uśmieszek szybko zniknął, gdy mamrotał uwagi na wzór „ciota nie łapie żartów” i „podobno ludzie w miłości powinni być cholernie szczęśliwi”

-x-

Harry przyjechał do szkoły prawie dwadzieścia minut wcześniej następnego ranka, stojąc sam na środku boiska i czekając, aż jego koledzy z drużyny się pokażą. Korzystał z wolnego czasu, aby pokopać piłkę po boisku i poćwiczyć kilka sztuczek, których nauczył się z Inernetu, by zaimponować Louisowi. Nawet jeśli Harry w końcu przyznał się przed sobą, że miał ochotę na Louisa, nadal nienawidził tego, jak zadowolony był z siebie chłopak, gdy pokonał Harry’ego w piłce nożnej.
Kiedy wszyscy chłopcy przybyli i trener zaczął poranne ćwiczenia, Harry czuł, jak ciężar opadł w jego brzuchu. Louisa nigdzie nie było widać, a teraz mijał niemal cały tydzień, odkąd Harry go widział.
- Okej, chłopcy, wygląda na to, że będziemy musieli nieco pozmieniać. Payne, bierzesz pozycję Tomlinsona na resztę roku, Styles, mierzesz miejsce Payne na drugim ciągu. Malik, jesteś odpowiedzialny za trenowanie Stylesa; mamy tylko dwa tygodnie do naszej pierwszej gry i potrzebuję, by każdy w tej drużynie był w formie. – Oznajmił trener. – Teraz, każdy dobiera się w pary i ćwiczy podania. Słupki są już ustawione; wiecie, co macie robić.
Chłopcy dobrali się tak, jak zwykle i rozeszli się posłusznie po całym boisku. Zayn przysunął się do Harry’ego oczekująco, ale Harry przepchnął się obok niego i podążył za trenerem.
- Czekaj, co masz na myśli, mówiąc, że Liam bierze pozycje Louisa do końca roku? Louis wypadnie na miesiąc, ale potem będzie mógł jeszcze grać – nacisnął Harry. Wiedział, jak wiele piłka nożna znaczy dla Louisa i nie zamierzał pozwolić, by mu to odebrano.
- Nie, nie zagra. – Trener powiedział szorstko, złapał swój natnik i schował go pod pachę.
Zayn zmarszczył brwi, wyglądając na zdziwionego.
- Co się dzieje? Dlaczego oddajesz miejsce Louisa?
Trener westchnął i niespokojnie poprawił czapkę.
- Ponieważ Louis Tomlinson nie będzie już chodził do tej szkoły.





*Pentametr jambiczny – pojęcie literackie; rodzaj metrum w poezji, używany w klasycznej poezji angielskiej.
** bean bag – myślę, że wszyscy wiedzą jak to wygląda, a nie mogłam znaleźć polskiego odpowiednika.


16

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz