4
W poniedziałkowy poranek Niall starał się zachowywać normalnie, jakby nic się nie stało, jakby Zayn nie wrócił, ba nawet jakby nie istniał.
Wstał z łóżka, poszedł wziąć prysznic i zszedł na śniadanie do kuchni. Rodziców Liama nie było już w domu. Właściwie prawie wcale ich nie było, ciągle pracowali i działo się tak, że Liam zostawał z Niallem.
- Dobry. – Powiedział cicho siadając obok przyjaciela, który położył mu talerz pełen naleśników z czekoladą przed nosem. Niall zamknął oczy i zamruczał cicho wdychając słodki zapach jedzenia.
- Dobry. – Odpowiedział zaczynając jeść. Liam ostrożnie mu się przyglądał, jakby Niall był tykającą bombą, która miała zaraz wybuchnąć. Takie zachowanie przyjaciela go bardzo denerwowało, jednak starał się je ignorować jak tylko się dało.
- Niedługo wpadnie Harry z Jade. – Zakomunikował a Niall skinął głową, wciąż zajadając. Te naleśniki były niesamowite. Bez problemu mógłby nazwać Liama, królem naleśników. Nim się obejrzał talerz był pusty.
- Idziemy do kina żarłoku. Danielle też będzie. – Uśmiechnął się lekko. – I Harry chce cię z kimś poznać.
- O boże nie. – Jęknął rozkładając się na stole. – Błagam nie. – Liam zachichotał. – Przestańcie się bawić w swaty błagam was. – Mruknął i właśnie w tej chwili do drzwi ktoś zapukał. Niall jęknął zrezygnowany i wstał, kładąc brudny talerz do zmywarki.
- Nialler! – Krzyknął uradowany loczek rzucając się na szyję przyjacielowi.
- Dusisz. – Wyszeptał cicho. Harry zaśmiał się melodyjnie i z uśmiechem na ustach, jak przystało na dziecko z ADHD pobiegł do drzwi ciągnąc za sobą jakiegoś nieszczęsnego chłopaka. Miał niebieskie oczy i lekki zarost. Był przystojny, Niall musiał to przyznać a drobne rumieńce na policzkach dawały mu uroczego akcentu. Był niższy od Harry’ego, ale po zarysie jego twarzy, Niall mógł uznać że jest od niego starszy.
- To jest Louis, twój przyszły chłopak. – Poinformował Harry, zanim pchnął Louisem na Nialla i wycofał się z kuchni ciągnąc Liama i Jade ze sobą. Niallowi oczy prawie wyszły z orbit a Louis przypominał buraczka.
- Jestem Louis.. – Powiedział cicho gdy już udało mu się ustać prosto. – Ale pewnie usłyszałeś. – Zachichotał nerwowo rozglądając się po pomieszczeniu.
- Niall. – Podał mu dłoń. Mała ręka Louisa ścisnęła jego. – Te debile zapewne są za ścianą. – Powiedział specjalnie zbyt głośno.
- Ej! – Usłyszał dziewczęcy głosik a po chwili głośny pisk. – HARRY DEBILU! – Wrzasnęła na co Niall wybuchł śmiechem.
- Z nimi nie da się ani nudzić, ani odpocząć. – Powiedział z uśmiechem Louis. Niall zachichotał cicho.
- Na jaki właściwie film idziemy ? – Zapytał Liam marszcząc brwi. Cała trójka wyszła zza ściany. Jade miała mokre włosy a Harry gumę do życia w swoich. Niall zrobił zdziwioną minę na co ta wzruszyła ramionami.
Przez całą drogę do kina Niall ciągle rozmawiał z Louisem. Był on naprawdę miły, przystojny i cholernie uroczy gdy się śmiał ale.. Nie był Zaynem. Niall tak bardzo chciał, by to co miał Louis, wystarczyło, ale nie. Louis nie był tym, którego pokochał na całe swoje życie. Nie był tym, którego tak bardzo potrzebował.
Liam zdawał się to zauważyć, wiec gdy Niall poszedł z Jade i Harrym kupić bilety, Liam wziął Louisa na słówko.
- Więc co myślisz o Lou ? – Zagadał Styles z szerokim uśmiechem, który prawie nigdy go nie opuszczał.
- Jest okej. – Wzruszył ramionami obojętnie.
- Ale ? – Spytała Jade.
- Nie jest Zaynem. – Powiedział cicho spuszczając wzrok.
- Kim jest Zayn ? – Spytał Harry. Niall nie chciał odpowiedzieć, ale gdy wchodzili do sali kinowej wszyscy, młody Irlandczyk myślał że wybuchnie śmiechem, ponieważ poważnie, było to cholernie dziwne, że po raz kolejny spotkał Jego.
Zayn stał w miejscu wpatrując się w Nialla swoimi ciemnymi ślepiami a Liam spiął się niemiłosiernie, jakby chciał się na niego rzucić. Za to Jade, Harry i Lou podróżowali wzrokiem to na Nialla, Zayna, Liama.
Niall nie był smutny. Był cholernie wściekły.
- Lepiej zejdź mi z drogi. – Warknął patrząc Zaynowi w oczy. Malik wydał się zaskoczony.
- Niall.. – Zaczął łagodnie, Liam prychnął.
- Zejdź mi z drogi, albo wyrwę ci płuca. – Syknął zaciskając dłonie w pięści.
- Jak się wreszcie uspokoisz chciałbym z tobą porozmawiać Niall. Wiesz gdzie będę. – Powiedział i wyminął go. Niall wziął kilka głębokich oddechów i bez słowa wszedł do sali kinowej, siadając na jednym z czerwonych podwójnych siedzeń.
- Kto to był ? – Spytał niepewnie Louis, siadając obok.
- Skurwysyn. – Odpowiedział. – Zayn.. – Sprostował widząc zdezorientowaną minę chłopaka. - Skurwysyn. – Dodał.
Film nie był niczym specjalnym. Właściwie były to flaki z olejem i Niall zasnął w połowie na ramieniu Louisa, który pod koniec go obudził. Niall cały zarumieniony przepraszał go przez kilka minut, podczas gdy Tomlinson uśmiechając się uroczo odpowiedział że nie miał nic przeciwko. Było dobrze, Niall polubił Louisa, ale gdy chłopak, razem z Harrym, Jade odprowadzili ich, Louis zrobił coś, czego Niall by się nie spodziewał.
Pocałował go. Jego usta były całkiem inne, od tych, do których się przyzwyczaił. Jednak nie było to najgorsze. Nie czuł niczego, co czuł z każdym pocałunkiem Zayna. Odsunął od siebie chłopaka, kładąc mu dłonie na klatce piersiowej.
- Przepraszam.. – Wyszeptał cicho. – Po prostu.. To nie to, czego potrzebuję teraz. – Dodał i nie spoglądając mu w oczy wszedł do mieszkania wymijając Liama i całą resztę.
Niall czuł jakby zdradził Zayna. Ten pocałunek nie powinien się nigdy zdarzyć. Nigdy. Niall chciał pobić samego siebie i Louisa, jednak ograniczył się do cichego szlochu na łóżku w myślach przepraszając Zayna. Czuł się tak przeraźliwie okropnie.
Przez pół nocy leżał na łóżku cicho płacząc i nie mogąc zasnąć.
Niespokojnym ruchem zerwał z siebie materiał i po cichutku wyszedł z domu. Wszyscy spali. Nic dziwnego, było około drugiej w nocy ale Niall po prostu potrzebował gdzieś iść.
Jego celem był park.Rozglądając się niespokojnie przeszedł przez ulicę i zatopił w ciemnościach drzew i krzewów. Cudowny zapach koił zmysły młodego Irlandczyka, który kroczył nocą po parku. Księżyc ledwo rozświetlał drogę pod jego nogami i chłopak nie raz prawie się potknął lub upadł. Jago ciałem wzdrygały znajome dreszcze a dziwne uczucie obserwowania towarzyszyło na każdym kroku.
Czuł, jakby śnił. To, co się teraz działo było tak niesamowicie podobne do jego snów. Oddech był nierówny a Niall, musiał przyznać że bał się. Cholernie korciło go, by się odwrócić, jednak tego nie zrobił i szedł dalej przed siebie.
- Naprawdę myślisz że mu na tobie zależy ? – Zakpił głosem Zayna. Niall stanął i czuł, jak wszystko zdrętwiało w jego ciele a po plecach przebiegł nieprzyjemny deszcz.
- K-kim jesteś ? – Spytał drżącym głosem.
- Jestem tym, czym on nie chce być. Jestem sumą jego wszystkich lęków, wahań i błędów. Wszystkich słabości i wad. Jestem Nim, tylko że ja, nie mam zahamowań. – Jego zimny oddech i intensywny głos uderzył w Nialla, który przełknął głośno i zadrżał. Ostre, zimne palce jak ostrza noża przejechały po odkrytym ramieniu.
- Dlaczego to robisz ? – Wyrzucił z siebie cicho, nie mogąc unieść głosu przez strach.
- Bo lubię. Bo mogę i ponieważ chcę. – Zaśmiał się. – Śmierdzisz strachem. – Warknął do jego ucha. Niall zacisnął oczy, chcąc obudzić się z tego snu. Istota z głosem Zayna zacisnęła jedną dłoń na ramieniu Horana a drugą na boku wbijając w nią swoje okropne i szklane palce. Przerażony chłopak syknął i próbował się wyrwać.
Przeraźliwy krzyk wydarł się z jego gardła gdy istota sprawiała mu okropny ból, wbijając swoje palce w jego ciało, rozrywając jego skórę i rozlewając krew. Niall spadał w dół, tak samo jak niegdyś Zayn i teraz to on, potrzebował jego pomocy. Więc wołał go najgłośniej jak potrafił, do czasu gdy jego ciało znalazło się w jego ciepłych i bezpiecznych ramionach.
***
Automatycznie podniósł się i ciężko dysząc z przerażenia rozejrzał po pokoju ciężko łapiąc tlen w płuca. Zayn siedział w rogu pokoju uważnie się mu przyglądając. Niall musiał się przyznać przed samym sobą, że poczuł cholernie wielką ulgę gdy zobaczył łagodne oczy Malika. Niepewnie spojrzał na swój bok przypominając sobie wszystko z tego snu (?), sam nie był pewien czym to było. Były tam tylko malutkie ślady, jakby zabliźnione znaki tego, co przedziwna istota mu zrobiła.
Niall z trudem ruszył się z łóżka. Cały obolały niemalże zsunął się na podłogę i ostatecznie postanowił tam pozostać jedynie opierając się plecami i ramę łóżka.
- Co się stało ? – Spytał półgłosem. Zayn westchnął cicho i wstał z krzesła bez słowa podchodząc do Nialla. Wyciągnął w jego stronę dłoń, czekając aż Irlandczyk ją chwyci. Horan zrobił to, zagryzając wargę ze zdenerwowania i gdy ich palce spotkały się ze sobą czas się zatrzymał. Dłoń Zayna była przyjemnie ciepła i delikatna. Miękka i tak ostrożnie oplatała mniejszą dłoń Nialla. Horan zdławił ciche westchnięcie.
Jego ciało całe drżało gdy zacisnął swoją dłoń mocno na tej należącej do Zayna, tak bardzo nie chciał by ten go kiedykolwiek zostawił. Tak bardzo bał się znowu cierpieć.
Malik kojąco głaskał jego bladą skórę swoimi opalonymi palcami uważnie wpatrując się blondynowi w oczy. Tonął, po raz kolejny w jego niesamowitych łagodnych oczach, które skanowały każdy milimetr jego twarzy.
Miętowy oddech Zayna uderzał w twarz Nialla. Horan mógł ponownie podziwiać jego piękną twarz bez żadnej, najmniejszej skazy. Delikatny, kilkumilimetrowy ciemny zarost, małe, ledwo widoczne plamki obok nosa i pełne, spierzchnięte usta. To była czysta poezja.
Zayn był poezją. Najpiękniejszą jaka kiedykolwiek istniała na ziemi. Był jedyną poezją dla Nialla, był jego osobistą poezją pełną szczęścia i jednocześnie smutku, żalu i cierpienia. Jedyną poezją, którą Niall chciał akceptować i poznawać na nowo.
Zayn zmrużył oczy jednocześnie zniżając swoje spojrzenie z oczu Nialla na jego suche usta. By po chwili powolnie zmniejszyć odległość między nimi.
Mimo że Niall urósł sporo i tak musiał stanąć na palcach by dosięgnąć do ust Zayna. Nigdy nie spodziewał się że będzie to takie niesamowite uczucie. Móc na nowo ich zasmakować. Były takie idealne. Obaj pogrążyli się w tym krótkim pocałunku. Obaj zapomnieli i granicach gdy pośpiesznie zrywali z siebie ubrania. Obaj nie chcieli przerywać całowania swoich spragnionych i stęsknionych ciał. Żaden z nich nie chciał zapomnieć.
4
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz