środa, 22 stycznia 2014

853

5

Niall zamrugał kilkakrotnie gdy obudził się w ciasnym uścisku ramion Malika. Uśmiech sam cisnął się na usta młodszego chłopaka. Pierwszy raz obudził się przy Zaynie. To było takie idealne. Bycie w jego ramionach. Niall czuł się tak niesamowicie bezpiecznie i był tak bardzo szczęśliwy.

Leniwie podniósł się ostrożnie, starając uwolnić z uścisku umięśnionych ramion Malika. Spojrzał na zegar na ścianie który wskazywał godzinę ósmą i ziewnął cicho odsuwając się od dziewiętnastolatka.

- Nie. – Zaprotestował ochrypniętym głosem nie otwierając oczu, Zayn. – Ty nigdzie nie idziesz. – Mruknął, przyciągając do siebie farbowanego blondyna. Niall uśmiechnął się pod nosem. – Nie wypuszczę cię teraz, już raz popełniłem ten błąd. – Dodał, całkiem poważnie uchylając powieki by spojrzeć Niallowi w oczy. – Nigdy więcej nie zrobię tego ponownie Ni, chcę byś to wiedział.

Niall zacisnął mocno wargi i wziął głęboki oddech, nie spodziewał się, że Zayn powie coś takiego. Nie spodziewał się, że będzie to tak bardzo szczere. Pokiwał niepewnie głową. Łzy wzruszenia tak przeraźliwie chciały się uwolnić, ale Niall nie chciał im pozwolić.

- Nie jesteś już na mnie wściekły ? – Spytał po chwili.

- Nie. – Odpowiedział szybko jednocześnie wtulając w jego ciepły tors. Przysłuchiwał się bicia serce Zayna, swojej ulubionej melodii, którą miał z powrotem tylko dla siebie. Malik delikatnie głaskał jego odkryte ramię dłonią, w drugiej trzymając tą, należącą do Irlandczyka.

Niall miał zamknięte oczy. Oddychał spokojnie i delektował się każdą krótką sekundą z Zaynem. Jego osobistym aniołem.

- Myślisz że Liam mnie zabije ? – Zapytał po chwili głębokim głosem, w którym było trochę kpiny. Niall zachichotał.

- Będzie chciał. – Powiedział pewnym głosem. – Ale wydaje mi się, że mu nie pozwolę. – Dodał cicho.

- Jesteś głodny ? Mogę zrobić nam śniadanie. – Niallowi jak na zawołanie zaburczało w brzuchu co sprawiło szeroki uśmiech Zayna, który odsuwając się od młodszego chłopaka zeskoczył zwinnie z łóżka, a Niall mógł podziwiać jego zgrabne pośladki.

- Gapisz się młody. – Zaśmiał się Malik, zakładając na siebie czarne bokserki. Niall właśnie w tej chwili przypominał piwonię. Zayn uprzednio całując krótko jego usta wybył z sypialni i poszedł do kuchni. Niall był niezmiernie szczęśliwy. Pamiętał każdy najmniejszy szczegół z poprzedniej nocy. To nie był zwykły seks. Słowo seks zdawało się być teraz takie puste. To, co robili poprzedniej nocy było zdecydowanie bardziej intymne, namiętne i niesamowite.

Niall opadł na poduszki zakrywając twarz dłońmi, starając się nie zapiszczeć ze szczęścia. Zagryzał mocno uśmiech, który tak bardzo chciał pojawić się na jego twarzy. Zayn był tym, kogo potrzebował najbardziej. Był tym, którego chciał obejmować w ciemnościach każdej nocy i to z nim, chciał spełniać swoje marzenia. Był jego ostoją, spokojem i życiem. Był wszystkim czego tylko młodszy chłopak mógł zapragnąć.

Swawolnie wstał z łóżka, owijając się grubą kołdrą i poszedł do kuchni. Zayn stał przed lodówką, skanując wzrokiem jej wyposażenie. Niall uśmiechnął się lekko i podszedł do niego opierając głowę na ramieniu. Nie był już sam, był przy nim. Chciał, by trwało to najdłużej.

Malik odwrócił się do niego i zaśmiał cicho.

- Wyglądasz jak naleśnik. – Powiedział chichocząc. Zebrał z czoła Nialla włosy i złapał za policzek przyciągając do siebie. Szybko wpił się w usta młodszego chłopaka, który zrezygnował z trzymania kołdry i owinął swoje ramiona wokół szyi mulata.

Z początku niewinny pocałunek pogłębił się i Niall nie wiedział w którym momencie siedział nago na blacie kuchennym, podczas gdy Zayn odnawiał malinki na jego szyi z poprzedniej nocy. Z ust młodszego wychodziły ciche westchnięcia z każdym zetknięciem się mokrych warg Malika na swojej skórze. Chwilę później i Zayn był nagi.

Podniósł młodszego chłopaka, który owinął nogami jego biodra i wciąż go całując naparł na jego wejście swoim twardym penisem. Niall sapnął cicho z podniecenia i pisnął zaskoczony gdy jego plecy spotkały się ze ścianą.

Dopiero wtedy Zayn wypełnił go całego. Głośny jęk uciekł z ust młodszego a jego dłonie zacisnęły na włosach Zayna. Ich usta miażdżyły się agresywnie podczas gdy to Niall poruszał się szybko, chcąc doprowadzić Malika do krawędzi.

Pot pojawił się na rozgrzanych ciałach każdego z nich a dłonie zaciskały się i robiły czerwone ślady na skórze.

Niall jęknął głośno i doszedł obijając głowę o ścianę za sobą. Po chwili i Zayn skończył w Niallu, delikatnie gryząc jego szyję. Opuścił młodszego chłopaka dysząc głośno.

- Idź pod prysznic. Ja po tobie.

- Nie możesz iść ze mną ?

- Chyba mogę.

- Nie miałbym nic przeciwko.

- Mhm. – Mruknął i wpił się mocno w usta młodszego. Na ślepo dotarli do łazienki obsypując swoje usta delikatnymi, czułymi pocałunkami. Po udanym prysznicu (i powtórce z rozrywki) zjedli niezbyt udane tosty autorstwa Zayna i Niall niechętnie poszedł do domu. Z każdym metrem denerwował się bardziej, wiedział, że oberwie od Liama.

Gdy tylko wysiadł z autobusu na swojej ulicy zaskoczyła go Danielle, która podbiegła zgrabnie do niego i uśmiechnęła się.

- Coś mi się wydaje że kogoś nie było w nocy w domu. – Zanuciła uśmiechając się nieznacznie. Niall zarumienił się mocno. Jej loki skakały wesoło z każdym ruchem jej ciała. Irlandczyk nienawidził gdy nosiła obcasy, zawsze wtedy wyglądała na wyższą.

- Możliwe.. – Powiedział cicho.

- To był Zayn, prawda ? – Spytała po chwili. Niall skinął.

- Nie mógł to być nikt inny. – Wzruszył ramionami. Danielle uśmiechnęła się lekko i bez słowa weszli do budynku. Gdy Niall otworzył drzwi od mieszkania jego szczęka opadła na ziemię razem z torebką dziewczyny.

Liam całował Louisa i obaj byli bez koszulek. Gdy tylko zobaczyli Nialla i Dan, odskoczyli od siebie patrząc na nich z przerażeniem.

- Chciałam cię przeprosić.. – Powiedziała cicho drżącym głosem. – Za to, co poprzednio powiedziałam. Ale to chyba nie ma dla ciebie już znaczenia. – Dodała cicho i zabrała torebkę z podłogi, gdy odwracała się chcąc jak najszybciej zniknąć Niall mógł dostrzec łzę na jej policzku. Zszokowany spojrzał na Liama, który zakładał koszulkę, a po jego wyrazie twarzy można było wyczytać że sumienie go zżera.

- Ja.. Ja chyba pójdę.. – Powiedział nieśmiało Louis. Liam zatrzymał go szybko łapiąc za nadgarstek.

- Przepraszam.. ? – Wyszeptał. Louis jakby wyczytując niepewność z jego twarzy podszedł bliżej i pocałował czule jego usta.

- Poczekam. – Powiedział uśmiechając się smutnie i wyszedł mówiąc Niallowi ciche cześć. Horan wciąż skołowany zamknął drzwi i podszedł do Liama, który sprawiał wrażenie nieszczęśliwego.

- Mów do mnie. – Rozkazał ciągnąc go w stronę kanapy. Liam zacisnął usta i po chwili westchnął zrezygnowany.

- Ja po prostu poddałem się temu momentowi Ni.. Nie wiedziałem że to będzie coś złego. – Wyszeptał cicho mając zaszklone oczy. – Wtedy.. Gdy poznaliśmy Louisa.. Było coś w jego oczach, co mnie do niego przyciągało. Ten ogień.. To było coś niesamowitego. Jak cholerny strzał z nieba prosto w moje serce. – Zaśmiał się ironicznie. – Jestem tego więźniem i rozpadam się gdy nie ma go blisko mnie.. – Wziął głęboki oddech przecierając dłonią twarz. – Mogłem się tylko poddać.. – Wzruszył ramionami. – To była jedna krótka chwila. Jego uśmiech sprawia że cały płonę. Nie wiedziałem że to będzie takie.. Bolesne. – Powiedział cicho zdławionym głosem. – To była jedna cholernie krótka chwila, jeden delikatny pocałunek..

- Jak się z tym czujesz ? – Spytał po chwili.

- Normalnie Ni. Tylko po prostu.. Nie chciałem zranić Danielle. Była dla mnie ważna, przed Louisem. Teraz mam w głowie tylko Louisa. – Zaśmiał się nerwowo.

- Teraz to ja zabawię się w swatkę i cię z nim umówię.

- Co. – To nawet nie było pytanie. – Jeśli myślisz że ci się uda to jesteś niepoczytalny. – Niall wybuchł śmiechem i po chwili wstał z kanapy i zaczął śpiewać Crazy Little Thing Called Love. Liam zachichotał kręcąc głową lecz ostatecznie przy refrenie przyłączył się do niego i dziwacznie tańcząc śpiewali piosenkę autorstwa niesamowitego zespołu Queen, który obaj lubili.

- Gdzie byłeś w nocy ? – Zapytał po kilku minutach a Niall zadławił się powietrzem.

- Z.. Z.. – Jąkał się cały czerwony na twarzy.

- Z kim Niall ? – Spytał cicho.

- Błagam nie krzycz. – Poprosił cicho. – Byłem z Zaynem.. Ale się zmienił.. On nigdy nie chciał odejść.. Po prostu.. Są.. – Musiał dobrze dobrać słowa. – Ludzie, którzy chcą go zabić.. I Zayn chciał chronić mnie.

- Kto chce go zabić ? – Niall wzruszył ramionami. – Ale teraz jest okej ? – Skinął głową. – Więc chyba nie muszę iść do niego by wyrwać mu jaja. – Niall zaśmiał się cicho.

- Nie musisz. – Potwierdził.

- Znalazłem ostatnio świetny bar z przekąskami. – Zaproponował wstając z kanapy. – Idziemy tam na obiad, co ty na to ? – Niall ochoczo pokiwał głową i pobiegł ubrać buty. Liam uśmiechnął się narzucając na siebie bluzę i wyszli.

Przez całą drogę rozmawiali o wszystkim i o niczym. Niall czuł się wspaniale mając takiego przyjaciela jak Liam. Zawsze mógł z nim porozmawiać i mieć pewność, że Liam nie będzie go oceniał. W połowie ich obiadu, a raczej trzeciej dokładki Nialla telefon farbowanego blondyna zadzwonił.

- Tak ? – Spytał po chwili przełykając kęs zapiekanki.

- Zdałem sobie sprawę, że jeszcze ani razu nie zabrałem cię jeszcze na randkę. – Niall uśmiechnął się szeroko. – To jest okropnie niedorzeczne więc jutro, jeśli masz jakieś plany to przełóż to, ponieważ zabieram cię na randkę twojego życia. – Z tymi słowami rozłączył się a Niallowi spadł telefon.

- Co się szczerzysz ? – Spytał rozbawiony Liam.

- Zayn zabiera mnie na randkę! – Pisnął uradowany. Liam zaśmiał się i wstał z krzesła.

- Wracajmy do domu. Nie chcemy żebyś zjadł wszystko, co tu mają.

- Cicho. Nie jem tak dużo..

- Trzy 30 centymetrowe zapiekanki i połowa mojej to wcale nie tak dużo. – Zakpił a policzki Nialla oblały się rumieńcem.


5

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz