środa, 22 stycznia 2014

849

2

Co Niall miał teraz zrobić ? Znowu widział go w swoim śnie. Miał podejść i wypalić „cześć, znowu mi się śniłeś i powiedziałeś nic nie jest takie jakie się wydaje ?’’ w głowie Horana brzmiało to cholernie beznadziejnie, bo i było takie naprawdę. Ale go to męczyło, wiedział, że Zayn coś ukrywa, widział to w jego oczach. Musiał się tylko dowiedzieć co. Nie takie trudne, prawda ?

Jak każdego dnia zwlekł się ciężko z łóżka, odbył poranną toaletę i zjadł śniadanie. O tej samej porze Liam pojawił się na podjeździe a Niall nie wiedział już co zrobić. Powiedzieć mu ? Ale co jeśli jego przyjaciel uzna go za świra ? Co jeśli mu nie uwierzy i wyśmieje ? Z drugiej strony Liam w życiu nie zrobiłby czegoś takiego, ale nigdy nie można być pewnym na 100 procent, prawda ?

Payne widząc przyjaciela pomachał mu z uśmiechem lecz Niallowi jakoś trudno było się w tej chwili uśmiechnąć. Podjął bowiem decyzję. Powie mu, nie ważne jak ten zareaguje.

Gdy dostrzegł skwaszoną minę przyjaciela powoli opuścił rękę i jego uśmiech zmalał. Zmarszczył brwi, i Niall mógł sobie rękę uciąć, że Liam się martwił. Było to na swój sposób słodkie że martwił się, nawet wtedy gdy Horan po prostu się nie uśmiechnął. Udowadniało to, jak bardzo mu na nim zależy.

Niall szybko wskoczył do samochodu odkładając plecak na tylne siedzenie. Liam zapalił silnik i ostrożnie ruszył z miejsca, włączył radio, co jakiś czas patrząc na rozkojarzonego przyjaciela. Mówił do niego, lecz NIall nie słuchał, nawet nie zdawał sobie sprawy że Liam otworzył usta. Gdy ciemny blondyn zatrzymał się na poboczu Horan nie zdążył nawet zapytać czemu to zrobił.

- Co jest ? – Spytał Liam patrząc badawczo na przyjaciela. Niall zaklął w myślach. Spojrzenie Liama wierciło w farbowanym blondynie dziurę aż ten westchnął zrezygnowany i ze sporej wielkości rumieńcami na twarzy odpowiedział.

- Ten.. Ym.. Ten nowy uczeń, Zayn. Ja.. Ja go znam. Znaczy nie do końca.. Yh. On od półtora roku mi się śni. – Uniósł ręce do góry a potem pozwolił im bezradnie opaść na kolana. - A tu nagle pojawia się w naszej szkole i nie wiem co mam myśleć. Jestem skołowany. Nie wiem co robić Li. – Wyszeptał cicho.

- Pytanie numer jeden. Jakiego rodzaju są to sny Nialler ? – Spytał unosząc brew.

- Nie takie o jakich myślisz zboczeńcu. – Warknął cicho jednocześnie zachichotał chwilę potem. – Jest ciemno.. – Zwęził oczy starając się przypomnieć wszystkie szczegóły. - Jakieś pomieszczenie. Nie wiem w każdym razie. Na ścianach czy bóg wie czym jest jakaś ciemna gęsta maź i potem on.. A raczej jego głos, woła pomocy. To wszystko się nasila a ja biegną w jego stronę. Widzę jego twarz, strach w tych oczach a potem spada zanim go złapię. Budzę się spocony, zapłakany jak małe dziecko i z piachem pod paznokciami i na prześcieradle.

- Okej.. Najbardziej zdziwiło mnie chyba to, że budzisz się z tym piachem..

- Piachem, czasami ziemią lub żwirem. Nie rozumiem tego. – Spojrzał na lekko zdziwionego Liama i zagryzł wargę czując napływające do oczy łzy.

- Wiesz, czasami niektórych rzeczy po prostu nie można wyjaśnić. – Pocieszył go uśmiechając się słabo.

- Co masz na myśli ?

- Przeznaczenie ? – Wzruszył ramionami. - Nie, serio. Nie wiem Nialler.

- Ale.. Wierzysz mi ? – Spytał niepewnie patrząc na swoje mocno ściśnięte dłonie leżące na nogach.

- Jesteś beznadziejnym kłamcą Horan, a tutaj ani razu się nie uśmiechnąłeś głupkowato a prawie rozpłakałeś. Znam cię zbyt długo by nie móc odróżnić kiedy kłamiesz i kiedy mówisz prawdę.

- Dziękuję Li.

- I naprawdę, jest wiele rzeczy, których nie można wyjaśnić. Dzieją się wszędzie, po prostu trzeba je zaakceptować.

- Od kiedy gadasz tak mądrze ?

- Zawsze gadam mądrze. - Powiedział pokazując przyjacielowi język. Dwie informacje w dwa dni i przyjął to jak odpowiedź na pytanie która godzina. Niall mógł być dumny z takiego przyjaciela.

Niall nienawidził fizyki, nie tylko dlatego że nie rozumiał tego przedmiotu, bardziej dlatego że doskwierała mu samotność bardziej niż zwykle. Nauczycielka kazała coś pisać w zeszycie. Niall wolał rysować fiuty na ławce i podpisywać je jako Pan Kutas.

Po dzwonku wyskoczył z klasy zbierając zeszyty nawet nie głowiąc się aby schować je do plecaka ruszył w stronę swojej szafki. Przeciskał się korytarzem jakby zależało od tego jego życie. Ktoś nawet obraził go, ale Niall nie głowił się nawet by zastanowić się, co powiedział. Równie dobrze mógłby naskarżyć Liamowi, który powaliłby tego kolesia.

Liam był strasznie barczysty i dość wysoki, zawsze bronił swojego małego przyjaciela, który dosięgał mu ledwo do ramion. Kilka razy Payne miał właśnie problemy przez to, że walnął kogoś, kto naraził się Niallowi. Nikt chyba nie zdawał sobie sprawy, że nasz grzeczny kujon Liam potrafi się bić jak mało kto.

Horan doskoczył ostatnie metry do swojej szafki i otworzył ją czując na sobie czyjeś natrętne spojrzenie. Zdecydowanie nie był to Liam, ponieważ po kilku sekundach by podszedł i możliwe że zasłoniłby młodemu Irlandczykowi oczy.

Te spojrzenie było inne, Niall czuł jak wypalało się w nim a na jego policzkach pojawiły się przeklęte dla Horana rumieńce. Ta osoba, kimkolwiek była uważnie obserwowała każdy najdrobniejszy ruch ciała farbowanego blondyna.

Niall zamykając szafkę i biorąc kilka głębokich oddechów odwrócił się w stronę natrętnego spojrzenia i zobaczył nikogo innego jak Zayna Malika, wpatrującego się w niego. Irlandczyk nie potrafił odczepić wzroku z tych pięknych ciemnych oczu, w których krył się strach. Niall tego nie rozumiał, ale obrał sobie za cel, dowiedzenia się, co się dzieje.

Gdy kruczowłosy odwrócił się idąc w stronę wyjścia Niall nie wiedział nawet gdy ruszył za nim. Czuł się jak w transie. Przepychał się agresywnie przez tłumy, by nie stracić mulata z oczu. Ciągle podskakiwał i wyszukiwał jego nierównej czupryny.

Gdy już znaleźli się na pustym dziedzińcu, osiemnastolatek po prostu się zatrzymał.

Niall nie wiedział co zrobić, w jednej chwili pożałował że w ogóle postanowił za nim pójść. A Zayn po prostu stał, jakby czekając na niego. Farbowany blondyn wziął głęboki oddech i postanowił podejść do ciemnookiego.

W połowie drogi Zayn odwrócił się do niego a skołowany Niall stanął w miejscu widząc wściekłego mulata, z oczu którego tryskały błyskawice. Zayn stanął kilka centymetrów od Nialla, tak blisko, że Horan mógł widzieć każdą doskonałą dla niego niedoskonałość na twarzy Zayna a także czuć na policzkach jego miarowy oddech. Odruchowo spojrzał na jego usta.

- Przestań za mną łazić. – Syknął i odwrócił się idąc w nieznanym Niallowi kierunku. Horan przez moment zapomniał jak się oddycha, stał tam zdziwiony, zszokowany i cholernie zawstydzony, ale gdy Zayn odwrócił się dwukrotnie nie wiedząc czemu, uznał to za zachętę by kontynuować chodzenie za nim.

Obserwował przez chwilę jak Malik wyciąga z kieszeni czerwono-białą paczkę papierosów i zapala jednego z nich. Widział jakby w przybliżeniu jak jego spierzchnięte usta chwytają papierosa i jak zaciąga się dymem, który po chwili utworzył biało niebieski obłok wokół jego głowy. Nogi Nialla same pogalopowały w stronę nowego ucznia, który zwolnił kroku, jakby na niego czekając.

- Nie odstraszył cię ten mały pokazik ? – Spytał lekko rozbawiony gdy Niall go dogonił. – Jesteś cholernie zaborczy. – Stwierdził patrząc na niebieskookiego.

- Oh, przestraszył. – Zaśmiał się cicho i dość sztucznie, przypominając jak cholernie bał się że Zayn go uderzy lub coś. – Ale wiem swoje. – Dodał pewnym głosem.

- Wiesz swoje ? Zdajesz sobie jak to, że ci się śnie od półtora roku i wołam pomocy w każdym twoim śnie jest popierdolone i dziwne ? – Zapytał rozdrażniony zaciągając się mocno papierosem, Niall skrzywił się lekko czując jak dym uderza w jego nozdrza, a potem uśmiechnął szeroko analizując każde jego słowo.

- Nie mówiłem że wołasz pomocy, ani jak długo mi się śnisz. – Stwierdził na co Malik stanął z cichym westchnieniem.

- Ups ? W każdym razie.. Chcesz naprawę wiedzieć o co tutaj chodzi ? – Spytał z dziwną iskrą w głosie. Niall pokiwał energicznie głową.

- Zdecydowanie tak. - Zatrzymał się. Nawet nie zdał sobie sprawy, że ich pozornie krótka przechadzka okazała się kilkuminutową drogą od szkoły do małego parku. Obok Nialla było spore drzewo i czarna ławeczka.

- Zdajesz sobie sprawę, że później nie będzie odwrotu ? To jest cholernie, bardzo, bardzo niebezpieczne Niall. – Powiedział a po ciele Nialla przeszedł dreszcz, bardziej przez sposób w jaki wymówił jego imię a nie przez jego słowa. Horan oparł się o drzewo, które rosło za nim by przypadkiem nie upaść.

- Chyba nie sprzedajesz narkotyków.. Prawda ? Bo jak tak to.. – Powiedział lekko wystraszony jednocześnie w głowie miał wiele innych myśli.

- Nie Niall, nie sprzedają narkotyków, ani ich nie biorę i nic z tego co myślisz, serio wyglądam na burdel mamę ? – Spytał rozbawiony a oczy Nialla przypominały spodki, za to na jego policzkach pojawiły się gigantycznie rumieńce.

- Ale ja nie powiedziałem tego głośno..- Powiedział cicho spuszczając wzrok. - Tylko pomyślałem.. I to odruchowo.. – Usprawiedliwił się.

- Jesteś pewny że chcesz wiedzieć ? – Zignorował jego poprzednie słowa. Niall spojrzał na niego, w oczach Zayna ponownie był strach.

- Tak, Zayn jestem pewny. Mów wreszcie. – Westchnął zniecierpliwiony. Zayn zagryzł wargę i spojrzał na swoje buty, pierwszy raz wyglądał tak niepewnie, bezbronnie można by było rzec. Niall zmarszczył brwi czekając na jego odpowiedź. Coś wbijało mu się w plecy, szybko wyrwał gałąź która okazała się tego sprawcą i zaczął się nią bawić czekając aż Malik się odezwie.

- Niall.. Nie mogę ci powiedzieć, przepraszam.

- Że niby kurwa co ? – Spytał całkowicie wyprowadzony z równowagi, pierwszy raz w życiu był tak wściekły. - By chyba źle usłyszałem, mam ochotę zapierdolić ci tą gałęzią. – Warknął podchodząc do Zayna, wiedział że nie ma szans w starciu z osiemnastolatkiem ale i tak chciał spróbować, byłoby dobrze, gdyby nabił mu siniaka własną twarzą, możliwe że tylko na to może liczyć. - Najpierw mnie kurwa tu prowadzisz by powiedzieć co jest kurwa grane a teraz nie chcesz nic powiedzieć, jak bardzo popierdolony jesteś ? – I właśnie wtedy Zayn warknął cicho i podnosząc Irlandczyka za kołnierzyk koszuli przycisnął boleśnie do drzewa. Niall syknął i przerażony wpatrywał się w oczy Zayna.

- Zamknij się i słuchaj. Coś ci się stanie, a ja nie będę za to odpowiadał, im bardziej trzymasz się ode mnie z dala, tym lepiej dla ciebie, rozumiesz ? – Potrząsnął nim lekko i puścił. Niall zsunął się po korze drzewa i obserwował jak Zayn oddala się szybko od niego.

Niall był roztrzęsiony, nie wiedział co zrobić i jak się zachować. Może powinien czekać na Zayna pod tym drzewem ? Nie, to by było popierdolone, ale właściwie cała sytuacja była popierdolona to czemu nie ?

Po godzinie siedzenia pod drzewem, które nazwał Dean, postanowił wrócić do domu. Nie podobało mu się to najbardziej, ale Zayn nie przyszedł, więc co miał zrobić ? Dean okazał się niezbyt rozmownym przyjacielem więc szesnastolatkowi się po prostu nudziło.

Na pewno nie wróciłby do szkoły, nie potrafiłby wymyślić odpowiedniej wymówki i zapewne, na pewno właściwie czerwieniłby się jak idiota. Więc postanowił iść po prostu do domu jego matka i tak nie zauważy że przyszedł. Czasami Niall miał wrażenie że jej tam tak naprawdę nie ma. Opiekowała się nim gosposia, która i tak bywała tam tylko by uzupełnić produkty w lodówce i posprzątać, czyli raz w tygodniu.

Młody Irlandczyk wolnym krokiem poszedł przez park, była krótsza droga i Niall uwielbiał parki, a ten najbardziej. Mało kto chodził do tego parku, Horan zawsze mówił że ten park jest niedoceniony, ponieważ był naprawdę piękny. Na samym środku był mały staw z drewnianym starym mostem do samego środka zbiornika, wokół była wspaniała łąka, którą lekko przysłaniały drzewa, Zielona trawa tworzyła jakby przyjemną dróżkę gilgoczącą lekko w stopy. Niall miał to do siebie, że zawsze gdy był w parku ściągał buty i skarpetki, lubił czuć trawę pod nogami te uczucie było dla niego kojące.

Zapach drzew, liści i kwiatów uspokajał zmysły Nialla, jednak na skraju parku musiał ubrać buty i zapach natury zastąpił smród ulicy. Niall skrzywił się lekko i jak najszybciej pogalopował do domu.

Wbiegł po schodach do swojego pokoju ściągając po drodze bordowy sweterek, w którym było mu za gorąco i zamknął białe drzwi mocnym pchnięciem biodrem. Niedbale rzucił plecak w kąt i odetchnął z ulgą, przypominając sobie że jest już piątek.

Niall przeszedł przez mały pokój o bladoniebieskich ścianach i jednym ruchem podskoczył do małego odtwarzacza muzycznego, podłączył szybko do niego swój telefon i wybrał kilka spokojnych piosenek z dźwiękami gitary klasycznej, którą tak uwielbiał.

Zamknął oczy delektując się wspaniale spokojną nutą i wskoczył na łóżko. Myślał o tym, jak wytłumaczy Liamowi swoją nieobecność w szkole i o Zaynie, szczególnie o nim. Starał się odgadnąć jego tajemnicę, ale nic nie wchodziło mu do farbowanej głowy.

W pokoju poczuł przyjemne delikatne perfumy, które nie należały do niego ani do jego matki lub gosposi.

- Zayn mówił że źle się poczułeś i musiał cię odprowadzić, usprawiedliwił twoją nieobecność w lekcjach. – Powiedział Liam głosem, który Niall zawsze komentował jako głos radiowca, Liam mógłby tak pracować, byłoby ciekawie, mieć przyjaciela w radiu. Słysząc imię mulata lekko się skrzywił przypominając sytuację sprzed kilku godzin. Muzyka ucichła.

- Te sny.. On też je miał, bo się wygadał przypadkowo. Powiedział, że powie mi co się dzieje, w ostatniej chwili się rozmyślił i poszedł. – Wzruszył ramionami siadając na łóżku. Liam spoczął obok niego.

- Dziwny jest. – Stwierdził szybko. – Nialler jest za ciepło by siedzieć w domu. Chodźmy gdzieś. – Powiedział błagalnym tonem robiąc minę szczeniaczka. Niall nie miał szans z tymi sarnimi oczami i wydętą wargą. Zaśmiał się cicho i ochoczo pokiwał głową, bo i sam nie chciał siedzieć w domu w tak wspaniałą pogodę.

I oto jak skończyli w jeziorku, bawiąc się jak dzieci a po godzinie, gdy zrobiło się zimno rozeszli się w swoje story żegnając przyjacielskim uściskiem, który jak zwykle trwał za długo.


2

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz