Pierwsza kłótnia. Pierwsze słowa, które mnie tak niesamowicie dotknęły wypowiedziane przez ciebie, kochanie. Przecież tak nie myślisz, ja wiem, że tak nie jest. Czuję to, rozumiesz? Wiem, że tak. Proszę nie krzycz na mnie, kochanie. To boli, tak bardzo boli. Rozrywasz moją duszę, czuję jak rozrywa się jej powłoka. Ten dźwięk przypomina rwanie stali, jest nie do zniesienia. Miałeś mnie ratować przed upadkiem, a nie powodować, że spadam coraz niżej. Proszę, wyciągnij do mnie rękę, Harry.
Twój wzrok jest taki zły, nie wiem dlaczego. Oczy masz jakby za kurtyną złości i żalu. Ja nie chciałem, cokolwiek zrobiłem. Przepraszam cię za to, naprawdę nie chciałem. To wydarzyło się pewnie przypadkowo. Wiesz, że ja nie robię teraz już nic co miałoby cię zranić. Błagam, Harry, powiedz mi co się dzieje. Nie chcę widzieć twojego złego wzroku, on boli, tak bardzo boli, Harry.
Czuję jak moje kości stają się cięższe, kiedy kolana uginają się pod ich wagą. Upadam, z hukiem mentalnym, na podłogę rozrywany przez płacz. Nie wiem co zrobiłem, nie wiem jak mam ci powiedzieć, że nie chciałem. Harry wybacz mi, cokolwiek powiedziałem, wiesz, że nie chciałem. Na pewno to wiesz, znasz mnie, nie chcę twojej krzywdy.
Patrzę na ciebie zza kurtyny łez jaka się utworzyła pod moimi powiekami. Nie rusza cię to, dlaczego nie reagujesz? Czemu nie reagujesz na to jak upadam przez natłok myśli, Harry, wytłumacz mi to, błagam. Twój wyraz twarzy nie zmienia się, kiedy wydaję z siebie głośny szloch, który można nawet z słuchawkami na uszach usłyszeć. Harry, uratuj mnie, błagam.
Powiedz cokolwiek, chcę wiedzieć co źle zrobiłem, chcę to naprawić, wiesz, że tego właśnie chcę. Daj mi szanse na wyjaśnienie. Wiesz, że wyjaśnię ci wszystko idealnie, tylko błagam, powiedz mi co złego zrobiłem. Przecież byliśmy idealni, Harry.
Czuję jak zapadam się pod natłokiem nowych doświadczeń, proszę, uratuj mnie od nieistnienia, Harry. Patrzę na ciebie z niemą prośbą. Odczytujesz ją bezbłędnie. Chwilę później mogę czuć twój słodkawy zapach pomieszany z piżmem. Jesteś moim kołem ratunkowym, ale nawet nie masz o tym chyba pojęcia. Boże, Harry, ratujesz mnie w każdej sekundzie.
– Nie kłóćmy się, błagam – szepczę w twoje ramię, kiedy próbujesz uspokoić moje drżenie. Jesteś teraz taki mój mały, zielonooki Harry. Kiedy zaczynam bardziej i mocniej płakać wydajesz się taki zagubiony, nie wiesz co się dzieję, więc przytulasz mnie szczelniej. Tak, właśnie tego mi potrzeba. Twojego mocnego uścisku, który spowoduje, że poczuję ziarnko bezpieczeństwa i będę mógł w spokoju przeżyć kolejne minuty mojego życia.
– Nie chciałem na ciebie tak naskoczyć, wybacz mi, Louis – szepczesz, a w twoim głosie słyszę nutę drżenia, która zwiastuje to, że zaczynasz płakać. Boże, Harry, nie płacz, nie lubię jak twoje zielone oczy są chowane za wachlarzem krystalicznych łez. Odsuwam się od ciebie delikatnie, a dłonie kładę na bladych policzkach.
Patrzę na ciebie z wybaczeniem w oczach. Wiesz, już dobrze wiesz, że ci wybaczyłem, bo ja nie umiem się na ciebie gniewać, nawet jeżeli na mnie nakrzyczałeś. Za bardzo cię kocham, aby się gniewać. Jednak nie lubię, kiedy płaczesz. Ba wręcz nienawidzę kiedy spływają po twoim obliczu te słone krople.
Dotykam ustami miejsc, gdzie przed sekundą były twoje łzy. Pod fakturą moich warg czuję twoją chłodną skórę i to jak się trzęsiesz. Targają tobą drgawki, spowodowane płaczem, ale proszę, Harry, nie płacz, nie ma takiego. Scałowuje twoje krystaliczne łzy, nie chcę, żeby jeszcze płynęły. Nie wyglądasz tak ładnie jak jesteś czerwony od płaczu, Harreh. Toruję ścieżkę, leczących złamane serce, pocałunków po twojej twarzy. Mam nadzieję, że to co robię jest wystarczające.
Kiedy docieram pocałunkami do twoim ust niemalże czuję twój strach i obawę. Nie bój się, kochanie. Przecież cię kocham ponad życie. Żyję i oddycham dla ciebie, chłonąc twoją bliskość i miłość. Dziękuję, że jesteś przy mnie, kochanie. Całuję delikatnie twoje usta, chcąc być bliżej i bardziej móc cię poczuć. Tak całkowicie i bez żadnych barier. Nie chcę żadnych barier. Nie chcę.
Popycham cię do tyłu, a twoje loki rozpraszają się wokół twojej głowy. Wyglądasz jak anioł, który zszedł na ziemię, aby mnie uwieźć. Boże, jesteś taki idealny. W każdym najmniejszym calu, twoja perfekcja mnie przytłacza. Jesteś piękny, Harry, zapamiętaj to.
Obdarzasz mnie tym swoim porażającym uśmiechem. Chyba nie masz bladego pojęcia jak to na mnie działa. Wiem, że nie masz takich informacji na mój temat, ale śmiało możesz się domyślać. Rozpalasz mnie, Harry.
Ląduję nad tobą w taki sposób, że nasze klatki się spotykają. Czuję twój przyspieszony oddech na mojej skórze, widzę twój wygłodniały wzrok. Pragniesz mnie tu i teraz, wiem to. Aby uspokoić twoje rządze, składam na twoich pełnych ustach lekki jak piórko pocałunek. Uśmiecham się do siebie, kiedy twoje usta łapią moją dolną wargę. To jest gorące, Harry.
Twoje pocałunki stają coraz bardziej łapczywe, czuję twoje rozpalenie. Chcesz mnie, pragniesz mnie, kochasz mnie. Proszę, całuj mnie do końca życia, pragnę tego jak niczego innego. Twoje pocałunki sprawiają, że mam ochotę skoczyć z krawędzi przyjemności. Jesteś taki idealny w tym co robisz, sprawiasz, że lecę niczym ptak. Czuję się wolny. Dzięki tobie, mogę taki być. Dziękuję ci za to wszystko, Harry.
Tworzysz własną historię pocałunków na moich ustach przez co cichutko wzdycham w twoje wargi. Masz takie niesamowicie delikatne usta, które czarują moją osobę. Kiedy mnie całujesz wyobrażam sobie siebie jak skaczę z klifu do lazurowego oceanu. Zatapiam się w pianie przyjemności, tonę w głębinach uczucia jakie emanuje z twojej osoby. Ponownie się zanurzam w otchłani miłości, napawając się wielkością tego co mi oferujesz. Dziękuję za ten gest, Harry.
– Każdego dnia kocham cię bardziej i bardziej. Nic nigdy nie będzie takie jak my – szepczesz mi między wargi. Uśmiecham się do ciebie, a moja głowa opada na twoją klatkę piersiową. Zaciągam się moim osobistym narkotykiem. Narkotyzującą miłością Harry’ego Stylesa.
Czuję jak wszystko się we mnie rozpada. Każda możliwa część ciała boli niemiłosiernie. Jakby milion zaostrzonych szpikulców się wbijało w moje nagie ciało. Wszystko jest tak intensywne. Twoje ciało opada na moje, a ja czuję niebywałą rozkosz jaka rozpościera się po moich kończynach. Jak ty to zrobiłeś? Przeczytałeś całą Kamasutrę dla homoseksualistów? Jeśli tak, to jestem pod wrażeniem twojego zapamiętywania takich szczegółów. To co ze mną zrobiłeś. Jak mnie rozpaliłeś. Jak spowodowałeś, że stanąłem na krawędzi przyjemności. To jest niezwykłe.
Twój przyspieszony oddech na mojej twarzy. Jego zapach to wymieszanie czystego pożądania z twoją wonią, która zawsze ode ciebie emanowała. Czuję tak bardzo wyjątkowy, bo to ja doprowadzam cię na granice przyjemności praktycznie nic nie robiąc. Twoja nieokreślona zieleń oczu poraża każdy najmniejszy milimetr mojego ciała, które reaguje jakbym był na haju. Czuję się naćpany twoją miłością, jesteś moją własną, osobistą heroiną, która nie ma końca, nikt mi ciebie nie odbierze, jesteś moją działką, nie oddam cię nikomu. Nawet o tym nie myśl. Jesteś tylko i wyłącznie mój. Zbyt ważny jesteś dla mnie, żebym mógłbym cię stracić na czyjąś korzyść. To by za bardzo bolało.
Patrzysz na mnie wygłodniałym wzrokiem, dobrze wiem czego pragniesz. Wiem, że pożądasz mojego ciała, ale nie martw się, ja czuję dokładnie to samo. Chcę mieć ciebie blisko siebie o każdej możliwej porze dnia i nocy. Najbardziej, kiedy jesteśmy tak blisko siebie, że nic nas nie oddziela. Nawet najmniejszy skrawek przestrzeni nie może zakraść się w naszą przestrzeń. Zburzyłoby to nasz idealny świat.
Moje ręce wędrują wzdłuż twojego bosko nagiego torsu, który drży. Drży pod moim dotykiem, który chyba cię uzależnił. Zawsze tak reagujesz, gdy moje place tworzą drogę po twojej skórze. Ponownie przez twoje ciało przebiega dreszcz, gdy dotykam swoimi ustami zagłębienia miedzy twoimi obojczykami. Masz takie piękne, wystające obojczyki. Mógłbym je podziwiać cały czas, nie znudzą mi się, bo są idealne. Jak cały ty. To niewyobrażalne, że mogę mieć przy sobie osobę, która jest tak niesamowicie idealna i cała moja. Zwyczajnie nie wierzę w to.
Pochylasz się nade mną, tak, że twój zgrabny nos jest na równi z moim. Czuję na ustach twój przyspieszony oddech. Wychylam usta, prosząc niemo o pieszczotę, którą możesz mi dać. Tak bardzo pragnę twoich pocałunków, które są niczym wino wieczorową porą. Idealnie pasujące w każdym calu. To jedyne usta, jakie pasują do moich. Proszę, nie znęcaj się nade mną i ukończ moje tortury. Pragnę autodestrukcji, jaką zaserwują mi twoje wargi, gdy złączą się z moimi w piekielnym tańcu. Czuję, że tego chcesz równie mocno co ja, więc błagam, tak właśnie, błagam, uchroń mnie od nieistnienia i złącz nasze usta w jedność.
Czytasz ze mnie jak z otwartej księgi. Wiesz czego pragnę, czego ty pragniesz. Twoje usta lądują na moich, łącząc je w idealną całość. Każdy milimetr twojego ciała przylega do mojego. Czuję te przeskakujące iskry między naszymi ciałami. Tworzą jedność jak ty i ja. Jeśli wierzyć w przeznaczenie to tam na górze wiedzieli, że my jesteśmy sobie przeznaczeni. Czuję jak przelewasz w tym pocałunku miłość do mnie. Jest mi z tym tak dobrze, że nawet sobie nie wyobrażasz.
Twoje opieszałe ruchy, po moich bokach, twoich zimnych dłoni. To nawet troszkę zabawne, że w takim momencie są tak przyjemnie chłodne. Twoje pocałunki stają się bardziej agresywne, kiedy zacieśniam uchwyt na twoich barkach. Czuję jak bardzo jesteś spragniony mojej bliskości, chcesz mnie tu i teraz. Ja pragnę tego samego, moja ostojo.
Przeciągasz lewą dłonią po moim prawym boku. Czuję ten przyjemny dreszcz, jaki przechodzi przez całe moje ciało. To jest tak niesamowicie przyjemne, że aż nie mogę uwierzyć, że to mnie spotkało. Przecież przyjemność z tobą kiedyś nawet nie była do pomyślenia. Co się dzieje z tym światem? Czyżby oszalał nad wielkością uczucia dwóch chłopaków? Zjeżdżasz niżej, łapiesz mnie za udo, delikatnie podciągając je do góry. Czuję intymność jaka się między nami tworzy, zaczynam tym uczuciem oddychać, czuć jego intensywność. Czy może być coś bardziej przyjemnego niż bliskość drugiej osoby, którą kochasz całym sercem? Jeśli znajdziesz taką rzecz, nie uwierzę, podważę.
Jeszcze bardziej podciągasz moje kolano. Odchylam głowę, gdy twoja chłodna dłoń przejeżdża po moim nagim pośladku. To wszystko jest tak bardzo intensywne, podniecające. Krzyczę cicho w fałdy pościeli, gdy czuję ciebie w sobie. Kocham, kocham, kocham, szepczę cicho w materiał. Jesteś taki delikatny, a jednocześnie pełen zdecydowania. Wiesz co chcesz uczynić z moim ciałem. Jak doprowadzić mnie na skraj przyjemności, aby spadł z klifu pożądania w otchłań miłości. Zaciskam pięści na fakturze kołdry, moje nogi zakotłowane w pościel, krzyżują się z twoimi.
– Jeszcze, jeszcze, jeszcze – jęczę głośno, gdy moje ciało się unosi pod salwą przymości jaka mi dajesz. Zanurzam się po szyję w intymności, czuję jak rozpadam się na mniejsze kawałeczki. Moja dusza jest rozrywana na wiele malutkich części przez pazury pożądania jakie nami miota. Oddalam się w obce landy, landy pełne miłości, oddania uczuciu.
Twój przyspieszony oddech miesza się z moimi cichymi jękami. Gwałtowniej, błagam gwałtowniej, nie jestem porcelanową laleczką. Pokarz, że mnie kochasz. Chcę cię poczuć bardziej, mocniej, gwałtowniej. Daj mi poczuć tę rozkosz, która otuli całe moje ciało i pozwoli szybować w przestworzach intensywności tego doznania. Proszę, daj mi tę sposobność, tę przyjemność.
– Chcę ciebie poczuć bardziej, mocniej, gwałtowniej – szepczę w fałdy pościeli, chowając głowę między nie. Jak na za dotknięciem magicznej różdżki zwiększasz intensywność naszego zbliżenia. Oczami wyobraźni widzę jak twoje oczy zachodzą mgłą, a usta mimowolnie otwierają się, aby wydobyć z siebie ciche posapywanie. Czuję, że jesteś blisko, więc łapię cię za rękę i mocno patrząc w twoje oczy, oboje opadamy w pościel przyjemności i intensywności. Tak bardzo cię kocham.
Odgarniam twoje loki, które przysłoniły ci cały widok. Jesteś taki piękny, kiedy masz na twarzy wypisane pożądanie połączone z błogim wyczerpaniem. Jestem dumny, że to dzięki mnie to wszystko mogło się stać, że dla mnie dochodziłeś na skraj przyjemności, skakałeś z klifu pożądania wprost w otchłań miłości i bezgranicznego uczucia.
– Byłeś doskonały – szepczesz w moją szyję, otulając moją skórę swoim ciężkim oddechem. Kładę dłonie na twoich plecach, zastygając w błogiej chwili. Chciałbym, aby tak było już zawsze. Zawsze już razem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz