5
Zayn zobaczył jak Harry zmrużył oczy patrząc jak ta dwójka chłopaków wychodzi z sali. Wiedział, że to więcej niż tylko zainteresowanie Louisem, ale milczał. Nawet, jeśli Harry drażni go tematem Nialla, był zadowolony z tego powodu, że udało mu się spędzić trochę czasu z chłopakiem, mimo że ten wcale nie chciał z nim rozmawiać albo patrzeć na niego, zanim Harry wysadził pracownie.
- Z czego się do cholery śmiejesz? – Harry odwrócił się do Zayna, rzucając mu podejrzliwe spojrzenie, gdy mulat wycierał pozostały płyn z ciała.
- Nic – Zayn uśmiechnął się, zanim odwrócił się napięcie i skierował w do wyjścia. – Chodź, musisz zmienić swoje ciuchy, Panie Chemiku.
Harry uderzył kark Zayna, zanim ten mógł zaprotestować.
- Zamknij się. Wiesz, że prawie zrujnowałeś naszą chwilę Zayn.
- Nazywasz ”wysadzenie laboratorium” momentem? Jesteś gorszy niż myślałem – Zayn potarł kark, jak gdyby nigdy nic szli korytarzem, popychając niektórych uczniów, którzy wydawali się wciąż być w szoku po wybuchu.
- Nie! Powinieneś zobaczyć jak patrzyliśmy sobie w oczy. Prawie uległ, gdy ty i twój irlandzki przyjaciel przyszliście psując to. – Głos Harry’ego przeniósł się z zachwytu do rozczarowania, przypominając sobie, co tam się stało. – Nie powinieneś zostawić nas w spokoju i mieć przy sobie Nialla przez cały czas?
Zayn przewrócił oczami.
- Przede wszystkim, nie pamiętam, żeby nękanie go było częścią mojej pracy Harry. Po drugie Niall nie chce już więcej ze mną gadać, więc jak mam odciągnąć jego uwagę od twojego malutkiego eksperymentu?
- Ohh. Czy Zayn, zabójca kobiet ma problemy z facetem? - Harry skrzywił się, jakby mówił do dziecka, widząc, jak zakłopotany i wkurzony był jego przyjaciel. – Nie przejmuj się. Jest wiele rzeczy, które możemy zrobić, żeby twój przyjaciel znowu z tobą porozmawiał.
- Harry. Mówiłem ci, że nie potrzebuje pomocy w sprawie Nialla – odpowiedział Zayn poważnym głosem. – I mówiłem ci, żebyś przestał go tak nazywać.
- Powiedziałem, że przestanę go tak nazywać, jeśli będziesz spędzać z nim więcej czasu.
Zatrzymali się przed pokojem, który został zbudowany specjalnie dla Harry’ego (gdzieś na tyłach szkoły). Nie był za duży. Ale był wystarczający, żeby mieć w środku kanapę, mały stolik, kilka krzeseł, prysznic, małą lodówkę i szafę na ubrania, wystarczające żeby odpocząć, albo spędzić resztę dnia tutaj.
- Nie idziesz na następną lekcję? – Zayn zapytał z niedowierzaniem.
- Nope. Myślę, że ta cała eksplozja i śmianie się, zmęczyło mnie. Chcesz do mnie dołączyć?
Harry wyciągnął kluczę z kieszeni i szybko otworzył drzwi, zapraszając Zayna, ale chłopak odmówił.
- Spędzenie z tobą całego ranka jest już wystarczającą męczące. Po prostu zadzwonię do Liama.
Zayn odwrócił się i rzucił Harry’emu spojrzenie, zanim w końcu odwrócił się i zostawił młodszego chłopaka z uśmiechem na twarzy.
———-
- Niall. Mówiłem ci, że jest w porządku. Przestań już szukać leku.
Louis próbował przekonać Nialla, który przeszukiwał szuflady, szukając leku, na którym było napisane „leczy twarz z niebieskiego płynu”.
- Co jeśli jesteś na to uczulony? A co jeśli to trochę za późno? Powinieneś wiedzieć o tych rzeczach. – Niall nie tracił czasu na spoglądanie na swojego przyjaciela, który wytarł całą swoją twarz i ręce. Jego ulubione spodnie były ubrudzone przez niebieskie smugi. – To Harry. Przysięgam, że powoli cię zabije.
Imię Harry’ego powodowało motylki w brzuchu Louisa. Przypomniał sobie jego twarz, którą widział chwilę temu. Wyglądał tak niewinnie i młodo. Nawet nie wyglądał jak lider gangu, który mógłby kogoś zabić. Który przypomniał mu o Zaynie i Niallu w laboratorium. Nie był w stanie ich zobaczyć, bo byli zbyt daleko i był ciekawy, co stał się z nimi wcześniej, gdy byli razem.
Louis miał przeczucie, że jego kolega ukrywa coś przed nim, co nie pozwoliło mu odejść, dopóki się tego nie dowie.
- Hey Niall?
Rozjaśniony blondyn zatrzymał się na chwilę i spojrzał na niego, unosząc brwi.
- Jest coś, co powinienem wiedzieć o tobie i o Zaynie?
Louis zobaczył to natychmiast. Wszystkie ruchy ciała Nialla znał na pamięć. Dzięki temu wiedział, że chłopak jest zdenerwowany lub coś ukrywa.
Przyjaźnili się już tak długo, że niemożliwe byłoby nie zauważyć zmiany.
To zaczęło się, gdy Niall drapiąc się po karku dwa albo może trzy razy? Okej. Zrobił to dwukrotnie. Przesuwał wzrokiem po całej Sali, byleby nie patrzeć na Louisa. Jego wzrok zatrzymał się na planszy z układem mięśniowym. Kolejne – gdy Niall wzdychał, raz czy dwa, a potem gryzł wargę tak mocno, że aż zmieniła kolor na ciemniejszy. Wreszcie, gdy wziął głęboki oddech, zaczął mówić.
- N…Nie sądzę, że powinieneś coś wiedzieć z wyjątkiem tego, że jest taki sam jak Harry.
Louis nie wiedział, co to było. Jeśli Niall kłamał albo mówił prawdę prosto w twarz, że Harry jest rodzajem naprawdę złego faceta (Louis wiedział o tym, że Harry nim był), który wciągał za sobą każdego do świata ciemności. Jeśli miał rację, styl życia gangu nie był obowiązkowy, czy coś, kiedy wymagany jest próg wiekowy. Zayn i reszta ludzi, którzy podążali za Harrym robili to dobrowolnie.
Poza tym, to nie Harry go ścigał z powodu aparatu. To był Zayn i Liam.
- Nie kłam Niall. Wiem, że na pewno coś przede mną ukrywasz.
Niall wydął wargi, zastanawiając się nad dobrym powodem, który pozwoliłby mu zakończyć tą rozmowę.
- Słyszałem Harry’ego w klasie, który wspominał coś o tobie i Zaynie. Słyszałeś to dobrze, prawda?
Niall po prostu skinął głową. Był wciąż oszołomiony, patrząc na planszę, przypominając sobie to i owo.
- Więc… Nie powiesz mi o tym?
Louis przesunął się, obserwując wyraz twarzy Nialla. To byłoby definitywnie jednoznaczną odpowiedzią, jeśli Niall chciał mu coś powiedzieć albo zatrzymać go leżącego do następnych zajęć.
Na szczęście jednak Niall wypuścił powietrze z ulgą, wystarczająco, żeby Louis upewnił się, że Niall jest gotów mu coś powiedzieć. Irlandczyk wziął krzesło i postawił je naprzeciwko Louisa, siedząc cicho na nim. Chłopak z Doncaster dał mu czas do ubrania tego w słowa.
- Zayn i ja byliśmy przyjaciółmi w tym samym czasie, gdy ja i ty poszliśmy do pierwszej klasy – Niall westchnął, jakby były to najtrudniejsze słowa, które kiedykolwiek powiedział w swoim życiu. Gorsze, niż czytanie po hiszpańsku przed całą klasą.
- Ja… Ja nie pamiętam spotkania z nim? To znaczy, chodził do naszej szkoły? – Louis miał dobrą pamięć, a on przeszukiwał swój umysł przypominając sobie małą klasę z kolorowymi miejscami do siedzenia. Przeszukiwał ją w pamięci nie widząc żadnej znajomej twarzy przypominającej Zayna.
- Naprawdę nie będziesz w stanie go zobaczyć. Uczył się w domu, tuż obok naszego domu, gdy tam mieszkał.
- Oh… Poczekaj. Mieszkasz obok rezydencji Zayna? C…Co? Dlaczego nigdy o tym nie wiedziałem? – Louis podskoczył na swoim fotelu, patrząc na Nialla, który lekko się uśmiechał.
- Harry ma swoją własną wioskę prawda? Gdy Zayn dołączył do gangu Harry’ego, uświadomiłem sobie, że opuścił dom i przychodził tam tylko wtedy, gdy tego chciał. Ale teraz myślę, że nigdy tego nie zrobił. Miał kilka gospodyń, które wciąż mogę rozpoznać. One utrzymują dom w miejscu, tak myślę. – Niall kontynuował. – Więc widzisz. Kiedykolwiek wrócę do domu, Zayn i ja spotykaliśmy się przy małej szczelinie na naszym podwórku, pamiętasz to?
Louis skinął głową.
- I zapytałem go o jego życie, a on zapytał się o moje i graliśmy, kiedykolwiek miał przerwę od nauki. Poprosił mnie, żebym nigdy nie mówił nikomu o nim, więc obiecałem, że nigdy nie powiem.
Starszy chłopak widział, jak twarz Nialla stała się bardziej ponura, jakby przypominał sobie coś, co przyniosło bolesne ukłucie w jego klatce piersiowej. Niall zawsze był wesoły, beztroski i nie wyglądało żeby miał problem ze swoim życiem, ale widząc go teraz, Louis zaczynał mieć wątpliwości.
Niall w końcu spojrzał mu w oczy i zobaczył w nich swoje odbicie, ale brakowało mu pewnej osoby. Jeśli miał racje, był to nikt inny tylko Zayn, ale on wciąż zastanawiał się, dlaczego Niall znienawidził go tak nagle i obwiniał o wszystko Harry’ego?
- Nie wiem, ale nawet, jeśli byłeś w moim domu na podwórku, nigdy nie widziałeś malutkiego otworu i nigdy nie zapytałeś mnie o niego.
Niall uśmiechnął się szeroko do Louisa, który tylko pokręcił głową z niedowierzaniem, że rzeczywiście widział jakiś otwór, ale nigdy nie przyszło mu do głowy, że był on specjalnie dla Nialla.
- Zayn i ja kryliśmy się w ten sposób. Rozmawialiśmy o tym, co się działo w czasie naszego całego dnia, jak nasza rutyna. To dość zabawne, jak nikt o tym nie wiedział. Czasami zapraszał mnie do swojego domu i po prostu spędzaliśmy dzień jedząc i rozmawiając o prawie wszystkim. To było… całkiem fajne – urwał Niall i Louis widział łzy w kącikach oczy przyjaciela. – Niall on… Będzie płakać z powodu wspomnienia Zayna?
- Pewnego lata powiedział mi, że dołączy do czegoś w rodzaju gangu, a on powiedział mi, że przywódca jest miły i to wszystko. Byłem przeciwny temu, bo wiesz, mógł być w niebezpieczeństwie, ale powiedział, że to będzie pierwszy raz, odkąd zrobi coś naprawdę chciał, więc pozwoliłem mu na to.
Louis wiedział, że był to nieodpowiedni czas, żeby pytać o coś bardziej osobistego, ale słowa po prostu płynęły w jego głowie, a on nie wiedział, jak będzie w stanie je powstrzymać, więc po prostu wyrzucił to z siebie.
- Jesteś zakochany w Zaynie?
Niall spadł z krzesła w szoku. Czy to, dlatego, że był zbyt tępy lub dlatego, że to prawda? Louis nie wiedział tego. To było oczywiste.
- Ja… Nie. Ja tylko… Lubiłem go dobrze? Ale nie wiem nic o miłości. Nawet nie wiem, co czuję.
Niall zakrył twarz ze wstydu, gdy jego policzki i cała jego twarz starała się czerwona.
- Więc, co stało się potem? Dlaczego oboje zachowujecie się jakbyście się nie znali?
Louis postanowił trzymać się z dala od tamtego tematu, widząc zdzwiony wyraz twarz Nialla, który nie znikał. Szatyn wciąż chciał wiedzieć, dlaczego blondyn nienawidzi Harry’ego tak bardzo.
- Kiedy spotkaliśmy się na szkolnym dziedzińcu. Zawołałem jego imię, a on spojrzał na mnie. Potem poszedłem w jego stronę, a on po prostu. On mnie po prostu zignorował Louis.
Niall zacisnął pięści i Louis zobaczył w oczach Nialla, jak bardzo zraniony był. Wiedział, że Niall mógł doskonale pamiętać, co stało się tamtego dnia, a Louis nigdy nie widział jak bardzo załamany był Niall. To było nawet trudniejsze dla blondyna, dusić to w sobie przez prawie dwa lata, nie mówiąc o tym nikomu.
- Myślałem, że jesteśmy przyjaciółmi i że w jakiś sposób mnie lubił. Wiem, że to jest śmieszne, zakochanie się w takim chłopaku, ale wiem, że Zayn jest bardzo miły i Harry – on sprawia, że Zayn jest jego wierną kopią.
Twarz Nialla wykrzywiła się w złości. Wreszcie Louis zrozumiał, dlaczego jego przyjaciel czuł nienawiść do Harry’ego.
Może Harry wciągnął do gangu Zayna jakimś urokiem albo zaklęciem (Wybaczcie mi, czytam za dużo Harry’ego Pottera – od autorki). Sądząc po spojrzeniu na Zayna, naprawdę otacza go tajemnicza aura, może Zayn coś ukrywał.
Louis zdecydował, że zapyta o to Harry’ego osobiście. Jeśli Zayn nie ośmieliłby się powiedzieć tego, może on mógłby dowiedzieć się tego osobiście.
- Dokąd idziesz? – Niall odwrócił się do Louisa, który praktycznie dotykał klamki. – Nie planujesz niczego, prawda? Mówiłem ci, żebyś zbytnio się w to nie angażował.
Louis zatrzymał się na chwilę, spoglądając na Nialla.
- Nie zrobię nic głupiego Niall. Obiecuje.
I zanim Niall mógłby go powstrzymać, pobiegł tak szybko, jak potrafił do szkolnej bramy, wpadając po raz kolejny na Harry’ego Stylesa.
- Myślałem, że już nigdy tu nie przyjdziesz. – Harry odepchnął się od ściany, o którą się opierał. Co? Harry na niego czekał? – Dlaczego wyglądasz na zaskoczonego i zmęczonego?
Harry pochylił się, ale Louis był wystarczająco szybki żeby uciec, co wywołało kolejny uśmieszek na twarzy Harry’ego.
- Coż… Ja… To z powodu…
- Nieważne, chodźmy – przerwał mi Harry, a Louis poczuł napięcie przepływającą w całym jego ciele, gdy poczuł palce Harry’ego zaciskające się na jego nadgarstku i ciągnące go w stronę samochodu.
- C…Co? Czekaj? Gdzie mnie zabierasz? – Zaprotestował Louis, chociaż już wygodnie siedział obok Harry’ego. – To porwanie! Zadzwonię po policję!
- Czy wspólne zakupy to porwanie? – Harry zapytał się go bezczelnie, naciskając pedał gazu bez zgody Louisa.
- Co? Co masz na myśli mówiąc zakupy! Nie potrzebuję nic ze sklepu draniu.
Louis starał się otworzyć drzwi, ale z marnym skutkiem, bo zostały automatycznie zablokowane. Harry natychmiast zatrzymał samochód zdając sobie sprawę, że Louis się nie zapiął.
Harry westchnął i bez zastanowienia pochylił się w stronę Louisa, chwytając koniec pasa. Louis wzdrygnął się z powodu tej bliskości, której było zbyt wiele dla niego. Mógł niemal poczuć zapach perfum Harry’ego, które pachniały elegancją. Wziął głęboki haust powietrza, gdy te długie ręce wyciągnęły się przed nim, ukazując tatuaż gwiazdy, którego Louis nigdy wcześniej nie widział.
Harry zobaczył reakcję starszego, na którego twarzy pojawił się jeszcze szerszy uśmiech, zanim wrócił na swoje siedzenie.
- Sprawiłem, że masz na spodniach niebieskie smugi. Czuje się winny.
Harry spojrzał na swoje biodra, z czego Louis długo nie zdawał sobie sprawy, zanim Harry nie złapał go wpatrującego się w niego. Spojrzał w dół i zobaczył, że niebieskie znaki wyglądały na trwalsze niż widział je ostatnio.
- Sam mogę je sobie kupić, nie musisz mi ich kupować.
Louis ruszył się niespokojnie na krześle, patrząc na mijanych ludzi, patrząc podejrzliwie na samochód. Oczywiście to bardzo drogi wóz.
- Nah. Nalegam. Te spodnie naprawdę wyglądają gorąco na tobie.
Usta Harry’ego rozciągnęły się w znacznie szerszym uśmiechu. Przyspieszył, widząc jak twarz Louisa nabrała rumieńców i z roztargnieniem spojrzał na swoje spodnie.
- Więc, zakupy? – Zapytał zabawnie Harry.
- Tak, jakbym miał wybór.
Louis przewrócił oczami. Postanowił po prostu pójść z nim tym razem. Zamyślił się i prawie zapomniał o tym, że Harry miał jego aparat z powodu nagłego wyznania Nialla o swoich uczuciach do Zayna. Jego przyjaciel mógł mieć szansę, żeby go odzyskać, a Louis uśmiechnął się na tą myśl.
~
5
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz