czwartek, 23 stycznia 2014

872

9

Harry przesunął kciukiem po policzku Louisa, który zadrżał pod wpływem tego dotyku. Jego żołądek wręcz wywracał się, raz za razem, zaciskając się w węzeł. Louis nie mógł otworzyć oczu z powodu tego prostego dotyku – śmieszne, ale po prostu nie mógł – to było naprawdę świetne, a sposób w jaki Harry go dotknął sprawił, że czuł się jak bardzo drogie dzieło sztuki, z którym należy obchodzić się z największą ostrożnością.

I wtedy usta Harry’ego były na jego, poruszając się tak wolno i tak delikatnie, że mógł złamać Louisa tym prostym pocałunkiem. I może mógł, bo następną rzeczą jaką czuł Louis, był wybuch emocji w jego ciele, wszystko eksplodowało w tym samym czasie. Prawie dyszał, gdy Harry odsunął się, a Louis poczuł uśmiech Harry’ego na swoich ustach.

- Wyglądasz tak cholernie pięknie Louis.

- Nie prawda. – Próbował się odwrócić, ale powstrzymały go palce Harry’ego na jego brodzie.

- Naprawdę jesteś – powiedział Harry z nawet niższym głosem i nie pozwolił Louisowi na powiedzenie czegoś, gdy pochylił się znowu i pocałował go ponownie. – Jeśli musiałbym ci to mówić każdego dnia, żebyś mi uwierzył, będę to robił, bo jesteś naprawdę piękny. – Harry pocałował go ponownie. I kolejny raz. Potem jeszcze jeden, aż Louis był o krok od uduszenia słodyczy tej osoby – Jak to nawet może być fair? Nie mógł nawet powiedzieć jednej dobrej rzeczy prosto, gdy był przed Harrym.

Louis powoli odchylił się do tyłu, pozwalając Harry’emu zmniejszyć odległość między ich ciałami, gdy ich pocałunek pogłębił się. Harry wsunął swoje ręce pod koszulkę chłopaka, a Louis napiął się, gdy jego palce zatrzymały się na jego sutkach, jego oddech stał się cięższy za każdym razem kiedy Harry się poruszał.

- Jesteś zdenerwowany. – Harry pocałował go w obojczyk.

- Kto by nie był?

- Pierwszy raz? – zachichotał Harry.

- Uhmmm…. Nie?

- Nie brzmisz pewnie.

- Nie. Jestem… Jestem pewny. To zdecydowanie nie jest mój pierwszy raz. Byłem z kimś wcześniej!

- Mówiąc ktoś, miałeś na myślisz Nialla? On się nie liczy, z wyjątkiem tego jeśli się namiętnie całowaliście. Pieściliście się?

- CO? NIE! Nie ma mowy. On jest tylko przyjacielem. Kiedy do tego doszliśmy?

- Więc, pierwszy raz?

Louis przygryzł wargi od środka. Czy to było naprawdę ważne, że był nowy w tych sprawach? A jeśli naprawdę był w tym nowy, znaczyło to, że Harry wycofa się? Louis nie chciał, żeby Harry to robił – nie to, że chciał żeby Harry był brutalny czy cokolwiek innego, ale bycie w tej sytuacji po raz pierwszy i widzenie Harry’ego jakby chciał zrobić od długiego czasu, a potem on nie chciał być powodem, dla którego chłopak miałby się powstrzymywać. Okej, chciał tego, a zaszli już daleko (tak, Louis uważa, że całowienie się jest wystarczająco daleko) na końcu rozmowy.

- Lou.

- Uh, tak?

- W porządku jeśli czujesz się niekomfo….

- Nie! – prawie krzyknął, zaskakując Harry’ego. – Nie, mam na myśli, że jest w porządku. Nie czuje się niekomfortowo czy coś. I ja po prostu, nie chcę, żebyś się wycofał, okej? Ja… Ja ufam ci, tak myślę.

- Ponownie nie jesteś pewny.

- Jesteś pewny! Po prostu lubię dodawać ‘tak myślę’ na końcu, że stało się to moim nawykiem.

- To zły nawyk.

- Wiem.

- Powinieneś z nim skończyć.

- Czy ty mnie teraz pouczasz? – Louis uniósł brew. Od kiedy pieszczoty zaszły do tego?

- Jesteś naprawdę uroczy, gdy się złościsz. – Harry próbował uszczypnąć jego nos, ale Louis szybko się odwrócił.

- Nie jestem uroczy.

- Jesteś.

- Okej. Jeśli chodzi o mnie i to że jestem niepewny, w porządku. Jestem pewny, że jest w porządku. Chcę żebyś mnie pocałował, albo ja pocałuję ciebie i będziemy uprawiali se… - Szczęka Louisowi opadła. Naprawdę właśnie wspomniał o seksie? Harry spojrzał na niego w sposób, w którym nie mógł dowiedzieć się czy było to zabawne czy niedowierzające spojrzenie, albo, Louis nie chciał wiedzieć.

- Czy ty…

- Nie…

- Czy ty…

- Harry.

- Więc myślałeś o tym.

- Harry.

- Czy będzie to w porządku, jeśli zrobimy to?

- Tak, na miłość boską. Tak.

- Tak właśnie brzmisz, gdy jesteś pewny.

- Przestań być pyskaty, okej? Nie potrzebuję tego.

Harry nie powiedział nic, po czym zmniejszył dystans między nimi, sprawiając, że czuł się jakby się napił. Nic nie było jasne z wyjątkiem Harry’ego, jego zielonych oczu i kręconych włosów. Ręka Louisa chwyciła kraniec koszuli Harry’ego, a chłopak dostał pozwolenie. Usiadł i zdjął koszulkę, pod którą kryły się tatuaże, które wyglądały dla niego bardziej jak bazgroły, a Louis zapamiętał, żeby zapytać się o nie później. Harry ściągnął koszulkę Louisa, a on podążył za Harrym, ich ubrania osunęły się na podłogę. Louis chciał pocałować ponownie Harry’ego, gdy ten się odsunął.

- Chcesz iść, uhm do łóżka?

Louis uśmiechnął się i pocałował jego policzek, szepcąc ‘tak’, a Harry uśmiechnął się do niego, niosąc Louisa na biodrach. Usta Harry’ego nigdy nie opuszczały Louisa. Czuł miękkie i gładkie tkaniny pod swoimi plecami, gdy Harry delikatnie kładł go na łóżku. Przesunął się w stronę poduszki, gdy Harry pozostał przy końcu łóżka, stojąc a jego oczy spoglądały w dół na Louisa, gdy odpinał swój pasek, ściągając spodnie, zostając jedynie w bokserkach Calvina Kleina.

Patrząc na niego przez jakiś czas uświadomił sobie, że mógł zrobić to samo, ale, gdy już dotknął swoich spodni, ręka Harry’ego chwyciła jego nadgarstek.

- Nie, pozwól mi to zrobić.

Harry położył dłoń na jego ramieniu, powoli przesuwając go na łóżko. Harry uklęknął między jego nogami, jego usta całowały szczękę Louisa i szyję i gryzły jego usta, dopóki palce Louisa nie zaplątały się w jego loki oraz pościel. Harry jęknął, kiedy Louis podrapał go w skórę głowy, co było wskazówką dla Louisa, że Harry lubił to – brutalnie, być może.

- Ach – Louis nagle odetchnął, gdy poczuł dłoń Harry’ego na swoim kroczu. Jego plecy wygięły się w łuk, a jego umysł myślał o niczym więcej tylko więcejwięcejwięcejwięcej. Harry oparł łokieć tuż obok głowy Louisa, jego oczy śledziły jego wyraz twarzy, następnie partie ciała, które dotykał.

Harry kochał sposób w jaki twarz Louisa krzywiła się i jak jego rzęsy wydawały się trzepotać, kiedy zrobił coś naprawdę niespodziewanego, jak jego usta powoli opadały, a Louis bardzo starał się nie wyglądać tak chętnie – kochał każdą część tego. To była ta część Louisa której nikt nigdy nie widział, a on ma ją całą dla siebie.

Harry zaczął kciukiem odpinać jego guzik, po czym rozchylać spodnie i pociągnął rozporek w dół. Louis uniósł biodra, żeby pomóc Harry’emu zdjąć wszystko, a gdy był w samych bokserkach, czuł się nagi i nagle zakłopotany. Czuł się jakby uciekał i to nie był najlepszy plan, że może to zły pomysł… Ale potem zobaczył błysk w oczach Harry’ego, gdy ten spojrzał na niego, a jego oczy spoglądały na ciało Lou, jakby był jakimś przepysznym posiłkiem, który ma zamiar pożreć. (Naprawdę, właśnie pomyślał o sobie jako o posiłku?) (Niall byłby zadowolony ^^ - od tłum.)

Harry oparł głowę na ramieniu Louisa, a jego usta nacisnęły na skórę szatyna, a Louis prawie pomyślał, że Harry wycofywał się, gdy ten nagle zapytał:

- Mogę?

- Możesz wh…Och.

Napiął swoje ciało, gdy poczuł palec Harry’ego krążący na jego ciele. Prychnął i powiedział ‘tak’, bardziej jęknął, ale nie obchodziło go to. Harry odsunął się, jego ręka wygięła się, kiedy sięgnął do szuflady. Louis słyszał dźwięki rzeczy przerzucanych przez ręce chłopaka, gdy ten wyciągnął lubrykant i prezerwatywy. Okej, więc był mimo wszystko gotowy.

Harry otworzył tubkę i wcisnął dość sporą zawartość na rękę. Chłopak wpatrywał się w Lou przez chwile, po czym uśmiechnął się, nie w bezczelny sposób, ale bardziej jak nie-martw-się-będę-łagodny uśmiech. Więc Louis skinął głową, myśląc, że było to coś w rodzaju wzajemnego zrozumienia.

Harry wziął głęboki oddech i nacisnął palcem na wejście Louisa, a ten wiedział, że to śmieszne, nie czuć żadnego bólu przy jednym palcem, ale jego ciało drgnęło, bo to wciąż było bolesne. I Louis zastanawiał się, kiedy przyjdzie przyjemność. Pytanie Louisa zostało wysłuchane, kiedy Harry wyciągnął palce i pchnął je jeszcze raz, ból powoli zamieniał się w przyjemne uczucie, dopóki nie wzrosło, a następną rzeczą, którą wiedział było to że Harry dołożył jeszcze jeden palec, a on był gotowy na trzeci.

Chciał za to podziękować Harry’emu. Za bycie delikatnym i cierpliwym, chciał powiedzieć to teraz, ale jego usta na to nie pozwoliły. Wszystko co mógł robić to jęczeć i łapać powietrze. Harry dołączył trzeci palec, płynnie wyjmując i wkładając je. Już wewnątrz Louis czuł się rozciągnięty i wypełniony – a to były po prostu palce, do kurwy nędzy. Dlaczego musiał być aż taką dziewicą?

Ale Harry zaczął ruszać palcami wewnątrz niego, a Louis poczuł rosnące podniecenie w brzuchu. Wypychał biodra w dół, żeby Harry mógł włożyć palce głębiej.

- Boże. Cholera, to jest takie… gorące – wymamrotał Harry, a jego usta były spuchnięte od przygryzania ich. Louis uśmiechnął się, raczej zbyt niewinnie na to, ale co tam – lubił to, gdy mógł sprawić, że Harry czuł się w ten sposób, więc kontynuował to co robił.

- Jestem gotowy.

- Jesteś pewien?

- Dawaj, zanim zmienię zdanie – błagał Louis, jego ramię trzymało tylną część pleców Harry’ego i przyciągało go do kolejnego pocałunku. – Ufam ci, okej?

I to było wszystko, co Harry potrzebował usłyszeć. Sięgnął po prezerwatywy, rozerwał je, otwierając je szybko. Louis zaśmiał się, gdy materiał niemal zsunął się z ręki Harry’ego. Jego usta były otwarte, gdy oglądał jak Harry nakładał prezerwatywę na swojego członka, a Louis pomyślał, że nie powinien był tego zauważyć, wiedząc że to może być powodem, dla którego będzie robił sobie dobrze. Ale to było naprawdę gorące.

Powiedział to głośno.

- Nie rób sobie dobrze, gdy nie ma mnie w pobliżu. – zwyczajny uśmieszek powrócił na jego twarz, a Louis miał ochotę zedrzeć mu go z twarzy, ale chciał zachować nastrój, czy cokolwiek to było.

I wtedy ręka Harry’ego była pod jego udem, unosząc jego biodra i odsłaniając wejście Louisa. Louis owinął swoją drugą nogę na talii Harry’ego, aby utrzymać siebie, czuł się dziwnie i mógł niemal wiedzieć siebie w tej niezręcznej pozycji – powinien był zapytać o zgaszenie świateł, aby zrobić atmosferę, ale było już prawdopodobnie za późno.

Louis wziął ostry haust powietrza. To bolało. To kurwa bolało. Było inaczej niż z palcami i kurwa. To po prostu tak bardzo bolało, że chciał płakać. Jego palce zacisnęły się na plecach Harry’ego wystarczająco, żeby powiedzieć mu co czuje i Harry pchnął go głębiej. Louis poczuł jakby go to rozrywało, nic nie funkcjonowało dobrze, jego krew krzyczała, jego kończyny, wszystko.

Harry widział to wszystko. Strużki łez w jej oczach, a sposób w jaki Louis przygryzł swoje usta tak mocno i zadrapania na plecach, musiał to zatrzymać, nie mógł znieść patrzenia na takiego Louisa. Próbował się wyrwać, ale Louis zatrzymał go w miejscu i skinął głową, po prostu skinął głową. Harry pochylił się i pocałował Louisa ponownie, dopóki ten nie rozluźnił swoich ramion, nie uspokoił swoich drżących ust i rąk zaciśniętych na jego plecach.

- Okej, okej – sapnął Louis i dotykał Harry’ego, jakby to on był tym, który potrzebował rozluźnienia. – Możesz… Możesz się ruszyć.

Harry nie pytał się już więcej, więc zaczął się poruszać, stopniowo, nawet jeśli czuł, że zatraca się, gdy zostawał przy tym tempie. Louis chwycił go ponownie i poprosił go, aby poruszał się szybciej. Harry wyrzucił biodra do przodu, jego ręce umocowały się na talii Louisa, gdy jego ciało spotykało się z jego pchnięciami. Jęki Louisa dawały mu znać, że chłopak jest coraz bardziej zrelaksowany i Harry zwiększył tempo, dopóki nie usłyszał nic, poza swoim imieniem i dźwiękiem ich skóry ocierającej się o siebie.

Gdy Harry zmienił kąt, krzyki Louisa rozchodziły się po całym pokoju.

- L…Louis! – krzyczał Harry, oczy kierując w stronę sufitu, czując jak mięśnie zaciskają się na jego członku i doszedł wewnątrz niego. Harry powoli wysunął się i pocałował usta Louisa, zanim nie pobiegł do łazienki, wracając z ręcznikiem i podał rękę Louisowi.

- Weźmiemy kąpiel?- Louis usiadł, próbując ukrywać ból pleców i bioder. Wiedział, że będzie gorzej następnego dnia.

- Planujesz tak zostać? – Harry spojrzał w dół na jego pierś. – Bo no wiesz, mi to nie przeszkadza. Mam na myśli, że inni ludzie…

- Przestań, nie mówiłem o tym.

- Och, w takim razie o czym mówiłeś?

- Ja, po prostu…. Wiesz, wspólna kąpiel. – Louis poczuł pieczenie na policzkach.

- Jesteś typem domownika? Zbyt romantyczne? Jeśli czujesz się niekomfortowo, mogę po prostu…

- Nie, nie miałem tego na myśli. Nie czuję się niekomfortowo. Jestem w tym nowy okej? – Wstał i poszedł w kierunku łazienki. W jakiś sposób czuł, że Harry gapi się na jego tyłek i kiedy się odwrócił, naprawdę miał racje. – Co tym razem?

- Ty naprawdę masz niezły tyłek Tomlinson.

- Och, więc teraz rozmawiamy o moim tyłku?

- To jest zabronione?

- Nie.

- W takim razie to w porządku.

- Zamknij się i po prostu, nie wiem, wykąp mnie?

- Wow. To może być kaprys (kink – oznacza w slangu dziwactwo w zachowaniu seksualnym – od tłum.), czy coś takiego. – Harry uśmiechnął się szeroko.

Louis przewrócił oczami.

- Czy ty kiedykolwiek się zamkniesz?

Harry zacisnął usta, gdy wszedł do łazienki, albo może bardziej do spa, bo było to prawie tak duże jak wcześniejszy pokój. Była tu duża wanna na środku i różne odcienie niebieskich płytek, które wydawały się, jakby były w wodzie.

Kiedy się całkowicie zanurzyli w wodzie, Harry wylał odrobinę mydła na plecy Louisa, wcierając je delikatnie.

- Twoja skóra wygląda dobrze z mydłem.

- Chcesz powiedzieć, że to pewnego rodzaju kaprys (kink – oznacza w slangu dziwactwo w zachowaniu seksualnym – od tłum.)?

Harry ryknął śmiechem , który odbił się echem od łazienki. Louis uśmiechnął się na sytuację w której się znalazł. Nigdy nie wyobrażał sobie, nawet w najśmielszych marzeniach, że ktoś będzie się z nim kąpać i myć mu plecy po seksie, albo może po prostu wziąć samą kąpiel. To wszystko było dla niego nowe, tą całą Louis-poznał-Harry’ego-który-sprawił-że-czuł-się-tak-wyjątkowy rzeczą. I nigdy nie pomyślał, że to wszystko stanie się z prostego powodu – celowaniem aparatem w niewłaściwą osobę…

- MÓJ APARAT! – Louis szybko uśmiechnął się, rozbryzgując wszędzie mydło, włączając w to twarz Harry’ego. – Potrzebuje mojego aparatu!

Harry nie powiedział niczego i zaczął wycierać mydło z twarzy i włosów.

- Ignorujesz mnie?

Harry nic nie powiedział.

- Harry. Harry, mój aparat. Nie możesz ukrywać go już zawsze. HARRY! – Louis prysnął wodą w twarz chłopaka, sprawiając że ten zakaszlał, jakby tonął.

- Dobrze, dobrze. Możesz go sobie pożyczyć.

- Pożyczyć? Pożyczyć? Poważnie? Dlaczego mam pożyczać mój własny aparat?

- Cóż, myślałem, że powiedziałem ci to wcześniej, że twój aparat jest powodem, dlaczego tu jesteś, dlaczego to robimy i tak długo jak go mam, zbliżamy się do siebie.

- Myślisz, że ucieknę jeśli go dostanę? Po tych wszystkich rzeczach, które zrobiliśmy?

- Chciałem się upewnić, że nie zaczniesz mnie nagle unikać, tylko dlatego, że dostałeś to czego chciałeś.

- Whoa. Serio? Tak myślisz? Ten, który ma zwyczaj ciągnięcia za sobą ludzi, nawet bez ich zgody? A nawet jeśli ucieknę, jestem pewien, że nie dasz mi uciec daleko, mam rację?

- Cóż… Tak. Masz rację.

- Więc po prostu przynieś mi mój aparat.

- W porządku, ale będę cię obserwował.

- Jakbyś tego nie robił.

Harry objął go, a Louis przestał chichotać, bo serio? Przytulanie się w wannie sprawiło, że chciał latać.

- Możesz dostać aparat z powrotem na tak długo, jak będziesz robił mi dobre zdjęcia.

- Taki był mój plan od początku!

- A potem Zayn gonił cię.

- Yeah, jest idiotą tak jak Liam.

- Liam podążą za nami przez większość czasu.

- Och, więc on jest jak pies psa?

- Zmieniasz temat.

- Co? – Louis spojrzał na ramionach, ale Harry zablokował go.

- Jeśli naprawdę spróbujesz uciec, odbiorę ci go i ukryje go już na zawsze.

- Brzmisz jakby był twój.

- Jest właśnie teraz.

- Od kiedy?

- Od początku.

- Co?

- Powiedziałem ci, że mnie wybrałeś. A teraz jestem pełen.

Louis przewrócił oczami, przyjmując uśmiech od Harry’ego.

- Musisz wypuścić trochę powietrza z głowy.

- A ty musisz przestać mówić, że mi nie wierzysz.

- Zamknij się.

- Zmuś mnie.

Louis odwrócił się, a Harry uśmiechnął się głupkowato, Boże – tak bardzo nienawidził tej bezczelnej, apodyktycznej osoby.



9

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz