14
Promienie słońca przedostawały się przez zasłony, zostawiając na ścianie cień nagiego torsu Lou, w momencie, kiedy ciepło poranka wyrwało chłopaka z Doncaster z jego snu i przeniosło go z powrotem do jego zamglonej rzeczywistości. Nie żeby na dworze było brzydko czy coś w tym stylu-choć delikatna mgła unosiła nad błękitnym oceanem zaraz za oknem- jednak bardziej chodziło mu o te różne emocje, które przechodziły wtedy przez jego głowę, starając się rozpoznać jakoś pomieszczenie, w którym się znajdował. Siadając prosto jego oczy dokładnie błądziły wkoło zaskoczone i z zauważalną udręką. Louis pozwolił sobie na przyzwyczajenie do nieznanego pokoju, w którym się znalazł. Powoli przypominał sobie, co zdarzyło się wcześniejszej nocy, a delikatne ciepło nagle przeszło przez jego ciało.
Wspomnienie czułych i pociągających dłoni Harrego, które błądziły po jego ciele sprawiały, że Lou czuł potrzebę przynależności. Położył się z powrotem na łóżku i zwinął się w kłębek na prześcieradle, które owijało ściśle jego nagie ciało. Znowu poczuł zmęczenie i okropny ból. Coraz głębiej zatapiał się w miękkim łóżku, a potrzeba odpoczynku zaczynała dominować nad całą resztą.
Mięśnie, o których istnieniu nie miał nawet pojęcia, pulsowały w niezwyczajnym bólu, kiedy zatapiał się coraz głębiej i głębiej w komfortowym łóżku, zdesperowany by pozostać w tym utuleniu, i nie stawać twarzą w twarz z ostrą rzeczywistością, która znajdowała się poza łóżkiem. Po zamknięciu oczu pojawił się w tym samym miejscu, w którym był teraz. Był pewien, że czuje przepełniony zapachem piwa, ciepły oddech łaskoczący jego policzek i biel zębów Harrego, które delikatnie przygryzały jego ucho i szeptał mu słodkie słówka. Ból pleców powrócił, przebijając się przez przyjemność, która ogarniała jego ciało podczas tego snu. Przypominała mu ona jedynie o przenikliwym uczuciu Harrego, który poruszał się w nim, z rękami miłośnie spoczywającymi na jego plecach. Ciało Lou, aż zamrowiło z przyjemności.
To było okropne uczucie usłyszeć wibrujący telefon nad swoją głową, gdzie spoczywał na lampce nocnej. Louis wyjąkał w agonii, nie chcąc budzić się ze swojego snu. Pomimo tego, że próbował użyć jakiś telepatycznych mocy by go uciszyć, telefon odmówił współpracy z nim, a zamiast tego zaczął dzwonić jeszcze głośniej. Chłopak był wtedy pewien, że cały dom słyszy ten doprowadzający do wściekłości dźwięk. Z chrupnięciem w kościach i jękiem protestu Louis zmusił się do tego, aby otworzyć swoje oczy i zobaczyć jak słońce budzi się znad horyzontu.
Ślepo jego ręce zaczęły błądzić w poszukiwani głośnio dzwoniącego telefonu. Uderzył ręką w drewniany stolik kilka razy, aż wreszcie złapał w swoją dłoń znajomy kształt telefonu. Palce chwyciły go ochronnie, nie chcąc by coś stało się rzeczy, którą ostatnio lubił bardziej niż powinien. Zamrugał kilka razy, walcząc ze zmęczeniem. Louis przewrócił się na łóżku tak, że leżał na brzuchu. Telefon spoczywał w jego rękach zaraz przy twarzy.
Czytając powiadomienia, które wyświetlały się na jego ekranie, zauważył, że przez jego stan letargu ma nieodebrane połączenia od Harrego, przez jego stan letargu. Louis zająkał, nienawidząc się za to, że nie był wystarczająco szybki, żeby odebrać telefon. Było tylko jedno nieodebrane połączenie od Harrego, które było wykonane dosłownie kilka sekund wcześniej. Stawiało to Lou przed oczami tylko jedno pytanie, dlaczego nie zadzwonił wczorajszej nocy? Dlaczego kazał mu wyjść na zewnątrz, na mały balkon w niczym innym na sobie jak tylko w bokserkach? Był zdesperowany, żeby porozmawiać z Harrym, z chłopakiem, który pozostał w swoim domu w Anglii, oczekując na jakieś informacje o tym jak idzie mu rywalizacja i dlaczego telefon, na który tak czekał wczorajszej nocy nie przyszedł, a zamiast tego… zamiast tego Harry Styles, jego mentor, spotkał go i tylko wspomnienia mogły zapewnić go w tym, co stało się potem.
Podnosząc się z ciepłej pościeli, w której się zakopał i pozwalając, aby jego nogi delikatnie wylądowały na ziemi, Louis zaczął dokładnie przyglądać się pokojowi, w którym się znajdował, zapominając, w której części domu znajduje się pokój Harrego Stylesa. Jego mózg wariował wciąż nie będąc w stanie oswoić się z myślą, że spędził z Harrym Stylesem całą noc- będąc przez niego kompletnie zdominowanym i ujeżdżanym. Był prawie pewien, że nie powinien o tym nikomu mówić. Kariery mogły by zostać zrujnowane, kontrakty zerwane i najważniejsze Louis był przekonany, że zostałby zdyskwalifikowany z programu, do czego raczej nie chciał dopuścić.
Ale nie potrafił. Jakaś fala ciepła przeszła przez jego żołądek, a delikatny uśmiech pojawiał się na jego twarzy. Nie dało się go nie zauważyć. Wiedział, że spędzenie nocy ze swoją miłością, swoim mentorem, z gwiazdą Harrym Stylesem nie było czymś, co chciał ignorować. Nie chciał zapomnieć tej nocy, którą spędzili w swoich ramionach i tego, że Harry całował go delikatnie po plecach cały czas, kiedy znajdował się głęboko w nim. Uczucie, że Harry wciska go w materac i kładzie się na jego nagim torsie z tymi pełnymi miłości oczami, umieszczając na jego ustach delikatne, spokojne i troskliwe pocałunki. Nie to na pewno nie było coś, o czym Louis chciał zapomnieć i nigdy do tego nie wracać. Ta noc, którą spędzili razem była specjalna- przynajmniej dla Louisa- bardziej specjalna niż powinna być. Dla Lou coś to znaczyło. Nieważne czy Harry czuł to samo.
I jeszcze ta nieobecność gwiazdy z kręconymi włosami w jego własnym łóżku tego ranka. Tak Louis był pewien, że dla niego nie znaczyło to kompletnie nic.
Telefon nadal ściśnięty był ciasno w jego dłoniach w momencie, kiedy siedział na krawędzi materaca. Uwiadomił sobie, że nie jest w swoim domu i raczej nie powinien pokazywać się nago reszcie swoich rywali. Pomysł wyśliźnięcia się szybko z pokoju przez zamknięte drzwi od sypialni, wypchnięty został z głowy szybko zostawiając go wzdychającego z powodu zmiany temperatury jego ciała po tym jak wyszedł z ciepłej pościeli, którą chwilkę temu był przykryty. Przez szczelinę pomiędzy zasłonami Lou mógł zobaczyć wschodzące słońce, co potwierdzało go w przekonaniu, że ten dzień znowu zamierzał być okropnie gorący. Stało się dla niego oczywiste, że zanim pojedzie na lotnisko by po kilku tygodniach przebywania na Fiji wrócić do swojego domu, musi popływać w morzu.
Po znalezieniu pary bokserek, która została szybko zrzucona z jego ciała poprzedniej nocy, Louis popatrzał na swój telefon, który zawibrował na nową wiadomość, którą dostał. Przypomniało mu to o tym, że musiał odpowiedzieć na poprzednią nieudaną próbę połączenia się z nim Harrego. Pozwolił swojemu kciukowi przesunąć się po ekranie by odblokować telefon w momencie, kiedy walczył z tym aby założyć na siebie swoje bokserki. Louis otworzył wiadomość, uśmiechając się delikatnie, kiedy powoli szedł w kierunku drzwi otwierając je przez popchnięcie ręką.
Do: Lou
Mogę do ciebie zadzwonić? Przepraszam za ostatnią noc… Mam nadzieję, że wciąż masz mi coś do powiedzenia?. Xx
Ta wiadomość była jedną z tych, na które zawsze reagował śmiechem. Chłopak z Cheshire sprawił, że zachichotał do siebie w momencie, kiedy przechodził przez właśnie otwarte drzwi, niepewny gdzie aktualnie się kieruje. Harry, który niewątpliwie siedział teraz w Anglii i czekał na jego telefon nie wiedząc, że Lou dzwonił teraz z dużo większymi wiadomościami niż te, które miał mu powiedzieć dzień wcześniej. Dzwonił do niego teraz z wiadomościami, które miały kompletnie i nieodwracalnie zmienić jego życie. Mogły one być dobrą lub złą decyzją. Ta wiadomość- informacja mogła zniszczyć jego karierę jak i również Harrego. Ponieważ gdyby koś dowiedział się, że sędzia przespał się z uczestnikiem to… wszystko mogłoby potoczyć się bardzo źle.
Wybierając numer do chłopaka z Cheshire, jego palce dzięki praktyce wiedziały dokładnie w których kierunkach się poruszać, Louis prześlizgiwał się przez kolejne korytarze. Przywykł już do oglądania zdjęć rodziny Harrego na ścianach. Stały się też dla niego mniej prywatne przez to, że dzielił teraz z gwiazdą bardziej realne przeżycia. Był w kompletnym szoku, nie będąc w stanie zrozumieć niczego z tego, co robił oprócz ust Harrego, które wędrowały po całym jego ciele sprawiając, że we wszystkich jego częściach czuł mrowienie. Spał z Harrym Stylesem, z chłopakiem, w którym był zauroczony od kilku dobrych miesięcy. Choć, kiedy obudził się rano cały obolały, jego nie było… Może to było lepsze dla nich, albo po prostu prostsze, ponieważ Harry nie chciał uporać się z faktem, że pomyłkowo zrobił to, co zrobił. Te myśli wciąż błądziły po jego głowie.
Wiedząc, że Harry nadal wbija się w niego, wędrując dłońmi po klatce piersiowej Louisa z zupełnym zauroczeniem w momencie, kiedy zbliżał się w jego kierunku. Całował delikatnie jego łopatki z każdym swoim ruchem mimo wszystkich tych dźwięków, które z siebie wydawał. Na myśl o nich chłopak z Doncaster aż podskoczył. Na chwilę zatrzymał się i zaczął podziwiać zdjęcie Harrego z kimś, kto najprawdopodobniej był jego młodszą siostrą. Twarz chłopaka z kręconymi włosami rozświetlał znajomy uśmiech. Louis uśmiechnął się do siebie, kiedy przypomniał sobie jak ten sam chłopak spoglądał na niego, kiedy leżeli nadzy na materacu poprzedniej nocy. Kolor jego niebieskich oczu mieszała się z zielenią Harrego, jaśniejąc czymś, co można było jedynie nazwać pożądaniem, pasją i pragnieniem. Spojrzenia, którymi się dzielili w momencie, kiedy Louis wyciągnął swoją rękę i delikatni pogładził nią twarz gwiazdy były perfekcyjnie. Całowali się w sposób, w który Louis nawet nigdy nie przypuszczał, że będzie całowany. Dzielili wtedy coś więcej niż im się wydawało- ale kiedy obudził się rano sam. To tylko zapewniło go w tym wszystkie te więzi, które miały łączyć go z młodszym chłopakiem były tylko jego wyobrażeniem.
Telefon, który zawibrował kolejny raz w dłoniach Lou wyrwał go z jego rozmyślań. Szybko oderwał wzrok od zdjęcia Harrego, które wisiało na ścianie przerzucając go na numer telefon człowieka, który właśnie chciał się z nim połączyć. Nie tracąc czasu, Louis delikatnie się uśmiechnął, nacisnął przycisk akceptacji połączenia i przyłożył telefon do swojego ucha. Natychmiast usłyszał niesamowity ton głosu Harrego, który mówił coś do siebie, jak gdyby coś mu wypadło z rąk i był na siebie zły.
“ Harry, cześć” powiedział do telefonu, kiedy kontynuował swoją wędrówkę korytarzem. Jego głos był niczym szept. Starał się nie obudzić reszty mieszkańców tego domu, kiedy mijał ich pokoje. Przez okna widać było, że było jeszcze bardzo wcześnie rano i chociaż słońce było już na niebie to wciąż otaczała je pomarańczowo-różowa otoczka. Dzięki temu wszystko dookoła wyglądało bardziej magicznie i tajemniczo niż naprawdę było. Przez jego głos przebijała się ekscytacja, która szczerze powiedziawszy mogła zostać nawet niezauważona, gdyby nie to, że chłopak oddychał głęboko do słuchawki, wypowiadając na raz falę różnych słow. Z pewnością zaskoczył chłopaka z Cheshire ilością słów, jakie był w stanie powiedzieć na jedną sekundę.
„Ja- ja spotkałem go znowu- on był wtedy taki jak wtedy, kiedy patrzeliśmy na siebie lub jak wpadliśmy na siebie- On naprawdę na mnie patrzył TYMI oczami, a potem ręce… Boże i pocałunek, ale to było przed tym i jeszcze rozmowa albo seks, Boże. Kurwa, Harry, od czego mam zacząć…”
„Lou, kochanie zwolnij.” Harry głośno zaśmiał się do telefonu, dźwięk trzaśnięcia drzwi doszedł do uszu Louisa, gdy w kontynuował swoją wędrówkę, „Weź głęboki oddech i oddychaj kochanie. Opowiedz mi, co się zdarzyło. Seks z Harrym Stylesem? Mówiłem, że ci się nie oprze. Boże opowiedz mi zanim eksploduje.”
Serce Louisa zabiło mocniej, kiedy kontynuował swoją podróż korytarzami. Czuł się jakby troszkę wyrwany z tego świata. Wiedząc, że Harry Style, znany na całym świecie Harry Styles, zniżył się do jego poziomu i przespał się z nim, zwykły, stary Louis Tomlinson zdumiewał go. I kiedy kontynuował dzielenie się swoją historią z Harrym- głosem roztrzęsionym od emocji- wciąż zastanawiał się jak chłopiec z Cheshire przyjmie wiadomości związane z jego poprzednią nocą.
Od dobrych kilku tygodni- teraz już miesięcy-Louis odkrywał między sobą a chłopakiem, którego nigdy nie spotkał, jakąś więź, pomimo wszystkich różnic- mimo że nigdy się nie spotkali- Louis wciąż czuł jakby ten chłopak był jedną z najbliższych mu osób. Harry chłopak z Cheshire był kimś takim, w kim (jakkolwiek dziwnie by to brzmiało) mógłby się zakochać i nie pozwolić mu zrobić nic innego jak tylko wpaść w swoje ramiona, w których trzymałby go przez resztę życia. Harry był kimś, kto mógł sprawić, że będzie się czuł całością i właśnie, dlatego dalej kontynuował rozmowę z nim. Znalazł w sobie odwagę, aby mu o tym opowiedzieć, bo wiedział, że chłopak nigdy nie będzie go oceniał.
„….więc tak, spałem z nim Haz. Wiesz… Uprawiałem seks z Harrym Stylesem… Co to znaczy?” Louis zakończył z ulgą. Jego ciało było bardzo wdzięczne za to, że nareszcie znalazł osobę, z którą mógł podzielić się tymi wszystkimi emocjami, które w nim narastały.
Oparł się o najbliższą ścianę i przeciągnął się. Popatrzał na drewniane drzwi, które znajdowały się przed nim. Jakiś dziwny hałas przedostawał się przez nie. „Znaczy… spałem z Harrym Stylesem, to musi coś znaczyć, prawda? To było… Boże, jakie rzeczy on mi robił… Nie spodziewałbyś się, że ktoś może zrobić to wszystko w przeciągu tylko jednej nocy. Ale…już się to nie stanie. To wszystko było jedną wielką pomyłką, prawda?”
Serce Harrego biło z niewyobrażalną szybkością, czując, że nóż, który trzymał w ręce powoli mu się z niej wyślizguje. Szybko złapał go i zacisnął swój uścisk. Starał się jednocześnie słuchać chłopaka, który z tego, co wiedział siedział nadal w jego sypialni, zastanawiając się gdzie zniknął. Dżem, który rozlewał się powoli po świeżo przygotowanych tostach, skapywał również po jego palcach. Mówiąc do telefonu, który obecnie znajdował się pomiędzy jego uchem a ramieniem starał się używać ściszonego głosu, aby po prostu uniknąć większego zamieszania w kuchni, którą i tak już wystarczająco ożywił jak na tak wczesną porę.
“Zrobienie tego z Harrym było błędem? Nie Lou, on nigdy by tak nie postąpił. Ja… Harry Styles może i posiada reputacje, ale na pewno nie pieprzyłby się z uczestnikiem programu gdyby to coś dla niego nie znaczyło. Nie trać nadziei. Gdzie on tak w ogóle teraz jest?” Harry mówił do telefonu w momencie, kiedy szukał po omacku ścierki do naczyń, którą chciał wytrzeć dżem, który utknął pomiędzy jego palcami. Myśl o tym, że Louis pogubił się w tej sytuacji zasmucała nastolatka- nienawidząc tego, że to aż tak bardzo zadziało na jego wrażliwość. Słysząc cierpienie i rozerwanie w głosie chłopaka z Doncaster, Harry był bardzo sfrustrowany. Nienawidził, że taki zwykły moment przyjemności mógł zniszczyć wszystko co budowali od ich pierwszej rozmowy przez Omegle.
“ On… on jest… Nie jestem pewny. Zniknął jak się obudziłem Haz. To nie dobrze prawda? Znaczy obudziłem się sam w jego sypialni, a teraz nie mam najmniejszego pomysłu gdzie on jest. Czy uważasz, że ode mnie uciekł? Czy byłem aż tak zły, że nie chciał obudzić się koło mnie? Kurwa, może powinienem po prostu iść na plażę i poczekać aż reszta się obudzi… Tak, właśnie to zrobię.”
“ Lou wydaje mi się, że plaża to nie jest zbyt dobry pomysł…Która jest tam godzina? Wcześnie prawda?” Harry powiedział szybko, nie chcąc, żeby chłopak opuścił jeszcze jego łóżko i zobaczył go. „ Znaczy… Czy ludzie nie będą ciekawi, dlaczego wędrujesz sobie tak wcześnie po plaży, kiedy wszyscy inni śpią? Na pewno prawda? Jest wcześnie.”
„Próbujesz zmusić mnie do pozostania w łóżku Harrego Stylesa?” Louis odpowiedział zuchwale w momencie, kiedy oddalił się od ściany, o którą przed chwilą się opierał. „ Znaczy było okropnie wygodne, ale Haz ja już z niego wstałem. Może pójdę na spacer albo coś. To już chyba jest lepsze niż kręcenie się bez sensu po tych korytarzach w obawie, żeby inni uczestnicy się nie obudzili. Nie chce… Nie chcę informować wszystkich, że nie spałem w swoim łóżku zeszłej nocy.”
„Poczekaj Lou… Gdzie jesteś?” Harry powiedział szybko, słowa przeskakiwały przez siebie w pośpiechu- jak gdyby grały w żabki- jego oczy zaczęły błądzić po kuchni, trzymając swój telefonu mocno jak gdyby całe jego życie od tego zależało. Usłyszał jak za nim ktoś otwiera drzwi, jednak nie ruszał się bardzo chcąc usłyszeć głos opalonego chłopaka w słuchawce. Poczuł jak staje mu serce. Jego wnętrze cierpiało nie do opisania i wręcz zmuszało go do powiedzenia całej prawdy tu i teraz. Kręciło jego emocjami w przód i w tył tworząc w jego żołądku zawirowania.
Zanim jego oczy zabłysnęły zmartwieniem i strachem, szklane drzwi zaskrzypiały, tworząc delikatny wietrzyk i pozwalając mu przecisnąć się pod drzwiami. Harry popatrzał na drzwi, które oddzielały jego kuchnię od podwórza. Kuchnia miała widok na plażę, a one były jedynymi drzwiami dzięki, którym można było się tam dostać. Harry wiedział, że Lou będzie musiał nimi przejść jeżeli będzie chciał dostać się na plażę, gdzie chciał trochę przeanalizować to co stało się poprzedniej nocy.
“Louis” Harry powtórzył praktycznie szeptając. Ręce trzęsły mu się, kiedy popatrzył na dżem rozprzestrzeniający się na tostach i na kawę, która leżała na blacie przed nim. „ Ja… gdzie jesteś?”
Było słychać tylko i wyłącznie ciszę. Nie taka ciszę, jaką można usłyszeć w kinach, kiedy wszyscy są wpatrzeni w film, który wyświetlany jest przed nimi i jedyne, co można usłyszeć to szeleszczące papierki lub chrupanie popcornu. Ta cisza rozrywała serce i zgniatała płuca. Tą ciszę doświadczało się jedynie w najbardziej ponurych momentach. Byłą to cisza, od której próbowałeś uciekać jak najdalej, jednak biegłeś jak najszybciej się dało do momentu, kiedy nie złapała cię i nie pociągnęła za sobą w niesamowity mrok. Nie możesz uświadomić sobie, w jaki sposób cały otaczający cię świat mógł tak szybko się zawalić i zniszczył każdą najmniejszą iskierkę nadziei, która iskrzyła się w tobie. To byłą cisza taka jak na pogrzebach. Cisza rozstania… A teraz stała się ciszą świadomości. Ciszą zdrady.
„W kuchni” Louis wymruczał prawie bezgłośnie do telefonu, bez nawet odrobiny emocji w głosie. Stał jak kamień we framudze drzwi, które właśnie otwarł. Spoglądał na kręcone włosy chłopaka, który odwrócony był do niego tyłem. Ubrany był w nic więcej jak tylko bardzo znajomy sweter i luźną parę bokserek.
Spokojny ton, który nagle usłyszał przez słuchawkę bolał najbardziej w całej tej ciszy która go otaczała, ponieważ w jego uszy odbierały go jako głośne brzęczenie w momencie kiedy kończył z nim połączenie.
Louis wiedział.
Wiedział więcej niż powinien.
Wiedział coś, czego nie powinien. A przynajmniej nie powinien dowiedzieć się w ten sposób.
„Lou proszę.” Jego głos był zdesperowany, kiedy odwrócił się, starając się zignorować tacę z jedzeniem, które przygotowywał, aby przynieść starszemu mężczyźnie na śniadanie tego ranka. Planował, powiedzieć mu wszystko, kiedy popijaliby sobie kawę. Teraz tylko modlił się, aby chłopak po tym jak dowiedział się kim jest popatrzył mu jeszcze w oczy.
Z oczu wydzierało się zmartwienie, kiedy połączył swój szmaragd z, w tym momencie, przeszklonym szafirem oczu Lou. Sposób, w jaki łzy wypływał z nich działał na niego najbardziej. Próbował stanąć bliżej i przełamać trochę granicę pomiędzy nimi i pomóc im nawiązać kontakt. Lecz tak naprawdę niczego nie zmieniło. Potrzebował Louisa, bardziej niż to możliwe, wyciągnął rękę w jego kierunku tak bardzo potrzebując, żeby chłopak zapewnił go, że będzie przy nim zawsze. Jednak zamiast tego poczuł jak jego serce rozpada się w momencie, kiedy Louis cofnął się, nie pokazując na swojej twarzy żadnych emocji. Jedynie łzy, które spływały po jego twarzy były jakąś oznaką, że jeszcze posiadał uczucia.
„Proszę cię zrozum mnie nie mogłem ci tego powiedzieć!” Harry kontynuował swoje błagania znowu zbliżając się do niego tylko po to by Lou znowu się oddalił, porzucając go znowu w samotności. Było to jakby bariera pomiędzy nimi była tak silna jak Wielki Mur, a pokonanie go było kompletnie bezsensowne. „ Ja- ja, Jak miałem ci to powiedzieć, Louis? Byłem przerażony, a potem po tej zeszłej nocy ja zrobiłem ci kawę i chciałem ci to wszystko jakoś wyjaśnić Lou, Obiecuję! Proszę uwierz mi.”
Z szybkim oddechem i niezrozumiałymi ruchami wzrok Louisa nadal wpatrywał się w palmę, która znajdowała się za oknem unikając popatrzenia w oczy Harrego. Jej liście delikatnie poruszały się najprawdopodobniej z powodu burzy, której zaczątki było widać na horyzoncie. Tropikalnej burzy. Jakby nawet matka natura musiała przypominać mu o tym, że jego świat właśnie rozpadał się na kawałki i brzydką pogodą jeszcze bardziej pogłębić jego załamanie.
„ Czy tylko dla tego tu jestem?” Louis poczuł ja głos delikatnie mu zadrżał, kiedy wypowiedział te słowa i zabrzmiały trochę jakby je wyjąkał. Wszystkie jego emocje związane ze złamanym sercem ujawniały się poprzez oczy zalane łzami. Harry Styles, chłopak, w którym się zauroczył, był tak naprawdę „emailowym” przyjacielem, w którym myślał, że się zakochał. Nie, on zakochał się w nim. Teraz, nagle, kiedy wszystkie emocje wprost eksplodowały w nim wszystko było czyste jak szkło, które oddzielało go od ogrodu. Zakochał się w Harrym chłopaku z Cheshire. On Louis Tomlinson kochał Harrego, który ukradł jego serce i rozerwał je na kawałki. „Powiedz mi Harry, czy to dla tego przeszedłem do następnego etapu.”
Przez formalny sposób, w jaki mówił do niego Louis, Harry nie mógł z siebie wydusić słowa. Desperacko próbował zbliżyć się znowu do starszego chłopaka, jednak tym razem nie po to, żeby go dotknąć, jednak po to by z nim porozmawiać. Chciał, żeby Louis zrozumiał jak bardzo był rozerwany w całej tej sytuacji i jak bardzo żałował, że tak długo trwały jego kłamstwa. Przepraszał za to, że pozwolił mu tak wiele razy wspominać o jego miłości do Harrego Stylesa podczas, gdy on nie podzielił się nawet odrobiną swojego sekretu z chłopakiem, którego adorował. Te rzeczy- w mniejszym lub większym stopniu wpływały na to, że znajdowali się właśnie w tej sytuacji.
Był zakochany w Louisie Tomlinsonie.
Gdyby tylko chłopak z rozmierzwionymi włosami wyczytał to w tych oznakach pasji i adoracji, które pokazywał mu w momencie, kiedy powoli i nieziemsko kochali się w jego łóżku, zaplątani w prześcieradło, które było teraz przez nich okropnie brudne i zaplamione. W przebłyskach wspomnień wciąż widział jak to aż świeciło- mętnym światłem, ale jednak- w jego niebieskich tęczówkach, że starszy chłopak dokładnie wiedział, co Harry do niego czuje. To było dla niego oczywiste, że pieścił ciało chłopaka z kręconymi włosami, który desperacko, potrzebująco i absolutnie fatalnie zakochał się w nim. Harry był pewien, że nie było słów, którymi mógłby go przeprosić i poczuć się z tym wszystkim dobrze. Ale tak naprawdę to choćby wypowiedział „przepraszam” niezliczoną ilość razy, nigdy nie byłaby ona wystarczająca, bo przecież ta sytuacja już na zawsze będzie w ich głowach, pojawiając im się przed oczami w tych nieodpowiednich momentach. Jeżeli oczywiście jeszcze kiedyś Louis będzie w stanie popatrzeć mu w oczy.
Biorąc głęboki oddech, Louis nie potrafił pochwycić swoimi oczami równie wypełnionych łzami oczu Harrego. Wszystko stało się zamazane, kiedy słone krople zaczęły spływać po policzkach starszego chłopaka. Zostały jednak zignorowane jak gdyby próbował zachować spokój przed chłopakiem, który go skrzywdził.
Ale tak szybko jak wszedł do pokoju, obrócił się od Harrego i jeszcze raz popatrzał na drogę, którą przyszedł nie wypowiadając ani jednego słowa. Cisza Harrego przedłużała się. Fałszywa cisza, którą utrzymywał po tym jak Louis obnażył przed nim jego największe obawy, zostawiając ich bez żadnych więzi, jakby cienka nić, która ich łączyła rozrywała się z każdym krokiem, który wykonywał chłopak z Doncaster. Wkrótce nie było już słychać kroków. I wtedy Harry uświadomił sobie, że utrzymywanie największego sekretu swojego życia przed kimś tak ważnym było lub nie było najgorszą decyzją w jego życiu do tej pory.
On nie tylko stracił kogoś, kto znaczył dla niego więcej niż on sam, ale był prawie pewien że chłopak wziął razem z sobą również jego serce.
X
Do: zjedzmojamarchewke@email.com
Od: loczkizcheshire@email.com
(Wysłano: 20:43 – 3 czerwiec)
Lou,
W porządku, dam ci tyle czasu ile tylko będziesz potrzebował. Dwa dni… Tak, patrząc na to jeszcze raz to wcale nie jest tak długo, ale Lou… ty nie rozumiesz jak to było. Odszedłeś ode mnie bez pożegnania. Nawet przed kamerami nie popatrzyłeś w moje oczy. Tak bardzo brakowało mi twojego uśmiechu, kiedy siadałeś na tył vana na zakończenie twojego pobytu na Fiji. Wiem, że zobaczę cię z powrotem za kilka tygodni, ale… myśl o tym, że możesz już nigdy nie porozmawiać ze mną, jako… mną absolutnie rozdziera mnie na kawałki. Chcę wiedzieć, że u ciebie wszystko w porządku. Wszystko w porządku? Wiem oczywiście, że nie, ponieważ byłem zwykłym dupkiem i tylko… Tak bardzo, bardzo cię przepraszam Louis. Musisz mi uwierzyć Lou.
Proszę odpisz szybko. Tęsknię za tobą.
Haz .xx
X
Do: zjedzmojamarchewke@email.com
Od: loczkizcheshire@email.com
(Wysłano: 17:37 – 4 czerwiec)
Minął mniej niż dzień Lou, a ja wciąż loguje się na mojej poczcie w oczekiwaniu na wiadomość od ciebie. Ja.. ja nie powiem, że nie byłem zawiedziony widząc że moja skrzynak jest pusta od wiadomości od „zjedzmojamarchewke”. Rozumiem, że to jest dla ciebie niezręcznie, ale czy pomoże ci, jeżeli powiem ci że dla mnie jest takie samo? Wiedząc, że okłamałem cię… To sprawia że nienawidzę się bardziej niż jest to możliwe.
Nie chcę na ciebie naciskać, więc powiem zwięźle. Ja…Ja chcę ci coś powiedzieć, coś, co wydaje mi się, że wiesz, ale jest bardzo ważne i muszę ci to powiedzieć prosto w oczy.
Nie poddawaj się Louis… Nie śpiesz się, ale proszę cię nie zapomnij o mnie.
Haz. Przepraszam .xx
X
Do: zjedzmojamarchewke@email.com
Od: loczkizcheshire@email.com
(Wysłano: 21:19 – 7 czerwiec)
Więc… znowu tu jestem nie słysząc ciebie. Powstrzymywałem się od pisania przez kilka dni i miałem nadzieję, że to jakoś pomoże. Sądzę, że naprawdę wszystko spierdoliłem. Mam nadzieję, że weźmiesz pod uwagę fakt, że tak cholernie cię przepraszam, że aż nie potrafię tego napisać.
Błagam Lou porozmawiaj ze mną. Cokolwiek.
Haz .xx
X
Do: zjedzmojamarchewke@email.com
Od: loczkizcheshire@email.com
(Wysłano: 22:11- 9 czerwiec)
Nie było tu nic, kiedy zalogowałem się cztery godziny temu… Czekałem, ale może napiszesz do mnie zanim wyloguje się dzisiaj w nocy?
Mam nadzieję.
Przepraszam.
Haz .xx
X
Do: zjedzmojamarchewke@email.com
Od: loczkizcheshire@email.com
(Wysłano: 18:11- 10 czerwiec)
Tęsknię za rozmawianiem z tobą o tym jak zleciał mi dzień Louis. To jest to, czego najbardziej mi brakuje. Tęsknie za dzieleniem się z tobą moim podnieceniem przez kamerę internetową i patrzeniem jak twój uśmiech rozświetla cały pokój. Ja… ja tęsknie za dzieleniem się z tobą wszystkim i za rozmową z tobą…
Tęsknię za tobą Louis.
Dzisiaj ja… ja nie zrobiłem wiele. W sumie to nie zrobiłem wiele od momentu, kiedy wróciłem z Fiji. Nie mogę bawić się dobrze, wiedząc, co ci zrobiłem. Wiedząc, że jestem taki… Czuje się okropnie, powinieneś to wiedzieć.
Proszę, odpisz mi.
Haz .xx
X
Do: zjedzmojamarchewke@email.com
Od: loczkizcheshire@email.com
(Wysłano: 19:04- 11 czerwiec)
Dzisiaj poszedłem na zakupy… Tam… Nie będę o tym opowiadał… Ale wiesz ałe dzieci zawsze kradną owoce z koszyków w sklepach. Jak na przykład winogron czy coś w tym stylu.
Dobra, więc dzisiaj… Zjadłem winogrono Louis. Ukradłem głupie, zielone winogrono–oderwałem jeden z kiści– i zjadłem go na środku sklepu, tylko po to by znowu poczuć się jak dziecko.
Nie zadziałało.
Sądzę, że spotkanie ciebie na mojej drodze było jedną z najlepszych rzeczy, jaka mi się przytrafiła. Sprawiasz, że znowu zaczynam żyć.
Tęsknię za tobą.
Kochany Hazz. Xx
X
Do: zjedzmojamarchewke@email.com
Od: loczkizcheshire@email.com
(Wysłano: 20:26- 13 czerwiec)
Raczej nie uważam żebyś mi jeszcze odpisał…
Haz .xx
X
Do: zjedzmojamarchewke@email.com
Od: loczkizcheshire@email.com
(Wysłano: 23:01- 19 czerwiec)
Tylko pomyślałem, że powinieneś wiedzieć, że zamierzam… pozwolić ci odejść. Wiem, że oczywiście nie będziesz chciał ze mną o tym rozmawiać, więc po prostu o tym zapomnijmy, w porządku?
W następnym tygodniu wracamy do program. Zachowujmy się jak profesjonaliści, dobra?
Zachowujmy się tak jakbym nigdy się z tobą nie znał bardziej niż było to dozwolone. Będę tylko twoim mentorem.
Do zobaczenia za tydzień Louis.
Haz.
Ps. Sądzę, że powinienem powiedzieć ci teraz… Ponieważ wiem, że nie mogę tego zrobić później… Kocham cię.
14
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz