15
Droga, którą podróżował Louis była nierówna i kamienista. Lecz mimo to pochylił się do okna, podziwiał widoki przemijające w mgnieniu oka. Wyboista trasa powodowała, że czuł wibracje w kręgosłupie. Opierał głowę o szybę, uderzał o nią przez nierówności drogi. Podróż była niespokojna – był niepewny – gdy myśli o tym, co może się zdarzyć zalewały jego umysł. Rozmyślał, gdzie przebywał jego mentor. Juror, który miał niesforne, rozrzucone, dzikie włosy sterczące z głowy, jego szmaragdowe oczy patrzyły przeszywająco i nie chciały odpuścić – jakby go opanowały, wrzuciły do świata, w którym nie istniało nic innego, jak tylko chłopak, który zajął jego serce – i roztrzaskał je niedługo potem, pozwalając by wszystko rozpadło się przed oczami Louisa.
Louis oparł łokieć o krawędź okna, balansował swoim telefonem pomiędzy palcami. Kciukiem przewijał ekran, aż wiadomości przesuwające się przed jego oczami zaczęły zacierać się w jego umyśle – wszystkie te znajome błagania o przebaczenie wprawiały go w agonię. Obrazki chłopaka z kręconymi włosami opanowały jego umysł. Wyobrażał sobie samotnego Harrego w jego sypialni w Londynie, toczącego przegraną walkę z chłopakiem, który najwyraźniej nie chciał mieć z nim nic wspólnego. Obrazki chłopaka pędzącego bezcelowo przez supermarkety, biorącego soczyste winogrona do ust w nadziei, że da mu to jakieś uczucia przyprawiały Louisa o poczucie winy. Chciał nic więcej, tylko napisać szybko przeprosiny do osoby, która zawiodła jego zaufanie – obiecując mu, ze wszystko będzie dobrze.
Ale nie mógł tego zrobić – nie teraz, w czasie, który wydawał się wiecznością. Myśl o pozwoleniu Harremu Stylesowi – celebrycie – wejść w jego życie wydawała się niedorzeczna. Wspomnienia kilku minionych tygodni prześladowały go, przypominając mu, jakim był kretynem.
Musiał przyznać, że zakochał się w chłopaku – w gwieździe popu – nie wiedząc o jego karierze. Gdy ta myśl pojawiła się w jego umyśle, pojawienie się na jego policzkach karmazynowych rumieńców było nieuniknione, przypominając mu, jaki bezmyślny był wcześniej. Wyznanie nieznajomemu swoich najgłębszych uczuć było czymś, czego nie mógł cofnąć i udawać, że to się nie zdarzyło, ponieważ to naprawdę się stało. W realnym świecie, Louis pozwolił sobie zakochać się w celebrycie, a potem powiedział o swoich uczuciach kompletnie nieznajomej osobie – której nigdy nie zamierzał spotkać. Nigdy nie przeszło mu przez myśl, że tak naprawdę spotkał już Harrego z Cheshire – i tak naprawdę, nigdy nie zastanawiał się nad tym, że ten chłopak i Harry Styles pochodzą z tego samego miasteczka. Dlaczego miałby? To było niemożliwe, tak nierealne, że nawet jeśli ktoś był dość szalony i powiedział o tym Louisowi, on odrzuciłby wszelkie sugestie, uznając je za nieprawdopodobne. Ponieważ dlaczego Harry Styles – fenomen – miałby spędzać godziny swego czasu na rozmawianiu z jakimś nudnym dwudziestolatkiem z Doncaster?
Odpowiedź: Nie robiłby tego, chyba że miałby jakiś opłacalny powód ku temu.
A gdy kciuk Louisa przemieszczał się po ekranie – zatrzymując i przesuwając tekst, myśl o opłacalnym powodzie jeszcze raz zakradła się do jego głowy, przypominając mu, dlaczego ta sytuacja była teraz tak trudna i dlaczego jego serce wyrywało się mu z piersi na samą myśl, że był coraz bliżej domu uczestników x-factora – i tygodni, które będą obracały się wokół Harrego Stylesa i ich pracy razem.
Harry wyznał, że się w nim zakochał – i wciąż, tydzień później, Louis nie odpowiedział na to wielkie, ostatnie błaganie o pomoc.
On był zdesperowany, nie chciał nic innego, jak tylko napisać nową wiadomość, do chłopaka, którego adorował i wyjaśnić, że Harry skradł mu serce. Nie było logicznego wyjaśnienia dla tego nieustającego bólu, który odczuwał, gdy tylko się poruszył – czuł, jakby jego klatka piersiowa była ziejącą dziurą, cały czas przypominająca mu o agonii, którą odczuwał będąc daleko od młodszego chłopaka – nie należąc do niego, nie będąc z nim w sposób, na jaki oboje zasługiwali.
Oni pragnęli być w ramionach drugiego –ich nogi były splątane razem, gdy wymieniali delikatne pocałunki, siedząc w rogu kanapy. Ich ręce przesuwały się po ich ciałach, desperacko pragnąc kontaktu. Zwyczajne bycie ze sobą mogłoby pozwolić im spojrzeć na świat w inny sposób, nawet lekkie muśnięcie skóry mogłoby wyrazić im rzeczy, które w inny sposób nie mogłyby być wypowiedziane – jakby ich jedynym sposobem porozumienia były gesty.
I gdy Louis przesunął kciuk, zamykając e-mail, który był otwarty na jego telefonie – z nadzieją, że to również zamknie rosnącą dziurę w jego piersi, która powodowała okropny ból – poczuł, że samochód zaczyna zwalniać. Słyszał cichy szelest, jaki wydawały koła na podjeździe. Przed nim znajdował się dom, stal pośród otaczających go drzew. Pierwszy raz, odkąd opuścił Fidżi, Louis obiecał sobie, że pozostawi przeszłość za sobą i zamiast tego skupi się na swojej przyszłości w konkursie, w którym sukces może wpłynąć na całe jego przyszłe życie.
Jednakże, jeśli pozwolił obrazom Harrego Stylesa wniknąć do swojego umysłu, to nie będzie bolało, prawda? Ponieważ tak naprawdę, nawet jeśli to było teraz wbrew logice, przyszłość z chłopakiem z Cheshire nie wydawała się zła, pomimo wszystkich trudności.
~*~
Zazwyczaj, gdy leżysz w łóżku – zawinięty w ciepłą, wygodną pościel, odczuwając nic innego, jak tylko całkowitą rozkosz gdy odpływasz w błogi sen – czujesz się komfortowo. Odgłos kapania wody dochodzący z łazienki może być zignorowany i frustrująca potrzeba sprawdzenia drugi raz, czy drzwi są na pewno zamknięte może być zepchnięta w tył twojego umysłu aż do świtu, gdy wróci ze zdwojoną siłą, przypominając ci, że to naprawdę było ważne. Rzeczywistość jest jedna z tych rzeczy, które ludzie mogę pragnąć ignorować przez wieki – i zamiast tego żyć swoim życiem, w krainie marzeń – gdzie nic, oprócz ich najdzikszych pragnień nie było ważne. I gdy Harry leżał nie śpiąc w swojej sypialni tamtego popołudnia – po spędzeniu bezsennej nocy, wpatrując się bez zainteresowania w ekran laptopa – fala żalu zalała jego całe ciało, pozostawiając go wstrząśniętego tam, gdzie leżał prawie nagi, w więzieniu jego pościeli, aż poczuł się zupełnie bezsilny.
Louis Tomlinson zawładnął nim, a potem wysłał go do świata użalania się nad sobą, gdzie każda myśl o niebieskookim chłopaku powodowała ból – przypominając mu, że zniszczył najlepsze, co mu się przytrafiło. Louis – chłopak, którego spotkał tyle razy, że mógłby to policzyć na palcach jednej ręki – przypominał mu o świecie, w którym warto żyć; w którym dawanie autografów i robienie sobie zdjęć z fanami nie było wszystkim. Louis Tomlinson był tym wszystkim, co było dobre w Harrym, a najgorsze było to, że on stracił jedyną, niepowtarzalną szansę bycia także najlepszą częścią życia Louisa.
Dostosował się do stanu zmęczenia, w którym się znajdował – nie mógł spać, ponieważ bał się, że Louis napisze do niego, chcąc porozmawiać w tych niezwykłych, nocnych godzinach, lecz zamiast tego zasta go śpiącego. Mógłby w ten sposób stracić szansę naprawienia swojego błędu – Harry pozwolił swojemu ciału opaść z powrotem na poduszki rozrzucone na łóżku, nie czerpiąc przyjemności z miłego uczucia leżenia na jedwabnej pościeli. Ospale położył laptopa na swoich kolanach, jego palce zatańczyły na klawiaturze, gdy logował się do zahibernowanego urządzenia. Zielonooki nastolatek nie mógł powstrzymać znajomego westchnienia rozczarowania, gdy znowu w jego skrzynce odbiorczej nie było żadnych nowych wiadomości. Louis znowu nie odpowiedział na jego desperackie prośby – i ostatnio, także wyznanie miłości.
Samo to powodowało, że policzki Harrego przybierały głęboki odcień czerwieni, gdy zatrzasnął laptopa ze sfrustrowanym jękiem. Dałby wszystko, żeby móc cofnąć wysłanie tych wiadomości, które widocznie były nieważne. Teraz musiały wydawać się rozpaczliwymi i niezaprzeczalnie głupimi błaganiami o uwagę. Świadomość, że ukazał się tak podatny na zranienia w oczach starszego chłopaka strasznie mu ciążyła. Chciał uciec z przerażającego koszmaru w jakim się znalazł. To było tak idiotyczne , że nawet zwykła myśl o opuszczeniu swojej sypialni, a jednocześnie dobrowolnego więzienia przez ostatnie cztery dni – jedynie po to, by przygotować sobie jedzenie w kuchni, czy skorzystać z toalety – budziła w nim wewnętrzne dreszcze. Nie chciał stawiać czoła światu, w którym nie był tym, za kogo był postrzegany. W oczach Louisa na pewno był dzieckiem, zdesperowanym by zwrócić na siebie uwagę przez udawanie potrzebującego. Bez wątpienia starszy chłopak nie chciał mieć z nim już nic wspólnego – ale wciąż jakiś dokuczliwy głos w jego głowie przypomniał mu o tych rozmowach w pierwszych tygodniach ich znajomości, nie pozwalając mu zapomnieć o słowach, którymi się dzielili.
Louis Tomlinson przyznał, że go lubi… I jak podpowiadała mu pamięć, Louis przez większość czasu wyrażał się specyficznie o Harrym z Cheshire i wyznał jakieś głębsze uczucia, nie do gwiazdy pop pojawiającej się na okładkach… I Louis definitywnie stwierdził, że zakochał się w kimś, z kim nigdy nie miał szansy nawet porozmawiać – w celebrycie – lecz cały czas opowiadał i zachwycał się nawet najlżejszym dotykiem i nawet najmniej znaczącym kontaktem z osobą, która była światową sensacją. Dotychczas Harry był jednym z dwojga ludzi, którzy wiedzieli, że to w rzeczywistości jedna osoba i prawdę mówiąc, wszystkie te gesty wydawały się chłopakowi z Doncaster mieć większe znaczenie, ponieważ tak było naprawdę. Harry Styles był chłopakiem z Cheshire, z którym wymieniał e-maile i , pomimo wszystkiego, zrozumiał, że pokochał osobę, przed którą ukrywał swoją prawdziwą tożsamość. Ukrywał wszystko.
Cóż, ostatecznie tak było wcześniej.
To właśnie piszczenie budzika – głośny, niechciany hałas wyrwał jego niechętne ciało ze stanu otępienia i zmusił go do powrotu do rzeczywistości – było tym, co przypomniało Harremu o czasie i dacie. Jęknął z niezadowoleniem, chcąc nic więcej, jak tylko zaszyć się w miękką ciemność pod jego pościelą i nie wychodzić stamtąd. Budzik, przypomniał mu, że Louis zaraz przybędzie do domu, a od niego będzie się wymagać pojawienia się w studio i rzucenia okiem na wszystkich uczestników. To właśnie tego się brzydził – nie był gotowy stanąć twarzą w twarz ze światem, w którym był tylko mentorem w życiu Louisa Tomlinsona. Był tylko osobą, która wybierała mu piosenki i pomagał mu ćwiczyć głoś, aż stanie się perfekcyjny. Chociaż tak naprawdę, z głosem Louisa, który sprawiał, ze czułeś się jak w niebie, on był prawie pewny, że nawet do tego nie będzie potrzebny.
Myśli krążyły po jego głowie, niczym liście z suchych gałęzi drzew w czasie zimnych jesiennych miesięcy. Harry przyzwyczaił się do mdłego oświetlenia pokoju, pozwalając sobie przeżywać jeszcze raz wszystko, co stało się w ostatnich miesiącach, rozważać swoją stratę.
Kochać, stracić i przetrwać.
Jedynie te trzy słowa były w stanie opisać świat, w którym mieszkał i to, jakie uczucia powodowała w nim nawet najbardziej przelotna myśl o chłopaku z Doncaster. Stracił jedyną osobę, którą kochał, jednak, jak w krzywym zwierciadle, przetrwał tę traumę bez popadnięcia w całkowitą depresję. Oczywiście, sposób w jaki spędzał każdy przemijający dzień nie mógł być uznany za zdrowy, czy nawet normalny. Jednakże, gdy wyszedł spod pościeli, w którą się zawinął i wpatrywał się w cichy telefon, Harry nie mógł powstrzymać czystej, samotnej łzy płynącej po jego zarumienionym policzku – chcąc nic więcej, jak tylko zmienić jedno słowo – stracić – w coś bardziej obiecującego. W coś, co znaczyłoby, że on jest Louisa, a Louis jest jego.
~*~
Louis nigdy się nie spodziewał, że gdy tylko przybędzie do domu, zostanie powitany przez grupę aspirujących artystów – oczywiście, wszyscy walczyli o dotarcie do ostatniego etapu, lecz w głębi duszy wszyscy byli tacy sami. Wszyscy pragnęli sukcesu. Ze świadomością, że sława była na wyciagnięcie ręki – tylko tygodnie ich od niej dzieliły, jeśli tylko będą pracować wystarczająco ciężko i dadzą rade pokonać powstrzymujące ich limity – każda osoba, będąca częścią x-factora chciała jak najlepiej wykorzystać tę szansę i przyzwyczaić się do nowego sposobu życia.
Dzień wcześniej do Louisa w pełni dotarło, ze zaszedł w x-factorze tak daleko i teraz w końcu był tutaj, jego los był w rękach publiczności. Nie denerwował się tak bardzo, jak bał się, że nie zostanie polubiany przez ludzi z całej Wielkiej Brytanii – jego przyszłość zależała od ich oceny. Nie miał innego wyjścia, jak zrobić inspirujące i obiecujące pierwsze wrażenie. Wiedział, ze już wcześniej był w telewizji – i, co było krępujące, robił słodkie oczka do jurora – ale teraz będzie nagrywany przez całe tygodnie aż do końca (jeśli będzie miał wystarczające szczęście i nie zostanie wyeliminowany). Nie mógł nie poradzić na strach przed kamerami, które nieustannie go otaczały. Czekał tylko na moment, kiedy będzie mógł wrócić do swojej sypialni i porozmawiać przez Skype z chłopakiem, którego naprawdę uwielbiał.
Jednak stracił tę możliwość gdy zdecydował się nie odpowiadać na ujmujące i całkowicie rozrywające serce wiadomości, które Harry pozostawił w jego skrzynce odbiorczej, oddając swoja duszę dwudziestolatkowi, któremu złamał serce.
Z pozytywnym nastawieniem i szerokim uśmiechem na twarzy – próbując ukryć desperację, która była w jego sercu, ilekroć myśl o drugim chłopaku przeszyła jego umysł – Louis znosił kamery cierpliwie i z całkowitym entuzjazmem. I przed przerwą, chłopak był pewien, że jego osobowość nie pozwoli mu się upokorzyć w tym programie lecz bez wątpienia będzie to jego talent. On już nawiązał znajomości z ludźmi, z którymi dzielił pokój i pomyślał, że to jest możliwe, ze jednego dnia podzieli się z tymi ludźmi swoimi najgłębszymi sekretami.
Louis był uwielbiany, kochany przez publiczność i z tą świadomością czuł się bardziej komfortowo, gdy przechadzał się po domu. Zabrał paczkę chipsów do swojego pokoju i rzucił się na drapiące poduszki, które sprawiły, ze zaczął tęsknić za tymi w domu. Jeszcze raz wyobraził sobie idealny świat, w którym mógł porozmawiać z chłopakiem z Cheshire. Ta myśl bez końca pojawiała się w jego głowie, pozostawiając go żałującego i czytającego ponownie znajome wiadomości – wywołując w jego sercu uczucie beznadziejności.
~*~
Okropne było to niedomówienie zalegające w wilgotnym, odpychającym powietrzu krążącym po małym pokoju usytuowanym z tyłu sali ćwiczeń – jedyne przypomnienie, że teraz byli w biznesowym otoczeniu, a nie na Fidżi, tak jak tej nocy, kiedy wszystko się zmieniło. Wiedząc, ze byli w pewnym sensie w miejscu publicznym i tylko szansa, że w każdym momencie ktoś może wejść do pokoju, przerywając tę męczącą ciszę zalegającą w tych czterech ścianach, trzymała Louisa na kanapie na wprost Harrego. Zamiast tego pragnął siedzieć na jego kolanach z rękami na jego szyi, gdy pochylałby się, żeby go pocałować. Jego język prześlizgnąłby się do dolnej wargi chłopaka z niczym więcej, jak obietnicą.
Bycie tutaj z Harrym, w prywatnym pokoju, i zapewnianie go, że wszystko pomiędzy nimi będzie w porządku, było tym, czego pragnął najbardziej na świecie – i bardziej niż wszystko chciał, nie, potrzebował, zapewnienia, ze Harry wciąż czuje do niego to samo. Te trzy słowa, które wydawały się w rzeczywistości takie proste, pozostawiały cię pragnącego więcej za każdym razem, gdy je słyszysz. To właśnie one były tym, co potrzebował usłyszeć jeszcze raz, by udowodnić sobie, że ta bitwa wewnątrz jego głowy nie była na nic i że mógł mieć jeszcze nadzieję.
Że była nadzieja płynąca z tego.
Jednakże, gdy Harry usiadł naprzeciwko niego, jego palce zaciśnięte były mocno na zeszycie z piosenkami a jego usta poruszały się wymawiając słowa, które Louis nie chciał słuchać, starszy chłopak był prawie pewny, że oni nigdy przez to nie przejdą, ze pochodzą z zupełnie odmiennych światów.
Nie mógł skupić się na słuchaniu Harrego – słowa mentora przepływały obok niego, gdy siedział nic nie mówiąc na czerwonej sofie ustawionej na zielonym dywanie. Jego ręce opierały się o podłokietniki, gdy oparł się inaczej, aż ułożył się na tyle wygodnie, by nie odczuwać tego dokuczliwego uczucia w żołądku, błagającego go o wyznanie swoich uczuć młodszemu chłopakowi – zielone oczy wwiercały się w niego, gdy mówił o wyborze piosenki na ten tydzień dla niechętnego do współpracy chłopaka siedzącego przed nim. Stosunek Louisa do tej sprawy był kompletnie załamany gdy patrzył bez wyrazu przed siebie, kiwając głową, kiedy sytuacja tego wymagała. Zgadzał się ze sugestiami chłopaka, jakby wiedział wszystko, nie dając nic od siebie. On, Louis, nie był zainteresowany dostaniem się ponownie pod władzę Harrego – i znalezieniem siebie w miłosnej wojnie, walczącego jeszcze bardziej niż teraz.
On kochał Harrego, nie mógł pozwolić sobie pogrążyć się jeszcze bardziej. Nie teraz – szczególnie kiedy Harry traktował go jak każdego innego uczestnika, którego był mentorem. Nie mógł zakochać się jeszcze bardziej w kimś, kto wyraźnie za nim nie tęsknił, jakby Louis już nic dla niego nie znaczył – jakby nie kochał Louisa, jakby to, co wyznał zaledwie tydzień wcześniej było już nie ważne.
„Louis?” Harry pozwolił sobie przerwać rozmyślania chłopaka, jego spojrzenie przesunęło się, aż napotkał wzrok Louisa. Czuł się rozkochany w tym błękitnych, spłoszonych teraz oczach, które wwiercały się w niego – przypominając mu o miłości do tego chłopaka, którą odnalazł w sobie podczas ich pierwszej rozmowy przez Skype, gdy zauważył uśmiechające się do niego przez kamerę oczy Louisa. „Potrzebują twojej zgody na wybraną piosenkę zanim wyjdziesz dzisiaj wieczorem, inaczej zostaniesz jako pierwszy tutaj wyeliminowany, mimo że tak szczerze, jesteś najbardziej obiecującą osobą w całym tym konkursie. Więc proszę, po prostu pomóż mi zdecydować. Potrzebuję tego wyboru, żebyśmy mogli procować nad innymi rzeczami.”
„Więc co dokładnie chcesz, żebym powiedział, Haz?” To imię gładko spłynęło z języka Louisa, gdy podnosił się ze swojej wygodnej pozycji na kanapie, wyciągnął ręce ku przodowi, a podbródek schował pomiędzy zaciśnięte pięści. „Chcesz żebym powiedział ci moją prawdziwą opinię i skończył upokorzony na scenie, ponieważ nie będę miał o niczym pojęcia, czy powinienem znowu podporządkować się temu, co ty chcesz – bezradny, ochoczy?”
Harremu nie przeszło nawet przez myśl, że usłyszy takie słowa. Opadł na swoją kanapę, papiery, które wcześniej ściskał w rękach spadły na ziemię, przestał powstrzymywać głębokie westchniecie. Powietrze pomiędzy nimi stało się lodowate, przypominając im o napięciu, niszczącym część ich życia. Wydawało się niemalże, że są połączeni czymś niewidzialnym, obydwoje przeżywali to samo poczucie winy, pragnąc znowu móc poczuć się spokojnie. Brakowało im snu, słowa były szorstkie i przeważnie to była właśnie miłość, która popychała ich do coraz gorszych sprzeczek – pokazując im jeszcze raz, że nie dzielili razem życia, tak jakby chcieli. Zamiast tego oboje byli tylko uczestnikami konkursu, którego żaden z nich nie chciał opuścić, jakby symbolizował on coś, co kiedyś było naprawdę magiczne.
„Twierdzisz, ze jesteś bezradny w tym, czy we wszystkim, Louis?” Harry zapytał, nie odrywając oczu od Louisa, niechętny by zerwać to, co utrzymywało ich razem. Szmaragdowa zieleń lśniła naprzeciw błękitu, lecz oboje przebywali w innym świecie – rozmyślając nad tym, co mogło być dobre, w przeciwieństwie do bólu, który odczuwali, gdy byli rozdzieleni przez droczenie się, które już dłużej nie było śmieszne. To raniło ich jeszcze bardziej, gdy wiedzieli, że sprawili ból drugiemu – Harry, po prostu utrzymując tak ważne partie swojego życia w tajemnicy przed nim, a Louis nie odpowiadając na tę wiadomość, która, wiedział to, mogła zmienić wszystko. Ale tak szczerze, kto odpowiedziałby na coś tak szokującego bezzwłocznie?
Zapadła cisza, gdy Louis rozmyślał nad pytaniem chłopaka – zastanawiając się, czy naprawdę prawdziwa odpowiedź jest konieczna, czy może dowcipne wyjaśnienie usatysfakcjonuje ich oboje. Może to ścignie ich z powrotem do głównego tematu, czyli zadania, które mieli do wykonania, zamiast rozwiązywania spraw, które nie mogą być naprawione.
„Ja – ja nie sadzę, że to ma jakieś znaczenie, tak czy inaczej, zachowujemy się profesjonalnie, prawda? To znaczy, nie zachowujesz się jakbyś mnie znał, ja nie zachowuję się, jakbym znał ciebie, w porządku Harry, naprawdę. Wybierzmy tę cholerną piosenkę, żebym nie musiał już tu siedzieć i udawać, że wszystko jest dobrze, kiedy tak nie jest. To wszystko jest od niezręczne, więc proszę, powiedz mi, co mam zaśpiewać i ja zaśpiewam to dla ciebie –”
Głos Louisa zamarł na dźwięk uderzenia stopy Harrego o podłogę, kończącej rozmowę. Chłopak wstał z kanapy z głośnym stukiem obcasów o błyszcząca podłogę ignorując zeszyt z piosenkami, który spadł z jego kolan i przejechał po podłodze. Twarz Louisa pozostała niewzruszona – bez emocji – i to spowodowało, że Harry natychmiast pożałował swojego zachowania i zapragnął, żeby odpłynęło ono w zapomnienie. Chciał zrobić tych kilka małych kroczków w stronę starszego chłopaka i rzucić się w jego objęcia. Jednakże nie mógł tego zrobić. W wyglądzie Louisa nie można było doszukać się żadnych oznak wybaczenia, gdy zerwał kontakt wzrokowy bez ostrzeżenia – pozostawiając pokój jeszcze ciemniejszy i bardziej niekomfortowy, niż był kilka minut temu.
„Obiecałem ci coś, Louis.” Harry wycedził przez zęby, przeciągając słowa w długie, rozciągnięte sylaby, jakby jego język nie był zdolny do wypowiedzenia tych wyrazów, które zamierzał powiedzieć. „Ja powiedziałem – ja powiedziałem, że pozwolę ci odejść i dotrzymam jej. Nigdy nie odpowiedziałeś, więc… Przyjąłem do wiadomości, że nie chcesz mnie przez to, co zrobiłem. I przykro mi, okej? Wiesz to lepiej niż ja, tak sądzę. Wiem, ze byłem kretynem i naprawdę, szczerze przepraszam. Jednak to ty byłeś tym, kto nie odpowiadał… wiec nie bądź zły na mnie, że traktuję cię jak każdego innego, ponieważ, szczerze, jeśli traktowałbym cię teraz odmiennie, myślę, ze załamałbym się, albo zrobiłbym coś głupiego. Wiec proszę, nie wrzeszcz na mnie za to, że coś wyznałem, a później dotrzymuję obietnicy. To nie jest twoje miejsce i naprawdę chciałbym, żebyś po prostu – po prostu pomóż mi o tym zapomnieć, ja wyraźnie tego potrzebuję.”
Harry zakończył wysokim głosem, mrugając by powstrzymać napływające mu do oczu łzy. Nerwowo wtulił policzki w swoje długie rękawy – jego oczy śledziły Louisa w poszukiwaniu emocji lub znaku, że słyszał wyjaśnienie Harrego, że słyszał co stało za oczywistym wycofaniem si ę jego.
Jednak twarz Louisa pozostała bez emocji – jego oczy wpatrzone były w gładką białą ścianę za młodszym chłopakiem, którego oczy napływały łzami szybciej, niż mógł je powstrzymywać – Harry wiedział, że wszystkie szanse przepadły, że w jego przyszłości nie będzie Louisa. Świadomość, ze od początki powinien powiedzieć prawdę bolała najbardziej – chociaż w realnym świecie może nic nie skończyłoby się tak samo, prawda? Harry nie poznałby tych małych sekretów dwudziestolatka, które sprawiły, że teraz w jego oczach był doskonałą osobą, a cała ich relacja mogłaby być zupełnie inna. Jednak czy to nie byłoby lepsze, nigdy nie przeżywać tej rozdzierającej serce miłości do Louisa Tomlinsona? Czy życie bez starszego chłopaka nie byłoby łatwiejsze, może cieszyłby się życiem zamiast zamykać się w swojej sypialni i wracając do jakiejś formy normalności?
Jednak tak naprawdę, nic nie mogło zastąpić tego uczucia pęczniejącego w jego brzuchu ilekroć dostrzegł postać Louisa – pochłaniając oczami każdy fragment piękna promieniującego ze złotobrązowej skóry chłopaka. Ponieważ to była miłość- i dla Harrego, tak czuła i droga była kompletnie nieodwołalna. I jeśli to znaczyło, że musi odejść od starszego chłopaka by ochronić ich oboje, zrobi to bez zastanowienia, ponieważ Louis nie chce z nim być – i jeśli to ma uczynić go szczęśliwym, zrobi to chętnie, tylko by chłopak, którego adoruje był zadowolony.
Więc właśnie to zrobił, wyszedł z pokoju i stanął w słabo oświetlonym korytarzu biegnącym przez cały budynek. Nie dosłyszał cichego westchnienia czystej desperacji, który wydostał się z ust Louisa gdy zamknął za sobą z tłumionym trzaskiem drzwi. Te słowa, te cztery słowa, które Louis wypowiedział cicho gdy drzwi odgrodziły ich od siebie były wszystkim, co było potrzebne, by mogli zmów paść sobie w objęcia.
Harry nigdy nie usłyszał tych słów, pozostał bez innego wyjścia, jak tylko oprzeć się o teraz zamknięte drzwi i pozwolił słonym łzom płynąć po policzkach.
„Ale ja cię kocham.” To były te słowa, które Louis powiedział do nikogo innego oprócz siebie, gdy jego głos się załamał – w końcu pozwalając swojemu mózgowi zrozumieć, co się stało z ich związkiem.
15
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz