3
Niall przez całą noc spacerował po Central Parku ciągle płacząc. Zayn wrócił. Zayn był w Nowym Jorku. Widział Zayna i czuł, jakby jego serce zostało wyrwane z klatki piersiowej, zanim zaczęło właściwie bić, po ich poprzednim rozstaniu.
Niall umierał z każdym razem gdy imię ciemnookiego przewijało się przez jego myśli. Kruszył się całkowicie. Zayn tak cholernie go zranił i teraz nagle się pojawił. To bolało najbardziej. Niall był tak blisko, miał tyle do powiedzenia, lecz nie potrafił wypowiedzieć słowa. To tak cholernie go bolało. Te uczucie, że tracił go gdziekolwiek był, że to było od samego początku skazane na koniec.
Nocne niebo wydawało się Niallowi tak piękne. Nie było prawie widać gwiazd, księżyc ledwo przebijał się przez mgłę i czarne deszczowe chmury, które spowiły wszystko. Kropelki zimnej wody zaczęły spadać z nieba. One też były skazane na koniec, na rozpadnięcie się na miliony kawałeczków gdy zetknęły się z ziemią. Niall był taką kropelką, Zayn był jego ziemią.
Łzy mieszały się z deszczem, który z każdą minutą padał podlej. Niallowi było zimno, nawet cholernie bardzo można by powiedzieć. Nie wiedział nawet gdzie był. Pierwszy raz był w tej części parku, która teraz tak łudząco przypominała las z jego snów.
Zaczynał się trochę bać mimo to szedł dalej, bez najmniejszego określonego celu. Jak najdalej od Zayna. Poprzednio miliony razy wyobrażał sobie jego powrót. Nawet coś tak banalnego jak bieg przez polanę i skok sobie w ramiona, a teraz ? Nie potrafił na niego spojrzeć.
Tak bardzo chciał go nienawidzić..
Zayn go zniszczył, Zayn zabrał od niego wszystko co dobre, jednak Niall wciąż chciał, by Zayn był przy nim. Przeprosił go i, o ile wciąż go kocha, powiedział mu to.
- Jest zimno. – Usłyszał cichy głos za sobą. Podskoczył zaskoczony i z sercem bijącym boleśnie szybko odwrócił się. Zayn. Stał tam, również przemoczony. Jego włosy przykleiły się do czoła, zasłaniając lekko oczy. Usta były sine z zimna. Niall wpatrywał się przez jakiś czas w jego oczy lecz po chwili odwrócił wzrok, gdy czuł, jakby miliony sztyletów wbijało się tam, gdzie było poprzednio jego serce.
- Niall.. – Powiedział cicho podchodząc krok bliżej do chłopaka. Siedemnastolatek cofnął się o dwa. – Rodzice Liama najprawdopodobniej się martwią. – Dążył dalej temat. – Odprowadzę cię. – Niall odwrócił wzrok.
- Liam został na noc u Dani. – Zdrobnił jej imię uśmiechając się lekko na wspomnienie pary zakochanych, z których zawsze robił sobie zboczone żarty a Liam buraczył się okropnie, za to Danielle robiła śmieszne miny. – On ma klucze.. Rodziców nie ma.. – Powiedział cicho. Rodzice Liama byli dla niego rodzicami, czasami nawet nazywał ich mamą i tatą, jednak bardzo rzadko.
- Więc zostaniesz u mnie. Chodź. – Poprosił wyciągając w jego stronę rękę. – Niall proszę. – Powiedział, gdy siedemnastolatek pokręcił przecząco głową. – Nie dam ci tutaj zamarznąć. – Niall niepewnie skinął głową i patrząc w ziemię z dłońmi w mokrej bluzie szedł powoli za Zaynem.
Ta cała sytuacja była cholernie głupia. Niall nie chciał iść gdziekolwiek z Zaynem. Miał ochotę złapać za kamień i walnąć go mocno nim w głowę.. Kilkakrotnie. Był teraz na niego tak cholernie wściekły.
- Pewnie powinienem się bać, że zamierzasz zamordować mnie kamieniem. – Zaśmiał się cicho. – Ale zanim to zrobisz, zabiorę ci go i nici z twojego krwawego planu.
- Po prostu się zamknij. – Warknął Niall zszokowany sam sobą. –Działasz mi na nerwy jak nikt inny. – Mruknął zadziwiając samego siebie. Emocje buzowały w nim jak w jakieś zbuntowanej nastolatce podczas okresu. Miał jednocześnie ochotę pobić Malika i rzucić mu się na szyję.
- Przepraszam. – Wyszeptał skruszony, ale obaj wiedzieli że to nie przez zaistniałą sytuację. Niall odwrócił wzrok a Zayn otulił go swoją skórzaną kurtką, którą ściągnął z siebie chwilę wcześniej. – Będziesz chory i co wtedy ? – Niall wzruszył ramionami wdychając tak bardzo znajomy zapach jego perfum. Był teraz tak okropnie wściekły, miał ochotę wyrwać mu gardło i je spalić. Ba! Miał ochotę skoczyć na niego jak głodny zwierzak i uderzać jego głową o drzewo.
W całkowitej ciszy doszli do srebrnego audi, którego drzwi od strony pasażera otworzył Zayn, zapraszając młodego Irlandczyka, który nieco zaskoczony, szybko usiadł na siedzeniu.
- Nawet nie wiesz jak było mi trudno Ni. – Wyszeptał Zayn, zanim odpalił silnik. Niall spojrzał na niego zaskoczony. Co Zayn miał na myśli ? – Gdy odszedłem. – Sprostował wpatrując się w oczy Horana. Niall miał tyle pytań, lecz nie zadał żadnego. Po prostu bez przekonania pokiwał głową i spojrzał na swoje sine, zmarznięte dłonie.
Zayn odpalił samochód i włączył radio, zapewne nie mogąc znieść panującej ciszy. Droga trwała kilkanaście minut. Niall bywał już kilka razy w tej okolicy, nie za często, ale kilka razy z Liamem i Harrym.
Czuł się nieswojo. Naprawdę cholernie dziwnie było siedzieć obok Zayna, po tym wszystkim. Niall nawet nie miał pewności, czy to nie jeden z jego popierdolonych snów, z udziałem Malika, nie wiedział, czy przypadkiem nie obudzi się cały zapłakany i spocony.
- To nie sen. – Powiedział cicho zakręcając i parkując chwilę później. Niall zdążył się zagrzać, dzięki ogrzewaniu w samochodzie i kurtce Malika, którą go uprzednio okrył. – Zaraz zrobię ci coś do picia, a jeśli jesteś głodny..
- Nie jestem. – Skłamał. W tej samej chwili zaburczało mu okropnie w brzuchu a na policzkach pojawiły się wielkie rumieńce. Zayn uśmiechnął się lekko i cicho zachichotał.
- Nic się nie zmieniłeś. To dobrze. – Powiedział z satysfakcją w głosie. Pierwszy wysiadł z samochodu, dopiero po minucie Niall ośmielił się zrobić to samo. Wciąż był tak cholernie niepewny, wtedy, gdy Zayn trzymając dłoń na jego plecach zaciągnął go niemalże do swojego mieszkania i wtedy kiedy podał mu ubrania, by się przebrał.
Niall naprawdę nawet rozważał ucieczkę oknem, ale zanim na nie spojrzał Zayn zaproponował ze smutkiem w oczach, że równie dobrze może użyć drzwi, nie trzyma go tu na siłę. Niall najnormalniej w świecie się rozpłakał, przez to, jaki ból w oczach Zayna wywołał.
Najpierw poczuł jego cudowne perfumy, a potem ramiona oplatające roztrzęsione ciało. Tyle dni minęło gdy Niall o nim myślał, nie było nawet cholernej godziny, gdzie nie myślał o Nim. Zayn był w prawie każdej myśli przez ostatni, znienawidzony przez Nialla rok. Tyle dni, godzin i minut minęło, gdy błagał samego siebie, by wspomnienie ciała Malika obok jego własnego powróciło. A teraz po prostu był. Tam, z nim i obejmował go mocno.
Zayn uspakajał go, przepraszając średnio co minutę i całując w głowę. Niall płakał wtulając się dramatycznie w jego ciało, szukając oparcia i czułości. Tak bardzo mu tego brakowało. Tak bardzo brakowało mu Zayna, który byłby tam, gdzie Niall by chciał. Brakowało mu Zayna, który był zawsze obok.
Ten rok wydał się być czymś okropnym, Niall nie miał pojęcia, jak przetrwał go tak samotnie ignorując każde uczucie wzbierające się w jego klatce piersiowej. Teraz one wybuchły, jak bomba w jego sercu rozkładając cały smutek i żal na całym jego ciele.
Zayn ostrożnie podniósł młodszego chłopaka i położył na łóżku, nie odsuwając się od niego choćby na milimetr.
Horan naprawdę nie wiedział kiedy to się stało, że zasnął w jego ramionach. Po raz pierwszy raz tak wyjątkowo spokojnie wtulając się ufnie w jego klatkę piersiową.
Poranek nie był już tak wspaniały dla Nialla, który obudził się sam. Wolałby Zayn był obok. Chciał by odgarniał jego zbyt długie włosy za uszy, bo zasłaniały oczy. Chciał by głaskał go po policzku, chciał by go obudził krótkim pocałunkiem. Jednak tak nie było i Niall samodzielnie zwlekł się z łóżka, czując się jak odrażające zwłoki.
Zayna nie było w całym mieszkaniu. Ponownie go zostawił. Nowość kurwa. Jak Niall mógł sobie robić pierdolone nadzieje że coś kiedykolwiek dla niego znaczył ?! Jak mógł mu kurwa uwierzyć że tak jest ? Jak mógł być tak głupi i naiwny..
I płakał, cholernie żałośnie. Zwijając się w kłębek na podłodze JEGO łazienki i wtulając się w sweter pachnący NIM.
Niall czuł się tak okropnie poniżony przez samego siebie. Upodlony wręcz.
Zayn nie wrócił w ciągu godziny gdy płakał. Niall nie widział powodu, by zostać. Po prostu wyszedł z jego mieszkania, wciąż będąc zapłakanym i omijając zatłoczone ulice, praktycznie idąc parkami, mimo dwugodzinnej przechadzki, wreszcie dotarł do domu, wciąż płacząc cicho.
Przekręcił klucz w zamku i wszedł do pustego mieszkania. Nie było w nim jeszcze rodziców Liama, samego Liama też nie widział. Wszedł ostrożnie do swojego pokoju i został przez kogoś zmiażdżony. Wydał z siebie cichy krzyk nim zdał sobie sprawę, że to właśnie Liam miażdży go w uścisku.
- Niall do cholery gdzieś ty był ?! Tak się martwiłem! – Krzyczał cicho wciąż przytulając blondyna.
- Prze.. Przepraszam. – Wydukał. Wtulił się mocno w jego klatkę piersiową i ponownie zaczął płakać. – Przepraszam. – Powtórzył szeptem.
- Co się stało Ni ? – Spytał po chwili. Irlandczyk poniósł na niego swój wzrok. Miał zmarszczone czoło i brwi, lekko czerwone policzki. Był zmartwiony, zawsze tak wyglądał, gdy się martwił.
- Nic.. ? – Wyminął bez przekonania. Liam westchnął.
- Niall. – Powiedział jego imię rodzicielskim tonem na co Niall lekko się skrzywił.
- Z.. Zayn tam był.. – Szepnął. – Wczoraj.. – Liam obserwował go zaskoczony gdy po chwili wybuchł.
- Zabiję skurwiela! Niall co on ci zrobił ?
- Nic.. My tylko rozmawialiśmy..
- Nialler. – Złapał jego twarz w swoje dłonie. – Czy ty siebie widzisz ? Wyglądasz jakbyś przepłakał całą noc. – Wytarł palcami jego łzy z policzków a Niall odruchowo zamknął oczy zaciskając dłonie na jego nadgarstkach. – Nie chcę żeby ciebie skrzywdził ponownie. Już prawie ci przechodziło.. – Wyszeptał.
Łzy zaczęły szybciej płynąć po policzkach Nialla, rozkleił się ponownie całkowicie. Ale Liam, jak zawsze, był przy nim. Objął jego ciało ciasno i przysunął do siebie najmocniej jak tylko było to możliwie. Głaskał go po głowie i odgarniał włosy za uszy, robił to, co powinien zrobić Zayn tego poranka.
Niall tak bardzo chciał by to właśnie był Zayn.
- Opowiesz mi ? – Spytał po chwili, gdy Niall wreszcie uspokoił się trochę. Niepewnie skinął głową i zaczął opowiadać. Powiedział Liamowi wszystko, oczywiście pomijając zdolności Malika. Liam słuchał uważnie, nie musiał się odzywać, po prostu słuchał, a Niall poczuł ulgę. Jakby pojawił się ktoś, kto pomoże mu nieść ten ciężar.
3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz