poniedziałek, 20 stycznia 2014

798

1

Chłopcy weszli do wielkiego domu letniskowego, nadal zszokowani pięknem tego miejsca. Ściany były w jasnych kolorach, a podłogi drewniane. Całe pierwsze piętro było otwarte. Z tyłu była kuchnia z wielką, marmurową ladą z umywalką, a obok solidny, dębowy stół, przy którym stało osiem krzeseł. Powierzchnia kuchni przechodziła w duży salon, którego jasny wystrój, pasował do reszty domu. Ogromne schody naprzeciwko drzwi wejściowych prowadziły na drugie piętro oraz do piwnicy, które otwierały im drogę na podwórko i plażę. Przed tym jak nawet mogliby przedyskutować rozdzielenie pokoi, Harry i Louis biegli właśnie po schodach.

- Mamy małżeński pokój! – krzyknął Harry, kiedy dotarł do końca schodów.

- Myślałem, że ja i Danielle, będziemy go mogli mieć – powiedział Liam, trochę rozbawiony, że został uprzedzony. Zayn i Niall spojrzeli na siebie, wnioskując, że to oni będą zajmować pokoje jednoosobowe, jako iż byli jedynymi singlami na tym urlopie.

Kiedy piątka chłopaków w końcu dotarła na samą górę schodów, znaleźli się na długim korytarzu, który prowadził do sypialni – teraz zajmowanej przez Louisa i Harry’ego. Niall wsunął głowę do pokoju Liama, zauważając, że ten niewiele różni się od tego, który zajmuje loczek wraz ze swoim chłopakiem.

- Ładny pokój – powiedział Niall, podziwiając go, po czym wycofał się. Zauważył, że Zayn jest już w swoim pokoju i pozostał tylko jeden wolny, bezpośrednio po drugiej stronie korytarza od mulata. Chciałby móc po prostu wejść do jego pokoju i zostać tam, ale raczej nie potrafił tego zrobić. Niall otworzył drzwi do swojego pokoju. Było tam podwójne łóżko, znajdujące się dokładnie pod świetlikiem. Później zobaczył, że posiada ogromną szafę i biurko, oba z solidnego drewna. Następnie zauważył otwarte drzwi, które prowadziły do łazienki. Najwidoczniej teraz każdy będzie posiadał własną. Niall zachichotał, rozbawiony tym odkryciem.

- Teraz, nie będziemy musieli dzielić łazienki z Zaynem – krzyknął Niall przez drzwi, powodując wybuch śmiechu u reszty chłopaków, nawet u Zayna.

Zayn rzucił walizkę na łóżko, kiedy zaśmiał się z komentarza Nialla. Mógł przyznać, że zrobienie swoich włosów, zajmuje mu trochę czasu. Potem pomyślał, o tym jak miło by było gdyby nie musiał być w osobnym pokoju niż blondyn. Jak bardzo chciałby powiedzieć Niallowi, o tym co czuje.

Nie to, że Niall mógłby w ogóle czuć to samo, więc co za różnica czy zatrzyma to w sekrecie – pomyślał Zayn.

Zayn odwrócił się i wytknął język w stronę Irlandczyka, który był po drugiej stronie korytarza w swoim pokoju, jako odwet za komentarz o łazience. Przed tym, jak zacząłby znowu torturować się większą ilością myśli o swojej nieodwzajemnionej miłości do Nialla, echo krzyku Liama rozniosło się po korytarzu.

- Chłopaki, chodźcie to zobaczyć – krzyknął Liam, powodując, że pozostała czwórka weszła do jego pokoju. Pierwszą rzeczą, jaką zauważyli było to, że Liam włożył już prawie wszystkie rzeczy do komody i szafy i każda z nich była idealnie ułożona lub powieszona.

- Musicie to zobaczyć – powtórzył, leżąc rozłożony na łóżku z pilotem w dłoni. Wcisnął przycisk, a płaski ekran telewizora wyrósł spod łóżka przy oparciu na stopy.

- Odjazdowe! Gdzie jest pilot? – zapytał Niall z ogromnym uśmiechem przyklejonym do twarz.

- Mój był w tym czymś, przypominającym futerał po lewej stronie łóżka – odpowiedział Liam, powodując, że Niall pobiegł w stronę własnego pokoju, a towarzyszył mu niewątpliwy irlandzki śmiech.

Nawet jego śmiech jest idealny – pomyślał Zayn.



Chłopacy byli na dole, z powrotem na głównym piętrze. Nadal nie odkryli co ma im do zaoferowania piwnica. Louis był spragniony, więc zdecydował udać się do ogromnej lodówki. Otworzył ją, mając nadzieję odnaleźć coś do picia. Zamiast tego, odwrócił się, wyglądając na zawiedzionego.

- Tu nie ma nic do jedzenia – ogłosił.

Natychmiast twarz Nialla pobladła, a jego uśmiech został zastąpiony miną, która wyrażała czysty horror.

- Co to znaczy, nie ma żadnego jedzenia? – zapytał Niall ciągle w szoku.

- Brak jedzenia Nialler – odpowiedział Louis, otwierając szafkę po szafce, które także były puste lub wypełnione talerzami, miskami i szklankami.

- Ale…zero jedzenia? – zapytał ponownie blondyn.

- Ktoś będzie musiał iść na zakupy – powiedział Liam, sprawiając, że Niall natychmiast wstał z krzesła.

- Ja pójdę! Jestem chętny – powiedział niesamowicie podekscytowany.

- Dobrze, kto jeszcze idzie nadzorować Nialla w sklepie? – zapytał Liam, chichotając.

Zayn wiedział, że to jego szansa. Wspólny czas z Niallem, sam na sam. Coś na co czekał od dłuższego czasu. Chociaż nic innego, niż spędzenie czasu z chłopakiem, w którym jest zakochany, nie mogło z tego wyniknąć.

- Ja pójdę! To będzie zabawne – powiedział uśmiechnięty Zayn, wstając.

Liam dał Zaynowi kartkę kredytową, którą otrzymał od zarządu na wydatki. Kiedy tylko za dwójką chłopaków zamknęły się drzwi, Harry zaczął chichotać.

- Co? – zapytał Liam trochę zdezorientowany.

- Wiedziałem, że jeżeli Niall będzie chciał isć do sklepu, Zayn pójdzie z nim – powiedział loczek.

- Oh, tylko nie to – odpowiedział Liam, przewracając oczami.

- Li, musisz być ślepy, jeżeli tego nie widzisz.

- Niall zrobiłby to samo – dodał Louis.

- Jesteście naprawdę niedorzeczni – powiedział Liam.

- Liam, poważnie? Nie widzisz tego? Oni naprawdę mają się ku sobie – oznajmił Harry.

- To, że są blisko i że czasami jest to dziwne, wcale nie oznacza, że są zakochani!

Liam napotkał niedowierzające spojrzenie, które pochodziło od dwóch chłopaków, siedzących naprzeciwko niego na kanapie.

- To, że wy jesteście razem, nie daje wam wyjątkowego instynktu, co do związków – powiedział Liam.

Liam wiedział, że było cos pomiędzy Zaynem i Niallem. Co to było, nie był pewny. Wszyscy potrafili wyczuć sporadyczne napięcie między tą dwójką, ale Liam nigdy nie uwierzy hipotezie Harry’ego i Louisa, że ta dwójka jest w sobie zakochana.

- Oh dajcie spokój, to Zayn. Jeżeli czegoś chce, to walczy o to. Jeśli naprawdę chciałby Nialla, zrobiłby coś w tę stronę. To znaczy, dlaczego nic nie robi? – zapytał Liam.

- Wiesz ile czasu my czekaliśmy, aby zrobić pierwszy krok? – zapytał Harry.

- Siedem miesięcy. I to nie wliczając X-factora – powiedział Louis, poklepując loczka.

- Po prostu obiecajcie mi, bez żadnych wybryków. Zostawcie ich – oznajmił Liam.



Niall wskoczył na miejsce pasażera obok Zayna. GPS na desce rozdzielczej dawał im sygnały, jak dostać się do sklepu spożywczego w mieście.

- Zayn, cieszę się, że pojechaliśmy. To był świetny pomysł – powiedział Niall, wkładając na nos okulary przeciwsłoneczne, kiedy Zayn wycofywał samochód z garażu.

- Ja też. Potrzebowałem tego. Po prostu ucieczki od tego wszystkiego, naładowania baterii – zgodził się Mulat.

- Hej! Jeszcze nie sprawdziliśmy piwnicy! – krzyknął Niall, wyglądając nagle na trochę smutnego.

- Nie martw się, zrobimy to, jak wrócimy – powiedział Zayn, kładąc dłoń na kolano Nialla. Szybko poczuł szok, kiedy nawiązał kontakt fizyczny z Niallem i polubił to. Nawet jeżeli gesty przyjaźni, to było wszystko, co może dostać. Przyjacielski dotyk, sprawił, że uśmiech Nialla jeszcze bardziej się rozszerzył.



- Trzy paczki powinny wystarczyć - powiedział Niall, kiedy szybko wrzucił paczki chipsów do koszyka, który pchał Zayn. Liam miał rację, ktoś musiał nadzorować Nialla. Zayn już zakwestionował kilka wyborów Nialla, a nie byli nawet w połowie sklepu.

Kiedy Zayn zatrzymał się na krótką chwilę, aby wziąć kilka pudełek płatków z półki, Niall zniknął za rogiem. Zayn pokręcił głową z rozbawieniem. Uwielbiał wiedzieć Nialla szczęśliwego, a kiedy Niall był szczęśliwy, on także. To było trochę jak infekcja. Entuzjazm Nialla potrafił rozprzestrzeniać się, jak grypa.

- Zayn! Zobacz co znalazłem! – krzyknął Niall, kiedy wrócił do Zayna trzymając coś, co mulat mógł określić tylko jako wiadro precelków. Zayn uniósł brew, patrząc na blondyna.

- Proszę Zayn? – zapytał Niall, używając swojej miny szczeniaka, która sprawiała że Zayn rozpływał się za każdym razem. Nie było mowy, że mógłby odmówić teraz Niallowi.

- Dobra, ale jeżeli Liam zapyta o to, to nie widziałem tego. Potrzebujemy jeszcze jakiegoś zdrowego jedzenia, albo Li nas zabije.

Kiedy chłopacy zebrali już zdrowe jedzenie, które z pewnością zadowoli Liama, Niall odnalazł kilka skrzynek wody. Zayn zadecydował, że to koniec zakupów i idą do kasy.



- Liam nas zabije. On oszaleje – powiedział Zayn, kiedy ładował razem z Niallem jedzenia do jeepa.

- To tylko 300 dolarów. To normalne. Kupiliśmy po prostu zapasy – powiedział Niall, starając się obronić ilość zakupów.



- Dobra, poczekaj w samochodzie. Ja pójdę – powiedział Zayn, kiedy zaparkował samochód. Jak na razie, nikt ich nie rozpoznał, a nawet starsza kobieta przy kasie w sklepie zauważyła, że akcent Nialla jest ‘uroczy’.

- Zayn, to jest to co myślę? – zapytał Niall, kiedy skanował wzrokiem sklepy.

- Tak, sklep z alkoholem – odpowiedział Zayn, wychodząc z jeepa – Rozważałem to, zanim opuściliśmy Wielką Brytanię – dodał, zostawiając Nialla samego w samochodzie przepełnionym jedzeniem.

Tylko nie zostań złapany. Liam oszalałby, gdybyś został aresztowany pierwszego dnia tutaj –pomyślał Niall, uśmiechając się.

Irlandczyk nie mógł uwierzyć, jak dobrze się teraz bawi. Spędził właśnie godzinę z samym Zaynem. Cudowna godzina, przepełniona śmiechem i ukradkowymi spojrzeniami na ciemnowłosego chłopaka.

Niall westchnął. Gdyby tylko wiedział, jak bardzo go kocham. Ale nigdy się nie dowie. Zasługuje na kogoś lepszego niż ja. Kogoś, kto miałby chociaż tyle odwagi, aby powiedzieć co czuje.

Niall pragnął, aby być z Zaynem, tak jak Louis i Harry. Żeby wreszcie wyznał mu swoje uczucia, a dzięki jakimś zawrotom akcji, może Zayn odwzajemniłby jego uczucia.

Niall podskoczył na dźwięk otwierającego się bagażnika. Odwrócił się i zobaczył Zayna, który wkładał dwie skrzynie piwa marki Budweiser i dużą, brązową torbę pomiędzy jedzenie.

- Dobra, wracajmy do domu i pobawmy się trochę! – powiedział Zayn, kiedy włożył okulary przeciwsłoneczne i odpalił silnik.



- Kupiliście jedzenie, które jest warte trzysta dolarów? – powiedział Liam, który wyglądał jakby miał za chwilę dostać ataku paniki, kiedy przeglądał paragon, a Louis i Harry pomagali przynieść jedzenie.

- W sumie, piwo to kolejne pięćdziesiąt dolarów – powiedział Zayn, świadomie wkurzając Liama.

- Jak ci się udało je kupić? – zapytał Liam.

- Fałszywy dowód. Pomyślałem o tym, zanim wyjechaliśmy z Wielkiej Brytanii – powiedział Zayn, uśmiechając się.

- Świetnie, następne o czym usłyszę to narkotyki, które przywiozłeś – powiedział Liam, padając na krzesło.

- Więęęc..Nie upieczemy dzisiaj pierniczków*? – zapytał Zayn, próbując zachować poważną minę, ale wybuchnął śmiechem, kiedy zobaczył, że Liam wygląda jakby miał zawał serca.

- Żartowałem Li! – powiedział Zayn, odzyskując spokój – Danielle przywiezie trawkę – powiedział Zayn, po czym upadł na podłogę śmiejąc się tak mocno, że z jego oczu zaczęły płynąć łzy. Przebieg tej rozmowy sprawiła, że pozostała trójka dołączyła do śmiechu, podczas kiedy Liam wyglądał na przerażonego.

- Żartuję. Obiecuję, żadnej marihuany – powiedział, kiedy Louis i Niall podnieśli go z podłogi.

Jest niesamowity, kiedy się śmieje – pomyślał Niall, kiedy chichotał z żartów Zayna, nawet jeżeli Liam uważał, że wcale nie są śmieszne.

- Więc, kiedy Dani dołączy? – zapytał Harry, uspokajając się po napadzie śmiechu.

- Pojutrze, ma jeszcze jeden występ w tym tygodni – odpowiedział Liam, nadal niezbyt rozbawiony żartami Zayna.



Kiedy jedzenia zostało już odłożone, Niall pobiegł w stronę piwnicy. Po krótkim krzyku ‘Zayn! Chodź zobaczyć! Dochodzącego z tego miejsca, Zayn nie miał zamiaru ignorować blondyna i szybko zszedł po schodach, nie zauważając spojrzenia, które Harry posyłał Liamowi, mówiące ‘a nie mówiłem’.

Zayn odnalazł Nialla usadowionego na puchowym siedzeniu, które było nawet za duże dla dwóch osób. Kilka bean bagów były rozstawione w półkolu, wokół wielkiego telewizora. Za nimi znajdował się stół bilardowy, a następnie wielkie, szklane drzwi, które prowadziły na betonowe patio. Znajdowały się tam dwa stoły piknikowe i duży grill gazowy. Podwórko pokrywała trawa i kilka pojedynczych drzew, a na dwóch z nich wisiały hamaki. Ogródek coraz bardziej w dół, przemieniał się w plażę. Około 15 jardów piasku dzieliło krawędź trawy do brzegu wody. Po jednej stronie plaży była ustawiona budka z łodziami i molo. Zayn otworzył drzwi i pokazał Niallowi, że ma iść za nim. Zeszli na dół z domu i skierowali się w stronę plaży, zostawiając w połowie drogi swoje buty i skarpetki. Kiedy Niall wszedł do wody, Zayn sprawdził przystań. W środku znajdowała się duża łódź rybacka, a na ścianie wisiało wiele rodzajów wędek.

Zayn wyszedł z przystani i powędrował nad jezioro. Woda była krystalicznie czysta, a piasek miał złoty kolor. Była tam nawet tratwa, która dryfowała około pięćdziesiąt jarów od brzegu. W tym momencie, Zayn stwierdził, że jest tam bardzo cicho i zauważył brak Irlandczyka.

- Niall? – zawołał Zayn, zanim zauważył zamieszanie pochodzące zza pomieszczenia dla łodzi, wybiegł Niall, ochlapując go i mocząc. Był wdzięczny, że wcześniej zostawił swój telefon i portfel w domu.

- Niespodzianka! – krzyknął Niall, mocząc Zayna jeszcze bardziej, po czym chwycił jego biodra i zanurzając go do pasa w wodzie.

Niall nie mógł uwierzyć, że zabawa z Zaynem w wodzie, sprawia mu taką frajdę. To była naprawdę najlepsza rozrywka, jaką miał od dłuższego czasu. Tak było, dopóki dokuczliwy głos nie odezwał się z tyłu jego głowy.

On niedługo się zorientuje. Musisz przestać. – myśli Nialla stawały się coraz głośniejsze.

Zayn wybuchnął śmiechem, kiedy wynurzył się z wody. Niall po chwili także się wyłonił, wyglądając trochę na zmartwionego, a mulat od razu przestał się śmiać.

- Coś się stało? – zapytał, niepewny dlaczego nastrój Nialla tak szybko się zmienił. Zanim Irlandczyk miał jakąkolwiek szansę, aby odpowiedzieć, usłyszeli krzyk pochodzący z domu.

- Hej! Wracajcie i przebierzcie się! Czas na jedzenie! – krzyknął Liam z kuchennego okna.

Dziękuję, Liam. Dziękuję ci bardzo – pomyślał Niall, szybko wybiegając z wody, tak żeby nie musiał patrzeć na Zayna.

***

*Chodzi tu o pierniczki z zawartością marihuany.. coś takiego xd


1

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz