Prolog
Zamek w drzwiach kawalerki przy A259 Marine Parade, szczęknął i do środka wszedł zgarbiony chłopak z naręczem książek. Odgarnął przydługą, blond grzywkę z czoła i poprawił ześlizgujące się z nosa okulary. Kopniakiem zamknął za sobą drzwi, opierając się o nie, odchylając głowę do tyłu i przymykając oczy. Rzucił klucze na komodę, a z ramienia zsunął ciążącą mu torbę. Jak zwykle za dużo ciekawych książek, - które postanowił kupić - wpadło dziś w jego ręce.
Niall zrzucił buty z obolałych stóp, zdjął granatową bejsbolówkę i chwycił torbę, wlokąc ją po jasnych panelach do salonu. Stanął w progu, obrzucając pokój swoim niebieskim spojrzeniem. Meblościanka znajdująca się po lewej stronie pełna była zeszytów notesów i wolno leżących kartek. Podobnie wyglądał stolik do kawy. Jedynymi wolnymi powierzchniami była kanapa i duży stół stojący przy ścianie. To na niego rzucił torbę i wszedł do sypialni połączonej przejściem z salonem.
Z szafy wyciągnął spodnie od dresu oraz koszulkę i przerzucając przez ramię przeszedł przez salon, kierując się do małej kuchni. Wziął czekoladową muffinę z wiśniowym nadzieniem, którą zostawił dziś rano w chlebaku i wbił w nią małą, tortową świeczkę. Porwał jeszcze leżącą na lodówce zapalniczkę i udał się do łazienki.
Była równie niewielka jak wszystko w tym mieszkaniu, ale Niall nie potrzebował większej przestrzeni. Mieszkał sam i od czasu do czasu wpadała do niego Emma, którą poznał przez przypadek w antykwariacie.
Odłożył ciastko oraz zapalniczkę na brzeg umywalki, ubrania rzucił na podłogę, wraz z ręcznikiem i odkręcił kurek, napuszczając wody do wanny. Dziś były dwudzieste urodziny blondyna, a on był zmęczony i w ramach prezentu dla siebie uznał, iż relaksująca kąpiel z czekoladową muffiną to najlepsza opcja na wieczór.
Wlał do wody miodowy płyn do kąpieli, zakręcił kurek i zrzucił z siebie ubrania. Chwycił ciastko oraz zapalniczkę i wszedł do ciepłej wody. Wyciągnął nogi i ściągnął z nosa okulary, odkładając je na brzeg wanny. Zamrugał, przyzwyczajając się do zamazanych linii i zapalił świeczkę na ciastku. Położył zapalniczkę przy okularach, wpatrując się w płomyk na świeczce.
- Wszystkiego Najlepszego, Niall – szepnął do siebie. – Powinienem pomyśleć życzenie.
Zmarszczył brwi, zastanawiając się czego by chciał, a wosk spłynął po świeczce. Nigdy nie pragnął wiele. Właściwie miał wszystko czego chciał. Wyjechał z domu, zamieszkał w nadmorskim mieście i praktycznie był właścicielem antykwariatu, w którym pracował, jako sprzedawca. Właściciel zaglądał tam tylko raz w miesiącu, przynosząc mu jego wypłatę. To on odbierał książki, sortował i układał na półkach. On też zajmował się opłatami za czynsz, ogrzewanie czy światło. Jemu jednak odpowiadała ta praca.
Nie potrzebował niczego. No prawie.
- Pragnę by najbliższy rok był inny – odezwał się, zamykając oczy, by jego życzenie miało większą moc. – Chcę, by w końcu w moim nudnym życiu wydarzyło się coś niezwykłego.
Szeroko otworzył oczy. Błękitne tęczówki spojrzały na drgający płomyk, który już chwilę potem zdmuchnął. Wąski dym uniósł się do góry i rozwiał, a delikatny zapach ze spalonego knota podrażnił jego nozdrza.
Kątem oka dostrzegł błysk, a chwilę potem usłyszał trzepot skrzydełek. Jednak, kiedy odwrócił głowę napotkał tylko ścianę wyłożoną kremowymi płytkami. Zmarszczył brwi, wzruszył ramionami i wyjął świeczkę z ciastka. Rozpakował muffinę z papierowej formy i wgryzł się w nią ze smakiem, zsuwając się niżej i opierając głowę na skraju wanny.
Prolog
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz