8
Niall ukrył twarz w dłoniach, kiedy zorientował się, że Zayn i Louis widzieli, co właśnie się wydarzyło. Czuł się zażenowany. Nie chciał tego pocałunku, nie wiedział jak do niego doszło i wydawało się, że złość Zayna i Louisa doprowadzi do wrzenia.
Co do cholery robi Harry? Co ja robię? Dlaczego szybciej go nie odepchnąłem?! Myśli Nialla szybowały przez jego umysł.
Harry pomyślał, że reakcja Zayna i jego chłopaka – Louisa była komiczna. Odzyskał swój stan spokoju po bardzo dużym wysiłku.
- Nie widzicie? Wyświadczyłem wam przysługę! Nialler musiał wiedzieć, jak dobry jesteś – powiedział Harry z pijańskim uśmiechem na twarzy.
- Zamknij się do kurwy! Jak mogłes pomyśleć, że całowanie mojego chłopaka jest w porządku? – zapytał niesamowicie wkurzony mulat. Jego twarz stawała się coraz bardziej czerwona, a gdyby Louis nie powstrzymywał go, byłoby tam o wiele więcej przemocy.
- Czy to oszalałeś?! – zapytał szatyn ciągle trzymając Zayna.
- Och uspokójcie się. To tylko dla zabawy – powiedział Harry nadal chwiejąc się na nogach.
- Nikt oprócz ciebie nie myśli, że to śmieszne! – krzyknął Zayn, wyrywając się Louisowi. Jego pięść uderzyła prosto w twarz loczka, a ten upadł na ziemię.
Zayn nie powiedział ani słowa po uderzeniu Harry’ego, który teraz był niesiony przez Louisa do pokoju. Niall był przerażony i nie wiedział, czy może powiedzieć coś do mulata, który gasił ognisko.
- Zayn? – zapytał niespokojnie Niall.
- Niall, co jest do cholery nie tak z tobą? – krzyknął na blondyna, który praktycznie wbił się w siedzienie. – Nie myślałem, że możesz mi zrobić coś takiego!
- Nie chciałem, żeby się to wydarzyło! – powiedział, próbując unikać spojrzenia starszego chłopaka.
- Jasne, nie chciałeś. To powinno sprawić, że twoja zdrada jest w porządku? Nawet nie jesteśmy razem jeden dzień Niall! Jeżeli nie tego chciałeś, po prostu powiedz – oznajmił Zayn, dając blondynowi ultimatum.
- Jak możesz tak w ogóle myśleć? Jesteś jedyną osobą, której pragnę – odpowiedział Niall.
- Jak mogę tak myśleć? Och, nie wiem, zastałem cię całującego się z Harrym! Dlatego mogę tak myśleć! – odparł mulat.
- To był wypadek! Nie miałem pojęcia, że zamierza to zrobić! – powiedział blondyn, próbując ubłagać chłopaka.
- I ile jeszcze takich ‘wypadków’ się wydarzy? Wiem, że zasługujesz na kogoś o wiele lepszego niż ja, ale proszę, nie zwódź mnie! Jeżeli chcesz odejść, powiedz to! – oznajmił Zayn.
- Nienawidzę cię w tym momencie – powiedział Louis do pijanego chłopaka, którego niósł do łóżka. Loczek nie odpowiedział ani słowem.
- Dlaczego pocałowałeś Nialla? Jak mogłeś? – zapytał szatyn, prawie błagając o odpowiedź.
- Nie chciałem. Niall powiedział, że Zayn jest jego pierwszym, więc nie ma do kogo porównać – odpadł Harry, ciągle wierząc, że nie zrobił niczego złego.
- Oszalałeś? Jesteśmy razem, Harry! Jak mogłeś myśleć, że całowanie Nialla, aby mógł porównać czy Zayn dobrze całuje jest w porządku? To w ogóle nie ma sensu! – powiedział szatyn, zabierając poduszkę i koc. – Śpię dzisiaj na dole. Możesz pomyśleć, jak zamierzasz to wszystko naprawić. I zdać sobie sprawę, czy nasz związek coś dla ciebie jeszcze w ogóle znaczy.
Niall spędził samotną noc w łóżku. Był niespokojny przez to wszystko, co powiedział mu mulat.
Jak mógł wierzyć, że nie chcę być z nim? Że zasługuję na kogoś lepszego? Pomyślał Niall, nie rozumiejąc tego. Chciał powiedzieć Zaynowi, że nigdy nie wybrałby kogoś innego, ale mulat protestował, iż nie chce słyszeć nic więcej od blondyna tej nocy. Wymagał, żeby chłopak przemyślał to wszystko.
Następnego ranka, Liam był pierwszym, który się obudził. Jak zwykle. Włożył na siebie koszulkę i bokserki, po czym zszedł na dół, aby zrobić kawę. Chciał już skręcać do kuchni, kiedy zobaczył kogoś śpiącego na kanapie.
Cholera, co tu się wydarzyło? Zastanawiał się Liam, kiedy cicho przeszedł drogę do śpiącej osoby. Naprawdę miał nadzieję, że to nie jest Niall ani Zayn, chociaż na widok Louisa także nie był przygotowany.
Co tu się dzieje? Czy wszyscy w tym domu postradali zmysły? Pomyślał Liam, potrząsając głową, po czym skierował się z powrotem do kuchni.
Niall, który właściwie nawet nie zasnął, usłyszał otwieranie drzwi i kogoś na dole.
Pewnie Liam. Pomyślał Niall. Jest w końcu ranek, więc blondyn zdecydował, że może dać odpowiedź Zaynowi. Wciągnął na siebie koszulkę i delikatnie zapukał w drzwi chłopaka, po czym otworzył je. Ciemnowłosy chłopak leżał na plecach z rękami pod głową. To było oczywiste, że też nie spał.
- Hej – powiedział Zayn, kiedy blondyn podszedł do jego łóżka.
Niall chciał się położyć obok niego, ale kiedy pomyślał, że ten zapewne jest nagi, wzdrygnął się. Po chwili jednak okazało się, że chłopak ma na sobie bokserki. Zdecydował, że chce być blisko niego podczas tej rozmowy, więc położył się na łóżku, układając głowę na ramieniu mulata.
- Zayn, nic nie mów. Tylko słuchaj – poinstruował Niall. – Nigdy w życiu nie wybrałbym nikogo innego niż ciebie. Nawet nie chcę o tym myśleć. Ostatniej nocy… chyba wszyscy zdajemy sobie sprawę, że w naszych organizmach było zbyt dużo alkoholu, aby normalnie myśleć. Harry zrobił błąd. Ja także, kiedy natychmiast go nie odepchnąłem, ale posłuchaj. To ciebie wybrałem, zawsze wybrałbym tylko ciebie.
Zayn na początku nawet nie odpowiedział, tylko pochylił się delikatnie i złożył na czole blondyna pocałunek.
- Miałem nadzieję, że to powiesz – odparł mulat.
- Jak mogłeś nawet myśleć, że tego nie zrobię? – zapytał Niall.
- Niall, jesteś…jesteś idealny. Po prostu przyzwyczaiłem się do bycia nieświadomym, jak to jest mieć ciebie. A po wczoraj, kiedy powiedziałeś, że mnie kochasz… to wydaje się zbyt dobre, żeby było prawdziwe. Nadal nie wiem, jak to może być realne, a nie tylko fantazją – wyjaśnił Zayn.
- Louis? Co tu robisz? – zawołał Liam, kiedy zobaczył, że szatyn wstaje z kanapy.
- Nie pytaj Liam, proszę, ostatnia noc… – zaczął Louis, kiedy upadł na krzesło. – Dobra, w porządku, wygrałeś. Powiem ci – odarł po chwili, gotowy, aby wyjaśnić co stało się poprzedniej nocy.
Harry obudził się z pulsującym bólem po prawej stronie twarzy. Czuł wielkiego siniaka, który z pewnością tam był.
Skąd do cholery on się wziął…och.. pomyślał, kiedy wspomnienia z poprzedniej nocy zaczęły powracać.
Jestem tak cholernie głupi! Zrujnowałem Zaynowi i Niallowi szansę bycia szczęśliwym.. i Louis, o boże, Louis. Co ja zrobiłem?! Harry nie mógł uwierzyć w swoją głupotę. Szybko ubrał się i pobiegł w stronę pokoju mulata, którego drzwi były właściwie otwarte. Wetknął głowę do środka i zobaczył Nialla w ramionach Zayna. Odetchnął z ulgą, po czym zapukał.
- Możemy porozmawiać? – zapytał Harry.
- I Zayn uderzył Harry’ego? – zapytał Liam, prawie wypluwając kawę z ust.
Louis nie odpowiedział.
- Gdzie są wszyscy tak właściwie? – odparł chłopak.
- Harry na górze w naszym pokoju, nie wiem gdzie jest Zayn i Niall – odpowiedział Louis.
- Jesteśmy tutaj – powiedział Niall, zaskakując dwójkę chłopaków w kuchni.
- Więc, um…wszystko w porządku? – zapytał zmartwiony Liam.
- Ta, jest okej. Louis, możemy porozmawiać? Na osobności? – odparł Harry.
Zaraz po tym, Danielle zeszła na dół, składając pocałunek na ustach Liama, po czym zaparzyła sobie filiżankę kawy.
- Dlaczego wszyscy wyglądają jakby nie spali? – zapytała.
- W sumie, nie spaliśmy. Dramat – wyjaśnił Niall, gryząc kawałek swojego tosta.
- Czy w ogóle chcę wiedzieć? – odparła na głos.
- Nie, prawdopodobnie nie – powiedział Harry, kiedy wrócił wraz z Louisem. – Po prostu powiedzmy, że było dużo alkoholu i głupoty.
8
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz