5
Minęło kilka dni. Chłopcy uprosili szefostwo o przerwę i dobrze, że się zgodzili bo z Louisem było naprawdę kiepsko. Większość czasu spędzał sam w pokoju gościnnym w domu Liama i nigdzie nie wychodził, ani z nikim nie rozmawiał. Tydzień po tym jak Harry zerwał z nim przyjaźń choć wciąż był smutny to zachowywał się już całkiem normalnie. Oczywiście normalnie to pojęcie względne bo nie był już tym samym, wesołym Lou co wcześniej. Nie uśmiechał się, a w jego oczach nie było już tych wesołych iskierek.
- Dzisiaj mamy wywiad. – powiedział Liam widząc jak Louis schodzi po schodach do salonu.
- Mhm. O której godzinie? – zapytał obojętnie.
- O 13.
- Spoko. – rzucił, a Liam westchnął. Nie wiedział jak zareaguje, gdy zobaczy Harry’ego i trochę się tego obawiał. Miał tylko nadzieję, że to nie skończy się jakąś katastrofą.
*
Kiedy podjechał po nich samochód z resztą chłopców wsiedli do środka. Na szczęście Zayn i Niall przewidzieli, że może zrobić się trochę niezręcznie dlatego usiedli tak, żeby Louis nie musiał patrzeć na Harry’ego. Tak więc po jednej stronie siedział Lou, Zayn i Harry, a naprzeciwko nich Liam i Niall.
Tak jak się spodziewali atmosfera była tragiczna. Niall na siłę próbował prowadzić jakąś rozmowę z Zaynem, a Liam udawał, że wszystko jest w porządku. Ani Louis, ani Harry nie odezwali się ani słowem.
- Menadżer mówi, żebyście zostali jeszcze w samochodzie. Chce wam coś powiedzieć. – powiedział kierowca kiedy dojechali na miejsce i zatrzymali się w garażu wysokiego budynku. Wyszedł z auta zostawiając ich w okropnej ciszy.
Nagle drzwi się rozsunęły i stanął w nich ich menadżer.
- Słuchajcie chłopcy. Doszły mnie słuchy, że dwójka z was ostatnio nie dogaduje się najlepiej. Zgodziłem się dać wam tydzień wolnego żebyście trochę ochłonęli. A teraz chcę wam tylko powiedzieć, że nie obchodzi mnie to jakie są wasze relacje w życiu prywatnym. Możecie się lubić, kochać lub nienawidzić, ale publicznie macie zachowywać się jak piątka najlepszych przyjaciół. Zrozumiano? Harry? Louis?
Pokiwali głowami.
- Świetnie. Nie życzę sobie żadnych kłótni. Pamiętajcie o tym. – dodał i pozwolił im wyjść kierując się w stronę windy.
Weszli do środka naciskając odpowiednie piętro i gdy drzwi się zasunęły Louis zawiesił wzrok na swoich butach. Po chwili zdał sobie sprawę, że przed nim, oparty o ścianę stoi Harry. Serce podskoczyło mu do gardła, gdy zdał sobie sprawę, że nie widział go cały tydzień. Podniósł powoli wzrok na jego twarz i w tej samej sekundzie Harry zrobił to samo co sprawiło, że ich spojrzenia skrzyżowały się.
Patrzyli na siebie bez żadnego wyrazu przez kilka sekund, aż drzwi się rozsunęły i Harry wyszedł z windy jako pierwszy udając, że wcale go to nie ruszyło. W rzeczywistości jego serce zabiło mocniej, gdy po długiej przerwie znów zobaczył Louisa. I to zezłościło go jeszcze bardziej. Miał nadzieję, że to wszystko mu przejdzie, a nie, że jego żołądek wykona kilka fikołków na widok niebieskich tęczówek.
Wywiad się zaczął, a on przywołał na twarz swój uroczy uśmiech ze słodkimi dołeczkami. Było naprawdę w porządku, a pytania nie były dla nich zawstydzające. Do czasu.
- Chłopaki wyglądacie na naprawdę zgrany zespół. Powiedzcie nam czy w wolnych chwilach… mam na myśli czas poza trasą koncertową i nagraniami… czy w wolnych chwilach również spędzacie razem czas? Czy może macie siebie dość? – zapytała dziennikarka.
- Oczywiście, że tak. Jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi. – powiedział szybko Zayn byleby nie zadała tego pytania Louisowi lub Harry’emu – Dogadujemy się świetnie nie tylko przed kamerami. – uśmiechnął się.
- Miło mi to słyszeć, zastanawialiśmy się właśnie czy tyczy się to was wszystkich. – mówiła - Wiemy, też że dwójka z was mieszka razem. Harry, Louis… musicie być naprawdę blisko skoro chcecie spędzać ze sobą tyle czasu.
Louis poczuł jak jego ciało całe sztywnieje, a twarz blednie. Nie chciał odpowiadać.
- Tak to prawda. Jesteśmy bardzo blisko i spędzamy ze sobą każdą chwilę. – powiedział Harry, a brzmiał tak słodko i przekonująco, że mało brakowało, a sam Louis uwierzyłby w jego słowa.
Jak to możliwe, że nauczył się grać tak dobrze?
- Oh to naprawdę słodkie. – zachichotała – A więc Harry, nigdy nie miałeś dosyć Louisa? Nigdy nie chciałeś żeby dał ci spokój? – ciągnęła dalej. Chłopcy starali się uśmiechać i wyglądać naturalnie, ale Louisowi było naprawdę ciężko. Jego żołądek zaczął podskakiwać.
- Nie, nigdy. – odpowiedział pewnie Harry – Jak mówiłem jesteśmy ze sobą bardzo blisko. – uśmiechnął się.
- Louis, a ty? Miałeś kiedykolwiek dość Harry’ego? – przeniosła na niego swój wzrok – Kłóciliście się kiedyś o coś?
- N-Nie… ja… - zaczął trochę się jąkając i nie wiedząc co powiedzieć. Kłamanie kiepsko mu wychodziło.
- Przecież oni są nierozłączni! To widać na każdym kroku. Nigdy nie mają siebie dość. – wyrzucił jak z karabinu Zayn ratując tym Louisa. Niall i Liam od razu przytaknęli śmiejąc się. W ostateczności wszystko wyszło naturalnie.
Gdy tylko wywiad się skończył, a chłopcy zaczęli jeszcze rozmawiać z dziennikarką Louis szybko wymknął się do toalety, gdzie zwrócił całą zawartość swojego żołądka. Wszystko przez ten stres, nie umiał się wyluzować i nie mógł pojąć jak Harry mógł tak udawać. Wyszedł z kabiny i przepłukał usta wodą z umywalki. Bogu dzięki, że to już koniec bo naprawdę nie dałby rady.
Tak. To był koniec, ale tylko na chwilę.
Z dnia na dzień mieli coraz więcej pracy i coraz więcej czasu musieli spędzać razem. Harry był wspaniałym aktorem. Mówił o ich wielkiej przyjaźni bez zająknięcia i bez żadnego mrugnięcia okiem. To doprowadzało Louisa na skraj rozpaczy i z czasem zaczął być na niego wściekły. Harry osiągnął to co chciał i Louis naprawdę go znienawidził. Co prawda nie za to, że zniszczył ich przyjaźń ale za to jak udawał przed kamerami, że wszystko jest w porządku. Wszyscy go kochali, był taki perfekcyjny w każdym calu. Mały, uroczy Harry ze słodkimi dołeczkami w policzkach i zmierzwionych loczkach.
Louis ignorował to jak tylko mógł. Sam uśmiechał się lekko do kamer, ale nie potrafił już żartować tak jak kiedyś. W internecie zaczęły pojawiać się filmiki „Louis Tomlinson being rude to a fan”, a wszystko przez to, że on nie był w stanie udawać tak jak robił to Harry i gdy słyszał jego zapewnienia o ich wielkiej przyjaźni cały się spinał. Coś w nim zgasło. Jakaś jego cząstka po prostu zniknęła wraz z utratą Harry’ego. Nie było źle dopóki w internecie nie zaczęły pojawiać się plotki, że się od niego wyprowadził. „Larry shippers” byli zawiedzeni i wszystko zrzucali na Modest. Zrobiło się naprawdę gorąco, obelgi każdego dnia nabierały na sile, więc Louis chcąc nie chcąc musiał wrócić z powrotem do ich domu. Menadżerowie uznali, że skoro „Larry” ma tyle fanów to muszą ich jakoś podsycić. I mimo, że „Larry” wcale nie był prawdziwy, a w kontrakcie jasno było napisane, że związki homoseksualne w zespole są zabronione to Modest nie pozwolił im obalić tych głupich plotek. Chcieli żeby fani uwierzyli w to co chcą wierzyć. Albo w romance, albo w bromance.
- Chcesz żebym pojechał z tobą? – po raz dziesiąty zapytał Liam.
- Nie. Daj spokój. Wszystko w porządku. – zapewnił szatyn.
- Jesteś pewien, że wszystko w porządku? Nie rozmawialiście od kilku tygodni. Nawet na siebie nie patrzyliście. Jesteś pewien, że jesteś wstanie przebywać z nim pod jednym dachem?
- I tak nie mam wyboru. – Louis wzruszył ramionami wsiadając do swojego samochodu – Więc zostawmy to.
- No dobra, ale jak coś to dzwoń, ok?
- Okej Liam. Jak coś to zadzwonię. Dzięki jeszcze raz, że pozwoliłeś mi u ciebie pomieszkać. – Louis uśmiechnął się słabo, skinął mu głową i ruszył.
Gdy tylko znalazł się poza zasięgiem wzroku Liama od razu posmutniał.
Tak bardzo nie chciał tam wracać.
5
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz