Rozdział 10
Louis niewygodnie usiadł na ich kanapie, gdy poczuł na sobie spojrzenie Zayna, który wpatrywał się w niego, rozmawiającego z Liamem przez telefon. Rozmawiali non-stop o tym co się wydarzyło w przeciągu dwóch ostatnich lat, podczas których się nie widzieli. Louis był szczęśliwy, że coś takiego się zdarzyło, coś co wyrwało go od myślenia o Zaynie. Chciał podziękować Liamowi, jednak oznaczałoby to, że musiałby poruszyć ten temat. Tak więc odpędził od siebie te myśli.
- Wydaje mi się, że dobrze się bawisz, gdy z nim rozmawiasz. - Zayn spojrzał na niego pogardliwie, gdy Louis odłożył telefon na brzeg stołu. - Rozmawiałeś z nim godzinami.
- Odpuść sobie, Zayn. On jest moim przyjacielem i przegapiliśmy wiele rzeczy. - Louis spojrzał na niego, z powrotem siadając na kanapie, zaledwie cal od Zayna.
- Mamy wiele spraw do przegadania.
- Nie widzieliście się przez dwa lata i teraz rozmawiasz z nim non-stop?
- Masz z tym jakiś problem? - Louis podniósł głos, czując, że Zayn próbował się z nim pokłócić.
Zayn wpatrywał się w niego przez chwilę, co zaniepokoiło Lou, jak gdyby Mulat próbował powiedzieć mu coś, co już wiedział. Aczkolwiek oczekiwał jeszcze kolejnej odpowiedzi. Zayn tylko odwrócił wzrok.
- Nieważne. - Wyszeptał wystarczająco głośno, by chłopak usłyszał to, gdy przyglądał się temu, jak Zayn szedł na górę po schodach, zostawiając go samego na kanapie, poniekąd spodziewając się ze strony Zayna zwykłego szturchańca.
***
Louis zerknął na ich zegar. Była za piętnaście szósta i był w pełni gotowy na swój pierwszy dzień w barze. Obrócił się i spojrzał na swoje odbicie w lustrze. Miał na sobie białą koszulę zapiętą pod sama szyję i czarne dopasowane spodnie. Uśmiechnął się, gdy zauważył, jak profesjonalnie wygląda w tych ciuchach.
Usłyszał otwieranie drzwi i w mgnieniu oka powrócił do pakowania rzeczy do swojej torby: perfumy, dodatkową koszulę, ręcznik, butelkę wody i kurtkę. Zauważył kątem oka Zayna wchodzącego do pokoju.
- Wygląda na to, że jesteś gotowy. - Zayn spojrzał w jego stronę, jego głos w jakiś sposób zmienił się chwilę temu. - Powodzenia w twoim pierwszym dniu.
- T-tak. - Czuł, że jego wypowiedź stawała się niewyraźna. Wciąż nie miał pojęcia, co Zayn myślał, gdy Louis zaakceptował propozycję Liama, a huśtawka nastrojów Zayna stawała się coraz trudniejsza do zniesienia. Podążył oczami za Mulatem, gdy ten podchodził do swojej szafki. - Ty też gdzieś wychodzisz?
- Mmhmm. - Zayn odpowiedział bez spoglądania na niego. Louis nie wiedział co o tym myśleć, ale przeczuwał, iż coś było na rzeczy. Odepchnął od siebie ten pomysł, w czasie gdy powstrzymywał się, by nie spojrzeć w lustro raz jeszcze. Był gotów, by pomóc Liamowi, zarówno teraz jak i w kolejne dni. Był gotowy, by wyrwać się od Zayna na chwilę.
***
- LOUIS! - Głos Liama powitał go, gdy tylko przekroczył próg pustego baru. Spojrzał w górę i zauważył, jak drastycznie Liam się zmienił. Mogło to byś przez jego fryzurę, głos lub sylwetkę, ale przyznał, że Liam wyglądał o wiele lepiej, niż w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy. - Boże! Spójrz na siebie! Bardzo się zmieniłeś. - Liam uścisnął go, a Louis nie zawahał się, by zrobić to samo. - Bardzo za wami tęskniłem.
- Przykro mi, ale Harry nie mógł dzisiaj przyjść. - Louis delikatnie oderwał sie od niego, mimo że czuł, iż Liam chciał zostać trochę dłużej w tej pozycji. - Znałeś go .
- Oh, Harold zawsze zajęty wieloma rzeczami, eh? Nie ma to znaczenia. Ty tutaj jesteś i jestem więcej niż wdzięczny. - Liam położył ręce na jego ramionach, gdy prowadził go w kierunku stanowiska pracy. - Kilka dni po tym, jak się zgodziłeś, Harry zarekomendował mi kogoś, kto też jest skłonny do pomocy.
Louis spojrzał lekko zaskoczony. Harry nie wspominał mu nic o tym, że zarekomendował kogoś Liamowi. Mógł to być ktoś z jego klasy, jednak Louis nie mógł wyrzucić tego z głowy.
- Napisał mi, ze trochę się spóźni, więc poznasz go później.
Louis tylko skinął głową i zaraz po ich krótkiej rozmowie, Liam zaczął tłumaczyć mu podstawy, które musiał znać, na temat serwowania drinków, obsługi klientów i uczył go podstawowych sztuczek przy robieniu drinków. Nie minęło dużo czasu, gdy zorientował się, że noc zaczęła się pogłebiać i ludzie zaczęli przekraczać próg baru. Był w stanie nauczyć się wielu rzeczy dzięki wspaniałemu nadzorowi Liama.
Zaraz po tym, jak obsłużył dwie kobiety, które zaczęły z nim flirtować, Liam wezwał go do kuchni. Ulżyło mu, ze nie musiał sobie radzić z tą sytuacją.
- Mówiłem ci, że poznam cię z inną osobą, która zgodziła się nam pomóc. - Liam radośnie oświadczył, gdy ciągnął go całą drogę do środka. - Jest spoko gościem i jestem pewny, że się ze sobą dogadacie. Ma już doświadczenie w pracy za barem, więc on też może cię nauczyć wielu rzeczy.
Ku jemu przerażeniu, zobaczył Zayna idącego w ich stronę, uśmiechającego sie do niego z niewinnością w oczach. Miał na sobie takie same ubrania jak Louis, z tym wyjątkiem, że podwinął rękawy do łokci. Louis nie mógł uwierzyć, jaka osoba właśnie koło niego stała. Zayn Malik. Ze wszystkich ludzi, z którymi zamierza spędzić noce, dlaczego akurat z nim? Zdał sobie sprawę, że Harry też był w to zamieszany. Pewnego dnia da mu nauczkę, Louis myślał. Jednak teraz było juz za późno.
- Co do cholery tu robisz? - Louis spojrzał groźnie na Zayna, który poprawiał swoje rękawy w kompletnej radości.
- To pytanie jest trochę znajome, czyż nie, Lou-Lou? - Zayn spojrzał na niego ze złośliwym uśmieszkiem wymalowanym na twarzy. - Przyszedłem tu, by pomagać Liamowi. - Zayn odpowiedział natychmiast.
- Wsadź sobie w dupę tę pomoc. I kiedy zdobyłeś doświadczenie w staniu za barem? - Louis nie odrywał od niego wzroku. - Znowu coś planujesz, Zayn. Nie waż się zniszczyć moich dni tutaj.
- Nie zrobię tego. A teraz mogę wrócić na moje stanowisko? Wydaje mi się, że potrzebowali tam mojej pomocy. - Zayn natychmiastowo odwrócił się od Louisa, nim ten zdążył wykrztusić kolejne słowo. Był zaskoczony tym, jak ozięble Zayn go traktował, jak gdyby nie byli przyjaciółmi ani niczym innym i to dręczyło Louisa jeszcze bardziej. Z dnia na dzień stawał się coraz bardziej zakłopotany przez to, jak miał sobie poradzić z jego zachowaniem. Bardzo sie starał nie myśleć zbyt wiele o tym, jednak wiedział, że zawsze pragnął uwagi Zayna.
Wrócili na swoje stanowiska i pomimo że Liam tam był, Louis nie wydawał się wyrzucić Zayna z głowy. Mógł on nagle zaatakować go tam, dręczyć lub zrobić coś zboczonego, więc chłopak musiał być czujny. Tak więc poświęcał większość swojej uwagi Liamowi. Pytał go o wiele rzeczy, rozmawiał z nim za każdym razem, gdy był wolny i powoli zapominał o tym, że Zayn w ogóle tam był.
Gdy oboje byli pogrążeni w rozmowie, dwie kobiety podeszły do nich.
- Możemy zamówić margarity? I mamy nadzieję, że macie na nich swoje numery . - Obie zachichotały, gdy położyły małą karteczką na blacie. Liam i Louis spojrzeli na siebie nawzajem z dużym rozbawieniem.
- Przykro mi panie. Louis jest już zajęty. - Liam przyciągnął go bliżej i zanim Louis mógł zareagować, Liam pocałował go w policzek, a następnie zaśmiał się. Dziewczyny nie wydawały się mieć nic przeciwko temu, gdy także śmiały się z Liamem; by być pewniejszymi, że dostaną ich numery.
Louis powoli oderwał się od Liama i przerosił, by udać się na zaplecze. Gdy się obrócił, poczuł jak całe jego ciało zamarło. Świat wydawał się zatrzymać na chwile, gdy ujrzał Zayna patrzącego się wprost na niego; żadnego śladu uśmiechu ani zadowolenia przez to co ujrzał. Po prostu tam był, wciąż stojąc i spoglądając na niego. Im dłużej to robił, tym bardziej Louis czuł jak oczy chłopaka przeszywają jego duszę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz