Rozdział 16
Louis nie wiedział co to było lub raczej nie chciał tego zaakceptować. Musiał mieć jakieś urojenia, był tego pewien. Niepokojące uczucie rozchodziło się po całym jego organizmie, co nie było dobrym znakiem. Louis chciał po prostu zlekceważyć je, ponieważ było to szalone – naprawdę – było to szalone, czuć, że jest się rozpalonym i spoconym oraz słyszeć swój własny galopujący oddech, kiedykolwiek widział Zayna.
Tak więc był bardzo źle, ponieważ nie było sposobu, by Louis nie zauważył, że staje się twardy przez Zayna chodzącego bez koszulki, który znajdował się w zasięgu jego wzroku, właśnie teraz. Nie ma mowy.
Może to był plan Zayna, żeby sprawić, że czuł się tak jak teraz (lub może taki plan miał od początku, a on był po prostu zbyt ślepy, by zauważyć drobne rzeczy). Cokolwiek to było, Louis nie miał zamiaru nabrać się na to i nie pozwoli, by to się wydarzyło, szczególnie przed niewinnym przyjacielem z dzieciństwa, Niallem, który zdawał się rozumieć aluzję, co tak właściwie dzieje się w domu.
Jedyne co Louis chciał, to wygrać tym razem wyzwanie i było to tak cholernie proste (jak mu sie zawsze wydawało). Musiał po prostu znajdować się z dala od Zayna dopóki Niall nie wyjedzie, co zajmie około trzy wyczerpujące, długie dni i upewnić się, że nic nie wyjdzie z tych głupich ust Zayna. Przede wszystkim, nie może pozwolić, by Niall kiedykolwiek dowiedział się coś o ich „związku” (ponieważ Louis nie wiedział do końca jak nazwać tę znajomość, którą tak jakby miał z Zaynem, więc określi ją tym niejasnym słowem).
Louis skłamałby, jeśli nie przyznałby przynajmniej, że całkiem udanie utrzymywał Nialla z dala od Zayna. Tak więc Irlandczyk nie musiał wysłuchiwać zbędnych informacji, które naprawdę nie sprawiłyby jego życia lepszym, co przypominało mu, że wciąż nie był w stanie się dowiedzieć co do cholery ten łajdak powiedział Niallowi tamtej nocy, gdy spał.
Przez ostatnie czterdzieści osiem godzin, Louis pozwolił Niallowi uczepić się siebie tak bardzo jak to możliwe (z wyjątkiem, gdy szedł na zajęcia) i tak naprawdę nie martwiło go to, ponieważ wiedział, że Niallowi podobał się również ten pomysł i w ogóle nie robił się przez to podejrzliwy. Zgodził się z pomysłem, by Niall odprowadzał go do domu dopóki nie wyjedzie. Tak więc było to prostsze dla Louisa, by utrzymać go po swojej stronie. Następnie spędzali noc albo jedząc w jakiś miejscach, które przyciągały uwagę Nialla, albo szli na maraton filmowy w salonie. Wszystko było w porządku dla Louisa, tak długo jak Zayn nie będzie im przeszkadzać.
I to właśnie jest Louisa mały problem. Na początku tak właściwie nie zauważył tego, jak Zayn chodził ciągle bez koszulki, nieważne gdzie lub kiedy widział go w domu. Najgorsze jest to, że Louis podejrzewał, iż Zayn był świadomy tego, co wyprawiał z jego ciałem, ponieważ kiedykolwiek spojrzał na niego, Mulat beztrosko przejeżdża palcami po swojej opalonej skórze. Jednego razu zauważył coś naprawdę dziwnego, a mianowicie sposób w jaki rusza się jego jabłko Adama, kiedykolwiek przełyka coś lub jego szczęka zaciska się, gdy coś je i – cholera.
Teraz Louis chciał siebie dotknąć.
Niezręcznie rozłożył się na całej kanapie, gdy przyglądał się Niallowi, szukającemu jakiegoś dobrego filmu do obejrzenia. Mógł zauważyć sylwetkę Zayna za telewizorem, pochylającą się w kierunku zawartości lodówki. Louis musiał odwrócić wzrok, musiał powstrzymać się od wpatrywania w jego idealnie wyrzeźbione ciało… Zamiast tego zamknął swoje oczy i wziął kilka głębokich oddechów, w kółko powtarzając sobie, iż nie zatraci się dla niego.
- Coś nie tak, Lou-Lou? - Niski, zachrypnięty głos Zayna sprawił, że otworzył szeroko oczy i w momencie, gdy ich spojrzenia się spotkały, zauważył brązowe oczy Mulata, spoglądające w dół na niego. Jego nagi tors znajdował się zbyt blisko niego – tak blisko, że aż mógł poczuć woń jego ciała, tak blisko, że mógł zobaczyć każdy napięty mięsień jego ciała, każdy tatuaż. Louis myślał teraz „Nie przyglądam się Zaynowi, nie ma takiej możliwości, żebym to robił”.
Tak więc zdecydował odwrócić wzrok, zanim przełknął ślinę. Z trudnością.
- N-nic. - Miał właśnie podnieść się i skierować w stronę Nialla, gdy Zayn zatrzymał go, siadając na małym kawałku kanapy, gdzie jego biodra stykały się z plecami Mulata.
- Możesz dać mi trochę miejsca? - Zayn otarł się plecami o udo Louisa, wysyłając nieregularne napięcie wzdłuż ciała chłopaka, aż do czubków jego palców. Podniósł nogi, w myślach rzucając stołem w Zayna, ponieważ nie powinien tu być. Nie powinien oglądać filmu z Niallem, ponieważ go nienawidził i nie powinien dotykać go czy ocierać się swoimi nagimi plecami o jego udo, nawet jeśli miał na sobie piżamę, ponieważ to jest złe, a to uczucie zbyt silne.
- Dzięki. - Zayn mrugnął do niego, przypadkowo umieszczając swoją zimną butelkę piwa na pacach u nóg Louisa, co sprawiło, że jęknął przez nagły kontakt, zyskując uwagę Nialla i swojej mamy, która wciąż była w jadalni.
- Będziecie chłopcy oglądać kolejny maraton filmowy? - Johannah zapytała, odsuwając krzesło i chwytając papiery, nad którymi pracowała przez niemal godzinę po kolacji.
- Tak, Louis ma okropną ilość wolnego czasu, więc po prostu korzystamy z niego, prawda Lou? - Niall obejrzał się za siebie, a Louis zastanawiał się czy wyraz twarzy Irlandczyka był oznaką szoku, bólu, zawiedzenia czy zakłopotania, gdy zauważył ich obu (Zayna i jego) razem na tej samej kanapie, a nie siebie.
- Właśnie. Kilka profesorów otrzymało urlop na Boże Narodzenie, więc teraz tak naprawdę nie przejmują się tym czy się spóźnisz czy w ogóle nie przyjdziesz na zajęcia. - Louis dodał. Obserwował swoją mamę wchodzącą na piętro, wysyłającą mu całusa w powietrzu i mówiącą im trzem dobranoc.
Tak więc zostali sami na dole, Louis wciąż leżał na plecach, podczas gdy Zayn znajdował się na drugim końcu kanapy, a Niall, nie mając innego wyboru, zdecydował, że po prostu rozłoży się na podłodze z miską popcornu i butelką piwa.
Tym razem zdecydowali się na animowany maraton i Niall wybrał Megamind’a.
Film leciał, a oni siedzieli w ciszy przez chwilę. Louis wiedział, że musiał się śmiać na niektórych momentach, gdzie ten wielkogłowy, niebieski drań robił coś śmiesznego, jednak prawda była taka, że jego myśli błądziły gdzieś indziej.
Może był tu, patrząc w telewizor, jednak w ogóle nie poświęcał uwagi temu co się działo w filmie. W tamtej chwili była tylko jedna rzecz przelatująca przez jego myśli i była skierowana w stronę Zayna, by nie śmiał położyć na nim palców, nie ważne co się stanie.
Louis rzucił spojrzenie w stronę Zayna i wolałby nigdy tego nie robić, ponieważ nie musiał widzieć jak Zayn wkłada szyjkę butelki do swoich ust, ponieważ kurwa – Lou po prostu pamiętał jaki był ich pierwszy pocałunek; jak idealnie było, nawet jeśli Niall tam był, nawet jeśli nienawidził go, to było tak kurewsko idealne i wkurzało go to jeszcze bardziej. Louis nie był świadom, że przygryzał swoją wargę, gdy w dalszym ciągu obserwował Zayna, powoli pijącego to piwo, a jego stopy poruszały się mimowolnie, gdy czuł skurcze w swoim podbrzuszu.
Nieznaczny ruch sprawił, że Zayn spojrzał na niego, a potem zobaczył jak oczy chłopaka przeniosły się na coś na jego piżamie.
Co?
Potem Zayn uśmiechnął się złośliwie.
Czekaj.
Spojrzał na dół. Miał na sobie swoją ulubioną piżamę (która sprawiała wrażenie za małej, by nia być) i cóż cholera – był twardy i Zayn zauważył to. Przegrał, gdyż następną rzeczą jaką zauważył była dłoń Mulata, spoczywająca już na jego wybrzuszeniu, sprawiając, że Louis uniósł swoje biodra w momencie, gdy Zayn zaczął dostarczać mu przyjemności swoją ręką.
Nie, nie, nie. Louis powtarzał to nieustannie w swojej głowie jak mantrę. To się nie dzieje, ze wszystkich miejsc. Ze wszystkich ludzi. Wolałby umrzeć niż ujrzeć jak Niall widzi go takiego, sfrustrowanego i bezsilnego tylko przez jeden dotyk i NIE - są w salonie, w centrum ich domu i jeśli kiedykolwiek jedna z jego sióstr, jego mama lub tata przyjdzie do nich w takiej chwili, wolałby umrzeć niż odpowiedzieć na ich pytania lub chociaż spojrzeć im w oczy i – cholera.
Zayn poruszał swoją ręką, jego palce lekko dociskały napiętego penisa chłopaka, jego dłoń lekko ściskała zarys jego podstawy i Mulat poruszał swoją ręką tak wolno. Zabijało to Louisa.
Louis musiał utrzymać otwarte oczy, musiał odwrócić wzrok od tego, cokolwiek Zayn robił i spojrzeć w kierunku Nialla. Cholera, on nie robi tego naprawdę, prawda? Ale robił to. Zaczął ciężko oddychać, dysząc za każdym razem, gdy Zayn poruszał się odrobinę szybciej.
- Kurwa. - Louis wydyszał i na szczęście zdołał zakryć swoje usta w momencie, gdy te słowa się z nich wymsknęły. Spojrzał gniewnie na Zayna, który spokojnie wpatrywał się w telewizor, oglądając film z rozbawieniem jak gdyby nic nie robił. Louis tez chciałby tak umieć. Zayn wziął kolejny łyk i tym razem sięgnął palcami po gumkę od spodni piżamy chłopaka.
Nie ma mowy. Nie ma mowy byśmy to zrobili.
Tak więc, pierwszy raz w swoim życiu, jego ciało zrobiło to, o co prosił je umysł i Louis sięgnął po rękę Zayna i odsunął ją.
- Więc ćwiczysz swoją silna wolę. - Zayn w końcu obrócił twarz w jego stronę. Jego oczy płonęły, a spojrzenie było takie intensywne, że Louis nie wiedział czy była to złość, czy pożądanie . Najgorsze było to, że czuł jakby Mulat rzucał mu ponownie wyzwanie.
Louis miał nieodparte pragnienie by odciąć się - Jasne, że tak. Nie ma możliwości bym pozwolił ci na tego rodzaju rzeczy, gdy Niall tu jest.
- Oh, naprawdę? Wiesz Louis, - Zayn zbliżył się do niego – nie masz pojęcia co ze mną robisz za każdym razem, gdy przybierasz taki wyraz twarzy, tę minę, która krzyczy coś w stylu…
Louis zamarł w swojej pozycji, gdy Zayn przyparł go do kanapy i przygryzł płatek jego ucha nawet bez rzucenia spojrzenia w stronę Nialla, gdy wyszeptał:
- … chcesz bym cię pieprzył, naprawdę mocno.
- Cholera! - Louis syknął, z powrotem próbując uderzyć Zayna, ale Mulat był szybszy i złapał, ściskając mocno, oba nadgarstki Louisa nad jego głową, jego kolano spoczywało na penisie chłopaka i Louis zaczął ponownie przegrywać walkę.
Niall zdawał się nie słyszeć żadnego hałasu za sobą, gdy w filmie pojawiła się scena akcji.
- Przestań… - Louis wyjęczał. - Zayn…
- Znowu kłamiesz Lou-Lou. Nie chcesz bym przestał, prawda? - Zayn docisnął swoje kolano mocniej, a Louis żałośnie skomlał pod nim. Zayn obserwował go z przyjemnością, podczas gdy mocna maska Louisa zaczęła opadać przed nim. Lou zaczął pchać swojego rosnącego penisa w stronę kolana Zayna, zyskując wystarczająco tarcia, by pozwolić wszystkim tym, zaśmiecającym jego umysł, uczuciom zniknąć jedno po drugim. Jednak im więcej czuł Zayna, tym bardziej go pragnął.
Zayn natarł gwałtownie swoimi ustami na wargi Louisa i chłopak z łatwością został odurzony przez smak i zapach piwa wirującego na jego języku. Uczucie Zayna gwałtownie zawładnęło jego ustami, jego pierś dociskała piersi chłopaka, co sprawiło, że trudno mu było zapanować nad oddechem. Louis stawał się coraz bardziej podniecony przez kolano Zayna ocierające się o jego penisa.
Zayn przeniósł swoje usta do jego ulubionego miejsca na dekolcie Louisa, tuż nad jego obojczykiem i Zayn zaczął ssać tę część bez wątpliwości, gryząc ją dopóki Louis nie wypchał ponownie swoich bioder. Jego penis ocierał się o kolano Zayna bez przerwy. Musiał pilnować się, by nie przymknąć oczu, gdyż wciąż musiał przyglądać się Niallowi.
- Doskonale wiedziałeś na co się piszesz, gdy rzuciłeś mi wyzwanie, Louis.
Zamknij się. Zamknij się. Louis otworzył swoje usta, ale żadne słowa z nich nie wyszły, gdy łapał oddech, obserwując Zayna puszczającego jego ręce i powoli odrywającego się od niego.
Drażnił się z nim, dotykał go i teraz zostawi go takiego? Chyba sobie kurwa ze mnie żartujesz, Louis myślał. Obserwował jak Zayn chwyta kolejną butelkę i powraca do oglądania końcówki filmu jak gdyby nic się nie stało. Louis mógł to zauważyć, mógł zauważyć jak twarz Zayna ozdabia ten diabelski uśmiech, który pokazywał mu kto wygrał to wyzwanie. Ten człowiek planował to szczegółowo, planował oglądać z nim, sprawiać, że Louis patrzył na niego jakby strasznie tego chciał i zostawić go w potrzebie tak, że na koniec dnia to on wciąż będzie tym spragnionym.
Ty pieprzony skurwielu. Zabiję cię, przysięgam. Zrobię to.
Louis miał już niemal wykopać Zayna w cholerę, gdy Niall spojrzał na niego.
- Lou, który film teraz oglądamy?
Zayn natychmiast obrócił głowę i czekał na jego odpowiedź. To zadowolenie na twojej twarzy, pewnego dnia zetrę je. Louis upewnił się, że spiorunował Zayna wzrokiem, zanim zdał sobie sprawę, że uczucie, które prześladowało go przez kilka ostatnich dni w ogóle nie zniknęło. Ono tylko rosło i w tamtej chwili wypalało każdy centymetr jego skóry.
Nie zniósłby kolejnej godziny, minuty lub choćby sekundy z tą osobą, na tej samej kanapie co on.
- Gdzie idziesz? - Zayn zapytał niewinnie.
Gdzieś, gdzie nie będę widział twojej pieprzonej twarzy. Louis zamiast tego obrócił się do Nialla.
- Nie mam już ochoty dłużej oglądać, przepraszam. Idę spać, dobranoc. - prędko odpowiedział, zostawiając Irlandczyka zdezorientowanego bardziej niż kiedykolwiek był.
***
Louis rzucił się na łóżko, tłumiąc gniewne okrzyki w poduszce. To jest tak cholernie frustrujące. Miał ochotę trzasnąć drzwiami i rzucać rzeczami jak pięcioletnie dziecko, jednak przynajmniej dałby upust swojej frustracji. Tylko że nie mógł, ponieważ cała jego rodzina spała i nie wiedziałby co powiedzieć, jeśli spytaliby go co jest nie tak.
Ponieważ, szczerze mówiąc, sam nie rozumiał dlaczego wściekł się tak na Zayna. Przez to, że chłopak dotykał go i Niall tam był? Ponieważ Zayn wygrał ponownie ten pieprzony zakład? Ponieważ nie mógł oderwać wzroku od Mulata? Czy przez to, że dotykał go, zostawił w szczerym polu i teraz Louis musiał sobie sam z tym poradzić?
Nagle usłyszał kroki zbliżające się do jego pokoju, więc natychmiastowo przewrócił się na drugi bok i skierował twarz do okna, zakopując się w pościeli.
- Co zrobiłeś tam Louisowi? Wyglądał na naprawdę wkurzonego. - Niall wyszeptał, ale było to wystarczająco wyraźne, by Louis mógł usłyszeć. (Proszę nie mów mu co zrobiłeś, proszę, oh proszę)
Usłyszał szelest pościeli, byli na jego łóżku.
- Nic mu nie zrobiłem. Powiedział mi, że ma pewien problem. - Zayn chłodno odpowiedział. (Co? Niby kiedy mówiłem ci, że mam jakiś problem?)
- Co to za problem?
- Nie wiem, Powiedział, że sam sobie z nim poradzi. - Louis mógł niemal usłyszeć jego uśmiech. (Tak. Dziękuję ci, ty dupku.)
- Nie niepokoisz Louisa w żaden sposób, czyż nie? - Niall nieufnie zapytał.
Louis usłyszał ruch za sobą. Musieli oboje leżeć teraz na łóżku. Wciąż nie mógł uwierzyć, że Zayn pozwolił mu spać z Niallem, gdy mówił, że nie pozwoli mu być samemu z Zaynem.
- W ogóle nie niepokoję Louisa, panie Inspektorze. Teraz, jeśli mi pozwolisz, mogę iść spać?
Niall sapnął, nie kłopocząc się z odpowiedzią, a Louis był wdzięczny, że był to koniec rozmowy.
***
Louis przez chwilę leżał w ciszy. Musiał być jedynym obudzonym. Rzucił okiem na swój zegarek: 2:35. Wygrzebał się z pościeli i zerknął na dwa ciała leżące na podłodze. Oboje mieli zamknięte oczy. Niall delikatnie pochrapywał, a Zayn miał twarz skierowaną do drzwi, co uniemożliwiło Louisowi zobaczenie czy śpi. Jednak wiedział, że Zayn szybko usypiał. Nie ma możliwości, by był obudzony teraz.
„Znowu kłamiesz, Lou-Lou. Nie chcesz bym przestał, prawda?”
Usłyszenie ponownie tego głosu Zayna sprawiło, że jego ciało zareagowało. Poczuł jak jego penis znów gwałtownie twardniał.
Louis z powrotem zakopał się pod kołdrą i zamknął oczy. Idę spać, idę spać… Jednak im bardziej się przekonywał do tego, co przelatywało przez jego głowę, tym więcej napływało do niego przebłysków tego, co się wtedy wydarzyło. Nie. Nie będzie siebie dotykać, tylko dlatego że słyszy – gorący – głos Zayna dźwięczący mu w głowie. Nie zrobi tego, tylko dlatego że wciąż czuje ciepło na swoim penisie tam, gdzie Zayn położył swoją dłoń chwilę temu. Nie. Nie będzie tego robić. Cholera.
Dlaczego teraz? Dlaczego czuje coś takiego, podczas gdy Niall jest z nim w tym samym pokoju? Dlaczego musi pamiętać uczucie pierwszego pocałunku z Zaynem? I dlaczego to wszystko sprowadza się do tego razu, gdy Zayn po raz pierwszy go dotykał jeszcze tamtej nocy? Do tego momentu, o którym nikt nie wie z wyjątkiem jego samego.
BUZZ.
Louis wzdrygnął się. Jego telefon wibrował gdzieś pod poduszką.
BUZZ.
Poważnie? Ktoś dzwoni do niego w tę cholerną godzinę? Znał tylko jedną osobę, która mogłaby to zrobić. Był pewny, że Harry jest pijany dzwoniąc do niego i będzie zadawał mu te głupie pytania – z wyjątkiem tego, że imię, które właśnie ujrzał na wyświetlaczu nie należało do Harry’ego.
Połączenie przychodzące: Zayn Malik
Co się kurwa tutaj dzieje?
***
Przejechał palcami po ekranie i przyłożył telefon do ucha.
- Co ty kurwa robisz? - Na twarzy Louisa ukazał się grymas niezadowolenia.
- Myślałem, że śpisz. - Zayn odpowiedział.
- Myślałem, że śpisz, Zayn.
- Cóż, rozmawiam teraz z tobą, co wskazuje na to, że nie śpię.
Louis przewrócił oczami. Ten wariat robi się coraz gorszy.
- Wciąż o tym myślisz?
- O czym?
- O naszym pierwszym pocałunku i twoim pierwszym razie ze mną. - Zayn otwarcie powiedział.
Czekaj. Co? Czy dobrze go usłyszał? Pierwszy pocałunek i pierwszy raz. Nie. Nie ma mowy. Jakim cudem wiedział, że on właśnie o tym myślał? Nie powiedział nic do niego przez ostatnie dwa dni, nawet Niallowi o tym nie powiedział. Z wyjątkiem…
***
- Harry mi powiedział. Jeśli o tym myślisz.
- Dupek. - Zauważył, że prawdopodobnie najpierw zabije Harry’ego, zanim spali Zayna żywcem.
- Więc myślisz?
- Dlaczego w ogóle rozmawiamy przez telefon?
- To przez to, że nie chcesz ze mną rozmawiać. A ja wierzę, że to przez obecność Nialla. - Louis usłyszał szelest pościeli przez telefon i na podłodze. To nie jest jego wyobrażenie, naprawdę właśnie rozmawia z Zaynem, w tym samym pokoju, to jest głupie.
- Rozłączam się. Idź spać.
- Jeśli naciśniesz czerwony przycisk, będę spał obok ciebie, Lou. I nie masz pojęcia co zrobię.
- Kurde! Cholera, Zayn! Nie pozwolisz mi odpocząć?
- Właściwie dzwonię, ponieważ chcę ci pomóc pozbyć się problemu. Tego, którego nie byliśmy w stanie skończyć w salonie. - Głos Zayna zrobił się delikatny i lekko zachrypnięty. Czuł jakby był on tuż za nim, szepcząc mu te słowa.
- Co? N-nie potrzebuję twojej pomocy, ty sukinsynu. - Louis przesunął leniwie nogami pod kołdrą. Przeszedł na drugą stronę łóżka, więc będzie przynajmniej wiedzieć, jeśli Zayn zdecyduje się go zaatakować.
- Oczywiście, że potrzebujesz, Lou-Lou. - Zayn westchnął. - Czy to nie ja byłem tym, który ci pomógł, gdy po raz pierwszy się tak czułeś?
- Przestań. - Louis przygryzł wargę. Jego ciało znów zaczęło reagować. - Nie chcę pamiętać nic z tego, co się wydarzyło tamtej nocy.
- Znów kłamiesz, Lou. Myślałem, że jestem jedynym, który ciągle to pamięta, ale ucieszyłem się, gdy dowiedziałem się, że ty wciąż to pamiętasz.
- Kto ci powiedział, że cokolwiek pamiętam – nie wiem o czym mówisz. - Louis skłamał i naprawdę chciał w tamtej chwili wcisnąć czerwony przycisk. Mógłby po prostu spać i jeśli Zayn by go zaatakował, wykopałby go. Jednak Niall by się obudził i zobaczyłby co oni dwaj robią. W tamtej chwili w całym jego umyśle panował chaos.
- Oh, mogę ci przypomnieć, Louis. Mogę ci opisać każdy detal z tego. - Zayn wyszeptał. - Ten twój wyraz twarzy, gdy wróciłem do twojego domu, a ty byłeś sam w swoim łóżku. Spoglądałeś na swojego sterczącego penisa, nie wiedząc co powinieneś z nim zrobić.
- Przestań… - Louis jęknął. Obrócił się na plecy i podniósł swoje kolano. Jego jedna ręka trzymała telefon, podczas gdy druga sunęła między jego nogami.
- Potem spojrzałeś na mnie tymi błagającymi oczami, niemal mówiąc mi, że powinienem coś z tym zrobić… - Zayn mruczał pod nosem. Usłyszał kolejny ruch przez telefon, co mógł on teraz robić?
- Wślizgnąłem się pod twoją pościel, Lou-Lou. Spojrzałem na ciebie, a tobie niemal szczęka opadła jak gdyby błagała mnie, bym z powrotem zatopił się w twoich wargach…
Penis Louisa drgnął, a chłopak nie mógł nic na to poradzić. Podniósł swoje pośladki i zsunął swoją piżamę aż do palców u swoich stóp, wierzgając nimi i uważając przy tym, by nie narobić hałasu. Wślizgnął swoją rękę do bokserek i okrywając nią swoją pulsującą erekcję.
- I wtedy straciłem kontrolę na sobą, ponieważ po prostu byłeś taki gorący i piękny, Lou-Lou. Twoje oczy były takie rozpraszające, nawet cie poprosiłem, żebyś je zamknął, prawda?
- T-tak. - Louis wydyszał.
- Z powrotem przycisnąłem swoje usta do twoich i tym razem zrobiliśmy coś, czego Niall nie był w stanie zobaczyć. Przygryzłem twoje wargi tyle razy, a ty jęczałeś, gdy wsunąłem język do twoich ust.
Louis automatycznie zastosował się do tego i naprawdę jęknął.
- Potem, gdy niemal straciłeś oddech, zobaczyłem odsłoniętą skórę nad twoim obojczykiem i zassałem ją, mocno. - Zayn także jęczał. Louis wiedział, że Zayn musiał siebie teraz dotykać. Ciasno owinął palcami podstawę swojego penisa, powstrzymując się od dojścia.
- I wtedy, gdy poczułem twojego penisa na moich udach, wiedziałem co chciałeś. Spojrzałeś na mnie i twoje oczy powiedziały mi, że mogę zrobić wszystko, prawda…
- Kurwa, tak. - Louis przerwał mu i usłyszał chichot Mulata.
- Owinąłem swoje palce wokół twojego penisa, Lou – masz teraz palce na swoim penisie? - Zayn wyszeptał.
- T-tak…
- Później pozwoliłem także tobie mnie poczuć, obie nasze twarde erekcje trącające się, a ty jęczałeś, w kółko szepcząc moje imię, gdy ruszałem się wolno…
Louis nie był w stanie powstrzymywać swojego głosu, gdy jęczał, Jego oczy drgały za każdym razem, gdy poruszał się na swoim penisie w wolnym tempie.
- Zayn…
- Wtedy poruszyłem szybciej nadgarstkiem, widząc jak twoja twarz stawała się coraz bardziej podniecona pode mną, gdy wzywałeś moje imię. Przeniosłem mojego kciuka na twój czubek i widziałem jak niemal umierałeś, by dojść. Chcesz teraz dojść, Lou?
Louis niemal trząsł swoimi biodrami, zmierzając do wytrysku i chcąc poruszać się szybciej.
- Tak. Muszę dojść, Zayn – kurwa – spraw, że dojdę…
- Cholera. To nie brzmi jak tamto wtedy . - Zayn jęknął. Oddychał ciężko, gdy Louis usłyszał miękkie jęki po drugiej stronie linii. - Obciągałbym tobie, coraz szybciej, widząc twoja walkę pode mną, jak chcesz być ostatnim, nie chcesz, bym ujrzał ciebie dochodzącego przede mną…
Louis klął przez telefon. Mógł zobaczyć tę noc, gdy Zayn wspiął się przez okno i ujrzał go bez spodni, spoglądającego na własnego penisa, zastanawiającego się dlaczego czuje takie gorąco i dlaczego czuje, że jest coś, co musi zrobić, żeby pozbyć się bólu. A potem był tam Zayn, całujący go, owijający swoje ręce wokół jego ciała, ich erekcje stykały się, a Louis jęczał pod Zaynem.
Louis stracił koncentrację, gdy zamknął oczy i wyobraził sobie szorstkie ręce Zayna owijające jego penisa, poruszające się na nim. Wygiął plecy w łuk przez ogrom przyjemności, który ogarnął go tamtej nocy i który teraz czuł.
- Zayn! - Louis nie był w stanie powstrzymać swojego głosu, gdy osiągnął orgazm, rozpryskując spermę na swoją rękę. Jego ciężkie dyszenie towarzyszyło miękkim stękom Zayna. Przysłuchiwał się mu uważnie, gdy usłyszał swoje imię po drugiej stronie linii.
Louis wciąż pamiętam sposób w jaki Zayn patrzył mu w oczy i nigdy się to nie zmieniło, nigdy, nawet teraz. To zawsze było to samo palące spojrzenie, pod którym Louis czuł jakby się gubił Niszczyło wszystkie jego chęci, by go odepchnąć i chłopak pozwalał mu robić, co tylko chciał.
- Mówiłem, że jestem tu, by pomóc. - Zayn powiedział z pewnościa siebie słyszalną w jego głosie.
- Zamknij się.
Zayn zaśmiał sie cicho. - Dobranoc, Lou.
- Tak – dobranoc, Zayn.
Tamtej nocy, Louis wiedział, że już nic nigdy nie będzie takie samo z Zaynem i to, że mógł zrobić tylko jedną rzecz i to właśnie była ucieczka od niego, spodziewając się, że nigdy go nie znajdzie, więc nie będzie musiał godzić się już dłużej z tym zagmatwanym uczuciem i po prostu żyć normalnym życiem.
Jednak ostatecznie, wszystko wydawało się być właśnie takie jakby Zayn planował, by sprawiać, żeby Louis w kółko tracił dla niego głowę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz