wtorek, 7 stycznia 2014

6

***

- Niall, tutaj!


Niall odwrócił się w stronę Sandy’ego, który pomagał przy żaglach One Direction podczas dokowania we Francji. Mógł zobaczyć Haryy’ego wołającego go znad steru koło Dana. Wbiegł po schodach i dołączył do kapitana, który wyciągnął go z dala od reszty załogi, aż do krawędzi statku.

- Mówiłeś, że wiesz coś o harmonogramie? - zapytał Harry.

- Pamiętam pewne rzeczy, ale niewiele. To tylko urywki pamięci – odpowiedział blondyn.

- Dzisiaj, gdy dobijemy do brzegu, idziesz ze mną. Pójdziemy zobaczyć czy uda nam się uzyskać informacje na temat królewskiej floty. Chcę wiedzieć, gdzie jest monarchia i gdzie są ich statki. A posiadanie byłego szlachcica w mojej załodze tylko pomoże – Harry wzruszył ramionami.

- Jest mały problem. Reszta świata uważa, że zostałem porwany – jęknął Niall.

- Mogę dla schematu dobić targu – uśmiechnął się kapitan – Dadzą mi informacje, dam im Ciebie.

- Nie – powiedział Zayn przenosząc linę i składając szybki pocałunek na policzku Nialla.

Harry zaczął odchodzić gdy One Direction zbliżało się do portu. Niall przemyślał plan Harry’ego zanim zawołał za nim.

- Poczekaj! Mogę to dla Ciebie zrobić, jeśli pójdziemy do właściwej osoby.

- A kto to jest?

- Naprawdę nie wiem – Niall wzruszył ramionami – Wiem, że są osoby zaangażowane, jednak nie wiem gdzie je znaleźć. Każda rodzina wysokiej klasy ma zdrajcę, jeśli tylko wiesz gdzie ich szukać.

- Na szczęście dla nas, ja wiem – uśmiechnął się Harry i dołączył do załogi gotowej rzucić kotwicę.

- Co to było? - zapytał ktoś ze szkockim akcentem – Czy robisz coś z Harrym?

- Co? - Niall odwrócił się i spojrzał na Hardinga – On po prostu potrzebował w czymś mojej pomocy.

- Wyglądał strasznie miło – chłopak spojrzał na Nialla, gdy ktoś podszedł i chwycił go za ramię.

- Choćmy, musimy załatwić nasze sprawy – rozkazał Jeb, próbując odciągnąć swojego młodszego przyjaciela. Harding pchnął go, obiecując, że wkrótce do niego dołączy.

- Co to było? - dokuczył mu Niall – Dlaczego jest taki spięty?

- Jego siostra mieszka we Francji – odpowiedział Harding – Zostawiła go po śmierci rodziców, tak aby mogła zacząć budować życie dla niech tutaj. Gdy jej się uda miała po niego wrócić.

- I nigdy tego nie zrobiła?

- Nie wiem. Kilka miesięcy później obaj byliśmy sierotami próbującymi zarobić na życie. Wtedy znalazł nas Harry. Za każdym razem kiedy zatrzymujemy się we Francji Jeb szuka jej. Plotka głosi, że mieszka gdzieś w tych częściach – uśmiechnął się Szkot – Choć to już nie plotka. Widzieliśmy Grace gdy byliśmy tu ostatni raz kilka tygodni temu. Nie miała wystarczającej ilości pieniędzy żebyśmy mogli z nią zamieszkać, ale najwyraźniej znalazła jakieś mieszkanie nad sklepem w rynku. Grace powiedziała, że gdy następnym razem będziemy we Francji, będzie ją stać byśmy mogli z nią zamieszkać.

- Zostajesz z Jebem? Jeśli jego siostrę będzie na to stać? - zapytał Niall zdając sobie sprawę, że młodszy chłopak będący jednym z jego pierwszych przyjaciół odejdzie.

- Jeb jest moim najlepszym przyjacielem. Gdzie on idzie, pójdę i ja – skinął głową Harding.

- Czy Harry wie?

- Tak, wie, że ja i Jeb jesteśmy tylko tymczasowymi członkami załogi. Jeśli Grace na to stać, zostaniemy już dzisiaj – uśmiechnął się smutno – Będę tęsknił za załogą. Jeśli znów zatrzymacie się we Francji musimy się zobaczyć.

- Harding, chodź! - krzyknął Jeb.

- Muszę iść – Harding uścisnął dłoń Nialla – Dziękuję, że byłeś dla nas dobry – po czym zniknął pod pokładem idąc po swoje rzeczy.

- Niall! - zawołał Harry – Musimy iść, teraz!

Chłopak zbiegł do kapitana.

- Myślisz, że ktoś Cię rozpozna? - zapytał Harry, a Niall spojrzał w stronę rynku ponad wodą.

- Nie wydaje mi się. Moja rodzina tak naprawdę nie ma żadnego związku z Francją, oprócz zalotów pani Greg.

- To na wypadek gdybyś zauważył kogoś znajomego, zawiąż ją na szyi – Harry podał mu chustkę – Jeśli kogoś zauważysz podciągnij ją i zasłoń dolną część twarzy – Niall wziął chustkę i wykonał instrukcje Harry’ego – Teraz idziemy szukać naszego człowieka.

- Harry, gdzie idziesz? - zapytał Liam, zatrzymując ich, po czym wyciągnął rękęby chwycić dłoń Nialla – Niall, choć. Mamy Ci z Zaynem mnóstwo do pokazania.

- Muszę go zabrać ze sobą na trochę – powiedział Harry – Jak skończę, możecie iść gdzieś we trójkę.

Liam jęknął, ale zawołał Zayna i wszystko mu wytłumaczył. Zayn spojrzał rozczarowany, ale wiedział, że nie ma sensu spierać się z Harry’m.

- Zostaniemy w porcie jeszcze przez chwilę – Zayn podszedł do Harry’ego – Nie wystawiaj go na zbyt duże niebezpieczeństwo.

Harry odepchnął Zayna i skinął na Nialla aby ruszył za nim.

- Wrócimy w ciągu godziny.

Niall musiał iść szybko aby nadążyć za długimi i szybkimi kokami Harry’ego.

- Dokąd idziemy?

- Nie zadawaj pytań.

- Racja, przepraszam – Niall obserwował Harry’ego w ciszy, kiedy kapitan prowadził go przez zatłoczone uliczki i zaułki, aż wreszcie zatrzymali się przed czymś co wyglądało jak zajazd.

- Naciągnij chustkę – rozkazał Harry. Niall zakrył twarz i obserwował jak Harry popycha drzwi.

Ludzie siedzieli przy stołach, pijani w holu, a Harry podszedł do recepcji.

- To miejsce gdzie są wszystkie szumowiny – szepnął Harry i spojrzał na kobietę za ladą - Maude, jest ktoś?

- Któż to jeśli to nie Harry Styles – Maude obeszła ladę i pochyliła się by pocałować Harry’ego, który odepchnął ją lekko – Nie było Cię tu jakiś czas.

- Szukam jakiś ludzi z wewnątrz. Są tutaj?

- Jeden z pałacowych kucharzy pije na zapleczu – kobieta wzruszyła ramionami, a Harry pocałował ją w policzek.

- Kim jest Twój przyjaciel? - Maude skinęła na Harry’ego zatrzymując Nialla, który odsunął głowę z dala od kobiety, jakby próbowała dotknąć jego twarzy.

- Jest zajęty.

- Ja też jestem, ale to Cię nie powstrzymało kapitanie Styles – zaśmiała się Maude, a Harry przewrócił oczami ciągnąć Nialla za ladę od ukrytego na zapleczu pokoju.

W ciemnym pomieszczeniu Niall mógł zobaczyć samotnego człowieka siedzącego przy stole z kilkoma drinkami.

- Niall, to miejsce gdzie przychodzą wszyscy zdrajcy. Teraz pokaż mi, jak można uzyskać te informacje – Niall skinął głową i spojrzał na mężczyznę.

- Kim jesteś? I skąd wiedziałeś gdzie mnie znaleźć? - grubawy mężczyzna spojrzał na nich znad swoich napojów. Niall powoli ściągnął chustkę, która zakrywała jego twarz. Mężczyzna uśmiechnął się gdy rozpoznał Nialla.

- Jesteś Horan, czyż nie? Twój brat jest w pobliżu, jeśli nie słyszałeś – człowiek wstał i uścisnął mu dłoń – Jestem Jean, jeden z kucharzy rodziny królewskiej Francji. To mój urlop, postanowiłem przyjść i zobaczyć czy uda się sprzedać parę informacji.

- To jest to czego chcę – odpowiedział Niall.

- Udowodnij, że jesteś po nasze stronie – uśmiechnął się Jean – Nie powiem nic, jeśli nie będę mógł Ci zaufać – Niall spojrzał na Harry’ego, który stał oparty o drzwi.

- Tá a fhios agam cad a dhéanann tú, tá a fhios agam cé tú féin. Má insint duit dom rud ar bith, ní bheidh sé dul go dtí seo* - Harry podszedł bliżej, gdy słowa Nialla zmieniły się z angielskiego na jakiś inny język. Jego oczy rozszerzyły się z wrażenia.

- Ó cheann go ceann eile, fanann sé idir iad siúd a súil againn* – Jean uśmiechnął się i uścisnął dłoń Nialla – Co mogę dla Ciebie zrobić.

- Mój kapitan ma kilka pytań – powiedział Niall – On jest po naszej stronie.

- Co możesz powiedzieć o rodzinie królewskiej Wielkiej Brytanii? - Harry usiadł naprzeciw kucharza, a ten roześmiał się.

- To zabawne, że pytasz o to teraz. Tak się wkłada, że Królowa jest w Paryżu u rodziny królewskiej.

- Co tutaj robi?

- Mówiło się w kuchni, że szukała miejsca na studia dla swojego syna. Znalazła albo dobrego nauczyciela albo miejsce gdzie jego wiedza mogłaby… wzrosnąć – Jean upił łyk drinka – Książę będzie wkrótce w Paryżu, gdzieś w przyszłym roku – Harry skrzyżował ramiona na piersi wyraźnie zainteresowany.

- Co wiesz o harmonogramach, wiesz gdzie będzie rodzina królewska? Albo którykolwiek z ich statków?

- Nie mogę powiedzieć Ci kto będzie na statku – Jean wzruszył ramionami i sięgając pod fotel wyciągnął zwinięty kawałek pergaminu – Ale mogę Ci powiedzieć kto zostanie z francuską rodziną królewską przez najbliższe dwa miesiące. To wszystko co w tej chwili mam.

- Biorę – powiedział Harry.

- To będzie kosztowało – Niall miał okazję ponownie wkroczyć. Spojrzał na Jeana i Harry’ego nim ponownie przemówił w języku celtyckim*.

- T-Eolas tú bandyta, bheith ina n-aonar mianach choinneáil Agus shábháil. Má roghnaíonn tú roinnt faoi shaoirse, beidh mi w IUL dóibh siúd się bhfuil cúram amháin.*

- Beidh mé a thabhairt duit cad is gá duit a fháil amach, ach ní amháin má tá tú a thaispeáint* - roześmiał się Jean i spojrzał na Harry’ego – Możesz uważać się za szczęściarza, że Niall i ja jesteśmy częścią tej samej grupy. Nie jesteś mi nic winien – wręczył mu pergamin i dodał – Mam nadzieję, że wykorzystasz te informacje rozsądnie.

Jean uścisnął dłoń Nialla, a następnie chwycił swój kubek i wyszedł z pokoju. Harry spojrzał na kartkę, a jego twarz rozjaśniała, gdy jego wzrok tańczył na pergaminie.

- To to czego na potrzeba – Harry spojrzał na Nialla – O czym mówiliście?

- Wiele lat temu, kiedy jeszcze panował mój pradziadek, mój wuj utworzył tajną grupę. Składała się z ludzi, którzy nie lubili tych odpowiedzialnych za państwo. Ponieważ grupa składała się z Irlandczyków, kod jest w języku celtyckim. Większość ludzi teraz nie zna tego języka, ale wiedzą co mają powiedzieć.

- Jak nauczyłeś się tego kodu? Nie sądzę, że Twoi rodzice nauczyli swojego syna jak sprzedawać informacje o kraju.

- Mój nauczyciel znał przycięgę i kiedy uczył mnie o historii Irlandii wyrecytował ją w języku angielskim. Nawet nie przyszło mu do głowy, że mogę znać celtycki i mogę sam ją przetłumaczyć – wzruszył ramionami Niall.

- Jesteś zaskakująco mądry – powiedział Harry – Więc co te wszystkie rzeczy w celtyckim oznaczają?

- W dużej mierze znaczy to, że będziemy dzielić się informacjami, ale nie mówiąc skąd je posiadamy – wyjaśnił blondyn – Tak jest od wieków.

Harry schował pergamin pod pachę i poklepał Nialla po ramieniu.

- Wygląda na to, że mam teraz źródło wewnątrz mojego statku. Może nie jesteś po tym wszystkim tak bezużyteczny – Niall zdecydował odebrać to jako komplement, a następnie wyszli z Harrym z pokoju i udali się z powrotem do portu.

* * *

- To gdzie idziemy najpierw? - zapytał Niall, gdy Zayn i Liam ciągli go w stronę rynku.

- Wiem, że jest tutaj kilka dobrych miejsc do picia – powiedział Zayn chwytając lewą dłoń Nialla.

- Ale nie możemy wypić zbyt wiele bo nie znajdziemy drogi na statek – Liam pojawił się po drugiej stronie i chwycił jego prawą dłoń.

Niall uśmiechnął się, gdy uświadomił sobie, że ten związek działa. To nie było do końca normalne trzymać dwie ręce chodząc po ulicy, ale Zayn powstrzymywał wszystkich od gapienia się.

- Pilnuj swojego nosa! - krzyknął do kogoś, kto rzucił nam brudne spojrzenie – Chodźmy – powiedział i pociągnął Liama i Nialla w stronę baru. - To może być najlepsze miejsce we Francji – Zayn przytrzymał drzwi puszczają Liama i Nialla przodem do zatłoczonego pokoju. Liam szedł przodem szukając wolnego miejsca.

- Tędy – Liam nakazał Niallowi usiąść nim sam usiał obok, a Zayn oparł się o stół.

- Zaraz będę z powrotem. Co powiecie na rundkę na start, a potem możemy stąd iść? - dwójka zgodnie kiwnęła głową i brunet poszedł do baru odebrać ich drinki.

- Jesteś w dobrym nastroju – skomentował Niall, gdy Liam objął go ramieniem.

- Jestem w dobrym nastroju – zadrwił chłopak – Dlaczego miałbym nie być?

- No to co jest powodem tego dobrego nastroju?

- Mam Was oficjalnie, Ciebie i Zayna.

- Też jestem z tego bardzo zadowolony – uśmiechnął się Niall i pocałował go.

- Nie zapomnijcie o mnie, chłopcy – powiedział Zayn stawiając kubki na stole, po czym pochylił się i pocałował obu – O czym mówimy?

- O tym jakie to wspaniałe – Niall skinął na chłopców – Cieszę się, że to działa.

- Ja też – zgodził się Zayn – Rozumiem, że jesteś szczęśliwy?

- Nigdy w moim życiu nie byłem szczęśliwszy.

- Wypiję za to – powiedział Zayn upijając łyk swojego drinka – Za nas!

Liam i Niall unieśli kufle w toaście.

- Więc w czym miałeś pomóc Harry’emu? - zapytał Liam.

- W uzyskaniu kilku informacji o królewskich statkach, chciał znać harmonogram, kiedy będą podróżować – wyjaśnił Niall.

- Zyskamy bardzo wiele jeśli uda nam się złapać jeden z ich statków – powiedział Zayn – Czy możecie sobie wyobrazić to złoto jakie mogą przechowywać na swoich statkach? Kosztowności są bardzo satysfakcjonujące, to będzie wielki rajd, kiedy je złapiemy.

- Na poważnie… - zaczął Liam.

- Oczywiście, że na poważnie – Liam spojrzał na Zayna.

- Jak mówiłem, Niall, ja i Zayn zgodziliśmy się, że byłoby lepiej gdybyś ukrył się w gabinecie Harry’ego podczas konfrontacji z innymi statkami.

- Ale ja uczę się walczyć. Będę w stanie się bronić – Niall odłożył swojego drinka i zaczął protestować – Zayn i Liam wymienili porozumiewawcze spojrzenie.

- Nawet jeśli, to nie chcemy ryzykować powtórki z Arsona.

- Utrata Ciebie raz, była więcej niż wystarczająca, aby zdać sobie sprawę, że możesz być w poważnym niebezpieczeństwie jeśli mamy do czynienia z kimś kto może Cię rozpoznać. Rozmawialiśmy już z Harry’m i on też uważa, że będzie lepiej jeśli będzie w jego gabinecie, to najbezpieczniejsze miejsce.

- To nie fair – żachnął się Niall – Mogę walczyć.

- Niall, nie wiesz nawet jak trzyma się pistolet czy miecz w praktyce – powiedział Zayn – Zrób to dla nas.

Niall skrzyżował ramiona, ale niechętnie zgodził się. Liam odetchnął z ulgą i spojrzał na spiętego Nialla.

- Chodź Nialler, nie bądź taki – Liam chwycił w dłonie twarz blondyna – Chciałbym zobaczyć Twój uśmiech, mamy dzisiaj świętować.

Zayn opuścił rękę do pasa Nialla i zacisnął ją wywołując śmiech u młodszego chłopaka.

- W porządku. Co powiedzie na coś jeszcze do picia? - Liam przewrócił oczami i wstał aby pójść po więcej.

- To wszystko dlatego, że się martwimy – powiedział Zayn, składając na policzku Nialla pocałunek.

- Wiem.

Liam przybiegł szybko z pustymi rękoma.

- Musimy już iść. Niall podciągnij chustkę – blondyn rzucił mu pytające spojrzenie, ale Liam nie odpowiedział.

- Co jest? - zapytał Zayn, a jego ręka powędrowała w kierunku broni. Liam spojrzał gdzieś, a zayn i Niall podążyli za jego wzrokiem i zobaczyli kobietę z mężczyzną podchodzących do baru – Czy to jest…?

- Greg. To mój brat – zamarł Niall, a Liam chwycił jego dłoń i pociągnął go w kierunku drzwi. Zayn podążył w ich ślady, gdy silna ręka pociągnęła go z powrotem. Liam spanikował i pociągnął Nialla za róg i popchnął go za kilka skrzyń.

- Zostań tu.

Niall widział ze swojej kryjówki, że jego brat wyciąga Zayna z baru w kierunku ulicy. Liam podszedł do niego, ale Irlandczyk odepchnął go i podwinął rękaw Zayna.

- Co zrobiłeś z moim bratem? - zażądał Greg, po obejrzeniu tatuaży Zayna.

- Nie wiem o czym mówisz – odpowiedział Zayn wyrywając rękę.

- Niall Horan – krzyknął Greg – Jesteś tym, który porwał go z naszego dworu w Dublinie. Który to Twój statek? - wskazał na przystań – Wiem, że to Ty, że go zabrałeś, chcę go z powrotem.

Niall poczuł gorące łzy napływające do oczu, zobaczył jak jego brat martwi się o niego, po tylu latach zostawiania go samego.

- Greg – kobieta położyła uspokajająco dłoń na jego ramieniu – Chodźmy coś zjeść, kochanie.

- Nie – głos Grega nagle pękł i Niall mógł zobaczyć jak jego oczy zachodzą łzami – Ci dranie porwali mojego młodszego brata, wiem, że to oni. Co z nim zrobiliście? Gdzie jest mój młodszy brat?

- Słuchaj kolego, straciliśmy go – Zayn i Liam spojrzeli na siebie.

- Co masz na myśli? - zapytał Greg, wyglądając dużo starzej.

- Mieliśmy go na naszym statku, inny statek nas zaatakował, zabrali go i nie mogliśmy nic zrobić dla Twojego młodszego brata – wyjaśnił Liam.

- Gdzie jest teraz?

- Statek, który go porwał nazywa się Arson, słyszałem, że mieli zamiar go sprzedać – powiedział Zayn – Możesz powiedzieć rodzicom, że nie są nam winni okupu, nie mamy go.

- Sprzedają go? Jak niewolnika? - Greg potarł czoło.

- Tak – skłamał Liam – Pewnie jest na innym statku lub pracuje na jakieś farmie.

- Och nie – powiedziała kobieta oplatając ramionami Grega.

- Niall – wydawało się jakby Greg zaniemówił – Boże, on nie może być… niewolnikiem. Mogą go torturować, bo nie może pracować – Liam nie wiedział co zrobić widząc ciche łzy płynące po twarzy Grega.

- Przykro mi stary. My chcieliśmy go oddać w zamian za pieniądze.

- Odejdźcie – Greg wydawał się stracić nadzieję, gdy spojrzał na kobietę – Marilyn, nie mogę w to uwierzyć, ktoś ma Nialla… nie mogę sobie wyobrazić co z nim robią.

- Będą o niego dbać. Uh, dzięki za informacje, chłopcy – powiedziała i objęła Grega – Chodź Greg, wróćmy do The Quarters i odpocznijmy.

Gdy tylko para zniknęła Liam pobiegł, by wyciągnąć Nialla z kryjówki.

- Oh, Niall… - Liam objął blondyna na widok spadających po jego policzku łez – Przykro mi.

Zayn wpadł za nimi i przyłączył się do uścisku. Niall pozwolił Liamowi i Zaynowi zabrać się z powrotem na na One Direction, ignorują Danielle i przesłuchanie Harry’ego zabrali go do pokoju Liama. Gdy drzwi się zamknęły Niall upadł na łóżko przecierając oczy. Zayn usiadł obok niego i pogłaskał go po plecach.

- Przykro mi, że musiałeś to słyszeć.

- Nie sądziłem, że przejmują się tym, że zniknąłem – chlipnął Niall – Zwłaszcza Greg, myślałem, że przestałem go obchodzi lata temu, gdy spotkał Marilyn.

Liam i Zayn nie wiedzieli co powiedzieć, więc po prostu położyli się po obu jego stronach, tak aby młodszy chłopak zalazł się między nimi. Zayn nadal zataczał kółka na jego plecach, natomiast Liam wplótł dłoń we włosy Nialla.

- Nienawidzę się za to, że myśli, że stało się ze mną coś złego – kontynuował Niall.

- Nie możemy mu powiedzieć co tak naprawdę się stało.

- Wiem, ale to po prostu nie jest w porządku. On myśli, że jestem gdzieś torturowany, gdy tak naprawdę wszystko jest w porządku – Niall odetchnął głęboko – Może powinienem…

- Nawet nie mów tego co myślę, że chcesz powiedzieć – powiedział Zayn – Nie możemy pozwolić na to żeby ktokolwiek wiedział gdzie naprawdę jesteś.

Niall skinął głową i ukrył ją w piersi Liama, gdy świeża fala łez zaczęła spływać z jego oczu. Chłopcy po prostu nadal starali się go uspokoić i pozwolili mu na chwilę smutku.

* * *

Liam i Zayn zasnęli gdy reszta załogi wróciła na statek. Nial patrzył w sufit słuchając jak śpią. W milczeniu wydostał się spomiędzy nich i ruszył w stronę drzwi. Widział, że najwyraźniej się nie obudzili tylko przytulili razem. Niall wyszedł na główny pokład i oparł się o burtę statku.

- Dlaczego jesteś smutny? - zapytała Danielle podchodząc do niego.

- Liam i Zayn okłamali mojego brata – odpowiedział Niall.

- Ohh!

- To było złe. Czuję się okropnie, trzeba było widzieć twarz Grega.

- O czym myślisz? - Daniell spojrzała na wodę.

- Chcę się z nim zobaczyć, ale nie chcę opuszczać statku – powiedział Niall – Chcę żeby wiedział, że ze mną wszystko w porządku.

- Niall, nie można ryzykować – skinęła głową Danielle.

- On jest moim bratem – szepnął blondyn – Czuję, że powinienem się pożegnać, on na to zasługuje. Kiedy byliśmy dziećmi zawsze opowiadał mi historie o piratach. Może wydawać się nadęty, ale taki nie jest. On po prostu działa w ten sposób aby wszyscy byli szczęśliwi. Teraz mieszka we Francji z Marilyn i chce się z nią ożenić.

- Myślisz, że nikomu nie powie? - zapytała Danielle.

- Nie.

- Cóż, One Direction będzie tutaj do rana – uśmiechnęła się dziewczyna – Poczekaj tutaj.

Niall patrzył jak Danielle zniknęła pod pokładem i wróciła kilka minut później z Joshem, którego pchnęła w jego kierunku.

- On jest najlepszy jeśli chodzi o skradanie się z daleka.

- Jeśli chcesz iść zobaczyć brata, to mogę Cię zabrać.

- Naprawdę? - zapytał Niall, nie chcą być zbyt podekscytowanym.

- Wiem, że Zayn i Liam nigdy nie pozwolą Ci odejść i potrzebujesz kogoś kto będzie nad Tobą czuwał – zaśmiał się Josh.

- Idź – Danielle chwyciła rękę Nialla i pchnęła go w stronę drabinki – Wytłumaczę Cię, jeśli Zayn i Liam się obudzą i upewnię się, że statek nie odpłynie bez Ciebie.

- Dziękuję – blondyn rzucił się na szyję dziewczyny.

- Wiem… a teraz idź i zobacz się z bratem.

Niall zszedł po drabince i skierował Josha w stronę rynku.

- Wiesz gdzie mieszka?

- Słyszałem jak jego narzeczona mówiła, że są w The Quarters – odpowiedział Niall.

- Ah, miejsce Maude – skomentował Josh – To rzeczywiście bardzo miły pensjonat.

- Niall, dokąd idziesz? - chłopak odwrócił się na dźwięk swojego imienia i zobaczył stojącego za nim Hardinga.

- Pożegnać się z bratem.

- Oh – uśmiechnął się Szkot – Cóż, możesz pożegnać od nas załogę kiedy wrócisz?

- Więc Ty i Jeb zostajecie? - zapytał Josh znając sytuację.

- Spójrz za siebie – Harding wskazał w dół drogi, gdzie Jeb chodził koło domu. Drzwi otworzyły się i stanęła w nich młoda kobieta.

- Grace – Jeb podbiegł i porwał siostrę w ramiona. Grace śmiała się gdy Jeb podniósł ją i zaczął kręcić się wkoło.

- Zostaw mnie – zaśmiała się i gdy Jeb zrobił to o co prosiła pomachała Hardingowi – Dalej Harding, musimy zadomowić Waszą dwójkę.

- Tak – uśmiechnął się chłopak – Nie dołączymy do Was. Ale powodzenia z Twoim bratem – Harding nagle porwał Nialla w uścisku – Baw się dobrze, Niall. I nie zapomnij nas odwiedzić – puścił go i podniósłszy torbę zniknął wewnątrz jak Jeb i Grace.

- Chodźmy zobaczyć się z rodziną - Josh poklepał Nialla po ramieniu.

Niall skinął głową i poszedł za Joshem do zajazdu, gdzie Maude czekała za ladą.

- Joshy-boy! Dawno Cię tu nie było!

- Maude, możesz coś dla mnie zrobić? - Josh uśmiechnął się do kobiety.

- Oczywiście.

- Czy możesz mi powiedzieć, gdzie przebywa Greg Horan? - szepnął chłopak.

- Teraz Joshy-boy nie mogę pozwolić Ci na zabijanie ludzi w moim zajeździe – dokuczała mu.

- Nie będę – obiecał Josh – Niall chce zobaczyć brata.

- Wiedziałam, że wyglądasz znajomo. Pokój 105 – uśmiechnęła się do nich, a Josh podziękował jej i pociągnął Nialla w stronę korytarza.

- Joshy-boy? - zaśmiał się blondyn.

- Cicho bądź – Josh pchnął go w kierunku pokoju brata. Stanęli naprzeciwko 105 i Josh cofnął się – Będę na drinku u Maude jeśli będziesz mnie potrzebował. Bądź ostrożny – Niall skinął głową, zaczęłam aż Josh zniknie i biorąc głęboki oddech zapukał.

- Minutkę – odezwała się Marilyn, otworzyła drzwi i jej szczęka opadła – Czy to Ty?

- Uh yeah, to ja – Niall potarł kark – Czy mogę rozmawiać z Gregiem?

- Oczywiście, poczekaj tu – Niall usłyszał rozmowę dobiegającą z wewnątrz
– Co znów Marilyn, nie chcę widzieć dzisiaj nikogo.

- Chcesz zobaczyć to, chodź.

Kilka sekund później Greg przyszedł potykając się o próg.

- Co? - spytał surowo podnosząc głowę i jego oczy rozszerzyły się – Niall? Proszę powiedz, że to nie jest żart?

- Cześć Greg, to naprawdę ja – uśmiechnął się Niall.

- O mój Boże – Greg rzucił się na szyję brata i przyciągnął go do siebie. Mógł poczuć jak Greg broni się przed sprawdzeniem czy Niall rzeczywiście istnieje - Jak? Myślałem… piraci powiedzieli… jesteś cały! - Niall ponownie przytulił Grega nim się wywiną, jednak Greg nie był gotowy aby mógł odejść.

- Może pójdziemy na spacer i wszystko Ci wyjaśnię, dobrze?

Greg pokiwał głową i powiedział Marilyn, że wychodzi z Niallem. Kiedy dotarli do recepcji Josh wstał.

- On jest ze mną – wyjaśnił Niall widząc napięcie Grega. Niall wymienił spojrzenia z piratem, który po cichu zgodził się trzymać z daleka. Bracia opuścili zajazd i ruszyli w dół ulicy.

- Mów – zażądał Greg – ponieważ ostatnio słyszałem, że byłeś niewolnikiem na jakimś statku.

- Cóż, Zayn i Liam tak do końca nie kłamali - zaśmiał się.

- Znasz ich?

- Uh yeah, oni są powodem, dla którego naprawdę odszedłem.

- I nie skrzywdzili Cię?

- Wcale, w rzeczywistości nigdy nie było lepiej.

- Wciąż nie mogę uwierzyć, że żyjesz i wszystko jest w porządku. Rodzice powiedzieli, że zostałeś porwany – Greg zatrzymał się i ponownie przytulił Nialla.

- Tak myślą. I w to muszą wierzyć – Niall zerknął na brata – Nie mogą poznać prawdy.

- Co się stało?

- Cóż, to była noc, wymknąłem się z przyjęcia.

- Jak zawsze.

- Spotkałem Zayna i Liama. Wróciłem do domu, ojciec dowiedział się o tym i…

- Uderzył Cię? - Greg opuścił głowę i dokończył, a Niall jedynie skinął na potwierdzenie – On zawsze był dość surowy w zadawaniu kar. Więc było źle?

- Było źle. Więc postanowiłem odejść, a Zyan wrócił w nocy do dworu, kiedy pisałem list, mówiący, że odchodzę – kontynuował Niall – Ale zamiast tego po prostu pozwoliliśmy im wierzyć, że zostałem porwany.

- Więc teraz jesteś piratem? - Greg pokiwał głową, przyjmując wszystko do siebie.

- Tak – Niall wyciągnął rękę, chwycił jabłko ze stoiska i ruszył dalej – Chcę być takim piratem o jakich mi opowiadałeś.

- Opowiedziałem Ci kilka bardzo dobrych historii – roześmiał się Greg – Więc Zayn i Liam, to ci dwaj, których spotkałem wcześniej?

- To byli oni – powiedział, a Greg spojrzał na młodszego brata.

- Byłeś tam, kiedy ich zobaczyłem w pubie? - Niall kiwnął głową – I pozwoliłeś mi panikować?
- Nie miałem wyboru. Ale czułem się okropnie i nie mogłem zostawić Cię bez pożegnania.

Greg zatrzymał się gdy Niall podał skradzione jabłko małej dziewczynce, ta spojrzała na niego zaskoczona, zabrała jabłko i uciekła w dół ulicy.

- Widzę, że urzeczywistniasz wszystkie moje historie. Więc do widzenia? - zapytał Greg.

- Muszę iść – odpowiedział Niall – Ja… ja kocham Liama i Zayna.

- Jeśli jesteś szczęśliwi, będę po prostu żył mając w młodszym bracie pirata – zażartował i przytulił go ponownie – Uważaj na siebie, dzieciaku.

- Będę – obiecał – Postaram się dać Ci znać, jeśli wrócimy do Francji.

Bracia stali w ciasnym uścisku, gdy dobiegł do nich głos Liama.

- Niall! - Liam podbiegł do nich, a Zayn był tuż za nim – Co Ty sobie myślisz?

- Że Danielle miała wyjaśnić moją nieobecność – odpowiedział Niall odsuwając się od brata – Nie mogłem zostawić go bez pożegnania. Liam… Zayn, to mój brat Greg.

Greg głupio wyglądał stojąc pomiędzy swoim bratem a piratami, ale wyciągnął dłoń w kierunku Liama.

- Miło Was spotkać w lepszych warunkach, gdy z moim bratem wszystko okay – Liam i Zayn uścisnęli mu dłoń – Zaopiekujecie się nim? - zapytał.

- Oczywiście – odpowiedział Liam – Nie pozwolę żeby coś mu się stało.

Josh dogonił grupę i pomachał wszystkim, wiedząc, że powinien zostawić ich w spokoju.

- Zbyt nam zależy, żeby stało się cokolwiek – dodał Zayn.

- Dobrze – Greg odwrócił się do Nialla i przytulił go po raz ostatni – Muszę wracać do Marilyn. Żegnaj Niall. Tak jak powiedziałem, uważaj na siebie. Nic nie powiem rodzicom. I… kocham Cię.

- Ja też Cię kocham – uśmiechnął się Niall i poczuł jak Zayn i Liam stają po obu jego stronach, a Greg zniknął w tłumie.

- Musisz przestać nas straszyć – powiedział Zayn ujmując jego dłoń i całując go w policzek pociągnął z powrotem w kierunku statku.

- Przeszukaliśmy cały statek nim Danielle w końcu powiedziała nam gdzie poszedłeś. Myślałem, że Cię straciliśmy – Liam pochylił się i pocałował go.

- Nigdzie się nie wybieram, obiecuję – odpowiedział Niall, po czym spojrzał na Zayna i Liama – Kocham Was zbyt mocno żeby Was zostawić. Tak jak powiedział Zayn, od teraz my to nas trzech.



Dialekt irlandzki:


* „Tá a fhios agam cad a dhéanann tú, tá a fhios agam cé tú féin. Má insint duit dom rud ar bith, ní bheidh sé dul go dtí seo.” – „Wiem co robisz, wiem kim jesteś. Jeśli powiesz mi cokolwiek, to nie wyjdzie poza nas.” (w dosłownym tłumaczenie „[…] to nie pójdzie daleko”)

** „Ó cheann go ceann eile, fanann sé idir iad siúd a súil againn.” - „Od jednego do drugiego, to pozostanie między tymi, którym ufamy.”

*** język celtycki – jest to grupa dawnych języków, z której wywodzą się dzisiejszy irlandzki, walijski czy szkocki. w oryginale zostało użyte słowo „Gaelic” co dokładnie oznacza język staro-szkocki/staro-irlandzki, jednak wszystkie zdania pochodzą z używanego w dzisiejszych czasach irlandzkiego.

**** „T-Eolas tú bandyta, bheith ina n-aonar mianach choinneáil Agus shábháil. Má roghnaíonn tú roinnt faoi shaoirse, beidh mi w IUL dóibh siúd się bhfuil cúram amháin.” - „Wiedza, którą posiadasz będzie wyłącznie przeze mnie zachowana i zapisana. Jeśli zdecydujesz się nią podzielić, wyjawię ją tylko tym, którzy się przejmują.”

***** „Beidh mé a thabhairt duit cad is gá duit a fháil amach, ach ní amháin má tá tú a thaispeáint.” - „Dam Ci to co musisz wiedzieć, ale tylko wtedy gdy nigdy tego nie ujawnisz.” (w dosłowym tłumaczeniu „[…] gdy nigdy tego nie pokażesz”, słowo „thaispeáint” oznacza to samo co angielskie „show” więc chodzi tu dosłownie o ujawnienie publicznie, a nie o przekazanie komuś „po cichu” owej informacji)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz