wtorek, 7 stycznia 2014

3

***

Liam i Zayn chodzili pod pokładem, upewniając się, że każdy pracował, gdy Liam zatrzymał się.


- Zayn, co my robimy? - zapytał opierając się o ścianę.

- Co masz na myśli?

- Co my robimy z Niallem – westchnął Liam, już nienawidzące tej rozmowy.

Obaj patrzyli na siebie w ciemnym korytarzu. To był jeden z nielicznych momentów kiedy byli sami odkąd Niall pojawił się na pokładzie. Kochali mieć blondyna cały czas przy sobie ale nie mieli szansy porozmawiać o tej sytuacji.

- Nie widzę w tym nic złego – odpowiedział Zayn i zaczął odchodzić.

- Kiedykolwiek pomyślałeś że może jest?

- On nie narzekał.

- Zayn nie słychasz. Oboje wyraźnie coś do niego czujemy, a jeśli mam być szczery skłamałbym gdybym powiedział, że nic nie czuję do Ciebie.

- Naprawdę? - Zayn zatrzymał się.

- Ale martwię się o Was obu za bardzo by móc pozwolić któremuś z Was odejść – Liam poręcił głową i wzruszył ramionami.

- Pierwszego dnia na statku powiedziałem, że to Ty, ja i Niall. Po co o tym rozmawiać, Liam. Niech to się po prostu dzieje – uśmiechnął się Zayn i ruszył dalej pokazując, że zakończył rozmowę i powinni kontynuować pracę.

* * *

Ostatnie kilka dni na One Direction były dla Nialla przygodą. Był już na statku pirackim pięć dni i teraz kochał każdą sekundę spędzoną tutaj. Oczywiście poza Harry’m patrzącym na niego.

W ciągu tych kilku dni Danielle, Liam, Zayn, Josh i Dan nauczyli go* jak być piratem. Choć nie nauczyli go jeszcze walczyć, to Zayn pożyczył mu sztylet do ćwiczeń. Niall upewniła się, że zawsze był on ukryty w bucie, tak na wszelki wypadek.

Teraz Niall siedział na skrzyniach z Hardingiem, Danielle i Joshem. Dowiedział się, że najmłodszy członek załogi nie musi robić zbyt wiele poza utrzymywaniem go od czasu do czasu w czystości. Więc Niall większość swojego czasu gdy nie było Liama lub Zayna spędzał z Danielle i Hardingiem.

- Zawsze należy być świadomym tego co się dzieje – powiedział Josh, dając Niallowi więcej wskazówek – Nie tylko kiedy walczysz. Zawsze trzeba wiedzieć, w jakim nastroju jest Twój kapitan.

- Czy Harry nie jest zawsze w złym humorze? - zapytał nie do końca poważnie.

- Harry jest inny niż większość kapitanów. On nie zawsze jest zły albo szczęśliwy. On ma własny zestaw… uczuć. Musisz się do tego przyzwyczaić – wyjaśnił Josh.

- Ale lepiej go nie wkurzaj – dodała Danielle – Może wyrzucić Cię ze statku. Wiem z własnego doświadczenia.

- Wyrzucił Cię ze statku?

- Był w jednym ze swoich nastrojów i rozmawiałam z nim w niewłaściwym czasie – pokręciła głową Danielle.

- I nie pozwól nikomu zobaczyć, że się boisz – dodał nagle Harding.

- To bardzo ważne – skomentowała Danielle – Często stoimy w obliczu niebezpieczeństwa. Choć to prawda, że jest dość mało prawdopodobne, by umrzeć.

- Dlaczego? - pochylił się Niall.

- Cóż, jesteś szlachcicem. Jeśli zostaniemy zatrzymani przez jakiś statek pozwolą Ci żyć, bo jesteś coś wart.

- Ale musisz umieć walczyć – powiedział Josh podnosząc się z powrotem do pracy – Powiem Zaynowi, żeby Cię nauczył.

- Czego mam go nauczyć? - zapytał Zayn podchodząc i kładąc dłoń na ramieniu Nialla.

- Naucz mnie walczyć – blondyn spojrzał na niego.

- Wkrótce – zaśmiał się Zayn, a Niall odwrócił się w jego stornę.

- A co teraz?

Zayn chwycił ręce Nialla i poderwał go na równe nogi, chwytając miecz leżący na pokładzie i podał go blondynowi. Niall uśmiechnął się chętny do nauki i chwycił miecz tak jak Zayn chwycił swój własny. Jednak zanim zdążył wykonać jakikolwiek ruch inna dłoń odebrała mu miecz.

- Co robisz? - zapytał Liam odkładając miecz.

- Zayn zamierza nauczy mnie walczyć – wyjaśnił Niall.

- Wyluzuj. Chce się uczyć to niech się uczy.

- Użyj tego – Liam chwycił drewniany kij i podał go Niallowi – Lepiej żebyś nie zranił się od razu.

Niall wzruszył ramionami i wziął kij gotowy do nauki. Zayn zrobił to samo z o wiele mniejszymi emocjami i zaczął wyjaśniać kilka podstawowych zasad walki mieczem, gdy Niall zauważył, że Liam odszedł.

- Gdzie poszedł Liam?

- Upewnia się, że wszyscy wykonują swoją pracę.

- Zayn, znajdź Harry’ego – Liam zszedł po schodach z ćwierć pokładu i podbiegł w stronę załogi.

- Dlaczego? - chłopak jedynie przewrócił oczami.

Liam wiedział, że nie ma czasu na upór Zayna, więc zwrócił się do reszty.

- Harding, znajdź Harry’ego i powiedz mu, że jakiś statek podchodzi od tyłu – młodszy chłopak skinął głową i natychmiast rzucił się pod pokład w poszukiwaniu kapitana.

- Reszta ze mną – rozkazał Liam. Zayn, Danielle i Niall obserwowali jak Liam szybko przemieszcza się w poprzek pokładu. Zwolnił na krótko aby porozmawiać z Danem przy sterze.

- Zawróć do portu, kolejny statek zbliża się po prawej burcie. Josh, Jeb, musimy nabrać prędkości! - krzyknął Liam coraz bardziej spięty.

Cała czwórka złapała krawędź statku i zobaczyli inny statek zbliżający się bardzo szybko. Sądząc po fladze mogli stwierdzić, że to inna grupa piratów. Było kwestią minut kiedy dogonią One Direction.

- Co to za statek? - zapytał Harry podchodząc do reszty. Chwycił lunetę aby lepiej mu się przyjrzeć – Cholera – mruknął – Dlaczego mówisz mi o tym dopiero teraz?

- Nikt nie poinformował mnie wcześniej, zobaczyłem go, gdy robiłem obchód – wyjaśnił.

- Idioci – jęknął Harry i ruszył w stronę głównego pokładu – Hej! - krzyknął gdy zwrócić na siebie uwagę załogi – Mamy kolejny statek, jest blisko i ma zamiar nas dogonić. Jeśli chcecie przeżyć wszyscy muszą być gotowi do walki.

Załoga zaczęła krzątać się wkoło szukając broni.

- Jeszcze nie skończyłem! - wrzasnął wyraźnie poirytowany Harry – Postaram się wynegocjować bezpieczne przejście. Pamiętajcie jednak aby trzymać broń w gotowości, niczego nie zaczynajcie, chyba że ja powiem żeby walczyć. Do roboty!

Niall parzył jak załoga rozprasza się wyciągając broń z różnych miejsc, o których wcześniej nie wiedział.

- Co zamierzasz zrobić? - Harry nagle obrócił się w stronę blondyna – Po prostu stać i patrzeć?

- Co? N-nie… - zająknął się.

- Zrób coś pożytecznego zamiast stać jak zagubiony pies! - rozkazał Harry.

- On nie może walczyć – Zayn zrobił krok do przodu, gotowy na gniew Harry’ego.

- Harry – powiedział Liam, łapiąc go za ramie. Kapitan odwrócił się i zobaczył statek tuż obok nich.

- Cholera – z bliska widział czerwony napis na boku statku, „The Arson” namalowane łukiem – Oni nikomu nie pozwalają przepłynąć spokojnie.

Harry przeszedł przez główny pokład i oparł się bok, z którego dogonił ich drugi statek. Widział kapitana rozkazującego swoim ludziom. Widział, jak niektórzy niosą deski, które posłużą jako most między dwoma statkami. Zayn i Lima pojawili się po obu stronach Harry’ego.

- Zabierzcie chłopaka pod pokład – rozkazał – Jeśli go zobaczą, wcale nie będzie łatwiej.

- Uh, kapitanie? - Jeb zaszedł Harry’ego z boku. Szkot szeptał wyraźnie czując niebezpieczeństwo – Może Harding powinien zabrać go niżej. Nie podoba mi się wygląd tych facetów, a wiesz, że Harding ledwo potrafi się bronić.

Normalnie Harry zmusiłby całą załogę do pozostanie i przygotowania się do walki w razie potrzeby. Ale wiedział, że chłopak stara się chronić swojego przyjaciela i potrzebował kogoś kto zostanie z Niallem.

- W porządku, ale tylko ten jeden raz.

Harding słysząc całą rozmowę rzucił się w kierunku Nialla, który stał po drugiej stornie statku z Danielle.

- Chodź! - chłopak złapał Nialla za ramię i pociągnął w kierunku drzwi prowadzących pod pokład. Blondyn pozwolił wlec się Hargingowi do dalszej części statku. Gdy dotarli do następnych schodów Niall mógłby przysiąc, że usłyszał coś co brzmiało jak dwa zderzające się miecze.

- Tu powinno być dobrze – Harding popchnął Nialla do pokoju pełnego śmieci – Zostań tutaj.

Niall niechętnie zrobił co mu kazano i schował się za coś co wyglądało jak worek ziemniaków.

- Co się dzieje?

- Inny statek, Arson.

- Dlaczego wszyscy się tak boją? Czy Harry nie jest najgroźniejszym z kapitanów?

- Po pierwsze, nie boimy się – westchnął Harding przytrzymując drzwi – Po drugie, Harry jest najgroźniejszym kapitanem, ale to nie znaczy, że nie ma w ogóle innych złych. Arson ma opinię brutalnej załogi. Wszyscy mogą być idiotami, ale są niezwykle silni.

Rozmowa została przerwana przez odgłos strzału, gdzieś całkiem blisko. Obawy Nialla potwierdził odgłos kroków zbliżających się do pomieszczenia ze śmieciami. Harding po ciuchu opuścił się na ziemię i złapał dwa kubki. Niall zanurkował niżej, a drzwi skrzypiąc powoli się otwierały.

Pirat z innego statku wszedł do pokoju, a Niall wstrzymał oddech. Jedynym dźwiękiem, który było słychać był stukot butów pirata uderzających o podłogę. Niall skrzywił się gdy zobaczył jak pirat patrzy za starte śmieci, było nieuniknione, że w końcu go znajdzie. Blondyn cicho schylił się i chwycił rękojeść sztyletu, który dał mu Zayn na wszelki wypadek.

- A to co? - zapytał szorstki głos. Niall spojrzał w górę i zobaczył uśmiechniętego pirata patrzącego na niego z góry – Poznaję pana, pani Horan.

Niall wzdrygnął się gdy silna dłoń chwyciła kołnierz jego koszuli wyciągając go z kryjówki.

- To miejsce, w którym kapitan Styles trzyma Cię w zamknięciu? - zapytał pirat.

Zanim pirat mógł usłyszeć głośny huk odbił się echem w całym pokoju. Uścisk mężczyzny rozluźnił się, a ten upadł na podłogę nieprzytomny. Harding stał w miejscu, w którym wcześniej stał ten drugi, trzymając metalowe kubki gotowy zadać kolejny cios.

- Pamiętam, nie daj im poznać, jeśli się boisz. Nie umrzesz w ten sposób – szepnął Harding chwytając nadgarstek Nialla i wyciągając go z pokoju. Zaczęli iść korytarzem, gdy zobaczyli kogoś opierającego się o ścianę.

- Josh? - zapytał Niall i zbliżył się do niego – co się stało? - chłopak odepchnął się od ściany trzymając dłonią rękę całą we krwi.

- Rana postrzałowa – odpowiedział Josh, ukrywając ból – co Ty tu robisz?

- Odkryli nas, potrzebujemy nowej kryjówki.

- Oni zaczęli, było ich więcej, ale większa część z nich ruszyła pod pokład. Najwyraźniej musieli zobaczyć Nialla nim chłopaki poszli do ukryć. Cała załoga szuka Ciebie – jęknął Josh.

Niall poczuł ucisk w sercu, to jego wina. Jego przyjaciele i Harry bili w niebezpieczeństwie, ponieważ jakiś łajdak z tamtego statku go widział. Uciekał z Hardingiem daleko od niego gdy szukał swoich przyjaciół. Niall słyszał zderzające się mierz i wystrzały, będące oznaką walki na pokładzie.

- Tu jesteś – blondyn poczuł zimne ostrze miecza dociskane do szyi – Szukaliśmy Cię.

Niall uniósł ręce w geście poddania i odwrócił się usłyszawszy bolesny płacz Hardinga. Zobaczył młodszego chłopaka prowadzonego przez innego pirata.

- Pamiętasz mnie? - zapytał pirat chwytając ramię blondyna. Niall zmrużył oczy i starał się zobaczyć mężczyznę w lepszym świetle. Nagle wszystko stało się jasne i pirat zaśmiał się, gdy zobaczył jak oczy Nialla rozszerzają się. To był ten sam pirat, który próbował porwać go kilka miesięcy wcześniej. Rozejrzał się i zobaczył jego partnera trzymającego Hardinga. To Ci sami, którzy zabrali go z jego pokoju z planem sprzedaży go do niewoli.

„Nie pozwól im zobaczyć, jeśli się boisz. Nie umrzesz w ten sposób”

Szczerze mówiąc Niall nie był przestraszony. Pirat zacisnął dłoń na ramieniu blondyna zmuszając go by ruszył do przodu. Nie trwało to długu zanim dotarli na główny pokład i Niall mógł zobaczyć pełnię walki. Harry stał pośrodku całego chaosu, strzelając do każdego pirata, który znalazł się w jego pobliżu. Danielle kręciła się dziko wymachując mieczem. Z tyłu pokładu zauważył walczącego Liama i Zayna. To Jeb zauważył och pierwszy.

- Harding?

Jeb zaczął biec w ich kierunku, gdy czyjeś ramie złapało go mocno.

- Puść mnie! - krzyknął próbując walczyć z Danielle też ta trzymała go nadal. Niall pamiętał o młodszym chłopaku i spojrzał za siebie by zobaczyć czy i on nadal jest przetrzymywany przez piratów. Niall spojrzał na mężczyznę, który ściskał jego ramię.

- Puść go – zażądał.

- Dlaczego miałbym to zrobić? - drażnił się pirat, jednak teraz część z członków załogi zdała sobie sprawę z tego, że Niall był znó na pokładzie. Liam i Zayn podbiegli do Danielle trzymając miecze w pogotowiu.

- Nie jest wam potrzebny – stwierdził Niall – Chcecie tylko mnie, więc puśćcie go. Jedna osoba z głowy – piraci spojrzeli na siebie, a następnie jeden z nich odepchnął Hardinga, który poleciał w przód lądując w ramiona Jeba i Danielle.

Liam i Zayn zaryzykowali podbiegając w kierunku wrogów, Liam dosięgnął pirata zmuszając go do puszczenia Nialla, a sam stanął między nimi. Zayn zrobił to samo, tworząc żywą barierę.

- To Twoi chłopcy, Niall? - zakpił pirat.

- Opuść ten statek, teraz – powiedział chłodno Liam i obaj unieśli miecze w obronie.

- Nie bez niego – powiedział mężczyzna wskazując na blondyna.

- Nie zabierzesz go – Zayn zrobił krok w przód.

- Nasz kapitan nie będzie szczęśliwy jeśli wrócimy bez niego – dodał pirat, który wcześniej trzymał Hardinga. Niall zesztywniał czując, że to nie skończy się dobrze.

- Niestety – warknął Zayn – będziesz musiał go rozczarować.

- Nie sądzę, że będzie musiał – powiedział pirat wyciągając miecz. Zayn zmienił swoją postawę gotowy do walki. Patrzył jak ostrze biegnie w dół, ale nie na niego. Liam krzyknął z bólu i upadł na ziemię.

- Liam! - Niall upadł na kolana uciskając miejsce na ramieniu chłopaka starając się powstrzymać krwawienie. Danielle u jego boku rozerwała kawałek rękawa, a którego utworzyła bandaż.

- Kurwa, kurwa, kurwa – powtarzała – Będzie dobrze Liam.

- Wiem – jęknął próbując usiąść żeby udowodnić, że nie został poważnie ranny. Niestety, nie mógł utrzymać równowagi i wrócił w ramiona blondyna. Niall i Danielle podnieśli go ostrożnie z powrotem pomagając mu oprzeć się o ścianę. Stłumił kolejny krzyk bólu, gdy Danielle przycisnęła prowizoryczny opatrunek.

- Ostrożnie Dani, to nadal boli – wydusił przez zaciśnięte zęby.

- Zamknij się, staram się pomóc – odpowiedziała dziewczyna, ściągając szmatkę ponownie przyglądając się ranie.

- Tak mi przykro – przeprosił Niall.

- To nie Twoja wina, Niall, zostałem pchnięty nożem zanim zdążyłem go wziąć – Liam spojrzał na niego, ale Niall naturalnie wciąż czuł się winny, więc złożył przepraszający pocałunek na czole chłopaka. Danielle przyglądała się przez chwile zanim się odezwała.

- Niall, trzymaj to tutaj – chłopak wyciągnął rękę, aby wziąć szmatkę od Danielle, gdy silne ramiona owinęły się wokół jego talii i odciągnęły do od Liama.

- Nie! - krzyknął Liam próbując usiąść, gdy Niall został odciągnięty przez wrogiego pirata. Blondyn spojrzał w bok i zobaczył, że Zayn został rozbrojony. Harry stał obok Zayna wściekły z powodu tego co się działo. Drugi z piratów podszedł do miejsca w którym o ścianę opierał się Liam. Niall zaczął walczyć i próbował uciec od trzymającego go z powrotem pirata. Cały statek zamilkł gdy pirat wyciągnął pistolet i wycelował nim w głowę Liama.

- Wstawaj!

Danielle spojrzała na pirata, a Niall mógł praktycznie zobaczyć wściekłość w jej oczach.

- Jest ranna, nie może się ruszać! Ślepy jesteś?

Mężczyzna zignorował ją i chwytając zdrową rękę chłopaka pociągnął go do góry. Liam skrzywił się na szarpnięcie spowodowane nagłym ruchem. Zayn już biegł z nowym mieczem próbując zdecydować, w którego pirata uderzyć najpierw. Pirat trzymający Liama spojrzał na Nialla.

- Teraz przestaniesz walczyć albo zabijemy Twojego przyjaciela.

Blondyn patrzył jak pirat odbezpiecza pistolet i przyciska go do głowy Liama.

- Reszta One Direction ma nas wypuścić, inaczej zabijemy całą załogę – zażądał. Harry zrobił krok do przodu, jego oczy były zimne jak lód, a dłoń spoczywała na mieczu – Nie chcę tego robić kapitanie Styles – ostrzegł pirat. Harry spojrzał w kierunku drugiego statku i widział kilku członków załogi i kapitana ustawionych w szeregu.

- Puścisz nas wolno albo zatopimy Twój statek. Na szczęście nasz kapitan zgodził się puścić Ciebie i Twoją załogę żywą, gdy będziemy mieli Nialla na Arsonie – wyjaśnił pirat.

Harry spojrzał na jego załogę zdając sobie sprawę, że nie ma wyboru. Załoga nie była gotowa, wiedział, że zostało mało amunicji, większość załogi była ranna, a on nie mógł zrobić nic nie ryzykując ich życia. Widział bladą od utraty krwi twarz Liama i wiedział,że nie ma wyboru. Pirat uśmiechnął się gdy zobaczył, że Arson wygrał.

- Zabierz go, Bern – powiedział pirat trzymający Liama. Bern, który miał przejąć kontrolę nad Niallem zmusił go do wejścia na most prowadzący na Arson.

Zayn nagle podbiegł do przodu. Bern szybko wyciągnął pistolet gotowy do strzału. Zayn jedna uniósł ręce w górę pokazując, że nie będzie nic robił.

- Pozwól mi coś powiedzieć – Bern spojrzał na swojego partnera i gestem pozwolił Zaynowi mówić. Zayn pochylił się w kierunku Nialla z nadal podniesionymi rękoma.

- Znajdziemy Cię, Niall. Liam wydobrzeje i wrócimy żeby Cię odzyskać – szepnął i zobaczył ufność w oczach blondyna. Niechętnie zszedł z drogi pozwalając Bernowi zabrać Nialla.

Chłopak nie śmiał spojrzeć w dół gdy pchany przez deskę znalazł się na obcym statku. Nie miał wystarczająco czasu aby złapać równowagę i wylądował na boku. Wstając widział dokładnie piratów, którzy otoczyli go uniemożliwiając mu wszelkie próby ucieczki.

Reszta załogi jeden po drugim opuszczali One Direction przez most, aż w końcu opuścił go ostatni pirat puszczając Liama. Niall wstrzymał oddech, gdy zobaczył jak Liam spada do przodu ledwie przytomny prosto w ramiona Zayna. Gdy cała załoga wróciła na Arsona deska została wciągnięta, a Niall zdał sobie sprawę, że został uwięziony.

„Nie pozwól im myśleć, że się boisz. Nie umrzesz w ten sposób”

Poczuł szarpnięcie gdy Arson ruszył, Niall podbiegł do burty statku i patrzył jak Arson powoli oddala się od One Direction. Widział jak Josh i Dan wyciągają broń i oddają kilka strzałów, które i tak nie miały szans dotrzeć do Arsona.

Niall poczuł gniew wrzący wewnątrz niego, gdy szorstkie dłonie chwyciły jego ręce i związały je okrutnie za plecami. Inne dłonie popchnęły go na kolana i wsadziły knebel w usta. Chłopak jedynie skrzywił się słysząc ciężkie kroki podchodzące do niego. Ledwo drgnął, gdy poczuł jak wielk dłoń łapie go za włosy i ciągnie jego głowę w tył, tak aby patrzył na człowieka przed nim. Niall mógł tylko przypuszczać, że wyższy mężczyzna był kapitanem, który przyszedł zobaczyć więźnia.

- Witam na Arsonie, Niallu Horan – powiedział, a jego głos był gruby i szorstki – Jestem kapitan Cartason. Spędzisz z nami trzy dni, dopóki Cię nie sprzedamy. Mam nadzieję, że będziesz zadowolony z pobytu.

Kapitan odszedł, a Niall został poderwany na nogi i zmuszony do zejścia pod pokład. Pirat zabrał go do pokoju, w którym poza kilkoma krzesłami i stołem nie było nic. Popchnął brutalnie Nialla na jedno z krzeseł i wykręcił jego ręce tak, że były teraz przywiązane do krzesła.

- Niestety, nie jest to zbyt wygodne.

- Nie będziesz tutaj długo – roześmiał się porywacz – Jestem pewien, że jest wielu, którzy są gotowi umrzeć by mieć Cię w swoich rękach.

- Już niedługo – dodał inny pirat głaskając twarz Nialla z udawaną miłością – Miłego dnia, Niall.

Piraci zamknęli drzwi, a Niall uważnie słyszał jak zamek kliknął pozostawiając go uwięzionego.


(*filling – w oryginale zostało użyte to słowo, ale w języku polskim oznacza ono nadzienie lub w czasowniku wypychanie kogoś/czegoś)

DZIĘKUJĘ, DOSIA <3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz