wtorek, 7 stycznia 2014

11

Oczy Harry’ego zatrzepotały, po czym otwarły się, a chłopak poczuł denerwującą suchość w gardle. Natychmiast sięgnął po telefon, by zobaczyć, która jest godzina. To musiał być poniedziałek, więc dlaczego jego budzik nie zadzwonił ?

Jego ruchy były ograniczone przez niezliczoną ilość rurek powtykanych w jego skórę i po chwili kędzierzawy chłopak przypomniał sobie wszystko. Oblizał usta i odwrócił się, widząc Nialla siedzącego obok. Irlandczyk wydał z siebie zaskoczony okrzyk i uśmiechnął się do niego. - Haz ! Obudziłeś się!


Harry zamrugał i kaszlnął. Niall załapał butelkę wody i podał mu nią. – Wiem, że twoje gardło pewnie boli, musieli zrobić ci płukanie żołądka.

- G-Gdzie jest Louis ? – zapytał Harry, biorąc łyk wody i próbując zignorować uczucie palenia w gardła. Próbował również nie wariować na punkcie tego, jak suchy i szorstki był teraz jego głos.

Niall nie wydawał się być zrażony jego pytaniem, które mogło zostać odebrane jako niegrzeczne. Blondyn pochylił się do przodu i chwycił go za rękę. – Zmusiliśmy go, by poszedł spać. Przebywał tutaj przez całe dnie, czekając na ciebie, Haz.

Harry poczuł uśmiech wkradający się na jego twarz, zanim drzwi otworzyły się i Liam wbiegł do środka.

- Harry! – krzyknął i podbiegł do niego, przyciągając go do ciasnego uścisku. – Myślałem, że cię straciliśmy – mruknął w jego ramię, szlochając cicho.

Kędzierzawy chłopak przytulił go najlepiej, jak potrafił i uśmiechnął się. – Przepraszam za to – mruknął, uśmiechając się łagodnie. – Jak długo byłem nieprzytomny ?

- Trzymali cię na narkotykach, żebyś spał przez kilka dni i abyś mógł odpocząć od tego wszystkiego – powiedział Liam, przebiegając palcami przez włosy.- Około pięciu dni, stary. Dziś jest pierwszy dzień, w którym Louis poszedł spać, będzie naprawdę wkurzony, gdy się dowie. Kochanie, możesz zadzwonić do Lou ? Zayn jest z nim, on powinien już nie spać - zwrócił się do Nialla

Blondyn skinął głową i złożył szybki pocałunek na czole Harry’ego, po czym odwrócił się i wyszedł z pokoju.

Liam usiadł na skraju łóżka kędzierzawego. – Dlaczego to zrobiłeś ? –zapytał, marszcząc brwi.

Harry poczuł, jak poczucie winy przejmuje władzę nad jego ciałem. Nie myślał o nikim innym, gdy to robił, i teraz, kiedy leżał na łózku i widział ból wypisany na twarzy Liama wiedział, że tym razem naprawdę wszystko spierdolił. Spuścił wzrok, wpatrując się w ziemię. – J-Ja domyśliłem się, że Louis nienawidzi mnie przez to, co mój wujek i ciocia mu zrobili i…Ja… Ja po prostu nie mogę- nie mogłem obejść się bez niego. On jest dla mnie wszystkim, Liam.

Brunet skinął głową i pocałował go we włosy. – Cóż, teraz mogę ci powiedzieć, że żadna z tych rzeczy nie jest prawdą. Twoja ciotka i wujek to zupełnie innii ludzie, niż ty, i oni nie mają żadnego wpływu na to, co Louis do ciebie czuje. Danielle rozmawiała z pracownikami szkoły, w której Louis pracował i wyjaśniła im całą sytuację oraz to, że twoja ciotka jest po prostu homofobem. Widzisz, dyrektor szkoły jest gejem i Louis ostatecznie odzyskał swoje stanowisko. Choć wziął sobie wolne przez tydzień, by móc siedzieć przy tobie każdego dnia. On jest w tobie zakochany, Harry.

Ktoś za drzwiami zakaszlał i Harry obrócił głowę, by zobaczyć Louisa stojącego tam z rumieńcami na policzkach. – Dzięki, Liam – powiedział z zażenowaniem.

Liam tylko przewrócił oczami. – Dobrze wiesz, że nigdy nie byłbyś w stanie sam się odezwać. Jesteś zbyt słaby.

Louis zarumienił się mocniej i Harry nie mógł nic zrobić, tylko mu się przyglądać. Wyglądał na chudszego w pewien sposób, i bledszego. Miał ciemne kręgi pod oczami, ale jak zwykle jego tęczówki lśniły błękitem. – Nieważne, Li-Li. Czy mogę teraz spędzić trochę czasu sam na sam ze swoim chłopakiem…proszę? – Rzucił Liamowi znaczące spojrzenie, na co jego brat jedynie przewrócił oczami i złożył kolejny pocałunek na skroni Harry’ego, po czym podszedł do drzwi, mamrocząc coś o znalezieniu Nialla.

Harry nieśmiało spojrzał na starszego chłopca, przygryzając wargę. – Hej – mruknął, gdy Louis usiadł na materacu obok niego.

Louis pochylił się i pocałował go delikatnie, chwytając go za podbródek i złączając ich czoła. – Harry, nie nienawidzę cię za to, co zrobiłeś. Po prostu, tylko, wiedz to, proszę. – Westchnął i pocałował go ponownie. – Nigdy nie mógłbym cię nienawidzić, nigdy.

Harry poczuł łzy w oczach i znów pocałował starszego chłopca, tym razem wolniej. – Przepraszam, tak bardzo przepraszam – wyszeptał, płacząc w ramię Louisa.

Louis zaczął nucić, kołysząc go w ramionach. – Ciii, kochanie, cii. Jest w porządku – mruknął, całując go w czoło.- Znasz naszą piosenkę, kochanie ?

- Can’t Help Falling in Love With You? – zapytał, zdezorientowany. To była piosenka, która była grana, gdy pierwszy raz uprawiali seks, a słowa tak doskonale do nich pasowały, że od tego czasu zaczęli nazywać ją “ich piosenką”.

Ona zawsze była rzeczą, która uspokajała ich po kłótni, lub gdy jeden z nich był zdenerwowany.

Harry poczuł, jak Louis przytakuje i wzmacnia uścisk. – Zaśpiewaj to ze mną.

Anielski głos Louisa wypełnił pokój, chłopcy śpiewali tekst, który znali tak dobrze. Głos Harry’ego był szorstki, ale wciąż dawał ten sam, porażający efekt. Harry zatopił się w uścisku Louisa, powoli przestając szlochać.

- Jest w porządku, jestem tutaj, kochanie – mruczał Louis, gdy piosenka skończyła się, co chwilę składając delikatne pocałunki w włosach Harry’ego. – Po prostu nie strasz mnie tak więcej, dobrze ?

- O- Obiecuję – powiedział Harry, przylegając do Louisa tak mocno, jak tylko potrafił.

________

Trzy dni później, Harry siedział w samochodzie Louisa, wracając do domu starszego chłopca. Oparł głowę o zagłówek i poczuł ciasny uścisk Louisa na swoim kolanie. On był totalnie przewrażliwiony i uważny, nie spuszczając Harry’ego z oczu. Ku przerażeniu pielęgniarek, Louis przychodził, by spać z Harrym w jego szpitalnym łóżku, zwinięty wraz z nim w miłosnym uścisku.

Kiedy Harry wszedł przez drzwi do domu Tomlonson-Payne’ów, został powitany przez wszystkich swoich przyjaciół, stojących z otwartymi ramionami. Zauważył, ze Niall i Liam trzymali się za ręce, potwierdzając przypuszczenie Louisa o tym, że są razem. – Harry! – krzyknęła Danielle, owijając wokół niego ramiona. – O mój Boże, tak bardzo się bałam. Wraz z El chciałyśmy przyjść i odwiedzić się w szpitalu, ale byłyśmy tak przepełnione sprawami z uniwer-

- Chyba przepełnione sobą – przerwał Zayn, uśmiechając się.

- Zamknij się, Malik- rzuciła Danielle, a Eleanor zarumieniła się.

Harry roześmiał się i spojrzał na zarumienioną dziewczynę. – Danielle splunęła na twoją ciotkę – powiedziała z uśmiechem.

Ta wiadomość wywołała u niego śmiech i Harry przyciągnął ją do kruszącego kości uścisku. Po tak długim czasie przytulania się z facetami, uczucie piersi napierających na jego tors sprawiło, że czuł lekki dyskomfort. Po chwili odsunął się z szybkim „dzięki”.

Po tym, został przytulony przez Nialla, jeszcze raz przez Liama (oni po prostu nie mogli się od siebie oderwać ), Zayna (który podniósł go i przeklął na niego), Jay, ojca Liama – Geoffa i wreszcie Louisa. Uścisk z tym ostatnim skończył się na pocałunku, który trwał dopóki nie usłyszeli, jak ludzie wokół nich zaczynają czuć się niekomfortowo.

Później, w nocy, Louis wyciągnął Harry’ego na zewnątrz, uśmiechając się do niego. – Wiesz, gdybym nie wziął tej pracy opiekunki, nic takiego by się nie wydarzyło.

- Gdybym nie był takim pieprzonym gnojkiem w domu, nic takiego by się nie wydarzyło – odpowiedział Harry, zbliżając się do Louisa.

- No cóż, myślę, że to prawda – odpowiedział Louis, zanim przycisnął wargi do ust Harry’ego, przyciągając go bliżej. Ich języki poruszały się razem słodko, naprawdę nikt nie chciałby złamać tego miłosnego nastroju, który między nimi zaszedł.

- Chcesz może przenieść się do mojego pokoju ? –zapytał starszy, uśmiechając się do swojego chłopaka.

- Chętnie. – Pozwolił Louisowi pochwycić jego rękę i pociągnąć się na górę. Obaj udawali, że nie słyszeli kocich pomruków z ust Zayna, Liama i Nialla i opadli z powrotem na łóżko, zupełnie lekceważąc wszystko wokół.

Każda kłótnia, nieakceptująca ich osoba, siniaki i wizyta w szpitalu- to wszystko było tego warte, ponieważ teraz mogli się ujawnić.

Byli Harrym i Louisem.

Badboy’em i opiekunem, który pokazał mu właściwą drogę życia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz